Skip to main content

Full text of "Skarbiec historii polskiej"

See other formats


SKARBIEC 



k 



HISTORII POLSKIEJ 



KAROLA SIENKIEWICZA. 



3<* prambo @o$pobjtn ba mUo$q 
a jema naeja ba owocj *tt>oi. 



TO]?I I. 





W PARYŻU. 

DRUKARKI HAUŁDI I RBNOC, 
HA ULICY BAILLEUL, K° 9 i 11. 

MDCCCXXXIX. 








-v % 






$4 
tJ 



PRZEDMOWA. 



Polacy, nie mamy hislorii Polski. Kto u nas chce poznać 
dzieje ojczvste, nie znajdzie żadnego dzieła , któreby je 
w przyzwoitej obejmowało rozciągłości ; trzeba mu do tego 
Bibliotek, trzeba Archiwów, musi on umieć język łaciński, ję- 
zyki żyjące, — musi bydź literatem. Lecz dla ogółu Po- 
laków , dla massy narodu , w literaturze Polskiej , historii 
Polski niema. Jakie ztad, a szczególnie w naszem położe- 
niu, wynikają i wyniknąć mogą. szkody, łatwo to pojąć. 

Że wieloraki , że silny jest wpływ przeszłości na ludzi 
i na narody, taj nem to nie jest nikomu. Byt, uprawa, lite- 
ratura, polityka, prawodawstwo, filozofia, wszelkie zasoby 
i wszelkie prawidła życia narodowego, sa w gruncie swoim, 
owocem przeszłości. INapróżno gwałt, lub pycha, lub sza- 
leństwo czasu, poważały się niekiedy zrywać ów rodzicielski 
węzeł. Rewolucia Francuzka , siła i wymowa burzy , po- 
wstała była przeciw przeszłości swego narodu ; przecież 
niezadługo, w epoce największej potęgi swojej, w żelaznym 
ładzie iw dumie cesarstwa, wracając ołtarze Bogu, oddała 
i pokłon historii. Kiedy Napoleon , po koronacii , pierwszy 
raz wojsku swojemu wybierał się ukazać, zabrał z sobą tron 
Dagoberta , hełm Dugesklina i szyszak Bajarda. Biegły ów 
probierz skłonności i sprężyn społecznych, gromił ministra 
skąpego w opiece prac historycznych; — i największych 
kosztów na ten cel niesczędzić, podawał mu za prawidło, — 



IV PRZEDMOWA. 

We wszystkich już państwach widzirn za naszych czasów oży- 
wiony popęd do upowszechniania znajomości dziejów naro- 
dowych. W tejże samej Francii, literatura historyczna sta- 
rannie dziś uprawiana i wysoko ceniona. Dziś historycy 
Francuzcy, najwyższe dostojeństwa rządowe lub prawodaw- 
cze , piastują. 

Lecz historia nie jest jedynie poradnica umiejętności 
społecznych, nauka królów i ministrów, — silą jej głębiej 
w społeczności, bo w sumieniu każdego człowieka, panuje. 
Pojmowanie Ojczyzny jest pamiętanie przeszłości. Jak Re- 
ligia z niebem, tak historia jest przymierzem człowieka 
z ziemia. Kto pierwszy dom zbudował , niwę uprawił , sad 
zasadził, i kości swe, tam gdzie mieszkał, złożył, — ten 
w dzieci swoje wyobrażenie Ojczyzny zasczepił ; — i nie 
przezio, źeim zostawił przytułek i pokarm, lecz że dzie- 
dzictwo miłości w ziemię wcielił ; — bo człowiek żniwo po- 
depćze, dom spali, życie nawet swoje dla niewidomego do- 
bra w ofierze poniesie. — Pamięć na przodków, na ich sła- 
wę, na ich przygody, na ich zacne namiętności, zapala du- 
szę do wielkich czynów, do cudownych przewag, jakich 
żadne liczebne , żadne obecne pobudki natchnąć niemoga. 

— Za młodych latGrecii, kiedy jej sczupłe powiaty, kiedy 
te błogosławione anarchie, zaprzatnione bujaniem młodości, 
zdawały się nieskończenie słabe na odparcie majestatycznej 
potęgi Wschodu , która pochłaniając okoliczne dziedziny 
zbliżała się ku ich sczęśliwym granicom , — co poczynał 
prawodawca, czego się chwycił dyktator Aten? — Oto puś- 
cili oni po Grecii echo dawnych dziejów. Solon i Pizystrat 
zebrali, rozpisali, upowszechnili pieśni Homera , owe nie- 
śmiertelne kroniki , w których zjednoczona Grecia tryum- 
fuje nad Azja ; — i wkrótce zasłynęły Termopile — Maraton 

— Salamina ; — Alexander na grcbie Achilla łzy ronił , a 
nad Indem rozbijał namioty. 

Kiedym powiedział że niemamy Historii Polski, powie- 
działem że niemamy dzieła któreby przygody Ojczyzny na- 
szej , z wiarę , nadzieja i miłością , w pełnej powieści i 



PRZEDMOWA V 

w sczegółowej osnowie rozwijało ; — ale niechciaiem by- 
najmniej uwłaczać przez to szacownym pracom historycz- 
nym które sąislotnem bogactwem i chluba literatury naszej. 
— A znowu, gdy mówię, iż niemamy historii Polski, niema 
to znaczyć iż przeszłość nasza jest naga i nieurodzajna pusty- 
nia. W tern znaczeniu, my Polacy , mamy historię, Mamy 
historię jakiej żaden z pobratymczych narodów niema. 
Żadne państwo Słowiańskie , tyle wieków , co Polska , 
w niepodległości i w plemiennej czystości , nietrwało; -r- 
żadne tyle wewnętrznych i zewnętrznych przygód niewy- 
trzymało ; — tyle zacnych ludzi niewydało ; - — żadne tyle 
światła dla nauki, tyle natchnienia dla serca, tyle niesczęść 
fatalnych na rozrzewnienie świata całego , nieobjawia. — 
Żadna też historia narodowi swemu , tyle, co Polska dla Po- 
laków, pilna, konieczne, zbawienna być niemoże, — a mu- 
szę dodać, — i być niemogła była. — Naród, który sam o 
sobie stanowił , który od Sejmu do Sejmu , od Elekcii do 
Elekcii, przyszłość sobie sam zakreślał, naród taki potrze- 
bował przedewszystkiem mieć nieustannie pod okiem wierny 
i surowy obraz własnych dziejów. Duch publiczny w Pols- 
cze, żył przez wieki i karmił się jedynie obradami. Historia 
narodowa nie stawała mu w pomocy. Polacy odważni w bo- 
ju, zuchwali na Sejmach , niewypowiedzianie drażliwi byli 
na głos historii własnej. Kroniki nasze, zmałym wyjątkiem, 
stawały o podał od chwili obecnej , lub nie śmiało i cząstko- 
wo zasłonę jej uchylały. Śmielsze, pozostały w rękopismach 
ukryte. Naród Sejmami stojący, niemiał publikowanych 
diariuszów, ni historii Sejmów. Toczące się sprawy w Pols- 
cze z dawien dawna obszernie po zagranicznych gazetach 
ogłaszane byty , gdy u nas ani pomyślano o tern. Politycy 
Polscy uciekali się do Grecii, do Rzymu, do Wenecii po za- 
sady społeczne. Później filozofia Francuzka zasypała xiaż- 
kami swojemi ziemię nasza. Nakoniec rewolucia otworzyła 
niesczęsne upusty wyuzdanego dziennikarstwa, a ów potop 
moralny, zgubniejsze poczynił ruiny w głowach Polskich, 
niż na ziemi Polskiej, dawne najazdy Talarów. Xiężki obce, 



vt PRZEDMOWA. 

język obcy, zdania ohce otaczały kolebki, młodość, i wiek 
praktyczny Polaków. — Dla takich tedy fatalności postęp 
narodu naszego na własnej j historycznej , i jedynej bez- 
piecznej drodze, zatamowanym został ; — dla tego to duch 
publiczny ciasn§ i excentryczna pusczał się u nas koleją, 
więc zapadał w ostateczności, w swywolęi w ospałość ; — dla 
tego naród Polski tak późno obaczył się, więc niesczęściu, 
poprawę polityczna dopuścił wyprzedzić ; — dla tego, 
na koniec, w ostatnich usiłowaniach upadł, i zostawił prze- 
strogę, bodaj i dla siebie samego, iż bezpieczniej jest naro- 
dowi azardować się bez arsenału, bez amunicii, bez skarbu, 
— niżli bez pewnej, praktycznej , historia wyrobionej i na- 
kazanej polityki narodowej. 

Sejmy, jedyne dawniej zrzódło ducha i rozumu publicz- 
nego, ucichły w ujarzmionej ziemi. Milcz enie jest tam 
główna danina obecnym rządom ; dla Ojczyzny zostaje tyl- 
ko Pamięć. Skarb (o jescze wielki i nieoszacowany. I nie 
dlatego tylko że jedyny , lecz że edukacia historyczna jest 
gruntem edukacii politycznej; że historia narodowa, której 
Polali mało się uczył , bezpieczniejsza jest szkoła od obrad, 
na które bieł z ufnością w gorących godzinach, a biegł nie 
przygotowany. Sejm jest działaniem okazałem , majestat 
tycznein, wyrokujacein. Namiętności patriotyczne rej na nim 
wodza; ale jakże często i namiętności osobiste; — Sejm 
jest opieka wolności ; ale jakże często zgubna, gdy błędy 
jego prawem być musza; — Sejm jest rdzeniem narodu; 
nie nowina to przecież widzieć tam tandetny płascz filozofa 
zamiast rodzinnej szaty godowej. — !N T a Sejmach, nakoniec, 
występują partie losem utworzone , a często ohce naturze i 
potrzebom narodowym. Partie musza walczyć na zabój , 
musi jedna druga przemódz, zgnębić, wiele nienawiści roz- 
dmuchnać, aby rozkazująca jedność, trafunkowa siła , za- 
prowadzić. — Dziś nie ma Sejmów , i mieć ich nie można; 
nie mamy i historii gotowej , lecz inożem się jej uczyć. Jes- 
cze nam pozostaje to jedyne bogactwo którego trudno nam 
odjąć, chyba żejesami egoizmem, zapamiętałością i niedhal- 



PRZEDMOWA. Vii 

stwem uronim. Pozostaje nam ta źyciodawcza przeszłość, 
i to uczucie które w nas rozpala , i ta nauka którą nam dać 
może. Uciekając się do niej , jeśli błądzim, łatwiej się po. 
prawić; jeśli się waśnim , łatwiejsza zgoda; Polska z oczu 
nie znika. Poziome jest i ciche pole historyczne, ale obszer- 
ne i bujnego żniwa ; co się na niem uzbiera nie jest prawem, 
ale jest silą, podstawą prawodawstwa , i najczystszem zrzó- 
dlem polityki narodowej. W najsmutniejszych chwilach 
rozpamiętywanie przeszłości odkrywa z pod rozlicznych 
zamieci, prawdę — « a za prawdą, mówiąc stówami staro- 
a świeckiej polsczyzny , Gospodzin da miłość, a ziemia na- 
« sza da owoc swój . » 

Bacząc na wielorakie trudności dni naszych, pytać się zo- 
bawą przychodzi : kiedyż historią narodu naszego mieć bę- 
dziem? — W oczekiwaniu i długiem zapewne, aźaż ten 
smutny brak w literaturze, a nawet w polityce narodowej, 
zapełnionym zostanie, cała nasza troskliwość na stan ma- 
teriałów historycznych zwracać się powinna. A i tu zaiste 
jest czem niespokoić się. Część tylko małą owych materia- 
łów drukiem od zgubnych zabezpieczona trafunków ; nie- 
zmierna większość, niewydana, na utratę narażona. Liczne 
już manuskrypta historyczne uległy znisczeniu : a co po- 
zostaje, łatwo także zaginąć może. Dziwna jest i zasmucająca 
obojętność przodków naszych na uwiecznienie pomników 
historii narodowej ; co nawet w tej mierze wykonano, to po 
większej części cudzoziemcom przyznać potrzeba. Pierwszy 
zbiór historyczny Polski, Pistoriuszowi , Szlązakowi win- 
niśmy ; drugi Gwagninowi Włochowi ; inny znowu Mitzle- 
rowi , także nie Polakowi. Najdawniejszych naszych kroni- 
karzy, Bogufała, Baczka, kilku bezimiennych, wydał Som- 
mersberg; Dzierżwę, Lengnich ; — Długosza... mamyż po- 
wiedzieć kto? — Oto Tajny Sowietnik Jego Imp. Mości 
Piotra 1°. — Temuż winniśmy część korrespondencii 
Zygmunta Augusta. Ledwie nie trzeba żałować, że akta To- 
mickiego, w skutek choćby rabunku , nie dostały się tymże 
samym rękom ; a żałosna skarga Górnickiego na niewdzię- 



VIII PRZEDMOWA. 

czniki, nie ciężyłaby już może na Polscze. Pierwsze zbiory 
naszych dyplomatów w Dregerze, w Sommersbergu ; pierw- 
sze herby w starej kronice Niemieckiej ; genealogie w Hub- 
nerze ; — pierwszym wydawca dziennika historycznego 
Polskiego Lengnich. — Również w sczególnych badaniach 
tyczących się dziejów lub literatury naszej , cudzoziemcy 
przodkiem poszli. Hoppiusz i Grodek, podali pierwsza wia- 
domość o historykach Polskich ; Braun krytykę rozpoczął ; 
Janocki a raczej Jenisch, nieumiejacy po Polsku, bibliogra- 
fia; — Olof o pieśniach; — Ringeltaube o Bibliach Polskich, 
— Hofman odrukarniach, — Bizardiere Sejmów, — Scherer 
i Lesure, Historia Kozaków, — pisali. Trzeba było żeby Nie- 
miec nauczył się po Polsku, aby nam historia języka Polskie- 
go , bogactwo mowy naszej praca swoja i drukiem uczcił. — 
Historii, która nas najbliżej dotyka, historii Stanisława Au- 
gusta z kadże się uczym ?. . . a jużci z Rulhiera i Ferranda. — 
Taił się i wilgociat po bibliotekach Polskich rękopism zwy- 
cięzcy pod Kłuszynem, Tryumfatora z carów, — Pułkownik 
Rossyjski, znajduje go w Warszawie i wnet drukuje w Mos- 
kwie. Runiiąnców, Polewoj, ]VJuchanow i wielu innych Ros- 
syjskich uczonych, sa edytorami materiałów Historii Pols- 
kiej. — Przywiedziony katalog obcego gospodarstwa w li- 
teraturze naszej o wiele jescze powiększonym być może. 
Bacząc zapewne na to, zacny Wojewoda Nowogrodzki, jak 
rolnik z nasieniem z nieurodzajnych piasków, tak on z do- 
brem! chęciami swemi , emigrował z Polski, i zakładając na 
obcej ziemi instytut historyczny , gdy już tak los zdawał się 
nakazywać, obcej go pieczy powierzył. — Ta smutna inter- 
wencia cudzoziemców , do Historii naszej, przez nas samych 
zaniedbywanej , niemali żadnego powinowactwa z owym 
smutniejszym wypadkiem, że nakoniec cudzoziemcy na 
ziemi naszej panują ! 

Wszakże , nie godzi się z tad wnosić że przodkowie nasi 
zupełnie byli obojętnymi na zachowanie pamięci spraw na- 
rodowych. Owszem nigdzie może większej nie okazywano 
w tej mierze gorliwości ; tylko że równie jak siła państwa 



PRZEDMOWA. IX 

taiła się w cnotach prywatnych , tak pomniki dziejów na- 
rodowych taiły się w familijnych jedynie tradyciach i ar- 
chiwach. Każda prawie znakomitsza rodzina utrzymywała 
niejako domowe akta historyczne, gdzie syn po ojcu zapi- 
sy wat to osobiste przygody, to sejmowe, sejmikowe i trybu- 
nalskie wypadki, to szykował w rosnących plikach mno- 
gie polityczne korrespondencie Monarchów zagranicznych, 
Królów Polskich, Senatorów, Ministrów, i niekiedy umyśl- 
nych emissariuszó w bądź w stolicach kraj owych bądź w try- 
bunalskich miastach rozsadzonych. Niemniej gorliwie utrzy- 
mywał akta stan duchowny. Państwo Polskie z przyjęciem 
Religii Chrześciańskiej weszło do historii , i kroniki nasze 
na białych kartach xiag kościelnych początek wzięły. 
Xięża byli pierwszymi, i byli najlepszymi dziejopisami Pols- 
kimi. Zakrystia przy kościele była pierwszym przytułkiem 
archiwów narodowych. Lecz te wszystkie zbiory uchodziły 
raczej za świętość i relikwie, nie zaś za własność narodowa 
która puścić w obieg po umysłach i w siłę zamienić należało. 
Była to pierwsza epoka materiałów naszych historycznych. 
— Druga, zaczyna się odtąd, gdy w kraju naszym dała się 
czuć potrzeba ześrzodkowania siły narodowej ; wtenczas 
także zaczęto centralizować i materiały historyczne. Józef 
Załuski zawód rozpoczął. Zgromadzić w jedno jak najwię- 
kszy zapas pomników historycznych, stawało się namiętnoś- 
cią patriotyczna. Poświęcając się temu, czcigodny on oby- 
watel, wzywał pomocy spółziomków w imię miłości Ojczy- 
zny, w imię dobra publicznego, w imię spólności uczuć. — 
« Si quae » wołał on u viscera dilectionis patrise,— siquis 
a amor boni publici , — si quse communicatio spiritus, rogo 
« et obtestor ! p Stanisław August wieloraka opieka dzie- 
jów narodowych , sam, na dobre w nich karty zasłużył. Po 
upadku Rzeczypospolitej , Towarzystwo Przyjaciół Nauk, 
Czacki , Ossoliński , XX. Czartoryscy, garnęli do swoich 
zbiorów wszelkie pomniki przeszłości Polskiej, z takreligij- 
uem zamiłowaniem , jak gdyby w nich widzieli wyroczne 
owe Sybilijne Xięgi. 



X PBZEDMOWA. 

Po nowych próbach i niesczęściach nauczyliśmy się jasno 
że niedość zbierać i taić te wyroczne xięgi, lecz czytać je po- 
trzeba. Jeżeli kiedy, dziś nastała nowa epoka, w której na- 
uczeni, że już nie mole, ni wilgoć, nie już przypadek, ale 
sroższy nieprzyjaciel zagraża skarbom naszym historycznym, 
poznajemy widocznie, iż niedość gromadzić, niedość przecho- 
wywać, — dziś oddać je należy, jedynej bezpiecznej dla nich 
opiece; a ta opieka jest : druk. Powierzonego mu depozytu, 
żadna zawistna potęga znisczyć nie potrafi : « Nec imber 

edax , nec Aquilo impotens. — Drukowanie wszakże 

materiałów historycznych, nie przezto tylko jest ważnem, iż 
je od zatraty i znisczenia ochrania, — lecz i przezto : że 
upowszechnić może , cząstkowo wprawdzie, sczegółową a- 
toli wiadomość dziejów ojczystych; lecz jescze i przezto •• że 
usunąć potrafi z przed pisarzów krajowych główna trudność 
i niemal niepodobieństwo zajmowania się Historia Polski. 

Dla tych tedy powodów, już iCzacki zamyślał w Krzemień- 
cu, i XX. Czartoryscy zamyślali podwakroć, w Puławach, o 
drukowaniu źrzódeł historycznych. W roku 1804, formo- 
wało się Towarzystwo Historyczne, którego X. Adam, Po- 
toccy, Osoliriski, Czacki , Albertrandy, Trembecki, Sza- 
niawski, Dzierzgowski, mieli być członkami, — a Puławy 
srzodkiem. Towarzystwo to zamierzało zająć się wydawa- 
niem Pisma Periodycznego pod tytułem : Wiór Materiałów 
do Historii Pols/ci; lecz tern wydawaniem ograniczać sienie 
miało. Pozostały Program , niedoszłego dla wstrzjśnień po- 
litycznych dzieła , chlubnem jest świadectwem, jak dalece 
jasno pojmować umiano , główna potrzebę, i zbawienne 
srzodki narodowe. W tejże myśli historycznej, we dwa- 
dzieścia kilka lat później, założona została drukarnia w Pu- 
ławach, — lecz stało się to, na rok już prawie przed po. 
wstaniem. — Tak więc zacne te zamiary owocu nie dały. 
W czasie kiedy to piszem , widywać można w Paryżu 
w dzień pogodny , a dobrze z południa, na Przedmieściu S° 
Honorego , posuwająca się wolnym i często zatrzymywanym 
krokiem, poważną i miła postać sędziwego człowieka. Odzie- 



wa go surdut bajowy granatowy, nieco już przetarty. Cza- 
peczka pół-axamitna brunatna lekko mu pokrywa głowę 
która, czas owiał , ubielił , lecz nie pochylił. Twarz pogodna 
jak cichy wieczór po burzy. W oczach świadectwo bystrego 
dowcipu i rzewnej duszy. W ręku laska, której potrzebuje 
wiek, troski, i twarda dla wygnańca ścieżka obcej ziemi. O! 
wiem, że mi każdy , te drobne i nie spodziewane sczegóły 
przebaczy, bo tu mowa o człowieku sz-anowanym w całej 
Polscze ; od starców, którzy na zasługi jego, jescze za Rze- 
czypospolitej patrzali, aż do dzieci, które jego pieśni razem 
z pacierzem się uczą 5 a dałby Bóg, aby wskrzeszona nie- 
podległa Polska tak wielka była , jak wielka jest ta, która 
dziś zna i wielbi Juliana Niemcewicza. — Wpro- 
wadzając tu czcigodne to imię, nie zbaczam od przedmiotu 
mojego; owszem, najwłaściwszym ozdabiam go wizerun- 
kiem. Julian Niemcewicz pierwszy upowszechnił , upospoli- 
tował u nas wiadomości historyczne. Z odludzia szkolnego, 
uczonego, erudycyjnego, przeniósł je w posrzodek powszech- 
nego życia , rozsiewał je po wszelkich niwach i wszelakiem 
nasieniem : w poezii, na scenie, w śpiewach, w poważnych 
xiażkach, iw powieściach, i w podróżach, i w pamiętnikach. 
Na koniec, on pierwszy, uczuwszy potrzebę i ważność wy- 
dawania w Polskim języku wszelkich zrzódeł Historii Polski, 
dokonania chwalebnego zamiaru, sczęśliwym skutkiem, dał 
przykład. 

Za przykładem przez Juliana Niemcewicza podanym , i 
dawniej i teraz , zaczęły ukazywać się, w rozmaitych pi- 
smach periodycznych, ważne, a z utajenia wydobyte, doku- 
rneiita. Lecz te luźne ogłaszania, w tłumie obcych materii, 
tam i owdzie jawiące się, nie wystarczały potrzebie. Okazy- 
wały się więc i osobne czysto historyczne zbiory, i nie dłu- 
go trwały. Szacowny Zbiór Michała Wiszniewskiego urwał 
się, czego mocno żałować trzeba, na IV. Numerze. W tym 
atoli zawodzie po Niemcewiczu wzniosła się dziś nowa zasłu- 
ga. Zasłużonego już tern samem nazwałem. Jemu, a mimo je- 
go wiedzy, wydanie niniejszego zbioru win i enem poniekąd. 



XII PRZEDMOWA. 

Kto zaś głównym opiekunem mojego przedsięwzięcia, to ni- 
komu tajemnica nie będzie. 

Jakim porządkiem , z jakich zrzódeł , w jakim kształcie 
zbiór mój ogłaszać zamyślam, daremna byłoby rzeczą, roz- 
wodzić się nad tern , a mianowicie dla tego że porządek, 
zrzódla, kształt, które już z tego pierwszego numeru wi- 
dzieć łatwo, w następnych wedle okoliczności , zmienić się 
mogą. Zważając na to iż ostatnie czasy historii naszej naj- 
mniej sa. wyświecone, a najwięcej mogą nas obchodzić i nau- 
czyć, rad będę, z tej sczególnie epoki najwięcej zrzódeł his- 
torycznych ogłaszać. R.edakcia też Skarbca najbogaciej 
w tego rodzaju zapasy opatrzona, i najpewniejszy , dla po- 
mienionej epoki, przytułek otwiera. 

Przystępując do wydawania zamierzonego zbioru, miałem 
też na uwadze nieraz podrzucana wątpliwość i budzona oba- 
wę : czy dobrze jest wszystko, cokolwiek w rękopismach zna- 
leźć się może, drukiem ogłaszać? — Czy to pożyteczna wy- 
taczać na jaw dokumenta historyczne, w których czytelnik 
imać będzie, na gorącym niejako uczynku , często szkarad- 
ność anarchii i ślepych namiętności, — często biedactwo 
egoizmu i ciemnoty, — podłości niekiedy? — Czy to godzi- 
wa rzecz zakryte już winy ojców, odsłaniać? — Czy to ra- 
czej nie dostarczy nieprzyjaciołom naszym pochopnych do- 
wodów żeśmy nieumieli rządzić się sami , żeśmy nie mogli 
i nie możem zostać niepodległem państwem ? Chwila 
sczerej i głębszej rozwagi znosi tę wątpliwość i usuwa oba- 
wę. A najprzód : wszystko to, co potrzebnem było do rozsia- 
nia po świecie najgorszego mniemania o narodzie Polskim, 
już to rozsiano od dawna przez usłużnych , rozmaitego ro- 
dzaju, missionarzy. Nie nowina to już słyszyć i czytać, że 
Polska słusznie dla nierządu i zepsucia upadła i powstać 
nie potrafi. — Nic tedy już nowego w tej mierze, samym na 
szkodę swoj$ powiedzieć nam nie zdarzy się. Z drugiej 
strony, historia własna nie powinna być nigdy tajemnica 
narodowi , a tern bardziej narodowi w upadku ; równie jak 
wszelkie trafu nki chorego człowieka, lekarzowi. Lekarzem 



PRZEDMOWA. XIII 

narodu, jest naród sam. Burzliwe było życie Polski, — 
było chorowite, cierpiące, grzeszne. Ale chciejmy zbadać 
fatalny łańcuch pojęć i czynów, namiętności i trafów, które 
snują życie społeczne , — cofnijmy się od przygód do przy- 
gód, od błędów do błędów, od skutków do przyczyn, a sta- 
niem u głównych zrzódeł złego i dobrego , w dziejach naro- 
du ; — zrzódłami temi sa instytucie. Instytucie s$ także ro- 
bota ludzi ; sa. także dobrym lub nie dobrym czynem. Zwy- 
cięztwo pod Byczyna i obieranie królówprzez szlachtę były 
dziełem tegoż samego człowieka. Lecz w czynach ludzkich 
nie cięży jednakowa na każdym odpowiedzialność. Kto 
pierzcha w boju, kto złolo za zdradę bierze, wie co czyni. 
Kto złe prawo stanowi , często nie wie , iż więcej daleko 
niż tamten przeciw ojczyźnie swojej grzeszy. Kształcenie 
się insytucij narodowych odbywa się w obec nieczytelnej 
chmury która przyszłość zakrywa ; bywa dziełem chwili, a 
ta chwila wieki pożera ; zależy często od trafu, a traf ten 
pojęcia ludzkie w opętanie wikła. Narody nie maja, objawie- 
nia Religii politycznej. Filozofia społeczna bystra jest w ro- 
jeniu utopij ; lecz dla praktycznego życia nie ma gotowych 
prawideł, omackowa jest nauka. Pełza z ni§ człowiek po 
ruinach przeszłości i tam jedynie jakaś prawdę znajduje, 
jeśli tylko echa własnych namiętności za wyrocznia wieków 
nie bierze; a najczęściej , z całym tym nabytkiem , skoro 
ugodzi w społeczność , jaka ślepa przygoda , idzie za ni$, 
ani tak jak pojmował, ani tam gdzie życzył. — Polska, 
sposobem życia swego ludu , rozległością i natura kraju, 
kształtem właściwych sobie granic, usposobieniem okolicz- 
nych narodów, — Polska, która « nie mieszkała w jednem 
« mieście, i Weneckich rozumów nie miała » — przezna- 
czona być zdawała się na Państwo Monarchicznego rządu. 
Powstała , wzmogła się, sczęśliw£ bywała , póki ten rząd 
przeinagał. Fatalny traf bezdzietności ostatniego króla z ro- 
du Piastów, kilkokrotnie później odnawiany, zwichnął dr- 
żenie jej polityczne. W organicznym składzie Polski zaczai 
odt^d brać górę pierwiastek wolności. — Owoż, dzieje całe- 



XIV PRZEDMOWA. 

go świata jasno i statecznie okazują, że gdzie ten pierwias- 
tek przemaga, bez dostatecznego hamulca, bądź w naturze 
rządu, bądź w składzie i ruchu społeczności, tam niechybnie 
psuje się i państwo i człowiek , — a psuje się zarówno : 
czy to wolność będzie przywilejem wyższej klassy, czy zdoby- 
czą, mówiąc słowami Ocieskiego « trzody ludzkiej, której 
« często niedostatek chleba , ba nawet, czosnku, czulszym 
« bywa niż wywrócenie Ołtarza , lub odjęcie powszechnej 
« swobody. » W Polskim narodzie wybujały pierwiastek 
wolności, stworzył przewagę możnych, zkąd poszedł ucisk 
ludu ; — -zaprowadził elekcie Królów, to jest jarmark na ko- 
ronę , przez co zagnieździł intrygi i przedajność ; — uświę- 
cił wszechwładztwo Sejmów, więc i liberum veto, więc Kon- 
federacie, więc prawne bunty wojskowe, — dał narodowi 
tron nieobraźliwy i rząd tani , ale zasczepił razem to wszy- 
stko co najsilniejsze Królestwo wywrócić , najzacniejsze 
charaktery kazić może. Z tego to pierworodnego grzechu 
rozmnożyły się liczne pokrewne grzechy Rzeczypospolitej 
Polskiej. Ze skrucha, ale sczerze i śmiało wyznawajmy je 
przed sobą. Są to syllaby historii. Osobno brane, tak jak hie- 
roglify, nie znaczą tego w gruncie, co znaczyć się zdają. 
Jedne przy drugich uszykowane, z całą rodziną swoja na jaw 
wysadzone, i w sens związane, obwiniać będą raczej insty- 
tucie, nie osoby, nie ród, nie naród nasz. Wy zatem, któ- 
rzy lubicie winy ojców swoich, z urągowiskiem, a bez roz- 
sądku , bez celu , bez miłosierdzia wytykać , i w tem tylko 
pojmujecie historia, wy czynicie jako dzieci, które zachwy- 
ciwszy kilka liter z abecadła , rozumieją, że już czytać umie- 
ją. Z drugiej strony, większa część owych smutnych wy- 
kroczeń przodków naszych, za lat swoich i pod słońcem swo- 
jem nie tak się ponuro wydawały, jak dziś, na mroku prze- 
szłości , a przy niniejszem świetle. Gościowi na Watykanie 
inaczej się okazują posągi za dnia widziane, inaczej w nocy 
pod jaskrawym ogniem pochodni. Nakoniec pomnijmy i na 
to że ta sama Konstytucja, która miała w sobie zaród upadku 
publicznego , wyrobiła także w naturze Polskiej jakiś pier- 



PRZEDMOWA. XV 

wiastek szlachetny, jakiś impet duchowny, który się często 
w wielkich czynach i w pięknych charakterach objawiał, i 
dziś nawet mieszka w ruinach naszych, — duch dobry ! — 
jak owe bajeczne złe duchy, w opusczonych zamkach. — 
Wszystko za tein, co Polskiem jest, złe czy dobre, znośmy do 
budowy Historii Narodowej , bez złośliwości i bez pobłaża- 
nia. Nothing aiienuate nor set in malice. Nago, jak w sa- 
dach Bożych, Polska, wytrzymać dziś musi próbę ognia. 
Pozbawieni wszelkich obcych pomocy,- stać tylko możem 
Bogiem a Prawda. Jeśli w przeszłości naszej, której dziećmi 
jesteśmy, summa złego przewyższa summę dobrego , dzie- 
dzictwem naszem śmierć. Żadne tajenie się, żadna dzisiejsza 
mądrość lub siła, nie ocali nas. Lecz jeśli ta stara Polska, ta 
ukochana Matka nasza, przesłała nam, na przebój przez 
lata nie dobre, wskroś win i błędów, niepokalany talizman 
życia, jeśli nam przekazała miłość, gładzicielkę grzechów, — 
ani owe dawne grzechy, ani dzisiejsza ruina, ani bramy 
piekielne, nie przemogą siły odrodzenia się naszego. 

Przed zakończeniem, powiedzieć jescze winieniem , iż u- 
miesczajac w tym zbiorze materiały historyczne , dodaję 
przy każdym, b§dź w osobnym wstępie, bailź w luźnych 
notach , stosowne do nich objaśnienia , czasem dopełnienia 
historyczne , niekiedy polityczne uwagi. Trafić się może iż 
ktoś będzie się różnił ze rana w sposobie zapatrywania się 
na przygody krajowe. W obec faktów , łatwo będzie rozsa- 
dzić , czyja prawda. — Składam dokumenta , i wedle nich 
sad mój objawiam ; cudzy wywołuję, swego nie narzucam. 
Historia wtenczas jest nauki , kiedy pobudza umysł do roz- 
wagi , kiedy zasiewa zdrowe ziarna polityki , kiedy opinia 
formuje. — Wszakże przedsiębrane pismo nie ma być kur- 
sem Polityki ; będzie przedewszystkiem : Historycznym 
zbiorem. Zawsze będę gotów i rad przyjąć i umieścić wszel- 
ki zabytek historyczny, bez względu na jego myśl politycz- 
na, byleby był interesującym. — Historia powinna być , 
nie służebnica, lecz mistrzynią Polityki. 



XVI PRZEDMOWA. 

Każdy Numer Skarbca składać się ma z trzech oddzia- 
łów : 

I. Oddział, obejmować będzie rzecz główna, Materiały 

historyczne. 

II. Oddział : Rozmaitości , Pomocy do poszukiwań, 

Anegdoty , Wspomnienia , Starożytności , 
Wiersze nawet , nie jako zabytki sztuki, 
lecz jako pomniki uczuć i barwy lat swoich. 

III. Oddział : Nowe pisma, Recenzie , Rozprawy, 

Żywoty , Wiadomości Bibliograficzne. 

Każdy Numer zajmie od 10 do 20tu arkuszy, tak jednak 
że dwa razem składać będą tom o 30 tu arkuszach. 



*^®®@®& 



I 



PODROŻ 

AMBROŻEGO KONTARYNIEGO 

PRZEZ POLSKĘ DO PERSII. 

1474—1477. 



Po wzięciu Konstantynopola przez Turków, Wenecia , bardziej niż 
inne państwa zachodniej Europy zagrożona , tak w handlu jak 
w posiadłościach swoich, czynniej też od innych starała się zabiegać 
niebezpieczeństwu. — Przez częstych wysłanników pobudzała do 
w oj n yp r zeciwTurkomPolskę,Rossią,aprzedewszyslkiemPersią. 
Panował wtedy w Persii Uzum-Kassan, zawzięty nieprzyjaciel 
i sczęśliwy pogromca Turków; do niego, między innvmi , wysłanym 
był Ambroży Kontaryni, znakomitego rodu Weneta , — a za 
jedną drogą, w tymże interesie, i do Kazimirza Jagielończyka. — 
Polska naówczas była okazałem i najobszerniejszem państwem 
w Europie, a berło Polskie dzierżył Kazimirz zwycięzca Krzyża- 
ków i bral Warneńczyka. — Wspomnieć tu wypada, że w tymże 
czasie kiedy Kontaryni w imieniu Rzeczypospolitej Weneckiej 
przedstawiał Królowi Kazimirzowi potrzeby Chrzcściaństwa, 
zjawił się na dworze Polskim inny Włoch, Katerino-Zeno , 
Poseł a nawet powinowaty Uzum-Kassana Króla Perskiego, z li- 
stem, Chaldejskiemi liternmi, jak Długosz powiada , pisanym 



PODROŻ 

wzywając także do wspólnictwa wojny przeciw Turkom. — Uzum- 
Kassan obiecywał Kazimirzowi przez Posła swego pomoc i dawał 
nadzieje, do osiągnienia ironu Carogrodzkiego; a razem nabycie 
pewnego prawa do tego nastręczał , ofiarując jednemu z jego 
synów, rękę córki swojej, a po matce , dziedziczki Ccsarzów 
wschodnich. — Ambroży Kontaryni, z którego podróży wyciągi 
w piś"mie naszem zamiesczamy, nie objawia sczegółów politycz- 
nych swojego poselstwa, lecz potoczne opowiadania o miejscach 
i osobach, na które w XV wieku w Polscze patrzał, żywy mają 
powab historyczny. — Relacia Kontaryniego była kilkakrotnie 
drukowaną : naprzód po Włosku w Wenecii 1487. Wzbiorze 
Manuczego 1543 in 8°. W Tomie 2. Hamusio : Raccolta delie navi- 
gazionie viaggi. Folio. — Po łacinie tłumaczona przez J. Geudera 
w zbiorze : Persicarum rerum scrlptores. — Po Francuzku w To- 
mie 2. : Voyages fails principalement en Asie. Par Bergeron. 
1735. 4°- — Tłumaczenie Polskie winniśmy JW. Kasztelanowi 
Niemcewiczowi. 



Wyjechałem więc z Wenecii 23 Lutego 1474 r. 
Miałem z sobą wielebnego Stefana Tesla kapelana 
mego i sekretarza razem; Demetriusza Seze ekonoma 
i tłumacza, i dwóch pachołków. — Przebrani byliśmy 
w prostą odzież z niemiecka; pieniądze podróżne Xdz 
Stefan miał zaszyte w szacie swojej, dla większej 
pewności. — Wyznaję iż mi ze wstrętem przyszło 
opusczać Ojczyznę ; lecz wreszcie , wsiedliśmy do 
gondoli, która nas zaniosła do kościoła S. Michała 
in Murano, gdzie po wysłuchaniu mszy S. pobłogo- 
sławieni przez Przeora tamecznego, w dalszą puści- 
liśmy się drogę , etc. 



KONTARYNIEGO. ó 

Dnia 10 Marca 1574. za pomocą przewodnika 
naszego przybyliśmy do Nuremberga pięknego miasta 
z zamkiem nad rzeką; tam szukając nowego przewo- 
dnika dla dalszej podróży, dowiedziałem się od gos 
podarza mego, że się znajdowali w tern mieście dwaj 
Posłowie Króla Jmci Polskiego. Wielce tą wiadomo- 
ścią ucieszony posłałem zaraz przez kapelana mego, 
Xiędza Stefana, do tych JWW. Panów oświadczenie, 
kto jestem, dokąd dążę, i że życzyłbym odwiedzić 
ich i pomówić z nimi. Odpowiedzieli, że radzi mię 
ujrzą. Poszedłem więc i znalazłem że to byli dwaj 
znakomici Panowie Polscy, jeden Arcybiskup, drugi 
kawaler Paolo 1 . Mimo podróżnego ubioru mego 



1 Io me riandai e trovai esser 
due de' primi di S. M. uno arche- 
scovo laltro Mes ser Paolo Ca- 
valiere. — Co do owego poselstwa 
tak się rzecz ma. — Jcscze w roku 
poprzedzającym 147 3 wysłał był 
Kazimirz Xdza Adama Kanonika 
Poznańskiego do Cesarza Frvde- 
rykalll. o uznanie Władysława 
syna swego prawowitym Królem 
Czeskim. Cesarz rzecz tę odłożył 
do sejmu Augsburskiego. Na ten 
sejm mianowani nowi posłowie 
Polscy : Stanisław z Kurozwck Ka 
nonik Krakowski i Paweł Jasień- 
ski, Podczaszy Sandomirski. Ci 
przybywszy do Augsburgana ter- 
min naznaczony, ani Cesarza tam 
ani Elektorów nieznaleźli. Fryde- 
ryk 111. naowczas zajęty był swa- 
taniem , dla syna swego Maxymi- 
liana , Marii Burgundzkiej najbo- 
gatszej dziedziczki Europejskiej, 
tórej posag miał zmienić wkrótce 



postać polityczną Europy; o któ- 
rej rękę , mówiąc nawiasem , Ka- 
zimirz także się starał dla jednego 
z s\nów swoich. — W nadziei po- 
wrotu Cesarza, Posłowie Polscy 
blisko pół roku czekali w Niem- 
czech. Cesarz stanąwszy w No- 
rymbergu, wezwał Posłów Pol- 
skich i życzeniom Kazimirza pu- 
blicznym aktem zadość uczynił , 
a razem zawarł z Królem Polskim 
przymierze przeciw Korwinowi 
Królowi Węgierskiemu. — Akt 
ten znajduje się w Dogielu, a data 
jego, dnia 13 Marca 1474 przy- 
pada właśnie pod bytność Kon- 
taryniego wNorymbergu. — Po- 
słowie Polscy , którzy len akt 
zawarli , są właśnie ciż sami o któ- 
rych Kontaryni wspomina ; tylko 
Kanonika Polskiego , miarkując 
zapewne z okazałości i dworności 
podobało się mu nazwać Arcy- 
biskupem. 



PODROŻ 



gdym im oświadczył że mam listy do Króla a Pana 
ich , przyjęli mię jak najgrzeezniej , oświadczając 
gotową chęć towarzyszenia w podróży; jakoż dnia 
14 tegoż miesiąca, puściliśmy się w drogę. 

Był z nami jescze Poseł Króla Czeskiego, starszego 
syna Króla Polskiego l jadący jak my, do Polski; 
tak dalece że kompania nasza, z dworem Posłów, wy- 
nosiła do 60 osób. Zatrzymywaliśmy się na popasy 
i noclegi, często po pięknych miastach i miasteczkach 
Niemieckich, lecz częściej po zamkach, których jest 
wiele porządnych i godnych widzenia; lecz że każde- 
mu prawie znajome, często z widzenia częściej z opi- 
sania, nie będę o nich wspominał. — Od dnia 1 4 do 26 
Marca, jadąc ciągle przebywaliśmy krainy Margra- 
biego Brandeburskiego i Xięcia Saskiego. Przyby- 
liśmy nakoniec do Frankfortu nad Odrą, gdzieśmy 
zabawili do 29 Marca. Miasto owe leży w pobliżu 
królestwa Polskiego; dla tego więc Margrabia Bran- 
deburski przysłał tu piękny zastęp jazdy swojej dla 
towarzyszenia Posłom do granic Polskich. — Dnia 31 
Marca , wjechaliśmy do Międzyrzecza , pierwszego 
miasta Polskiego ; jest ono niewielkie, lecz porządne 
z pięknym zamkiem. 

Dnia 2 Kwietnia, przybyliśmy do Poznania; miasto 
to jest godne wspomnienia, tak dla pięknych ulic i 
gmachów swoich, jako też dla znacznej liczby boga- 
tych kupców. Aż do dnia 9 Kwietnia, jadąc krajem 

» Postem lym był Burzan W. Podkomorzy Władysława. 



KONTARYNIEGO. 



Polskim, nie znaleźliśmy go lak porządnym i zalud- 
nionym jak Niemcy. — W Wielką sobotę przybyliśmy 
do Łęczycy gdzie się znajdował Król Jmć Polski, 
Kazimirz. — Monarcba ten przysłał dla przyjęcia mię 
dwóch dworskich swoich, którzy mi wyznaczyli dość 
wygodne pomieszkanie. Nazajutrz że to był pierwszy 
dzień Wielkiejnocy, nie sądziłem rzeczą przyzwoitą 
iść do Króla. 

Dnia 1 1 . z rana, przysłał mi Król suknią czarną 
adamaszkową, wzywając mię do siebie; podług więc 
zwyczaju kraju tego, ubrałem się w tę suknią i po- 
szedłem w towarzystwie licznych i znakomitych 
dworzan. — Po oddanej czołobitności wedle Polskiego 
obyczaju, złożyłem Królowi dar Rzeczypospolitej 
naszej, mówiąc co należało. Król kazał mi zostać na 
obiad. — Jedzą zwyczajem naszym; potrawy wybornie 
przyprawione i obfite. — Po obiedzie pożegnałem Kró- 
la i wróciłem do mieszkania mego. 

Dnia 13. powtórnie Król przysłał po mnie i dał mi 
odpowiedź na to, co mu z strony Rzeczypospolitej 
naszej powiedziałem , lecz tak łaskawie i grzecznie, 
iżem się utwierdził w powszechnem o Monarsze tym 
mniemaniu, że niema mędrszego i sprawiedliwszego 
Króla jak Król Kazimirz x . Rozkazał mi Król dać 
dwóch przewodników, jednego przez Polskę drugiego 
przez Ruś dolną « Russia bassa » aż do Kijowa czyli 



i Con tantehumane et cortese anninonsi. e trovatomaipiu giuslo 
parole , che conferma ąuello , che Re dilui. 
per noisi dice : che gia assaissimi 



6 



PODROŻ 



do Magramanu (?) miasta już na Rusi, a należącego 
do Króla Polskiego. Podziękowawszy za tę łaskę 
Najjaśniejszemu Królowi, Imieniem Rzeczypospolitej, 
dnia 14. opuściłem Łęczycę wraz z przewodnikami, 
jadąc krajem Polskim , który cały jest w równinach 
i lasach, bez wygodnych mieszkań i dość ubogi. 

Dnia 19 Kwietnia, przybyłem do miasta zwanego 
Lublin; gród wygodny z zamkiem, gdzie się znaj- 
dowało czterech Królewiczów Polskich, z których 
najstarszy mógł mieć lat 15, a następni jeden od 
drugiego rokiem młodsi. Mieszkali w zamku, z arcy 
uczonym mistrzem swoim. — Życzyli (a domyślam się 
że z woli ojca), abym ich odwiedził. Poszedłem więc 
do nich. Jeden z Królewiczów rozmawiał ze mną tak 
rozsądnie jak tylko być może. Uważałem, że Króle- 
wicze wielce szanują nauczyciela swego. Przy poże- 
gnaniu odprowadzili mię do drzwi ». 

Dnia 20 Kwietnia wyjechaliśmy z Polski i przybyli 
do Rusi dolnej, która także do Króla Polskiego nale- 
ży. Jadąc lasami, nocując czasem w zamkach, czasem 
w małych lepiankach , stanęliśmy d. 25. w mieście 
zwanem Łuck, gdzieśmy w niemałem znaleźli się 

1 W tłumaczeniu Kasztelana 14> Alexanderl3; Zygmunt zaś 

Niemczewicza czytamy, iż w Lu- lat tylko 8. — Nauczycielem ich 

blinie było tylko dwóch Królewi- był Długosz , był Kallimach, i byt 

czów; w tłumaczeniu Francuz- JVels. Konlaryni tego , którego 

kiem, że trzech; w oryginale Wło- widział w Lublinie , zowie Valcn- 

skim w zbiorze Ramusio, że czte- tissimo Maestro. Był to zapewne 

rech. Poszliśmy za oryginałem. Po Długosz który po koronacii Wła- 

Władysławie, który już był na dysława, 147 1 . powrócił z Pragi 

Tronie Czeskim, najstarszy z Kró- do edukowania młodszych Króle- 

lewiczów, Kazimirz S. w r. 1474 wiczów. 
miał właśnie lat 15; Jan Albert 



KONTARYNIEGO. 7 

niebezpieczeństwie, z przyczyny weselnych na dniu 
tym godów; wielu tam było podpiłych ludzi. Nie 
mając wina upijają się miodem, mocniejszym nierów- 
nie nad wino. 

Dnia 25 Kwietnia, wieczorem przybyliśmy do Z y- 
t o m i r z a miasta drewnianego z zamkiem ; zkąd 
ruszywszy, przez cały dzień 29. jadąc przez niebez- 
pieczne lasy, pełne rozbójników, nie znalazłszy ni- 
gdzie mieszkania, musieliśmy nocować w borze, nie 
mając nic do jedzenia ; musiałem całą noc straż od- 
bywać. — Dnia 30 przybyliśmy do Białogrodu 1 
gdzie jest stacia Królewska; przenocowaliśmy w niej 
bardzo niewygodnie. 

Dnia 1 Maja, przybyliśmy do K i j o w a ; miasto to 
należące do Króla Polskiego zostawało pod rządem 
Polaka katolika , nazwiskiem Pammartin a . 
Ten dowiedziawszy się od stanowniczego Królew- 
skiego o moim przyjeździe, kazał mi dać dość liche 
mieszkanie, lecz żywności przysłał mi obficie. Miasto 
Kijów leży niedaleko Tartarii ; zjeżdża się tam wielu 
kupców z futrami, z głębi Rossii ; zebrani w karawanę 
jadą do Kaffy. Tatarzy rozbijają ich często. Kraj tu- 



1 Białogrodka nad Irpeniem. norum copias , etc. Co do Bpa Ki- 

' To jest : Pan Marcin. — jowskiego, brata Pana Marcina, 

Wielkorządzcą Kijowa był na o którym niżej wzmianka, niezga- 

ówczas Marcin Gastold. W Kro- dzałoby się to z Niesieckim który 

merze pod rokiem 14*4 czytamy: w swoim katalogu Bpów Kijows- 

Habebant ąuidcm Dux Ciarło- kicb pod r. 1474. kładzie Wojcie- 

riscius et Martinns Gastouclus , cha Narbuta. — Narbuth , także 

Prccfectus sive Palalinus Kijo Litwin, mógł byc krewnym Gas- 

viensi$ non contemnendasLith.ua- tolda. — 



PODROŻ 



tejszy obfituje w zboże i mięso. Zwyczajem mieszkań- 
ców jest, do godziny 3 zatrudniać się sprawami swe- 
mi, po czem idą do karczmy piją i hulają. 

Dnia 2 Maja, pomieniony Pan Marcin przysłał kilku 
dworzan swoich zapraszając mię na obiad. Po grzecz- 
nem przywitaniu oświadczył mi, iż Król jego zlecił 
mu przyjąć mię z największą uczciwością, strzedz 
mię od wszelkiego złego, i starać się bym przejechał 
bezpiecznie aż do Kafiy. Podziękowałem mu za to. 
On przydał dalej, że spodziewał się Posła Królew- 
skiego z Litwy, który miał jechać z upominkami do 
Cesarza Tatarskiego , który to Cesarz wysyła na 
przeciw niemu 200 Tatarów dla bezpieczeństwa; ra- 
dził mi więc, żebym na Posła tego czekał i z nim 
bezpiecznie podróż tę odprawił. Jakoż tak uczynić 
postanowiłem. Poszliśmy do obiadu, ten suto i obficie 
był sporządzony. Był tam i brat jego, Biskup, i wielu 
innych Panów. Byli także śpiewacy którzy w ciągu 
obiadu śpiewali. Siedzieliśmy długo u stołu z wielkiem 
mojem uprzykrzeniem ; gdyż więcej potrzebowałem 
spoczynku niż czego innego. Kijów leży nad rzeką 
wpadającą w Morze Czarne, zwaną od krajowców 
Danambre (Dnieper) a po naszemu Lerissa. — Zatrzy- 
maliśmy się w tern mieście aż do 10 Maja, w którym 
Poseł przybył z Litwy. Przed wyjazdem, wysłucha- 
liśmy mszy S. po której Pan Marcin kazawszy Posło- 
wi wziąść mię za rękę , rzekł mu z ży wem wzrusze- 
niem. « Cudzoziemiec ten jest jakby osoba Królew- 
« ska ; odprowadźże go w całości do Kaffy. » — 



K0MARYN1EG0, 



« Rozkaz Królewski » odparł poseł Litwin, « jest 
« na mojej głowie ; co się ze mną stanie to i z tym 
« gościem naszym ! .» 

Tu rozstaliśmy się, w jak najżywszych wyrazach 
dziękując Panu Marcinowi za wszystkie jego przez 
cały tu mój pobyt grzeczności; a chcąc się za nie wy- 
wiązać ofiarowałem mu konia Niemieckiego, które- 
gom w Mestre (?) nabył. Radzono mi bym inne ko- 
nie tu zostawił, a wziął z sobą krajowe. Z stanowni- 
czych Królewskich wyborną miałem kompanią; 
umiałem się znać do rzeczy. 

Z pomienionym więc Posłem z Litwy, wyjechaliś- 
my 1 1 Maja, ja w karecie tejże samej w której byłem, 
gdym się rozstał z Królem Jmcią, a to z przyczyny 
chorej nogi dla której nie mogłem jechać konno. — 
Jadąc cały dzień, przybyliśmy do miasteczka zwane- 
go Czerkassy, należącego do Króla Polskiego, 
gdzieśmy bawili do dnia 12, to jest póki nie przybyła 
eskorta z Tatarów, z którymi w dalszą puściliśmy się 
drogę. 

Jechaliśmy przez rozległe stepy Tartarii aż do rzeki 
Dniepru, który oddziela Tartarią od Rusi i który 
w tern miejscu ma kilka mil szerokości. Tu Tatarzy 
wzięli się do ścinania drzew, które powiązali jedne 
przy drugich, a przykry wszy je gałęziami, złożyli 

Ten Poseł Litwin , by? lo wkrótce po tem, kraj Polski sze- 
zapewne Gliński. Poselstwo jego, roko splądrowali. Wiadome są 
jak między Polakami wieść cho- zatargi Litwy z Korona o posiad- 
ała, miało na celu podburzenie łości Prowincii Ruskich, 
starów na Folskę ; którzy leż 



10 



PODROŻ 



na tym niby statku rzeczy nasze. Po ezeni, poprzy- 
wiązywawszy konie ogonami do owego statku, sami 
rzucili się do wody, trzymając się grzyw końskich. 
Puściliśmy się więc i my na wodę, a wrzescząc i na- 
pędzając z całej siły konie, przepłynęliśmy rzekę. 
Ci co będą czytać moją relacią, domyśla się w jakim 
byliśmy strachu próbując tego nowego rodzaju że- 
glugi. Stanąwszy na drugim brzegu, strawiliśmy cały 
dzień z Tatarami na układaniu naszych bagażów. 
Przy czem, starsi Tatarscy, podejrzliwie na nas pogią- 
dali. Jechaliśmy znowu przez stepy, gdzie nam na 
wszystkiem brakowało. Wkrótce po tern Poseł Li- 
tewski przestrzegł mię przez swego tłumacza, że Ta- 
tarzy uznają za rzecz konieczną stawić mię u Xięcia 
swego, bez czego niewolnoby mi było jechać do Kaf- 
fy. Strapiony tą wiadomością, prosiłem tłumacza aby 
mię uwolnił od grożącego mi niebezpieczeństwa. 
Przypominałem mu polecenia Pana Marcina i wresz- 
cie obiecałem mu, jeśli mię wybawi z kłopotu, pałasz 
w podarunku; okazał się być czułym na moje zmart- 
wienie, a poradziwszy się z Posłem, jął się namawiać 
i pić z Tatarami ; przekonał ich żem Genueńczyk, 
i dokazał, za ofiarą 15 dukatów, że mię z drogi zba- 
czać nie będą. Podróż ta trwała do 9 Czerwca., i dała 
się nam we znaki na ciele i umyśle. Wspomnę tylko, 
iż razu jednego przez dzień i noc całą bez wody 
musieliśmy się obchodzić. Stanęliśmy nakoniec 
w miejscu gdzie Poseł Litewski i Tatarzy mieli nas 
opuścić, a udać się do Xięcia Tatarskiego, który 



KONTARYNIEGO, 1 1 

przebywał na ów czas w Chercher (Chersoń). Poseł 
Litewski dał mi Tatara za przewodnika; pożegnaliś- 
my się i rozjechali. Ciągle jednak obawiałem się aby 
Tatarzy, z którymi się rozstałem, w pogoń za mną 
przyjść nie zechcieli. Cieszyłem się wielce, zem się 
pozbył tych psów okropnie śmierdzących mięsem 
końskiem które żrą obficie. Noc następną przepędzi- 
liśmy pod zasłoną wozów, pokrytych skórami; lecz 
tu wnet otoczyła nas gromada ciekawych badając co 
by za zacz byliśmy. Dowiedziawszy się od przewodni- 
ka, żem Genueńczyk, traktowali nas mlekiem. Na- 
zajutrz o świcie wyjechawszy tegoż dnia wieczorem 
stanęliśmy wKaffie. Dla podziękowania Bogu za prze- 
byte sczęśliwie niebezpieczeństwa wszedłem milcz- 
kiem do kościoła, a tłumacza mego wysłałem do 
Konsula Rzeczypospolitej, aby go uwiadomić o mo- 
jem przybyciu. Ten zrazu przysłał do mnie brata 
swego z ostrzeżeniem , abym się zatrzymał gdzie 
byłem, do nocy, dla bezpieczniejszego sprowadzenia 
mię do domu swego na przedmieściu. Udaliśmy się 
tam o godzinie umówionej, i dobrze byliśmy przyjęci; 
zastałem u Konsula, Pawła O g n i b e n e , który 
z polecenia prześwietnej naszej Rzeczypospolitej, 
trzema miesiącami pierwej przedemną był wyjechał. 



Kontaryni w dalszym ciągu relacii opisuje, jak wypłynąwszy z Kafty 
przybył do Fazu (Phasis), ztamląd przez Mingrelią, Georgią 
i Armenią do Tauris., a polem do Ispahanu; gdzie odprawił po- 



12 



selslwo swoje u Uzum-Kassana. Po czem wracając, przybywszy 
do Fazu, dowiedziawszy się o zajęciu Kaffy przez Turków, cofnął 
się wstecz przez Georgią ; Morzem Kaspijskiem dostał się do 
Astrachanu, a z lamtąd do Moskwy. W. Xiąże Iwan III przyjął 
go dobrze , i zadłużonego wsparł darem tysiąca dukatów. — 
Z Moskwy wracał na Polskę, i tak pisze: 



Dnia 27 (Stycznia) 1477. przybyliśmy do Wiazmy, 
a ztamtąd w kilka dni do innego miasteczka zwanego 
Smoleńsk, zkąd ruszyliśmy w drogę z innym 
przewodnikiem i dowiedzieliśmy się, że to był kraj 
Xięcia Moskiewskiego, (?) i wjecbaliśmy na Litwę 
należącą do Razimirza Króla Polskiego ; następnie 
przybyliśmy do miasteczka zwanego Troki, gdzieś- 
my znaleźli J. K. Mość. 

Od 21 Stycznia, dnia wyjazdu naszego z Moskwy, 
aż do 12 Lutego, dnia przybycia naszego do rzeczo- 
nego miasta Troki , jechaliśmy ciągłe przez bory i 
krajem płaskim. Niekiedy natrafialiśmy na dwory, 
gdzieśmy też i spoczywali; najczęściej jednak noco- 
waliśmy w lasach. W południe obiadowaliśmy w miej- 
scach gdzieśmy znajdowali ognie zostawione przez 
popasających lub noclegujących przed nami. — Dla 
pojenia koni i innych potrzeb musieliśmy przebijać 
lody. Przy rozpalonych ogniach zasiadaliśmy do koła 
ogrzewając się i pożywając sczupłą podróżną żyw- 
ność. Sypiałem na moich saniach « io dormiva nel 
mio Sano » bo inaczej musiałbym spać na ziemi. — 
Na zamarzłej rzece, którą trzy dni jechaliśmy, mieliś- 



KO NtA RYN LEGO. lo 

my dwa noclegi; i powiadano nam, żeśmy ujechali 
300 mil. 

J. K. Mość dowiedziawszy się o mojem przybyciu, 
wysłał ku mnie dwóch swoich dworzan dla powin- 
szowania mi sczęśliwego powrotu i zaproszenia na 
dzień następny na obiad. Nazajutrz, 4 5 Lutego, przy- 
słał mi Król Jmć suknią adamaszkową koloru szkar- 
łatnego podszytą sobolami, i żądał abym na Dwór 
przyjechał w jego saniach zaprzężonych sześcią pięk- 
nemi rumakami, w towarzystwie czterech baronów, 
którzy stali zewnątrz przy saniach, i wielu innych 
znakomitych osób. Tak przybyliśmy do Pałacu J.K. 
Mości; tam Król zaprowadził mnie do swojej komna- 
ty, zasiadł na wspaniałem siedzeniu, a przy nim dwaj 
Królewicze w szalach karmazynowych, młodzi i pięk- 
ni jak gdyby dwaj aniołkowie. W tej komancie było 
także wielu baronów, dworzan i innych Panów; 
w pośrzodku, i na przeciw Króla Jmci, postawiono 
ławkę dla mnie ; Król Jmć obchodził się ze mną 
z niewypowiedzianą łaskawością ; chciał abym uścis- 
kał rękę Królewiczów^ słowem przyjął mię tak, że 
syna własnego nie mógłby przyjąć lepiej. — Zabierając 
głos chciałem uklęknąć, lecz Król Jmć nie dopuścił 
mi tego i nie pozwolił mi mówić, aż gdym usiadł. — 
Usiadłszy więc, opowiadałem z pilnością wszelkie 
przygody podróży mojej; opisywałem kraje którern 
przebywał i obyczaje ich mieszkańców, mówiłem o 
potędze Uzum-Kassana i o tern com u niego sprawił; 
czego wszystkiego Król Jmć chciwie słuchał. Dot- 



1 1 PODRÓŻ 

knąłem także o zwyczajach i o sile narodu Tatarskie- 
go. W ciągu mojej mowy która około półgodziny 
trwała, Król Jmć z taką uwagą mię słuchał, że nikt 
przez cały ten czas ust nie śmiał otworzyć ; po czem 
złożyłem dzięki J. K. Mości w imieniu Rzeczypospo- 
litej, za cześć i dobrodziejstwa, któremi mię obda- 
rzył. Odpowiedział mi przez swego tłumacza, iż się 
wielce raduje z powrotu mojego, tern bardziej iż nie 
miał nadziei, abym kiedy z tak dalekiej podróży miał 
wrócić; że miło mu było słuchać com mówił o Uzum- 
Kassanie i o Tatarach, że w mojem opowiadaniu zna- 
lazł potwierdzenie zkąd innąd powziętych wiadomoś- 
ci — nakoniec kazał mi wejść do innej sali, gdzie były 
nakryte stoły i gdzie zastałem znakomite towarzys- 
two; w krotce tam i Król Jmć przyszedł z Królewi- 
czami, poprzedzony od wielu trębaczów. Kiedy zasiadł 
do stołu, po prawej ręce jego usiedli Królewicze, 
po lewej pierwszy Biskup państwa, po Biskupie ja, 
w pewnej dali Baronowie; a znaczna liczba osób mo- 
że około 40 przy innych stołach. — Potrawy były 
przynaszane na wielkich tacach, a zawsze przodem 
szli trębacze. Siedzieliśmy u stołu około dwóch go- 
dzin; w ciągu obiadu Król Jmć zadawał mi jedne 
po drugich pytania o mojej podróży, na które odpo- 
wiadałem. — Po obiedzie wstawszy od stołu, stojąc, 
prosiłem Króla Jmci o odprawę i pytałem czy mi jakie 
rozkazy dać raczy ; kazał odpowiedzieć mi abym 
upewnił Senat naszej prześwietnej Rzeczypospolitej, 
jako najmocniej pragnie pozostać z nią w przyjaźni 



KOT ART NIEGO. 15 

i w ciągłych związkach, chciał też aby i Królewicze 
toż samo mi poruczyli. — Tak więc pożegnawszy 
z należytą czołobitnością Najjaśniejszego Króla i Kró- 
lewiczów, wróciłem w dodanym mi towarzystwie do 
mieszkania mojego. — Dano mi przewodnika z rozka- 
zem J. K. Mości, aby mi w całym ciągu poSróży przez 
Polskę podobnych przewodników dostarczano. 

Dnia 17 Lutego, wyjechałem z Trok. Dnia 25. sta- 
nąłem w miasteczku zwanem J o n i c i (może Słonim). 
Po tem wjechaliśmy do Polski. Stanęliśmy w mieście 
zwanem Varsovia, gdzie panują dwaj bracia 
Xiążęta 1 ; ci przyjęli mię uprzejmie i dali przewodnika 
na dal. O kraju Polskim już pisałem pierwej ; dodam 
jescze że to kraj piękny i obfity w zboże i trzody, lecz 
mu brakuje na owocach. Napotykaliśmy wiele zam- 
ków i grodów, ale miast znakomitych niewidać. 
Wszędzie znajdowaliśmy gościnność i dobre przyję- 
cie. Podróż tu bezpieczna. 

Ciągle jadąc wyżej rzeczonemi saniami «nellean- 
tedette sani » stanęliśmy byli w Warszawie 1 Marca, 
gdzie dla znużenia w wygodnej kwaterze i w obfitem 
mieście zabawiliśmy do dnia 5. Opatrzeni tu we wszel- 
kie podróżne potrzeby i w konie, udaliśmy się w dal- 
szą drogę i stanęliśmy w Międzyrzeczu, a prze- 
bywszy nie bez trwogi granicę , wjechaliśmy do Nie- 
miec. 

1 Janusz i Bolesław. — 



PAMIĘTNIKI 

X. JĘDRZEJA KITOWICZA 



Imię Kitowicza mało komu jest znane. Był lo konfederat Barski i 
żołnierz; po lem zakonnik i autor ; w tern dwojakiem życiu mie- 
szał się do mnogich spraw i z mnogimi ocierał się ludźmi ; dos- 
konale znał i opisał Polską; zasłużył, aby go policzyć do lep- 
szych pisarzów z wieku Stanisława Augusta. Przecież mimo tych 
tytułów, dziś imię jego obcem jest pamięci, i obcem prawie lite- 
raturze narodowej. Pisma Kitowicza niebyły dotąd drukowane. 
Z tych najlepszem , najobszerniejszem, najznakomitszem jest : 
Opisanie zwyczajów i obyczajów Polskich za Augusta 
III. Jest to Galeria obrazów ówczesnego życia Polskiego. 
Szkoły i Studenci; Duchowieństwo i Klasztory; Palestra i Try- 
bunały; Wojsko, jego autoramenta i Pułki; Kozacy i Hajdamaki; 
Dwory i Dworzanie; Uczty, Bankiety, Potrawy, Trunki i Pija- 
tyka; Pałace i Domy, Meble, i Stroje; Zjazdy publiczne, Zapu- 
sty, Kuliki, Sejmy : Wszystko to, nie stylem nakamiennym, nie 
w szkieletach statystycznych, lecz we krwi, w ciele, w życiu 
swojem, stawia ci się przed oczy, rusza się, wszystko ma swój 
własny krój , swoją fizognomią , swoje namiętności , uciechy i 
smutki. Prawdziwe te malowidła szkoły Flamandzkiej ciągną ci 
oczy sc-zerotą rysunku, sumiennością sczególów,.bujnością i swo- 
bodą przygód; oglądasz tam ciekawie to nawet co lichem i dro- 
btazgowem osądzisz. Wyjątki tego dzieła przed kilkunastu laty 
były drukowane w Pamiętniku Warszawskim, a obficiej przez 
Łukasza Gołębiowskiego w pismach jego o Dworach, Ubiorach 
i Ludach Polskich. Wydanie całego dzieła rozpoczęte w końcu 
1830, przy pierwszym arkuszu druku przerwanem być musiało, 
sam nawet rękopism, dziwną koleją, ledwie uszedł znisczenia. 
Dowiadujem się, iż dziś jeden z najgorliwszych opiekunów lite- 
ratury ojczystej zamyśla o wydaniu tego szacownego dzieła. 



KITOWICZA. 17 

Drugiem pozostałem pismem Kilowicza są Pamiętniki, które lu w zbio- 
rze naszym ogłaszamy. Są to w istocie urywkowe notatki, sięga- 
jące kilku lat Saskich i obejmujące czasy Stanisława Augusta. 
Nie masz w nich ciągu wydarzeń; nie zawsze nawet porządek 
lat zachowany. Powiedziawszy autor w swoim czasie o Konfe- 
deraeii Barskiej, znowu później do niej wraca i daleko szerzej 
mówi. Kopią lego manuskryptu w większej połowie otrzymaliśmy 
od zacnego i uczonego Professora, który miał w swoim ręku 
autograf Kitowicza. Rozciągłość pisma nie pozwala abyśmy je 
całkiem od razu umieścili, a urywkowość jego, łatwo się roz- 
działowi poddaje. 

Trzecia nakonicc pozostałość piśmienna Kitowicza, którą w orygina- 
le w zbiorze naszym posiadamy, są listy jego. Sczupły ten ury- 
wek korrespondencii, która zapewne ciągłą i rozległą być mu- 
siała, gdy w czterech lalach i do jednej tylko osoby 130 listów 
liczymy, wyrwaną została od zatracenia przez szanownego A. 
G. a którego rąk przyjaznych, przeszły do naszych. Wywdzię- 
czym się mu najlepiej, gdy je drukiem ogłosim; co też później 
nastąpi. 

Kitowicz, acz większą część lat swoich przepędził w zakonie , acz 

szablę na pióro zamienił , z natury jednak swojej powołanym 

był do działania, do mieszania się ze światem, do praktycznej, 

że tak powiem, Encyklopedii szlacheckiego życia. A naprzód 

widać iż był doświadczonym gospodarzem. Biskup Kujawski 

Antoni Ostrowski zamyśla wieś kupić; wzywa Kitowicza, 

aby wartość jej oszacował i intratę wyciągnął. Przez długi czas 

zajmował się rachunkami w dobrach tegoż Biskupa. « Zaprząg- 

« łem się do tej roboty, pisze, jak do pługa, ale cóż? Porzucić 

a tego nie mogę, bez ruiny spodziewanego sczęścia, a najwię- 

« cej , po różnych stratach, bez ruiny pozostałego przy mnie 

« dobrego imienia. » — Jako żołnierz był konnesorem koni; 

ich cnoty, zalety, defekta, faciendy , znał to na palcach. Myś- 

2 



1 8 PAMIĘTNIKI 

liwiec, wiedział jak wybrać sczenie, hodować, do właściwego 
pola ułożyć. — Przyjaciel jego i dobroczyńca X. Referendarz 
Lipski potrzebuje wina; niemasz jak Kitowicz kióry je wy- 
bierze, kupi, wyklaruje. Jakoż kupuje, nalewa na stary lagier. 
« Zdziwiłem się » pisze z wielkiem ukontentowaniem « skosz- 
« towawszy, że wino tłuste, stare, które przeszłego roku było 
« dobrze nadkwaśniało, teraz najmniejszego nie ma kwasu, ow- 
« szem słodycz, tłustość i driakiew dziwnie przyjemną. Słowem 
« bibilissimum jest. — Lecz górującą było w nim passią zbierać 
i rozsiewać nowiny publiczne. Mieszkając w Warszawie, wietrzy 
nieustannie co się dzieje i na co się zanosi ; odradza Lipskiemu 
aby w trudnych konjunkturach nie kwapił się do stolicy, dyktuje 
mu jak i do kogo ma pisać z exkuzą. — Zakłopotany Zaremba, 
po swojej submissii, znaduje w nim doradcę gdy przysło pisać 
do Posła Pruskiego. — Polityk starego kroju, Kitowicz w opiniach 
swoich nosi dobitną cechę czasu w którym żył i partii do której 
należał. W oczach jego wolność bez liberum veto, a maca żydows- 
ka bez krwi chrześciańskiej, obejść nie mogą. Podejrzliwem 
okiem pogląda na wszelkie reformy; nie cierpi Czartoryskich. 
Wszakże niepokoją go burdy sejmikowe, zgiełki Trybunalskie, 
hulatyka Radziwiła; Konfederacia Barska obok enluziazmu praw- 
dziwych Patiiolów, objawia mu opłakane mizerie intrygantów; 
zaczyna być sceptykiem politycznym; składa miecz; wstępuje do 
klasztoru; lecz niemniej, duszą i ciałem, serdecznym pozostaje 
Polakiem. Oburza się na nazwiska Polski Pruskiej, Moskiewskiej y 
Austriackiej, powtarzane w ustachPolskich. Pewna Wojewo- 
dzina wychwalała rząd, swobody i spokojność w Galicii, gdzie 
przebywała jakby « u Boga xa drzwiami. » « Gdyby to prawda 
była » czytamy wykrzyknik w listach Ki łowicza « toby klu- 
czem, Piotr Święty, za takie gadanie, zęby jej roztrzaskał. » — 
Nie wiemy sczegółów jego życia ani wojskowego, ani klasztor- 
nego. W roku 177 1 w Październiku, już go widzim w seminarium 
Piarskiem ; wyświęcenie jego doznawało niejakich trudności, 
a Bp. Kujawski po dwakroć musiał pisać do Rzymu o dyspensę 



KIT0W1CZA. 19 

dla niego. Siostrzenica jego była za Białobreskim Patronem 
w assessorii. Zdaje się jakoby przez czas jakiś należał do dworu 
Antoniego Ostrowskiego, do którego wszakże nie czuł wielkiego 
pociągu. Z Generałem Zarembą żył w s'cisłej przyjaźni. Xdza 
Lipskiego pisarza koronnego, a później Referendarza, mieni 
byc' sczególnym swoim dobroczyńcą. « Dla niego , pisze , i 
« drzwiami skrzypać miłoby mi było, byle to miało pozór przys- 
« ługi . » Oto jest wszystko cośmy o Kilowiczu z listów jego 
dowiedzieć się mogli. 

W\l VW WWWWWW 



1750. 

Szelągi nowe nastały wPolscze,zSaxonii do Polski 
sprowadzone za Króla Augusta III, na których z jed- 
nej strony był portret Króla Augusta III, z drugiej 
strony był herb koronny i W. X. Lit. 

JW. Jmć Pan Mniszech Marszałek Nadworny 
Koronny, pojął za żonę Brylównę, Ministra pierwsze- 
go po Królu córkę. Szlub dawał Prymas Komorow- 
ski, w Pałacu Królewskim w kplicy, 14 Julii. 

Poseł Zatorski wjeżdżał do Króla na audiencią 
z oświadczeniem submissii Królowi Polskiemu od 
swego przyjaciela. 

Senatus Consilium złożone po Sejmie extraordyna- 
ryjnym w Warszawie. Po którem nastąpił Sejm ex- 
traordynaryjny dwuniedzielny w Warszawie, 4 Au- 
gusta-, podczas którego Sejmu, że Wojewoda Podol- 
ski R z e w u s k i złożywszy Województwo był Pos- 



20 PAMIĘTNIKI 

łem, i laski domagał się, dla tego nie chcieli niektórzy 
Posłowie do Elekcii Marszałka przystępować. Tan- 
dem po trzydniowej lukcie między Posłami o wolo - 
wanie per tarnum na Marszałka, gdy przy swoim 
uporze ciż Jmć zostawali, Jmć Pan W y d z g a Poseł 
Bełzki, manifestował się przeciwko całemu aktowi 
sejmowemu z racii , że strona większa , Senatora 
Rzewuskiego Wdę Podolskiego bywszego, chcieli 
Marszałkiem obrać, i z tym zaraz nazajutrz z Warsza- 
wy wyjechał; po którym manifeście ciągnęli Sejm aż 
do swego kresu, tylko zasiadając na Sessiach, ale nic 
aclive nie mówiąc, ani czyniąc. Ten Sejm zaczął się 
4 Augusti. Podczas tego Sejmu trzymał starą laskę 
Siemiński starosta Dębowiecki, a po tym został 
Referendarzem koronnym r . W tymże roku nie było 
Sejmu ordynaryjnego. 



1 Zaraz na pierwszej Sessii po 
zagajeniu Siemińskiego, Wydżga 
zapylał dla czego Wacław Rze- 
wuski zrzekł się Województwa; 
jeśli w nadziei otrzymania laski, 
lo on sam pierwszy niepozwoli na 
to. Zaczęły się więc z tego powo- 
du spory i trwały przez trzy dni, 
nakoniec na Sessii 7 SierpniaWy- 
dżga temi słowy Sejm zerwał : 
« Coż to ma znaczyć owa inno- 
« wacia, którą tu Wda Podolski 
« wprowadza? azaliż to wstanie 
« Rycerskim nieznaleśe godnych 
« ludzi do piastowania marszał- 
« kowskiej dostojności?Co świat, 
a co potomność powie, jeśli sic 
« sami tą hańbą zeszpecim. Przed 
f. Bogiem tedy i przed ludźmi 
« protestuje ?ię przeciw tej inno- 



« wacii, tak przeciwnej prawom 
« naszym. Deklaruję że do żad- 
« nej rezoluciitego sejmu nie bę- 
a dę należał; ale owszem oppo- 
« nuje się wszystkim a to na mo- 
tt cy konstytucii sejmowych." — 
To rzekłszy wyszedł z Izby i Pro- 
lestacią swoją zaaktykował w 
grodzie Warszawskim. Nazajutrz 
napróżno Siemiński delegował 
sześciu Posłów do wyszukania 
Wydżgi i uproszenia aby wrócił 
aklywilatem Sejmowi; nicznale- 
ziono go nigdzie. Ciągnęły się jes- 
cze czcze Sessie aż do 1 7 Sierpnia. 
Po zerwanym lak Sejmie Rzewus- 
ki wrócił znowu do Wlwa Podol- 
skiego, na co musiał nową przy- 
sięgę wykonać. 



K1TGWICZA. 21 

Stanisław Ludwik Bryl syn Grafa Bryla, pierw- 
szego Ministra, wjeżdżał na Starostwo Warszawskie, 
nie mając lat więcej nad dwanaście i przysięgę czy- 
nił, dnia 7 JFrześma, przed Poniatowskim 
Wojewodą Mazowieckim. Król mu lat przydał l . 

Po zerwanym Trybunale w poprzedzającym roku, 
doszedł znowu (?) na drugą kadencią wdzieli zwyczaj- 
ny Elekcii Marszałka, pierwszego dnia po S. Francisz- 
ku, w Paidzermiku r. 1750. na który Trybunał , 
obrany Marszałkiem JOXże Jmć Janusz Sanguszko 
Miecznik W. X. Lit. 



1751 



Józef Potocki Kasztelan Krakowski, Hetman Wiel- 
ki Koronny, umarł w Maju r. 1751 2 . 

Obrazy w Lublinie, jakowyś" człek niewiadomy, 
poprzerzynał po twarzach i rękach, u 00. Domini- 
kanów na krużganku, i u 00. Karmelitów w kościele; 
postrzeżono tę akcią dnia 4 Maja r. 1751 . 

Jubileusz zaczął się w Polscze w roku 1751. Ten 
Jubileusz odprawiłem w Kaliszu, die 25 ad 27 Sep- 
tembris. 



'Xiąże August Czartoryski, życia. Pogrzeb jego we Lwowie 

Wda Ruski, ustąpił mu dobro- kosztował około 4 milionów; zje- 

wolnie Starostwa Warszawskie- chało się nań do 2,000. szlacbty. 

go. Młody Bryl, w czasie tej in- Smierc' Potockiego wstrzymała 

stallacii odpowiadał po Polsku. wybuch wojny domowaj między 

'Umarł 19 Maja w 86 roku nim a XX. Czartoryskimi. 



22 PAMIĘTNIKI 

Ordynat Z amoj s ki Wojewoda Lubelski, umarł 
wr. 1751. 

1752- 

Kasztelanią Krakowską wziął Poniatowski Woje- 
jewoda Mazowiecki. Buławę Wielką Koronną wziął 
Hetman Polny Koronny Branicki. 

Sejm ordynaryjny w Grodnie zaczął się r. 1752, 
który w Niedziel cztery zerwany jest przez Mors- 
kiego Posła Sochaczewskiego. Zerwanie tego Sej- 
mu jako i innych wszystkich, za Panowania Augusta 
III. przyznawano Czartoryskim, według 
owego wierszu prostego, który po tym Sejmie był 
rozrzucony. 

Oj Polacy, Polacy, coście uczynili ? 

Czarci Sejmu niechcieli , czarci go też wzięli ' . 

Grosze nowe miedziane wyszły z Saxonii, do Pol- 
ski, na których z jednej strony portret Króla Polskie- 



'W owym czasie umysły w nia wojska; Ustanowienia Cła Ge- 

Polscze ocucone były obecnością ncralnego i Akcyz; Zobowiązania 

Posłów Angielskiego i Francuz- Podskarbicb do ścisłego zdawania 

kiego, i zabiegami XX. Czarto- rachunków. — Dnia 13. Senat 

ryskich do poprawy rządu. Sejm wyznacza Delegacią, a w niej X. 

17 52. otworzył się 1 Październik Michała Czartoryskiego, 

£a. Marszałkiem obrany Mas- do ułożenia w tej mierze Konsty- 

s ais ki Sta Grodzieński, syn tucii. — Dnia 1 6. w Izbie Posel- 

Kasztelana Wileńskiego. — Dnia skiej Swidziński iChajęcki 

10. Prymas w obszernej mowie Posłowie Bracławscy niepozwa- 

wyłożył potrzebę koniecznej Re- łają przystąpić do żadnych obrad, 

formy, a mianowicie : Pomnożę- aż pokiby Król nic dał odpowiedzi 



KITOWICZA. 23 

go z napisem : A agmtm 1 1 I Rcx P olonice > na drugiej 
stronie dwa Orły i dwie Pogonie, we środku Herb 
Xstwa Saskiego z napisem u góry : Elector Saxonice. 
Ten pieniądz jeden ważył półczwarta szeląga Saskie- 
go. Szedł zaś w trzech szelągach. 

Grzmoty, błyskania przy zimnie, przypadły po S. 
Mateuszu; też grzmoty całe lato panowały. 

Andrzeja Sulerzyc kiego z Rawskiej ziemi 
Deputata na Trybunał obranego, ścięto za dekretem 
Trybunalskim, za to że przeszkadzającego sobie do 
przysięgi Młodzianowskiego w kościele porąbał 
i niechcących siebie Ziemstwo przysięgi słuchać po- 
płazował, także Wojewodę Mazowieckiego Rudziń- 
skiego. Z tymże Sulerzyckim dekretowano sekwitóio 
jego pięciu na śmierć, a pięciu na grzywny i wieżę. 
Pod ten Trybunał był Marszałkiem Dunin Karwic- 
ki regent koronny x . 



na rozliczne skargi, a mianowicie opak partii Francuzkiej; sam na- 
na to, dla czego B ryl, Dyssydent, wet Rulhiere to wyznaje i pisze, 
został Generałem artylerii. Tłu- żeBroglie dążył do zniwecze- 
maczenia Ministrów zdawały się nia ich. — Tu znowu przychodzi 
uspakajać Izbę, wszakże Swidziń- i naoczny świadek, Poseł Angiel- 
ski nie ustąpił , i dnia 21 Sejm ski, Williams, który całkowicie 
zerwał. — Która partia istotnie przytoczywszy manifest Morskie- 
sejm zerwała, niełatwo powie- go, wyraźnie powiada, iż zerwa- 
dziec. Ki to wi cz nie twierdzi, nie Sejmu było robola Króla Pru- 
pisze tylko \z przyznawano to XX. skiego. Później to wyjaśnim. 
Czartoryskim, Przyznaje to im i \ Ten ustęp i następny w Ma- 
Rulhiere wT. I.wXdze III. Lecz nuskrypcie pisany jest kluczem 
na jego relacii nie można zawsze przez zamianę liter : Gndrzdlg 
polegać. Zamiary tego Sejmu Spldrzlcklgr etc. zamiast : Jędrze- 
były właśnie w systemacie XX. ja Sulerzyckiego ęlc. 
Czartoryskich i właśnie szły w 



24 



PAMIĘTNIKI 



1754. 



Ordynacią Ostrogską Xże Janusz Sanguszko, 
Marszałek Nadworny Lit. podzielił na różne osoby 
przez tranzakcią Sandomirską. Tegoż roku przeciwko 
tym donaciom przychodziły różne od Senatorów, 
Ministrów, i Szlachty, manifesla, naj pierwej we Lwo- 
wie imieniem całego Rycerstwa i Stanów Rzeczypo- 
spolitej, a po tern i po innych Województwach poczy- 
nione. Wkrótce po tym manifeście Jmć Pan Hetman 
W. Koronny B r a n i c k i wprowadził do Dubna 
prezydium Rzeczypospolitej ł . 

Tegoż roku po zerwanym Sejmie ordynaryjnym 
w Warszawie, przez Jmć Pana Michała S t r a w i ń s - 
kiego, Stolnika i Posła Slarodubowskiego, zaniesie- 
niem do akt Grodzkich Warszawskich manifestu, 
wydana była Kommissia i Administracia do dóbr or- 
dynacii Ostrogskiej od J. K. Mości. W tym roku nie 
było Senatus Consilium. Zerwanie tego Sejmu poszło 
od donatariuszów, którzy obawiając się, aby ordyna- 
cią nie została przez Sejm approbowana, a ich donacie 
skasowane, postarali się o zerwanie Sejmu 2 . 



1 W Dubnie też rezydowała klórej wyszedł Memoriał przeciw 

Administracia Ordynacii. Miała Kommissii Ostrogskiej, zamknią- 

na swe rozkazy dwa Pułki Saskie ta na jakiś czas została, z rozkazu 

i część wojska Koronnego. XX. Franciska Bielińskiego Mrszałka 

Czartoryscy obstawali przy utrzy- W. K. 

maniu podziału ordynacii. Dru- a Sejm ten otwarty 30. Wries- 

karnia Piarska w Warszawie z nia, pod starą laską Massalskiego- 



KITOWICZA. 25 

Malka moja umarła na tydzień przed S. Katarzyną 
dnia 16 Listopada, w nocy około 2 lub 3 godziny. 

Poseł Turecki przybył do Polski, z denunciacią 
obranego nowego Sułtana ( Osmana III ). Stanął 
w granicach Polskich primis Marlii aut ultimis Fe- 
bruarii 1 . Wzajemnie od Polski do Turek wysłany 
jest, w charakterze Posła Wielkiego, Jan Mniszek 
Podkomorzy Lit. Wyjechał on do Turek ultimis 
Octobris. 



1756. 

Fryderyk III Elektor Br andeburg siu wszedł do Sa- 
xonii, pod pretextem przemaszerowania z wojskiem 
do Czech przeciwko Cesarzowi. Stanąwszy w Lipsku, 
Króla Polskiego Elektora Saskiego różnemi sposo- 
bami i ciemiężeniem ludzi, odebraniem wszelkich 
dochodów Królewskich, wybieraniem prowiantów, 
chciał przymusić, aby z nim trzymał aliancią prze- 
ciwko Cesarzowi, dla czego, nasz Król nie mogąc się 
oprzeć onemu , porzuciwszy całe Państwo arbitrio 



Wszyslkich umysły opanowane ja; z kąd udał się do Wschowy, 

były wyłącznie sprawą ordynacii gdzie miał audencią u Króla, kló- 

Ostrogskiej. Po 22. Sessiach ry tam umyślnie z Drezna w tym 

Sejm nieobrawszy nawet Mar- celu zjechał. — Poseł ów Turecki 

szatka, zerwanym został 24 Paz- w swoim powrocie jechał na Bia- 

dziernika. łystok , gdzie Hetman Branicki 

1 Poseł ten, Halil Aga Kapidzi okazale go przyjmował i poda- 

Baszi, stanął w Dubnie 29. Lute- runkami hojnie obdarzył; na co i 

go; do Warszawy przybył 2. Ma- Broglie dał fundusz. 



26 



PEMIETNIKI 



ciężkiego nad karkiem gościa , sam się w obozie 
z 14,000. wojska okopał. Z tych okopów wyszedłszy, 
dla głodu, przyjechał do Warszawy; a jego wojsko, 
którego miało być 14 tysięcy, tenże Król Pruski 
zabrał i między swoje regimenty podzielił; także całe 
Państwo Saskie opanował. 

Tego roku Sejmu ordynaryjnego nie było, a to 
z przyczyny, że Król, w czasie sejmowi zwykłym, 
jescze był w Saxonii w obozie; gdy się zatem Posło- 
wie na dzień zaczęcia Sejmu do Warszawy zjechali, 
a Monarchy nie było, Xże Prymas podziękowawszy 
im za pilne około dobra pospolitego staranie, w pała- 
cu swoim uczęstowawszy, pożegnał. 

Tego roku zima była bardzo długa i ciężka. Wisła 
na S. Andrzej już tak dobrze stanęła, że po niej jeź- 
dzili z ciężarami; trzymała aż do wielkiej środy przed 
Wielkanocą, która tego roku była in Martio. 

Roku tegoż, nitimis Xbris, złapali w Warszawie 
szpiega Pruskiego, który jak powiadano miał być 
ordynowany na to, aby magazyny Moskiewskie, 
gdziekolwiek ich Moskwa (o której głoszą, że pójdzie 
przez Polskę do Szląska przeciw Prusakowi) zakładać 
będzie, palił 1 . Także były różne wieści, jakoby 
chciano Króla i Grafa Bryla zgładzić przez zdradę ze 



1 Szpieg ów, nazwiskiem Lem- ki, skazanym został na półroczne 

b er t , mianujący się Kapitanem, więzienie; wszakże w roku 1 7 57. 

ujętym był na żądanie Posła Ros- w Lipcu, kupa nieznanych ludzi 

syjskiego.Gdy nie umiałjasno po- napadła na więzienie, uwolniła i 

wiedzieć po co przyszedł do Pols- uniosła Lcmberła. 



KITOWICZA. 27 

świata. Król się wyniósł do zamku z Pałacu; armaty 
na Pałac Króleski pozataczano; po dwie na każdej 
stronie nabito na jaki koniec niewiadomo. 

1757. 

Króla Francuzkiego jakiś Damien na wsiadaniu do 
karety, przebił scyzorykiem na trzy cale głęboko, 
ale nieszkodliwie, bo mu się scyzoryk po żebrach 
zemknął. 

Moskale z Litwy i Prus, ruszyli się do Wielkiej 
Polski i uitimis Junii stanęli obozem pod Poznaniem. 
Kommendant najwyższy Moskiewski nazywa się 
Fermor : Drudzy udzielni Feldmarszałkowie, Gali- 
czyn, Sołtykow, Lubomirski 1 . 

1759. 

Inwestytura Xcia Karola Królewicza Polskiego 
na Xięstwo Kurlandzkie odprawiła się w Warszawie 
w tydzień po Nowym roku 2 . 

Trybunał Koronny miał tylko Deputatów 7, a 4 
przeciwko prawu na ratuszu dorobionych. 



' Fermor na początku wyprawy była się z wielką okazałością 8. 

był tylko dowódcą korpusu, który Stycznia. Był to ostatni lennik 

ciągnął przez Memel;Naj wyższym Korony Polskiej, który osobiście, 

Komendantem był zrazu A p r a- na kolanach, przyjmował nadanie. 

x i n ; i dopiero gdy ten za ozięb- W tenczasto Radziwiłł dla żaba- 

łe działanie odwołanym został, wy jego improwizował pod War- 

Fermor go zastąpił. szawą las, knieję, i polowanie na 

'Inwestytura Xcia Karola od- grubego zwierza. 



28 PAMIĘTNIKI 

1760. 

Sejm ordynaryjny Warszawski zerwał się trzecie- 
go dnia bez obrania Marszałka '. 

Kościół Katedralny Gnieźnieński pogorzał wiecie. 
1761. 

Dnia 4 Aprilis, w sobotę w Warszawie, w który 
dzień Graf de Biberstein Marszał-Gcnerał poczt 
Koronnych i Litewskich, zwykł dawać u siebie obia- 
dy, w rezydencii swojej w Maryenwillu, w gabinecie 
jego, w którym ordynaryjnie przed obiadem o godzi- 
nie 12 zasiadali do kart: Graf Briihl Minister Saski, 
Xże Sołtyk Biskup Krakowski , Xżna Lubomirska 
Chorążyna Koronna, i tenże Graf Biberstein, przy 
jednym stoliku blisko pieca stojącym, przed zjecha- 
niem się pomienionych osób, kazualnie opoźnionem 
dla wizyty oddawanej JW. Marszałkowi Nadw. Kor. 
Mniszchowi w lekarstwie będącemu, — w piecu po- 
mienionym zasadzona mina z prochem, o wpół do 12 
wystrzeliła, piec z fundamentem wysadziła, stolik u 
którego grać miały te osoby, na drobne sztuczki, że 
i znaku nie zostało, rozerwała ; okna, lustro, zwier- 
ciadła potłukła; kawał muru do drugiego pokoju 

•Otwarty 6. Października. skich, a to z powodu obcego woj- 
Zerwał go jeden z Posłów Podoi- ska w kraju. 



KITOWIGZA. 



29 



w ścianie i sufit nad piecem wyrwała. Bibersztejna 
przy kominku się grzejącego latające z rozwalin pieca 
czyli muru kawałki, po nodze i po twarzy, bez szko- 
dy jednak ciała, uderzyły. Domyślano się, że ta mina 
była zasadzona na zgubę Grafa Bruhla. Że zaś wcześ- 
niej niż trzeba było wystrzeliła, stało się przez przy- 
łożenie ognia do pieca ; rozkazem Marszala , zimną 
tego dnia aurą nadziębionego. 

Sejm extraordynaryjny w Warszawie zaczęty d. 27 
Aprilis, zerwał się d. 2 Maji, przez Manifest od 39 
Posłów podpisany, z racii lej, że non prcec edenie Se- 
natus consilio był złożony. 

Po tym Sejmie złożone Senatas Consilium zaczęło 
się w środę po Zielonychświątkach, to jest d. 13 
Maji; skończyło się w poniedziałek d. 18 ejusdem, 
przez które, zostawiono w mocy Królowi J mci, złożyć 
Sejm extraordynaryjny, względem redukcii monety, 
kiedy zechce. 

RlemensWacław, piąty Królewicz Polski, 
brał pierwszą tonsurę w Warszawie w kaplicy Kró- 
leskiej od Nunciusza (Viscontil d. 24 Maja, w Nie- 
dzielę. 

Redukcia monety nowej wprowadzonej do Polski, 
z Saxonii i Szląska, otrąbiona w Warszawie dnia 12 
Sepiembris ; według niej naznaczono kurrencią tyn- 
fom dobrym Saskim, Pruskim i Moskiewskim w Kró- 
lewcu bitym, próbę 8 i 9 srebra mającym*, pogr. 35. 
innym zaś tynfom wszelkim nowym, różnej próby, 
to jest, 7, (5, 5, 4, o, lyiko po gi». 15. Z okazii tej re- 



30 PAMIĘTNIKI 

dukcii wielkie działy się między ludźmi wiolencie ; 
osobliwie z piekarzami i rzeźnikami, którzy niezmier- 
nie drogo chleb i mięso przedawali, obawiając się 
straty; za złe tynfy, to jest, za Berlińskie, cale chleba 
i mięsa przedawać nie chcieli; więc do nich drzwi 
wybijano, okna wycinano ; rzeźników przy jatkach 
bito, etc. Razem z redukcią publikowano i taxę wszyst- 
kich zbóż i wiktuałów ; tudzież robot rzemieślni- 
czych. Po małym czasie taki był niedostatek w War- 
szawie wiwendy, że chleba po trzy dni i dłużej dostać 
nie można było, z racii. że według taxy nikt nie chciał 
wozić do Warszawy zboża. Przeciwko tej redukcii 
manifestowało się bardzo wiele Województw, oso- 
bliwie Sieradzkie, Wielkopolskie i Kujawskie, które 
nawet i posłów wyprawiały do Króla, Prymasa i Het- 
mana, dopominając się, aby była przywrócona dawna 
kurrencia monety; w tych poselstwach dokładano i 
skargi na exorbitancie Moskiewskie. 

Prusacy podjazdami różnemi na kilka set pobili 
Moskałów w dobrach Łubieńskich, Primis Julii. 

Trybunał Koronny z samych przyjaciół familii 
Czartoryskich złożony, stanął pod tumultem szabel. 
Prezydentem tego Trybunału był Morawski 
Kanclerz Gniez.; Marszałkiem Zamojski Wda 
Inowrocławski. 

Prusacy pobili Moskałów na 5 tysięcy pod Gosty- 
niem, pod klasztorem Filipińskim, gdzie trwał attak 
przez godzin 4 i 3 kwadranse, z armat i ręcznej strzel- 
by, i tymże Moskalom popsuli magazyny w Kobyli- 






K1TOWICZA. 



31 



nie, Gostyniu, Poznaniu, Slęszewie, ultimis Seplem- 
bris. 

Redukcia powtórna publikowana w Warszawie, 
aby Tynfy Wrocławskie po dwa szostaki brane były, 
i?i Augusto. 

Approbacia redukcii monety zagranicznej stanęła 
w Piotrkowie pod laską Zamojskiego Wojewody 
Inowrocławskiego, Fena secunda, in vigiliaFestiim- 
maculalce conceplionis G lor iosis simce virginis Marice. 

Moskale odebrali Prusakom Kolberk w Pomeranii 
przez altak; przy którym attaku zginęło Moskali na 24 
tysięce, powiadano, że do kommenderowania ostat- 
nich szturmów, był zażyty Laudon Generał Austriac- 
ki. W tym Kolberku miały być reponowane wszyst- 
kie sprzęty bogate obywatelów Pomorskich. Także 
miało się na ten czas znajdować dziesięć okrętów 
z żywnością z Hamburga dla Króla Pruskiego, co 
wszystko Moskale zabrali, mediis albo ultimis No- 
vembris. 

Niebezpieczeństwo na Króla Pruskiego z takowej 
awantury. Ten Król miał wielkiego konfidenta i 
przyjaciela swego ulubionego od wielu lat, Barona 
jednego w Szląsku już w leciech podeszłego , przez 
cały wiek życia w wierności nieposzlakowanego, u 
którego Król stojąc pod jego wsią obozem rad bywał 
prywatnie w domu, dla czynienia różnych dyspozycii 
wojennych ; ten Baron miał swego przyjaciela wiel- 
kiego, jednego Xiędza nazwiskiem Schmida ; z tym 
Xiędzem, wiele razy miał go Baron u siebie w domu, 



32 PAMIĘTNIKI 

zawsze dyskurowali o przypadkach wojny w Państ- 
wach Pruskish i Cesarskich rozszerzonej. Xiądz będąc 
nieprzyjaznego serca ku Królowi Pruskiemu, i myśląc 
o jego zdradzie, żywemi i przenikającemi terminami 
abrysował Baronowi znisczenie kraju, uciemiężenie 
poddanych, zgubę tylu milionów dusz etc. Wszystkie 
te niesczęsliwości zwalając na ambicią Króla Prus- 
kiego, której dogadzając wzruszył tak wielkie w tylu 
Narodach i Państwach zamieszanie ; to zaś za naj- 
większą konkludował niesczęśliwość, że ten Monar- 
cha jest humoru nieprzełamanego, zawziętości okrut- 
nej, gotów poty wojnę prowadzić (choć się przy swo- 
ich zamysłach nigdy nie utrzyma) póki do jednej krwi 
kropelki z poddanych nie wytoczy ; a zatem jak miłą 
i pożądaną jęczącym pod okrucieństwem wojny na- 
rodom uczyniłby rzecz ten, i jak chwalebną dla siebie 
u Cesarza, i jak zbawienną u Boga, ktoby przez jaką 
intrygę uczynił koniec tej wojnie. Tak dobrze ułożo- 
ny dyskurs i wiele razy przy różnych wizytach od 
Xiędza powtórzony, począł niejako mieszać Barona, 
i w przeszłym afekcie ku Królowi studzić; tak iż i on 
począł powoli wynurzać nieukontentowanie swoje 
z żałosnych skutków tej wojny, w których sam choć 
faworyt Królewski , w ciężkich podatkach i wer- 
bunkach ludzi, musi partycypować. Przyszło tedy do 
tego, że ów Xiądz widząc już dobrze dla siebie nastro- 
jonego Barona, począł mu perswadować, aby mając 
w blizkości Laudona, który z drugiej strony wsi jego 
stał obozem, i poufałego często u siebie Króla, chciał 



KITOWICZA. 33 

użyć tak zbawiennej okazii na zakończenie tej wojny 
od której cokolwiek ocaleje, wszystko to jego honoru 
na świecie i zapłaty od Boga, miarą będzie. Słowem 
zmówili się w prędce po sczerości, aby Króla, jak bę- 
dzie u Barona , żywcem Laudonowi wydać ; o czem 
zaraz weszli z Laudonem w negociacie. Strzelec, fide- 
lis wielki Barona, przechodząc się przypadkownie 
przez pokoje, kiedy ci dwaj przyjaciele mianowane 
między sobą miewali rozmowy, uważał to, że ci Jmć 
zawsze o Królu Pruskim dyskurowali, czego się oni 
bynajmniej po nim nie spodziewali, i jako domowego, 
przy tern małej konsyderacii a wielkiej u Barona 
wiary człowieka, niestrzegli się. Po niejakim czasie 
daje znać w wigilią Król Baronowi, że u niego w ma- 
łym ludzi poczcie dnia jutrzejszego, o wyrażonej go- 
dzinie, będzie; pisze Baron tę nowinę Laudonowi in- 
formując go w liście, aby na tę godzinę dwa mocne 
Rejmenta ludzi po Króla przysłał i wypraw uje z tym 
listem owego strzelca wiernika swego do X. Szmida. 
Strzelec dyffident , zważając, że jutro ma być u jego 
Pana Król, że ci ludzie często dyskurowali o nim, że 
go tak spieszno Pan wyprawuje do tegoż Xiędza, po- 
czął suponować, jeżeli w tym liście nie wiezie jakiej 
na Króla zdrady; w czem prędko się upewniwszy, do 
tego lat 20 w służbie m Barona niekorzy 
nych na uwagę wziąwszy, obrócił kenieui do króla, 
miasto do Xiędza, któremu ten list oddał. Zaraz wy- 
czytał Król nagotowaną na siebie zdradę. Żeby tedy 
uprzedził swoich zdrajców, posyła 60 koni z oficerem 



34 PAMIĘTNIKI 

na przyprowadzenie do siebie Barona; oh' cer przybywa 
szy do Barona powiada ma z komplementem, że jest 
przysłanym od Króla, aby go wziął w areszt ; strwo- 
żony Baron, ale niepokazując po sobie, odpowiada: 
o bardzo dobrze, nie wiem za co, ale ponieważ wolno 
Monarchom i bez racii aresztować, więc proszę o 
pozwolenie, abym się mógł ubrać » (notandum, był 
w szlafroku). Oficer na to zezwolił, i usiadłszy w krze- 
sle, znużony znać niewczasem, zasnął; ale Baron nie 
stroić się lecz uciekać, do trzeciego pokoju wyszedł, 
z którego oknem wyskoczywszy na ogród, sczęsliwie 
do Laudona uszedł, któremu opowiedziawszy co się 
stało, obligował go, aby jak najprędzej komendero- 
wał do wsi jego na zrabowanie mobilium jego 2,000 
koni, bo to niechybnie uczyni Król Pruski i dowie 
się potrzebniejszych dla siebie sekretów , tudzież, 
żeby Kanonika czemprędzej porwać kazał, nim go 
Król Pruski porwie. Co też Laudon wykonał, a tym 
czasem ów oficer ocknąwszy się, postrzegłszy uciecz- 
kę Barona, przybiegł do Króla z raportem; a od tego 
dostawszy rozkaz, aby co prędzej zrabować kancela- 
rią powracał, gdy pod wieś zbliżał się, już w niej 
pełno Austriaków zastał, i tak z niczem powrócił. 

Miało się to stać ultimis Octobris czyli primis No- 
vembńs T . 



1 Baron Szląski o którym mowa nad kominkiem dawny napis zło- 

nazywał się A\ arkotsch . Sługa temi literami : Ut cum igne, sic 

jego zwał się Kappel. "W zamku cum rcgibus. 
Barona w sali pryncypalnej, był 



KITOWICZA. o5 

1762. 

Nowina defatis Elżbiety Petrowny, Carowy Mos- 
kiewskiej przyszła do Warszawy o godzinie 10 w no- 
cy 1 5 Januarii » . 

Redukcia trzecia publikowana w Warszawie Uni- 
wersałem datowanym 17 Fe&marii, obwołana dnia 
8 Marca, na tynfy Wrocławskie; między klóremi 
zrobiono dystynkcią, to jest, ażeby tynfy bicia 1756 
i 1 757 próby dobrej szóstej, były brane po Szostaków 
dwa; inne zaś ladajakie, próby wyrażonej nietrzy- 
mające, 1754, 1755 i 1756, nowego bicia, żeby tylko 
szły po gr. 15. Tej redukcii niedopusczał stanowić 
JW. JmćPan Marszałek Kor. pretendując, żeby jed- 
nostajnie szły tynfy, albo po dwa szostaki wszystkie 
bez dyslynkcii, albo po gr. 15; niesłuchając tedy 
redukcii Podskarbiriskiej, wszystkie tynfy biorą po 
gr. 15. 

Zaraz post fata Elżbiety Petrowny Carowy Mos- 



« Carowa umarła 5. Stycznia « tiennent les affaires du monde 
1762. Śmierć Carowy była arcy « et les projets des hommes ! 
fatalnym i nieodżałowanym wy- « 1'Imperatrice de Russie meurt; 
padkiem dla Polski. Śmierć jej « sa mort trompe tous Jes poli- 
uralowała Prusy od niechybnej « tiques de 1'Europe, et renverse 
zguby. Anglia zniechęcona ku « une infinile de plans et des- 
Fryderykowi II. odmówiła już mu « seins arranges avec soin et la- 
była subsydiów, a Lord Butę « borieusement combines.» — Są 
chętnie i serio zamyślał o rozbio- to słowa Króla Pruskiego. — Do- 
rze Prus, w którym i Polska mia- dajmy i to, że zgon Elżbiety sciag- 
ła część dawnych swoich posiad- nął na Polskę dotkliwe klęski w 
łości od/.yskać. « Mais a quoi sprawie Kurlandzkiej !. 



36 PAMIĘTNIKI 

kiewskiej, obwołany i przyznany był za Cara Karol 
Piotr Ulryk z domu Holsztein Gottorp,pod imieniem 
Piotra, który zaraz od początku wstąpienia na Tron 
deklarował publicznie, sekretną dotąd przyjaźń swoją 
z Królem Pruskim i Angielskim, dawszy jej pretext 
żądzą publicznego pokoju; a jako on dla tej przyczyny 
oświadczył oddać Królowi Pruskiemu wszystkie za- 
wojowane przez anlecessorkę swoją jego prowincie, 
tak żądał, aby toż samo inne wojujące między sobą 
potencie na wzór jego uczyniły. Lecz jak zmyślona 
była jego intencia wydało się wkrótce, gdyż on nie 
dla dobra pokoju, ale dla osobliwego swego ku 
Królowi Pruskiemu i rządom jego przywiązania czy- 
nił to wszystko; zawarł z nim ścisły alians, wojska 
mu swego naprzeciw aliantom antecessorki swojej 
dodał, i we wszystkiem jego interesom służył, rozu- 
miejąc, że gdy się oni dwaj scisłem przymierzem złą- 
czą, nad całym światem panować będą. Jako zaś 
mocno we wszystkich swoich rządach chciał Króla 
Pruskiego naśladować, tak był do niego niepodobny; 
bowiem był pijak, bezrozsądny , w cielesnych passiach 
zanurzony, zgoła człowiek głupi i bez rady; przeto 
wziął razem przed siebie wywrócić jednego dnia reli- 
gią dawną Pruską, a wprowadzić luterską, żonę swo- 
ją relegować do klasztoru, a ożenić się z pewną damą 
de Woronców, słowem cały stan Państwa przewrócić 
do góry nogami na manierę Pruską, ale tego dnia, 
gdy to miał wypełnić, w areszt wzięty; potem wkrót- 



K1T0WICZA, 



ce trucizna zgładzony. Obiil diebus ultimis Aagusti, 
de Ironizowany 29 Jimii. 

Po nim nastąpiła na tron żona jego pod imieniem 
Katarzyny. II : wykrzykniona od pospólstwa 
Cesarzową tegoż dnia, którego Car Petro jej mąż de- 
tronizowanym został. Powstała przeciwko niej wielka 
rebelia, bo Państwo całe na trzy części rozdzielone, 
jedna chce mieć Cesarzem Iwana Bazylewicza, zbieg- 
łego do Turek , jako naturalnego dziedzica Tronu i 
rodowitego Moskala; druga pretenduje, aby znieść 
absolufizmum, a uformować Electwum Imperium, 
albo też uformować wolną jaką Rzeczpospolitą na 
wzór innych; trzecia zaś partia obstawała statecznie 
przy wyniesionej na Tron niedawno Cesarzowej, 
która chcąc umocnić jak najlepiej siły swoje, wyciąg- 
nęła z Polski wszystko wojsko Rossyjskie, które lat 
5 blisko po różnych miejscach w niej znajdowało się. 
Te bunty czyli scyssiie już ustały, ponieważ Carowa 
już jest koronowana; nie ona jednak, ale Ministrowie 
rządzą Państwem pod jej imieniem, nawet się nie- 
podpisuje tylko : Katarzyna. 

Sejm walny Warszawski zaczął się die 4 Octobris. 
Ten Sejm nietrwał dłużej jak dni 4, bo we czwartek 
nastąpiło pożegnanie; można jednak mówić, że się 
zerwał dnia drugiego, gdy bowiem na dniu pierwszym 
po zagajeniu Izby przez Marszałka starej laski, nie- 
którzy Posłowie mianowicie Poniatowski Stol- 
nik Litewski, Poseł Podlaski, i Xże R a d z i w i 1 
Podkomorzy Litt. Poseł Kowieński, uporczywie do- 



38 



AM1ETNIKI 



pominali się przed wotowaniem na Marszałka, gło- 
sów, a tych im cała Izba, bo tak pierwszemu jak dru- 
giemu, przez wzajemnych adwersarzów niepozwalała, 
oni też wzajemnie lubo każdy umysłem osobnym, 
ad turnum Województwu Krakowskiemu przystąpić 
niedopusczali, na tej lukcie sessia solwowaną była do 
dnia następującego. Nazajutrz otworzyła się ukryta 
niepraktykowana scena; ledwo bowiem po zagajeniu, 
przeszłodniowe zaczęły się między Posłami, o głosy 
pretendowanie i o turnum kontrowersie, zaraz z nich 
do gwałtownego przysło tumultu przez porwanie się 
do szabel partii na partią. Widzieć było całą Izbę 
w okrutnem zamieszaniu, w blasku szabel i niezmier- 
nym krzyku broniących, grożących i różnie ucieka- 
jących. Ten tumult z takowej powstał okoliczności. 
Wakowały przed tym Sejmem niektóre urzędy : Pie- 
częć Wielka Koronna i mniejsza Litewska, Buława 
W. X. Lit. i Województwo Wileńskie. Te wszystkie 
urzędy familia Czartoryskich pretendowała na 
swoich wyrobić faworytów; dawano ad płaci tum Ich, 
Buławę mniejszą Litewską (bo wielka należy de con- 
metudine mniejszemu Hetmanowi), Podkanclerstwo 
Lilt. i Województwo Wileńskie; pretendowano tyl- 
ko, aby Podkanclerstwo Koronne adl iberam dis tri- 
bulionem J. K. M. zostawili. Czartoryscy, jako już 
dawno u siebie postanowili pokazać w tej dystrybucii 
wakansów moc i powagę swoją, a poniżyć w niej 
Ministra pierwszego i innych dworskicli fawory tów 
kredyt, tak na tę propozycją podaną od Mniszcha Mar- 



KITOWICZA. 39 

szałka Nadwor. Kor. odpowiedział Xiąże Czartoryski 
Kanclerz Lit. pierwsza głowa familii swojej. « Albo 
« wszystko, jak my chcemy, albo nic. » Marszałek 
Nadwor. Kor. zmartwiony tak zuchwałą odpowie- 
dzią, spytał się, « A kiedy nic? » Na co Kanclerz: 
« Kiedy nic, to będziemy wiedzieli co z tem czynić. » 
— Zirry towany tedy temi groźbami Dwór, oddał zaraz 
Województwo Wileńskie Xięciu Radziwiłłowi 
Miecznikowi Lit.; Buławę Polną Lit. Wojewodzie 
Połockiemu Sapiezie. Podkanclerstwa zaś Koronne 
i Litewskie rezerwował według prawa oddać na Sej- 
mie przychylnym sobie osobom. Ta dystrybucia zra- 
niła do gruntu zajątrzone dawniej na Bryla Ministra 
Czartoryskich serca; pastanowili tedy, aby Czesnika 
Kor. Bryla, młodego Posła z ziemi Warszawskiej, 
wypchnąć z Poselskiej Izby, jako nieszlachcica Pol- 
skiego, tylko przez sprakty kowany dekret Trybunal- 
ski Piotrkowski tym charakterem zasczyconego. To 
tedy było co Poniatowski Stolnik Litewski w mo- 
wie swojej antę lurnmn do elekcii Marszałka preten- 
dowanej , przeciwko Brylowi chciał wywrzeć, a Ra- 
dziwiłł zabraniem głosu swego zawsze mu do tej mo- 
wy przeszkadzał, i od niewiedzących sekretu, równie 
jak Poniatowski od przeciwnych, hałas na siebie po- 
budzał, i tak, że już ten zamach był od partii dwors- 
kiej przenikniony, więc pierwszych słów Poniatows- 
kiemu wymówić nie dano, aleje okrutnym hałasem, 
w ustach mówiącego tłumiono; gdy zaś na podobnym 
krzyku i żwawości, poruszających się z miejsc Posł<>vv 



40 PAMIĘTNIKI 

i arbitrów, z obydwu stron subordynowanych, tak 
tej jak tej stronie nie schodziło, przyszło do szabel; 
tandem czyii przez niedufanie siłom swoim, jak z tej 
tak z tej strony, czyii też przez oglądanie się każdy 
na siebie, aby nie był pierwszym do rozlania krwi, ten 
tumult bez żadnego skutku ustał; był jednak umyślny, 
nie przypadkowy; bo i zasiedli Posłowie nie na miejs- 
cach swoich, ale partiami, i obtoczeni byli wielką 
liczbą arbitrów partyzantów swoich, uarmowanych 
bronią ręczną i pistoletami pod sukniami; i jak tylko 
dobyto szabel, w tym punkcie Panom chodzącym 
po Francuzku na miejsce szpad, dodano dragańskich 
pałaszów ; i nakoniec po solwowanej sessii nie wy- 
chodzili z Izby jak zwyczaj razem, ale partiami, każda 
z swoją dywizią ; do domów nawet niepowracali 
w karetach, ale konno. — Po uspokojonym nieco tu- 
mulcie, Marszałek sejmowy miał kondolencią nad tak 
niesczęsliwym przykładem; obligował Posłów, ażeby 
dla naradzenia się in plena actwitate co z tym czynić, 
raczyli przystąpić do turnum, i eo nomine dał głos 
Województwu Krakowskiemu; ale gdy się znowu, na 
pretendującym głosu Poniatowskim Stolniku Litew- 
skim, do podobnego pierwszemu tumultu zanosiło, 
poradzono z strony dworu żeby dawszy pokój 
dalszemu przeciągowi, jako na Bryla niebezpiecz- 
nemu, zerwać ten niesczęsliwy sejm. Co też się i 
stało lego dnia, przez Manifest uczyniony w Grodzie 
Warszawskim, od Jmć Pana Szy makowskiego 
Stolnika i Posła Ciechanowskiego. Jescze przez dwa 



KITOWIGZA. 41 

dni po tym manifeście zjeżdżali się posłowie na zamek, 
ale już mów żadnych nie było, prócz jednego Mar- 
szałka, który Izbę zagajał, Posłów do szukania Jmć 
Pana Szymakowskiego, aby przywrócił Izbie actim- 
tatem delegował, nakoniec nie znalazłszy go, Sejm 
pożegnał, wywarłszy wszystkie przeklęctwa na au- 
tora tego zerwania Sejmu. 

Po skończonym Sejmie cała forsa Czartoryskich 
udała się do Piotrkowa, dokąd zewsząd przyjaciół i 
Judzi swoich nadwornych sprowadzili, aby przez moc 
i gwałt utrzymać swój Trybunał, jeśliby na zerwanie 
onego, albo przynajmniej spychanie przyjaciół Czar- 
toryskich ^ partia dworska swoje oponowała siły; ale 
nie znalazłszy tam nikogo przeciwnego sobie, ustano- 
wili spokojnie Trybunał, z samych osób sobie przy- 
jaznych. Marszałkiem tego Trybunału był S i e m i ri- 
s k i Referendarz Koronny, Prezydentem Turski 
Officiał Warszawski. 

Po zerwanym Sejmie naznaczono SenaiasConsillum 
które się zaczęło die 25 Oclobrisw trzech punktach. 
U Jeżeli potrzebny jest Sejm extraordynaryjny po 
zerwanym ordynaryjnym. — 2. Jakim sposobem za- 
bieżeć na przyszłe czasy podobnym do teraźniejszego, 
dobycia szabel na Sejmie, tumultom. — 3. Ponieważ 
coraz więcej złej monety zagranicznej w kraju przy- 
bywa, jeżeli jest potrzeba pozwolić miaslom przed- 
niejszym Pruskim, aby pod dozorem Podskarbich 
Wielkich obojga narodów, biły dobrą monetę. 



42 



PAMIĘTNIKI 



Na pierwszy punkt, wszyscy Senatorowie constan- 
ter się ą[firmallve zgodzili. 

Na drugi punkt, podano radę od Xcia Biskupa Kra- 
kowskiego S o 1 1 y k a restaurowania tu i w Grodnie 
Poselskich Izb, tak, iżby arbitrowie z Posłami mieszać 
się nie mogli, ale Posłowie osobnym wejściem przez 
warty do Cyrkułu swego, arbitrowie zaś do lożów 
czyli ganków wysokich, także osobno wchodzili; 
wszyscy to aprobowali. 

Trzeci punkt, pro et contra był dysputowany. 
Z okazii zaś wsczętego w Izbie Poselskiej tumltu, 
były żwawe i niedyskretne, ale anonime jednego od 
drugiego cenzury; skończyło się Senat us Consiliiwi 
d. 30 8^™ po którym publikowano resultatum 5 Sb hr{s 
w tej essencii: 

1. J. K. M. Sejm extraordynaryjny za potrzebny 
uznaje, i onego złożenie do czasu sobie upodobanego 
odkłada. 

2. Na zabieżenie odtąd tumultom wszelkim w Po- 
selskiej Izbie, zleca Podskarbim Wielkim Koronnym 
aby tu i w Grodnie Izby Poselskie ad mentem rady 
Senatu restaurowali, a Jchmość Panowie Marszał- 
kowie Wielcy, aby z pilnością autora dobycia szabli 
szukali i onego przykładnie ukarali. 

3. Zostawuje J.K.M. woli Jchmć Panów Podskar- 
bich wniść w ligę kiedy zechcą z miastem Toruniem, 
względem bicia dobrej monety l . 

1 To pamiętne Srnatus Consilium trwało przez dni pięć. — Scssia 1 . 



KITOW1GZA 



43 



Dziecię o dwóch głowach urodziło się w Warsza- 
wie, które miało także dwa serca w sobie; ochrzsczo- 
ne, umarło wprętce; wystawione było publicznemu 
widokowi w Aptece KróJeskiej. 

Rapników zarzucono najpierwej u XX. Missiona- 
rzów Warszawskich. 



Prymas Łubieński zagaił ob- 
rady wystawiając potrzebę aby 
zwołać Sejm nadzwyczajny , — 
aby wyszukać i ukarać autora tu- 
multu w Izbie Poselskiej , — aby 
otworzyć mennicę w Toruniu pod 
kontrolą Podskarbich. — Inni 
Bpi poszli za zdaniem Prymasa. 
Bp Inflanlski (Ostrowski) dodał 
aby Sejm przyszły stanął sub vin- 
culo confeederationis . — Sessia 2. 
Hetman Branic ki powtórzył 
zdanie Łubieńskiego. Po nim wy- 
stąpił Andrzej Zamojski Wda 
Inowrocławski ; mowa jego , tu 
powiedziana, zrobiła wielkie wra- 
żenie, w kraju i za granicą. Od 
tych słów zaczął : « Ilekroć razy 
« Najjaśniejszy Panie raczysz mię 
« wzywać na Radę Senatu, mam 
« we zwyczaju, za każdym razem, 
« odczjlać przysięgę którąm w 
« obec W. K. Mci i w obec oj- 
« czyzny mojej wykonał; a to dla 
« tego, aby odświeżywszy przypo- 
« mnienie zaprzysiężonych obo- 
« wiązków, zdołał tem bezpiecz- 
« niej, słowa i rady moje, ku do- 
« bru jedynie publicznemu kie- 
« rować » Przystępując po- 
lem do rzeczy okazał : że wiele 
na lem zależy, aby cudzoziemcy 
nie mieszali się do prawodawstwa 
krajowego ; — że familia Brylów, 
jakkolwiek starodawna, mogła 



być nie Polską ; — że dekret Try- 
bunału, bez potwierdzenia Sejmu, 
nie może o szlachectwie stano- 
wić ; — że zamiast prawnej drogi 
użyty gwałt ; — że łatwo autora 
gwałtu odkryć , tylko trzeba 
chcieć odkryć ; — że wypadałoby 
aby każdy Senator przysiągł iż 
do gwałtu nie należał, i o knowa- 
niu jego nie wiedział; — « Łaska- 
« wość Najjaśniejszy Panie, rzekł 
o dalej, niebezpieczną jest, gdy 
« idzie o zbrodnią stanu.... Z te- 
o go co się stało pod oŁiem W. 
o K. Mci, snadno przewidzieć co 
« na Trybunałach czeka : spory, 
« zabójstwa, może wojna do- 
« mowa. Jeśli tam strona jaka 
« górę otrzyma, któż nam może 
a zaręczyć, że strona pokonana , 
« gdy dziedziczne Państwa W. 
« K. Mci wynisczone, a wojska 
« dalekie, że strona ta nie uda się 
« pod opiekę, do Bogów cudio- 
« ziemskich ! » -~- Otworzywszy 
potem zdanie swoje w innych ma- 
teriach, na radę wniesionych, za- 
kończył tem i słowy : « Zgoda 
« w Rzeczypospolitej łatwo na- 
« stąpić i utrzymać się potrafi, 
« jeżeli Senat , jeżeli Ministro- 
« wie, ulegać będą, ale prawom 
« jedynie , — jeśli się poświęcać 
« będą, ale jedynie dla W. K. 
« Mci. Inaczej, któż poczciwy 



u 



'AMIETM1C1 



1763. 

Senalus Consiliam w interesie : \ . utrzymania na 
XięztwieKurlandzkiem Xcia Karola. — 2. o zabieżeniu 
inundaciom w kraje Polskie cudzoziemskich wojsk. — 
3. o nagrodzeniu szkód przez też wojska obywatelom 
Państw Polskich poczynionych , — odprawiło się 
w Warszawie na Pałacu Króleskim dla słabości 
Króla, medlis Mar tli. In resultalo tego Senalus Con- 
siliam względem Kurlandii kazano zapozwać na sądy 
relacyjne B i r o n a jako niesłusznego uzurpatora 
Xięztwa. — 2. Sejm extraordynaryjny złożyć, gdzie 



« zechce być Senatorem, kto Mi- 
« nislrem, w oczekiwaniu spólne- 
« go wszystkim i każdemu, na- 
« grobku : Periit me consule Ro- 
h ma. Nietylkoto złą radą, ale i 
« milczeniem gubić możem oj- 
« czyznę. Widzieliśmy że Posło- 
« wie we własnej Izbie, zabiera- 
« jąc glos, niebezpieczeństwem 
« zagrożeni byli ; może też i dla 
« nas w Senacie bezpieczeństwa 
« niemasz. Lecz jeśliby tu nas i 
« śmierć czekała, śmierć la by- 
« łaby najcblubniejszą bo w ob- 
ce ronie powagi tronu , praw i 
« swobód naszych. » (O bacz : 
Lcs Fastes de la Pologne, 
gdzie mowa Zamojskiego w całej 
obszernosci przytoczona) . — Ses- 
sia 3. Wrzawa na Zamojskiego 
za Brylów, za proponowaną przy- 
sięgą, za Bogów cudzoziemskich. 
Celowali w lem Kasztelanowie : 
Gnieźnieński , Z b i j e w s k i i 



Poznański Twardowski . — 
Sessia [\. Dalsza wrzawa na Za- 
mojskiego. « Jeśli Pan Wda Ino- 
wrocławski, mówił S o 1 1 y k 
Kaszt. Sendomirski, upewnia, że 
łatwo odkryć autora tumultu, 
więc go znać musi ; jeśli zna , 
niechże go nam odkryje. — Sessia 
5. Po Bielińskim M. W. K. 
i po Ogińskim M. W. L. 
mówił Xże Michał Czartoryski 
W. Kanclerz Lii. oświadczając 
się za Zamojskim , który « lak 
a chwalebnie idzie siadami wiel- 
ce kiego przodka swego » — dodał 
że od lal 40, jak bywa na Sejmach 
podobnego gwałtu na wolność 
mówienia niewidział ; zakończył 
życzeniem Królowi najdłuższego, 
ale razem pożytecznego dla Rze- 
czypospolitej życia. — Po nim, i 
ostatni, mówił Mniszech , zpariii 
dworskiej . 



KITOWICZA. 45 

i kiedy się Królowi Jmci będzie podobało. — 3. wy- 
robić nową Kommissią od Moskwy w Toruniu zali- 
mitowaną, aby długi Polakom za szkody należące 
były popłacone. 

Traktaty pokoju między Cesarzową i Królową 
Węgierską a Królem Pruskim stanęły w początku 
roku. Mocą tych traktatów Król Pruski utrzymał się 
przy Szląsku tak, jak go przedtem trzymał. Pretensie 
wszystkie i szkody z obudwu stron przez tę wojnę 
poniesione z gruntu przepadły. Saxonia za milionowe 
krzywdy swoje nic a nic nie wzięła. Owszem jescze 
Król Pruski kawałek mały Saxonii, Szląsk od Bran- 
deburgii dzielący, na siebie wziął, a za to Królowi 
naszemu innego kraju ex imperio urwanego ustąpił. 
Król Jmć wyjechał z Warszawy o godzinie 6 z rana 
d. 25 Aprilis na Poznań do Saxonii; w której Primis 
Octóbris apoplexią ruszony, umarł. Za nim poszedł 
w tęż podróż syn najstarszy Elektor Saski, zapadłszy 
na ospę 17 X*™, dwa dni tylko chorując. Był on 
pretendentem Korony Polskiej , pisał do niektórych 
Panów Polskich, rekomendując się do Tronu. No- 
wina o śmierci Króleskiej doszła właśnie w ten- 
czas do Wolborza , do zgromadzonego tam przed 
Trybunałem zjazdu, kiedy zawzięte na siebie strony 
to jest Dworska i Familii 1 , najlepiej o utrzymaniu 
swojego Trybunału zamyślały; a tak, zawzięte ani- 
musze z natężonej na zgubę i rozlanie krwi zobopól- 

ł Wyrazem Familia nazywano partią Czartoryskich. 



46 PAMIĘTNIKI 

nej imprezy, dobrowolnie spuściwszy, do domu się 
rozjechali. 

Zima tego roku była bardzo nikczemna, tak dalece, 
że tylko były trzy mrozy duże w Listopadzie, a potem 
cały czas tylko bywały przymrozki, a więcej desczu 

i mokrych wiatrów. 

t/ 

Michał Wodzicki Podkanclerzy Koronny, Biskup 
Przemyski umarł w Warszawie dnia 31 X br ' ls , nie 
było zatym po jego śmierci żadnego w Koronie pieczę- 
tarza, a w Litwie tylko Xiąże Czartoryski Kanclerz. 

Na Sejmiku wSrzedzie antekonwokacyjnym 6 Fe- 
bruarii odprawionym, były dwa koła : w jednym za- 
gajał Xże Biskup Poznański Czartoryski , w dru- 
gim Xże Jabłonowski Wojewoda Poznański, a to 
dla tego, że jeden drugiemu miejsca do zagajenia 
ustąpić niechciał , — obrano Posłów dwojakich, to 
jest w jednem kole innych, w drugiem kole innych, i 
Sędziów kapturowych dwojakich. 

1764. 

Sejm Convocationi: odprawił się w Warszawie hoc 
modo. — Familia Czartoryskich, która na tamtym 
Sejmie drogę do Korony Poniatowskiemu 
Stolnikowi Litewskiemu utorować umyśliła, spro- 
wadziła pod Warszawę Moskwy kilkanaście set, a 
jak drudzy twierdzili kilka tysięcy, przybrała się 
także w ludzi nadwornych różnego rodzaju, miała 



KITOWICZA. 47 

po sobie większą liczbę Posłów i kointelligencią 
z dworem Rossyjskim i Pruskim. — Het. W. K. Bra- 
li i c k i , Polny Kor. Rzewuski, Marsz. Nad. Kor. 
Mniszech, Woj. Pozn. J a b ł o n o w s k i , Woj. 
Kijowski Potocki, Xże R a d z i w i ł Wojewoda 
Wileński, Xże Wojew. Lubelski Lubomirski 
i XżePodstoliKor. Lubomirsk i, i innych wielu 
Panów, dóm Saski utrzymać na tronie pragnących, 
opponowali się tym zamysłom Familii, i także się 
w ludzi nadwornych i w przyjaciół sposobili; ale ich 
staranie według każdego zdania podzielane, nie było 
tak mocne jak Familii, których cała partia na jednej 
radzie z trzech osób, to jest z Xcia Kanclerza, z Xcia 
Wojewody Ruskiego i z Pana Stolnika Lit. złożonej 
przestawała. Gdy zatem nastąpił dzień siódmy Maja 
zaczęcia Sejmu Convocationis, Familia zaraz od rana 
napełniła ludźmi całą wyższą kondygnacią zamkową 
i wschody ze wszystkich stron do Izby Poselskiej 
prowadzące lak, iż do niej nikt nie był pusczony 
przed czasem. Porozstawiano dokoła zamku mocne 
pikiety po pobliższych ulicach, pałacach i kamieni- 
cach, tak konne jako i piesze. Moskale pod Ujazdo- 
wem stojący wyrychtowali armatę swoją na ulicę, i 
taką apparencią uczyniono, jakoby nikogo z Warsza- 
wy wypuścić nie miano, a tych którzyby Sejm rw T ać 
chcieli jakoby bić gotowi byli. Przytem dla wszelkie- 
go bezpieczeństwa osób swoich, były mocne warty 
w Pałacu Xcia Wdy Ruskiego, Xcia Kanclerza i Pa- 
na Stolnika Lit., w którego nawet parkanach dziury 



48 



PAMIĘTNIKI 



do strzelania i bronienia się powycinano. Tak uszy- 
kowawszy rzeczy, po nabożeństwie zwykłem przed- 
sejrnowem, ruszyła się cała partia Familii z Posłami 
swemi i przyjaciółmi na zamek z Pałacu Xięcia Wdy 
Ruskiego, idąc piechotą w paradzie niby żołnierskiej, 
kokardami koloru zielonego, czerwonego i białego 
u czapek naznaczeni, w łosie kaftany, w czapki na 
drutach żelaznych poprzebierani, szablą i pistoletami 
na tasakach uzbrojeni. Z partii Hetmańskiej nie 
wszedł nikt do Izby, tylko jeden Mokronowski 
Starosta Ciechanowski i M a ł a c h o w s k i Krajczy 
W. K. Marszałek starej laski; gdy się poczęli doma- 
gać o zagajenie Sejmu, ledwo co się w krótkich sło- 
wach odezwał Mokronowski, że na zagajenie Sejmu 
pozwolić nie może, ponieważ Moskwa na karku: 
wsczął się wielki na niego hałas, który usłyszawszy 
ułani Familii u drzwi Sejmowej Izby stojący, dobyli 
szabel, rozumiejąc że Xże Strażnik Koronny i Xże 
Adam kiwający na nich., aby Izbę zamknięto, ten 
im znak dobycia onych dali; a skoro tych w Izbie 
ułanów z dobytym orężem postrzeżono, cała Izba 
porwała się do szabel lubo sami nie wiedzieli na kogo, 
bo z przeciwnej strony nikogo nie było. Ten tumult 
pociągnął się aż na ulice, na których porozstawiane 
pikiety poczęły się ku Izbie zbiegać. Wielu z Posel- 
skiej Izby nie mających żadnego jak do tej tak do owej 
strony interesu, hurmem uciekało kalecząc się jeden 
o drugiego broń. Senat wszystek niespodzianym tu- 
multem przestraszony uciekł, poodbiegawszy ze stra- 



KITOWICZA. 49 

chu czapek i kapeluszów, nałamawszy szabel, szpad, 
lasek. Ledwo przecie to zamieszanie uskromiono, 
aliści drugie porwanie się do szabel nastąpiło naKraj- 
czego Koronnego, zagajać Sejmu tak gwałtownego 
niechcącego ; lecz to powtórne dobycie szabel od 
niektórych tylko, w punkcie było uskromione od 
starszych głów, fakcią swoją rządzących. Nieoddaw- 
szy tedy laski starej, wyszedł z nią i zMokro- 
nowskim , Kraj czy Koronny, protestując się o 
tak gwałtowny postępek, a natychmiast Jmć Pan 
Kossowski Starosta Sieradzki Poseł, zagaiwszy 
Sessią, dał głos in ordine wolowania na Marszałka, 
Województwu Krakowskiemu, którym nemine co?i- 
tradicenle stanął Xże Adam Czartoryski Generał 
Ziem Ruskich. 

To gdy się w Izbie działo, doszedł ogłoś do Hetma- 
na W. K. w swoim Pałacu z przyjaciółmi będącego, 
że się już rąbią w Poselskiej Izbie; którą wiadomo- 
ścią przerażony Hetman, Pałac co prędzej zamknąć 
i do broni wartom swoim mieć się kazał, a nazajutrz 
z tej parady, wyjechał z całą partią swoją z Warsza- 
wy. Chcieli mu zrazu dysputować tego wyjazdu 
Czartoryscy, jakoż pierwsze wozy Hetmańskie za- 
trzymała Moskiewska warta, i co tchu się skupili do 
ludzi nadworni Familii, ale gdy także postrzegli, że i 
partia Hetmańska wielka była i ich liczbę przenosiła, 
czyli unikając niepewnego bitwy losu, czyli też życząc 
sobie pozbyć się wszelkiej do ułożonych dyspozycii 
swoich przeciwności, puścili ich spokojnie. Niemając 



50 



PAMIĘTNIKI 



tedy już żadnego przeciwnika, knowali prawa wed- 
ług potrzeby interesów swoich. Naprzód odebrali 
dyspozycią miasta, warty, i sądów Marszałkowskich, 
Marszałkowi W. K. ( Franciszkowi Bielińskiemu ) 
w Pałacu swoim cicho siedzącemu, za to, że temu 
Sejmowi niechciał assystować swojemi Węgrami, jak 
bywał przed tern zwyczaj assystować, i oddali to 
wszystko Marszakłowi W. Lit. Potem odjęli władzę 
nad wojskiem Hetmanom Koronnym, uczyniwszy 
Generalnym Regimentarzem Xięcia Wojewodę Rus- 
kiego; tandem gdy Branicki wojsko Koronne niemal 
wszystko miał przy sobie, i to ordynansow Xcia Wdy 
Ruskiego słuchać niechciało, posłali za niemi pod- 
jazdy Moskiewskie i nadworne, z któremi po kilku 
potyczkach, ze stratą z obudwu stron po niejakiej 
kwocie ludzi, już fakciami, już pieniędzmi, już też i 
mocą, odebrali Hetmanowi całe wojsko tak kompu- 
towe jako i nadworne, do czego przyszło im z wielką 
łatwością; bowiem skoro Hetman z swoją partią wy- 
jechał z Warszawy, za Piaseczna poczęli się dzielić 
od niego przyjaciele, częścią z racii ubieżenia od in- 
sultow przeciwnej strony dóbr swoich, częścią też 
z wspólnej takowej między sobą umowy, jakoby im 
trzymać się w kupie niebezpieczniej było. Hetman 
sam jeden z niektórą częścią nadwornych ludzi i 
komputowych pomajaczywszy tu i owdzie około 
Lublina, Samborza, Dukli, naostatku z Xięciem Bis- 
kupem Krakowskim pobiegł do Węgier, prosić o po- 
moc Cesarstwa, na ten czas w Węgrzech będącego; 



Kirowi gza. di 

resztę wojska, przy sobie statecznie dotrzymującego, 
z rekompensą starszyzny rozpuściwszy; które od Het- 
mana uwolnione zbliżonemu Moskiewskiemu podjaz- 
dowi dało się zabrać, lubo by go mogli naraz pochło- 
nąć, gdyby się byli przy kim trzymać mieli. Hetman 
w Węgrzech nic nie wskórawszy, powrócił do Lu- 
bowla do Starostwa Spiskiego. Obarczywszy już tak 
dobrze Hetmana, udali się Czartoryscy do ukrócenia 
Xcia Radziwiłła. Ten Pan miał kilka fortec dobrze 
opatrzonych amunicią i armatą, i począł być mocno 
w aprehensii Familii; ale niezadługo pokazał na sobie 
że i z największych sił wyzutym, i oszukanym każdy 
być może, kto niema konsyliarza, własnej roztropnoś- 
ci. — Albowiem po dobytym i zrabowanym od Moska- 
łów i Konfederatów Litewskich Nieświeżu, najpryn- 
cypalniejszym zamku swoim, oddając wet za wet, 
zrabowawszy Terespol, rezydencią Fleminga Podskar- 
biego Lit. i garnizon tameczny, gdy tem żwawiej od 
Konfederatów Litewskich i Moskali, tudzież od nad- 
wornych ludzi Familii, był prosekwowany, w potycz- 
ce pewnej , od Generała swego Trzeciaka który 
wojskiem jego komenderował , na stronę Familii 
przekupionego, ostatniem jakoby niebezpieczeństwem 
nastraszony, luboby się mógł był odsieczną ręką do 
swoich fortec rejterować, i nakoniec gdyby był nie 
słuchał zdradzieckiej rady, mógłby był i zwyciężyć, 
jednak udawszy się za pomienioną radą, we dwieście 
koni z posrzodku akcii, uszedł aż na Wołosczyznę; 
a ludzie jego dotąd się mocno broniący, za fakcią te- 



52 PAMIĘTNIKI 

goż Generała Trzeciaka, po części pobici, po części 
rozproszeni, w ostatku zostali od nieprzyjaciela za- 
garnieni. Po tej przegranej, Konfederacia Litewska 
odsądziła go od dóbr i od wszelkich honorów, na- 
znaczyła opiekunów do całej jego substancii, jemu 
zaś naznaczyła 40,000. rocznej pensii, jeśliby w gra- 
nicach państwa pod strażą opisaną siedzieć, 10,000. 
tylko, jeśliby się po cudzych państwach chciał tułać. 
Tak, Pan milionowych intrat, przy mocnych siłach, 
razem został ubogim i bez honoru. 

Wojewoda Kijowski Frań c iszek Salezy Po- 
tocki, który był pobudką wszystkim do przeciwie- 
nia się Familii, najpierwszy spuścił z basu na kwintę, 
i pisał uniżone listy do Familii, obiecując rekoncy- 
liacią byle mu pokój dali; co dla prędszego uspokoje- 
nia rzeczy otrzymał.- — Znajdował się jescze jeden do 
uspokojenia adwersarz, Potocki Starosta Błoń- 
ski, który z kilku set ludzi swoich, podjazdy Familii 
napastował, i dobra ich adherentów najeżdżał; ale i 
tego w prędce Familia uspokoiła, złapawszy go z dwo- 
ma innymi Potockimi, to jest : z Starostami Leżańs- 
kim i Sniatyńskim. — W Kujawach K arłowski, 
Starosta Kruszwicki, kreatura Wdy Kijowskiego, po- 
czął był na jego imię, nim się jescze uniżył, zgroma- 
dzać szlachtę do spisku przeciwko Familii, ale mu się 
bardzo niesczęsliwie udała jego impreza. — Oskarżony 
bowiem o godzenie na życie Stryja swego, wzięty 
z Kościoła pod areszt, przez dekret Sędziów kaptu- 
rowych rozstrzelany , poszedł z dymem na tamten 



K1TGWICZA. 53 

świat , — lubo według świadectwa wielu osób , nie 
miał innej winy do śmierci, tylko że zbierał szlachtę 
na Familią. W jego osobie umorzona do sczętu była 
impreza Wojewody Kijowskiego, — Ta była ostatnia 
praca Familii dokończająca interesu; już się więcej 
nikt nie znalazł ktoby się im sprzeciwiał. 

Sejm electionis zaczął się die 27 Augusti 1764. Na 
nim żadnej trudności. Wszyscy, jużto przez zdespe- 
rowaną nieśmiałość, już przez sczere przywiązanie, 
obrali za Króla zgodnemi głosami Jmć Pana Stani- 
sława Poniatowskiego Stolnika Lit. Biskup 
Krakowski przybył był pod Warszawę na zaczęcie 
tego Sejmu , ale gdy kondycij od siebie podanych : 
aby Hetmańska władza przywrócona, Dekret na Ra- 
dziwiłła zasuspendowany do sejmu coronationis mógł 
zostać, i aby Moskwa ex nunc z Polski ustąpiła, — na 
Familii nie mógł wytargować, owszem gdy widział 
źe go cale nie apprehendują, odjechał nazad z miną 
grożącą; posłano za nim 1300. Moskali, którzyby 
jego kroki uważali. 

Wykrzyknięto Królem Poniatowskiego 7 Wrześ- 
nia. — Ceremonia tej elek cii była taka : Prymas ob- 
jeżdżał kariolką czterokonną z stangretem i forysiem 
na koniach, Województwa. Najpierwej przyjechał 
do Województw Poznańskiego i Kaliskiego, które 
powitawszy krótkiemi słowy, to jest : « Witam 
« WWMć Panów na tem elektoralnem polu, oraz 
« pytam, jaka jest wola i zgoda prześwietnych Wo- 
« jewództw Wielkopolskich , kogo mam nominować 



54 



PAMIĘTNIKI 



« za Króla i Pana ? » Odpowiedzieli na to Wojewoda 
Kaliski (Ignacy Twardawski) i Kasztelan Poznański 
(JózefMielżyński)że sobie nie kogo innego życzą tylko 
Jmć Pana Poniatowskiego Stolnika Lit. i na do- 
wód tego oddali Prymasowi do rąk wotum inscriplo 
na Króla Poniatowskiego z podpisem szlachty Woje- 
wództwa. Dopiero się pytał Prymas po trzy razy 
szlachty tychże Województw, « Jestże zgoda WW\ 
« Mć Panów abym nominował za Króla i Pana Jmć 
« Pana Poniatowskiego Stolnika Lit. ? » — a za trzy- 
krotnem odpowiedzeniem Zgoda albo Wiwat, 
jechał ku innemu Województwu ; a że poczynając 
od Województw Wielkopolskich uczynił krzywdę 
Województwom, na które alternata precedencii przy- 
padała tego roku, więc się przy wotowaniu żalili na 
Prymasa o to serio Krakowianie i Sendomirzanie; on 
zaś exkuzował się lem, iż go kalwakata Jego do Wo- 
jewództw Wielkopolskich wprzód zaprowadziła , a 
zatem przepraszał ich za tę omyłkę. — Niebyło żad- 
nej odmiany w żadnem Województwie, wszystkie 
jednostajnie i jednakowym kształtem wykrzyknęły 
i podały m scriplo Poniatowskiego; jeden tylko Wo- 
jewoda Kijowski (Potocki) gdy miał Prymasowi od- 
powiedzieć, nie chciał wymienić Stanisława Ponia- 
towskiego, ale powiedziawszy że się zgadza zinnemi 
Województwami, oddał Prymasowi kandydacią, mó- 
wiąc, że ta, reszty nauczy. Drugi także szlachcic 
z Województwa Ruskiego, wysunąwszy się na koniu 
podłym, i sam nie paradno ubrany, imieniem całego 



KITOWICZA, 



15 



Województwa nominował Xiążęcia Wojewodę Rus- 
kiego za Króla; za co mu Xiąże podziękował uchyle- 
niem kapelusza i temi słowy : « Dziękuję WPanu.» 
Tak tedy dzieło najpryncypalniejsze całego Narodu, 
nie mai w godzinę się odprawiło w zgodzie, w spokoj- 
ności i w skromności, od wieków w tym Królestwie 
niepraktykowanej. Powiadają starsi, że na dawnych 
elekciach trudno było uniknąć piaństwa wszędzie 
wziętego; teraz wody szklanki nie miałeś do zasilenia 
pragnienia *'. 



'Rulhiere szeroce opisuje kon- 
wokacią i elekcią. Mamy znowu 
inne relacie o lem, które na inny 
ozas odkładamy. Tu przestajem 
na przy toczeniu wyjątku z nie- 
pospolitej gruntownosci, a mało 
dziś znanego pisma , które w ła- 
cińskim języku, w początkach 
konfederacii Barskiej pod tytu- 
łem : SUUM CUIQUE, bez daty 
czasu i miejsca, wyszło z druku : 
« llluxit landem destinatus crean- 
do novo Principi dies. Quanto 
animorum consensu et libertate, 
quam splendide ac magnifice, ser- 
valo omni tnajorum ritu, insti- 
tuta fuit Stanislai AugustiElectio, 
id testimonio plurimorum mil- 
lium, quse Varsaviam e diversis 
regni Provinciis convolarunt , 
etiam nunc manifestum est ; adeo, 
ut majorem in nllius Principis 
inauguratione tranquillitatem et 
ordinero nulla vetustalis sugge- 
ranl monumenta. Nihil ibi prae- 
rupli atque praecipilis, nihil se- 
creti et clandestini ; cuncta pa- 
łam cl in luce gentis fiebant. 
Multorum dierum interval!o co- 
mitia haee duravere ; singula nc- 



gotioiuim maturę prudenterque 
discussa, concorditer terminata; 
nemo per vim in urbe attineba- 
tur; tamque liberę, cui płaci tum 
erat , abibat , quam loquebatur 
qui remansit. Ne unus quidem 
exterorum militum Varsaviae et 
in circumjacentibus ad plura mil- 
liaria locis, cernebatur. Erat qui- 
dem in Polonia exigua Mo s cho- 
ru m manus, sed quae tum pri- 
mum pędem intulerat, quando 
Elector Saxonicus, suarum par- 
tium proceribus militaria jam 
subministrarat auxilia, et post- 
quam Reipublicse ipsius copiae 
supra legis concessa libertatem 
gentis coercere ausae fueranl. Si 
tamen faederata in comitiis Con- 
vocationis Respublica , penes 
quam summa tum imperii fuerat, 
ad arcenda in poslerum teme- 
raria quorundam procerum stu- 
dia Russos in auxilium vocavit, 
nemo e congregato ad Yarsaviam 
caelu vim sibi ab eis illatam ques- 
tus est ; agebat omnia pro suo ar- 
bitrio gens universa, et unanimi 
piaesenttumcWiumconsensu, qui- 
bus solis creandorum Regum po- 



56 



PAMIĘTNIKI 



Nazajutaz, po zagajonej Sessii Sejmowej pod szopą, 
ruszyli się wszyscy tak Posłowie jako i Senatorowie 
do okopów dla większego przestworu, gdzie stanąw- 
szy w srzodku , na krześle , Xiąże Jmć Prymas pytał 
się po trzy razy : jeżeli jest zgoda żeby przystąpił do 
nominacii za Króla Stanisława Augusta; — na co gdy 
od wszystkich wszędzie słyszane były odpowiedzi po 
tyleż razy : Zgoda, przystąpił do tejże nominacii 
w słowach w ceremoniale Sejmowym zawartych. — 
Po tem Jmć Panu Marszałkowi Wielkiemu i Xięciu, 
Nadwornemu, Litewskim., obwieścić zalecił po bra- 
mach okopowych : że Król, którego świeżo nomino- 
wał, obrany powszechnemi głosy; i przeto ma być 
miany i uznany za prawdziwego i prawego Monarchę. 



buitur, Stanislao Augusto sceptra 
delulit. 

Liceat hic mitu, paucis a pro- 
posito digredi, atque, instituta 
utrinque comparatione, indiscre- 
tis eorum clamoribusrespondere, 
qui Stanislai Augusti Kegis elec- 
tionem per vim expressam et con- 
tra legum patriarum płaciła insti- 
tutam dicere non verentur. 

Tota gensLesczynscio scep- 
tra defert ; pauci Electorem Sa- 
xonicum, Regem pronunciant : 
interim subnixus auxiliaribus 
Moschorum copiis Saxo, pal mam 
aemulo praeripit, quem universi 
Regni ordines principem consti- 
tuerunt. — Calharina II. civem 
Polonis imperare opłat, commen- 
dat Ponialovium; licet pauci ad- 
modum a Comiliis Convocationis 
abscesseran), nullo tamen dieto 



aut scripto quisquam eorum valo- 
rem electionisimprobavit; omnes 
viritim Provincise, in suas par- 
tilae classes, praeeunte Primate , 
loco soliło, summa cum tranquil- 
litate, nemine contradicente, voce 
unanimi, ne uno quidem extero 
milite comitantc , Stanislaum 
Augustum in Rcgem eligunl : 
interea tamen electio haec violenta 
a criminatoribus perhibetur, quia 
quinquecircitermilia Moschorum 
tunc temporis erant in Polonia, 
sed multis milliaribus ab electo- 
iali campo dissita. — Quisnam 
autem prudens sperare poterat, 
hoc praesertim rerum in Europa 
statu, exteros principes i n e rmi- 
bus Polonis integram liberta- 
tem relicluros , ut absque eorum 
interventu Reges sibi imponere , 
atqueopus tanti momenli ad exi- 
tum perducere possinł ? — 



KITOWIGZA. 57 

Co gdy zrobili i powrócili, Xże Jmć Prymas, na po- 
dziękowanie Panu Bogu, zaczął TeDeum, które śpie- 
wali wszyscy przy odgłosie trąb, kotłów i biciu ar- 
mat przez artylerią Kor., potem ruszyli się wszyscy 
w paradzie do Pałacu, w którym się znajdował nowy 
Król. Tam, po powinszowaniach odprawionych, ru- 
szył się Król konno z wielką paradą do Fary, w któ- 
rej powtórnie było śpiewane Te Deum laudamus, i 
powinszowania Królowi oddawane przy biciu z armat; 
po których skończonych, poszedł Król w niezmier- 
nym tłoku, gankami do Zamku, gdzie dawszy się 
wszystkim w ręce całować, zamknął się w gabinecie 
swoim. 

We dwie niedzieli po Sejmie elekcyjnym, czyli też 
później lub prędzej trochę , przysięgał Król u Fary 
w kościele przed Xięciem Prymasem, na Pacia eon- 
venta, po której przysiędze miał do Króla mowę 
tenże Xiąże Prymas, a po nim Sosnowski Marsza- 
łek Sejmu Elekcyjnego, w której mowie obadwa 
wyrazili powinszowanie Królowi, rekommedowanie 
praw i swobód narodu, i nadzieje zachowania onych 
w całości. — W odpowiedzi swojej Król wyraził po- 
dobnież podziękowanie Narodowi, pochwały dla Pry- 
masa i Marszałka, oraz upewnienie że wszystkie obo- 
wiązki swoje świątobliwie zachowa, co tak przenika- 
jącemi i żywemi ułożył terminami, że nie znalazło się 
serce, aby radosnym żalem nie było przeniknione. 

Po wykrzyknieniu Króla, już w polu nie było żad- 
nej rady, ani też nigdzie iv forma Sejmu; tylko pry- 



68 PEMIETNIKI 

walne konferencie agitowały się między delegatami 
Królewskimi i Rzpltej nad układaniem pactów con- 
ventów. — Szopę ąuondam zawsze palono, teraz daro- 
wano Xiędzu Plebanowi w Woli i Rotmistrzowi od 
Węgrów Marszałkowskich Koronnych. 

Koronacia odprawiła się w Warszawie 25 Novem- 
bris 1764; w wigilią Koronacii to jest die 24. jechał 
Król karetą przy wielkiej kalwakacie , do kościoła 
Jmć X. X. Missionarzów, gdzie przed obrazem S. 
Stanisława w wielkim ołtarzu wystawionym, słu- 
chał mszy S. i przyjmował komunią od Arcybiskupa 
Lwowskiego; z tąż samą paradą powrócił do Zamku. 
Nazajutrz około godziny 1 1 przed południem, poszli 
processionaliter do Króla na zamek wszyscy Panowie, 
Senatorowie i Biskupi, tak ritus latini jako i Grecy., 
pontificaliter ubrani, którego ubrawszy w ubiór 
nakształt Biskupiego , to jest : w albę , sandały, 
dalmatykę i kapę biskupią, na głowie tylko wczapkę 
świecką ad instar kapuzy niemieckiej, z białym pió- 
rem i z sztuką diamentową, prowadzili ulicą zamko- 
wą (Jo kościoła farnego pod baldachimem przez czte- 
rech Kasztelanów niesionym , z poprzedzającemi przed 
baldachimem insygniami Króleskiemi, to jest: ber- 
łem, jabłkiem i koroną na wezgłowiach 
axamitnych od Senatorów niesionemi; także dwoma 
chorągwiami, przez Chorążych Nadwornych, mai?- 
sentia Wielkich, niesionemi. — Po odprawionej koro- 
nacii przez Xięcia Prymasa, (który że był słaby przeto 
niechodził w processii po Króla, ale na niego czekał 



KJTOWICZA. 59 

w kościele farnym), w tej samej paradzie powracał 
do zamku, niosąc w ręku insygnia Króleskie , ko- 
ronę na głowie, i paludament Króleski axamitny 
ponsowy, złotem haftowany na sobie. Potem dawał 
Król obiad wspaniały, dla wszystkich Panów i Pos- 
łów na zamku. 

Nazajutrz, to jest w poniedziałek, w assystencii 
Panów i Szlachty , szedł Król pod baldachimem 
przez czterech rajców Warszawskich niesionym, w 
swoich sukniach Niemieckich, gdzie ubrany w insyg- 
nia Króleskie, z taż samą paradą zeszedł z ratusza 
na tron Króleski, w śrzodku rynku wystawiony. 
Senatorowie na miejscach swoich tak jak w Senacie 
zgotowanych, zasiedli; w pośrzodku których stały 
Magistraty miast , Krakowa, Warszawy, Poz- 
nania, Wilna, Lwowa. Za rozkazem Mar- 
szałka Lit. przystępowali do całowania rękiKrółes- 
kiej, potem cofając się tyłem stanęli na miejscu 
swojem, z którego, po krótkiej mowie do Króla, imie- 
niem Magistratu Warszawskiego, przez D u 1 f u s a 
mianej, Prezydent Warszawski oddał Królowi, na 
wezgłówku axamitnym, klucze od miasta pozłocone. 
Potem pasował Król czterech z Magistratu Krakows- 
kiego i sześciu z miesczan Warszawskich, to jest : 
czterech z rady a dwóch z prostych miesczan, W i- 
tofa Prezydenta, Sakresa, Andrychowicza i 
Dulfusa Rajców, Fryzego i Czempińskiego 
kupców. — Ceremonia ta zawisła na dotknieniu oby- 
dwóch ramion mieczem gołym, którego Król doby w 



60 PAMIĘTNIKI 

szy z pochew od boku przed pasowaniem , na cztery 
strony machał, po dwa razy na każdą stronę. To 
skończywszy ruszył się z tronu i złożywszy ubiór 
koronacyjny i insygnia na ratuszu, powrócił do zam- 
ku tym porządkiem jak przyszedł. — Wieczorem da- 
wał bal z maskami dla Panów i dla miasta , wszyscy 
kupcy i cechy stały w paradzie po wszystkich ulicach 
wmieście pod bronią, przybrani w mundury jedna- 
kowe, według upodobania każdego cechu. — Kupcy 
się dystyngowali jedni w Szwajcarskim, drudzy w dra- 
gońskim stroju. — Miasto całe było illuminowane przez 
3 dni, które sam Król konno pierwszego dnia objeż- 
dżał; drugiego dnia tylko niektóre kamienice w rynku 
illuminowane; trzeciego dniailluminowany był ratusz 
cały, i amfileatrum całe w rynku przednio adorno- 
wane, także po przedmieściach niektóre pałace i ka- 
mienice. Trzeciego dnia to jest we wtorek, między 
cechami z obu stron ulicy rozstawionemi i kupcami 
jechał Król konno przy wielkiej Panów, Senatorów 
i rycerstwa assystencii do kościoła Missionariuszów; 
przed którym, jadąc na koniu, Podskarbi W. K. rzu- 
cał numizmata srebrne między pospólstwo, tam i na 
powrót jadąc. Wysłuchawszy mszy, po skończonym 
Te Deam laudamus Król powrócił z taż paradą do 
zamku. 

Sejm Coronationis zaczął się d. 3 Decembris w Po- 
niedziałek 1764; na którym obrany Marszałkiem Ma- 
łachowski Starosta Piotrkowski, semotis arbitris 
pierwszy raz, admenlem prawa convocalionis. — Dnia 



KITOWICZA.. 61 

drugiego, po rugach, przy złączonej Izbie Poselskiej 
z Senatorską, rozdał Król wakujące pieczęci, to jest: 
wielką Zamojskiemu Wojewodzie Inowrocław- 
skiemu; mniejszą Koronną Młodziejowskiemu 
Audytorowi i Kanclerzowi Prymasowskiemu ; mniej- 
szą Litewską Przezdzieckiemu Referendarzowi 
Lit. — Te pieczęci oddawał w kieskach bogatych, 
oraz miał do nich sam przemowę., upominając ich o 
zachowanie praw, i aby Króla, w czem zdrożnego, 
napomnieć., odważni byli. Na tym sejmie kreowano 
nowe urzędy , jako to : Sekretarza świeckiego 
Koronnego, trzech pisarzów Wielkich Koronnych 
świeckich. 



1765. 



Pierwszy raz w Poznaniu zaczął się Trybunał, 
w poniedziałek przewodni, to jest die 15 Aprilis, 
Marszałkiem był tego Trybunału Józef Mielży ński 
Kasztelan Poznański, Prezydentem Krzysztof Szem- 
bek Kanclerz Gnieźnieński. 

Franciszek z domu Lotaryriskiego Cesarz Rzym- 
skie umarł w Inszpruku dnia 18 Augusta j nagle. 

Z okoliczności cła generalnego , równie na pro- 
wincie Pruskie jako też na całą Polskę, postanowio- 
nego na Sejmie Convocationis y Król Pruski w territo- 
rium swoiem Elblągskiem , pod Kwidzyna, założył 



62 PAMIĘTNIKI 

komorę swoją na wszelkie towary z Gdańska i do 
Gdańska prowadzone, gdzie cło wielkie od pańskich 
zbóż i kupieckich także towarów, eliam na domową 
potrzebę prowadzonych, przy assystencii żołnierzy 
swoich, wybierał, zacząwszy od wiosny, aż ku S. 
Janowi ; tandem zasuspendował dalsze wybieranie, 
aż do rezolucii na jego punkta podane dworowi 
Polskiemu, przez swego Posła Generała Golca. 



1766. 

Franciszek Bieliński Marszałek W. K . umarł. 
On Warszawę oczyścił z błota; bruki podawał; 
budynków drewnianych reperować , ani nowych 
stawiać nie pozwolił. 



1767 



Konfederacia w Toruniu dyssyderttów, domagają- 
cych się równości praw, swobód i honorów, stanęła 
przy protekcii Moskiewskiej. — Karczewski Kalwin, 
obywatel ziemi Wschowskiej, był Marszałkiem tej 
Konfederacii. Rzecz osobliwa, gdy powracał z Toru- 
nia, w karczmie pewnej nocując gęś wysiadująca jaja 
usczypnęła go w nogę, z którego razu w kilka dni 
umarł. 



K1TOW1CZA. 63 

Konfederacia generalna po wszystkich Wojewódz- 
twach, najprzód z osobna w każdem, a potem wspól- 
nie pod Radomiem , stanęła tegoż roku in Julio, 
Tę Konfederacia wsczął xMniszeeh Marszałek N. K. 
będąc nieukontentowany, że go minęła laska wielka. 
Fundament tej Konfederacii był założony od Konfe- 
deratów : znieść wszystkie prawa nowe, a powrócić 
stare, jako to : dawną formę juryzdykcii , władzę 
Hetmańską , liberum veto , i inne partykularnych 
osób desideria; co się zaś tycze dyssydentów, zrazu 
niemal wszyscy rozumieli, że to przeciwko nim Kon- 
federacia; ale się doskonale pod Radomiem dowie- 
dzieli, że to dla nich była wymyślona, kiedy Moskale 
assystujący tej Konfederacii, przymusili Konfedera- 
tów, do akceptowania Konfederacii dyssydenckiej i 
z nią się złączenia. — - Była to fakcia prowadzona od 
Dworu, który nie mogąc przez Sejmy wy kierować 
interessu dla dyssydentów, udał się do tej sztuki : 
namówił Moskałów (!) aby oni ąuidem nie ukontento- 
wani z tych odmian nowych in staluj podburzyli na- 
ród do Konfederacii na zniesienie tych nowotności 
obiecując mu w tein pomoc swoją. — Marszałek Nad- 
worny nieukontentowany, jako się namieniło, chwy- 
cił się tego mocno , poburzył wszystkie Wojewódz- 
twa, które gdy się skonfederowały, aż tu miasto 
przywrócenia dawnych praw, muszą robić wszystko 
dla awantażu Dworu i dyssydentów (!). 

Miasto Leszno w Województwie Poznańskiem zgo 
rżało całe, zapalone ogniem przypadkowym od Żyda 



64 PAMIĘTNIKI 

jednego z Rusi, który przybywszy do Leszna z towa- 
rami, mając napchaną stajnię koni, gdy im w nocy 
jeść dawał przy latarni, a potem niezgasiwszy, zas- 
nął; z tej, czyli wywróconej czyli też z dogorzałej, 
świecy, zapalony ogień, zapalił słomę, d. 10 Aagusti, 
to jest w sam wieczór święta S. Wawrzyńca. 

Gdy Xiąże Antoni dziedzic Leszna miesczanów 
pryncypalniejszych dwóch, którzy Króleską protek- 
cią nad miastem alias Administracią, wyrobili, w a- 
reszt wziąść kazał, pospólstwo bunt przeciwko niemu 
podniosło, chcąc odbić wziętych w areszt; gdzie do 
tego przyszło , że Xiąże Antoni musiał do nich kazać 
żołnierzom strzelać. Zginęło tern strzelaniem trzech 
miesczanów, jedna kobieta i jeden chłopiec, mediis 
Novembris. 

Pod Konfederacią wyżej opisaną, złożony Sejm 
walny , w Warszawie ; na którym Sejmie gdy się 
żwawo przy wierze i wolności oponowali niektórzy 
Senatorowie i Posłowie, pociągnęło to za sobą nie- 
ukontentowanie Posła Moskiewskiego, czyli Dworu 
naszego; bo w tym sekret. Aby tedy zastraszyć tak 
odważnych Republikanów, i drugim do podobnej 
rezolucii Fantazią stracić, porwano gwałtem z karety 
na ulicy w Warszawie pod bokiem Króleskim Ko- 
żuchowskiego Czesnika i Posła Kaliskiego , i 
zaprowadziwszy do pewnego aresztu, z tamtąd na ki- 
bitce Moskiewskiej z Warszawy wywieziono ; potem 
o kilka mil, do assekuracii, że więcej na Sejmie nie 
postoi i zaraz do domu odjedzie, różnemi postracha- 



KITOWICZA. 



65 



mi, a osobliwie batożkami i Syberią, przywiedzione- 
go, pusezono. W kilka dni po tej pierwszej uczynio- 
nej na Pośle próbie, nie widząc w Polakach żadnego 
sarkazmu , pobrano w własnych Pałacach Xięcia 
Kajetana S o 1 1 y k a Biskupa Krakowskiego, Józefa 
Załuskiego Biskupa Kijowskiego, Rzewuskich 
dwóch, Hetmana Polnego Koronnego i Starostę Do- 
lińskiego, to jest ojca z synem. — Tychróżnemi faty- 
gując przez kilka miesięcy podróżami, a statecznych 
przy wierze i wolności widząc, ostatnich trzech do 
Smoleńska, a zaś najpierwszego to jest Biskupa Kra- 
kowskiego pkfertfama na Syberią poprowadzono ; 
lecz znowu słychać że są wszyscy w jednej fortecy, 
dalszej za Smoleńskiem., w wolnym areszcie, w Kaza- 
niu. 

Po śmierci Władysława Łubieńskiego, za 
promocią Posła Moskiewskiego, został Prymasem 
Gabriel Podoski Referendarz Koronny. Sakra 
mu przyszła przed Sejmem, na którym już zasiadał 
jako Prymas. 

Teodor Xiąże Czartoryski Biskup Poznański 
umarł w Dolsku d. 1 . Martii na pleurę *. Był to Pan 



i Kitowicz w Obrazie Polski kupow Poznańskich. Marszałko- 

za Sasów, tak opisuje Dwór Xcia wi jego Cedrowskiemu naz- 

Czartoryskiego Bpa Poznańskiego: wiskiem , służył ten dwór cały, 

« Chował on znaczny dwór, i kuchnia , piwnica; i kapelia obo- 

żołnierza nadowrnego, przy tern wiązana dwa razy w tydzień grać 

wyborną kapelia. Ci wszyscy lo- koncerta do stołu dla exercytaeii, 

kowani byli we wsi Ciążeniu, i lance, zawsze wiele razy Mar- 

przy pałacu wspaniałym z officy- szałek chciał bądź domowych, 

nami i ogrodem, rezydencii Bis- bądź gości zabawić tańcem. Dwo- 



66 



PAMIĘTNIKI 



miły, wesoły, przystępny, ludzki, spokojność życia 
nad wszystko lubiący ? wszystkim dobry i przyjemny. 

1768. 

KONFEDERACJA BARSKA. 

Konfederacia w Barze zaczęta dawniej trochę, ot- 
worzyła się inMartio. Marszałkiem tej Konfederacii, 
Krasiński Podkomorzy Różański ; Ronsyliarzem, 



rzanie tak respektowi jako też 
służący, nie mieli żadnej powin- 
ności, jak tylko usieść do stołu, i 
najadłszy się, bawić czćm się któ- 
remu podobało. Zapłata, obroki, 
piwo, drwa, wszystko to punk- 
tualnie każdego, od największego 
do najmniejszego dochodziło. Miał 
W tern ten Pan osobliwe jakieś 
upodobanie, żywic ludzi nie pa- 
trząc na nich, — On zaś sam miesz- 
kał w 13 o l s k u miasteczku siedm 
mil odległym od Ciążenia, o jed- 
nym Dworzaninie , który zawia- 
dował ludźmi i końmi, o dwóch 
lokajach, o dwóch hajdukach, o 
jednym strzelcu, o jednym ku- 
charzu z kuchtą, o jednym cugu 
koni. Kiedy chciał dać jaką uro- 
czystość obywatelom , przyjacio- 
łom (co się bardzo rzadko trafia- 
ło) pisał do Marszałka, a ten z ta- 
ką partią dworu jaką chciał mieć 
Pan, przyciągnął do Dolska, i po 
odbytej gali powracał do Ciąże- 
nia, w którym wyśmienicie sam 
sobio służył. — Gdy Biskup miał 



być w Warszawie na Sejm lub 
na inną jaką publikę, przydłuż- 
szej rezydencii potrzebującą, na 
trzy niedziele przed swoim wy- 
jazdem kazał ruszyć dworowi , 
który traktem prostym z Ciążenia, 
wygodnie w karetach Pańskich 
paradnych, wolnym krokiem ciąg- 
nął do Warszawy. A Pan innym 
traktem, swoim sczupłym ekwi- 
pażem, bo tylko jedną karetą i 
jednym kuchennym wozem, pos- 
pieszał rączego, albo czasem po- 
cztą. Po wyjeździe Pańskim z War- 
szawy, regularnie dwór jego nie 
ruszał się prędzej aż we dwie nie- 
dzieli, biorąc sobie czas do uło- 
żenia się i przygotowania w po- 
dróż, takim porządkiem jakim 
przybył do Warszawy powraca- 
jąc do Ciążenia. Jeżeli zaś wy- 
padło Biskupowi na krótki jaki 
czas dopaść do Warszawy, obył 
się swoim lekkim pojazdem i us- 
łużeniem, nie fatygując wielkiego, 
ciężkiego i roskosznego dworu. 
(Ob. Pamiętnik Warszawski.) 






KITOWICZA. 



67 



Puławski Starosta Warecki. Ta Konfederacia jest 
przy wierze S. Katolickiej i wolności. 

Miała też ta Konfederacia i proroka , Karmelitę 
Marka ; który jej obiecywał pomyślne powodzenie, 
ale niesprawdził, jak się pokazało na końcu końca. 
Sam zaś prorok złapany od Moskałów, batożkami 
oewiczony, oddany gdzieś do klasztoru więcej się 
niepokazał. — N. B. Nieprawda. Bo był Gwardianem 
w Annopolu 1787. 

Lecz od miesiąca Lipca zaczyna się rozszerzać 
wiadomość o Barze odebranym i Konfederatów roz- 
proszeniu; którzy opuściwszy dobyty przez zdradę 
Bar, udali się na Wołosczyznę. — Na wzór Barskiej 
zawiązała się Konfederacia Krakowska. Konfederaci 
Krakowscy zmocnieni różnemi partiami, a przy tern 
Goralami, w kilku potyczkach porazili mocno Mos- 
kałów ; osobliwie w pierwszym ataku Krakowa, zgi- 
nął Pułkownik Panin i Bok. W niedostatku 
Moskwy, której bardzo wiele poginęło, dyssydenci 
werbują w Prusach rzemieślniczków, Gburów, Hol- 
lendrów, i ubierają w Moskiewskie mundury, to za 
Moskali, to za Kozaków, a głoszą że to świeże wojsko 
Moskiewskie. 

Rok teraźniejszy we wszystkiem przykry. Zima 
była bardzo tęga i długa, wiosna zimna i mokra, lato 
także mało ciepłe a więcej chłodne, wiatry ustawicz- 
ne; między innemi osobliwościami, to rzecz osobliwa 
i niepamiętna, że 20 Maja był tak dobry mróz, że 
w korytach i małych bródkach, lody były grube na 



68 PAMIĘTNIKI 

pół cala, a w dzień S. Jana, to jest 24 Czerwca, nie- 
ciężyły dla zimna kożuchy chłopom, i futra; — 26 Au- 
gasti ogień na kominku był arcy zgodny, do ogrzania 
się od zimna ; zgoła przez całe lato nie było upału 
zwyczajnego tylko dwa dni; atoli choć przy lakiem zim- 
nie często bywały grzmoty z błyskawicą i piorunami; 
w Warszawie jednego dnia 5 piorunów uderzyło, 
jeden w Pałac Xięcia Repnina, drugi w Pałac 
Xięcia Kanclerza Litewskiego, trzeci w Mennicę, 
czwarty i piąty w inne miejsca ; żaden nie bez znaku. 
Schizmatycy na słobodach Moskiewskich, zbunto- 
wani od Kwaśniewskiego Pułkownika nad 
Kozakami Nadwornemi Xięcia Lubomirskiego 
Wojewody Bracławskiego , w Ukrainie Polskiej , 
wielkie okrucieństwa czynią; Xięży tak Katolickich 
jako też i Ruskich uniatów, szlachtę, żydów, chło- 
pów zabijają, rabują, palą, niewiasty gwałcą, zgoła 
żadnemu wiekowi, kondycii, ani płci nieprzepuscza- 
ją. — Dzieci małe na spisach wożą ; w pewnem miejs- 
cu na postpozycią i urągowisko obwiesili Xiędza, 
Popa, Żyda i Psa. Ten bunt Kozacki rozszerzył się 
w Humańsczyznie. Hersztami jego byli Gonta i 
Żeleźniak, Kozacy Humańscy Pana Potockiego 
Wojewody Kijowskiego ; miasto Humań przez zdra- 
dę dobyli, szlachtę wszystką z całej Ukrainy do zam- 
ku tamtejszego schronioną w pień wyrżnęli; toż sa- 
mo zrobili z Xiężą i Żydami; dzieci samych trzy stu- 
dnie napakowali. — Branicki Hetman z Moskwą uś- 
mierzyli tych buntowników, zdradą ich zagarnąw- 



K1T0WICZA. 69 

szy; 600 żywo zostawionych we Lwowie exekwowa- 
no, Gontę ćwiertowano i pasy z niego darto. 

Kraków dobyty od Moskałów tym sposobem : nie- 
jaki Trzebnicki, mający kommendę nad pewną 
częścią wojska Konfederackiego, będący z ludźmi 
swemi kommenderowany do pilnowania jednej furtki 
małej, przekupiony od Moskałów za 300 dukatów wy- 
perswadował swoim że przy tej furtce wcale straż nie- 
potrzebna, jako do ataku niesposobnej; ludzi od niej 
odprowadził. Moskale pod tę furtkę minę zasadzili, 
sami na pozór od oblężenia Krakowa odstąpili, ale nie- 
daleko, czekając na skutek zasadzonej miny, która gdy 
ową furtkę z sztuką muru wysadziła, nagły szturm a 
raczej wpadnienie do miasta w nocy uczynili; Polacy 
rozumiejąc się być od oblężenia uwolnieni, dobrej 
pieczy około miasta nie mieli, przykazawszy miescza- 
nom pilnować murów, sami się tańcami i ochotami 
cieszyli. Gdy nagle Moskale w miasto wpadli, Polacy 
jak mogli porzuciwszy biesiadę skupili się do broni, 
strzelali potężnie i bili Moskwę z pomocą miesczan i 
duchownych, z kamienic, z dachów, aż Generał Apra- 
xyn nie mogąc wytrzymać ognia uciekł do jednej ka- 
mienicy, z której z okna z Polakami kapitulował, aby 
się poddali. Ci, nie mając u siebie rady w tak złym 
razie, jedni go usłuchali, drudzy obronną ręką z Kra- 
kowa uszli. — Generał Apraxyn, aby tern prędzej od 
bitwy sobie ciężkiej Polaków odwiódł, w pośrzód 
wrzawy, bitwy i kapitulowania, dysponował głośno 
swoim, aby rozkazali Burmistrzowi Krakowskiemu, 



70 PAMIĘTNIKI 

aby dla Panów konfederatów robił kolacią jak naj- 
paradniejszą, choćby ta 12,000 złp. kosztowała. — 
Ludzkością omamieni Polacy, przestali bitwy, poszli 
do niego na ową kolacią _, na której się mocno spa- 
rzyli., bo miasto traktamentu kazał ich Apraxyn ko- 
waćwdyby, i kajdany. — Czarneckiego Marszałka 
generalnego, przez cały czas, po mocnem pijaństwie 
śpiącego, i dopiero po wziętym Krakowie obudzone- 
go, wywlókłszy zpod dachu gdzie się skrył, podobnież 
jak i pierwszych w kajdany okuto. — Trzebnicki 
za swoją zdradę wziął rekompensę od Apraxyna dwa 
razy pięścią w mordę, i owe 300 dukatów z swojemi 
własnemilOO, jak miał, wszystkie w kupie z workiem 
musiał oddać. Lubomirski z swoją garstką ludzi 
z Krakowa uszedł, rej terował się do Węgier. 

In Junto czy in Julio przed Krakowską Konfede- 
racją, zjawiła się Konfederacia Wielkopolska, a ra- 
czej związek wojskowy, którego głową uczynił się 
Rydzyński Stolnik Poznański, Pułkownik znaku 
huzarskiego; pociągnął on do siebie chorągwie pan- 
cerne Szremską, Pyzdrską, i Regiment Podczaszego 
Litewskiego z Międzyrzecza ; przywiązało się też do 
niego kilkadziesiąt szlachty, ale za pierwszym potka- 
niem się z Moskwą pod Treynem, ten związek zupeł- 
nie rozproszony, sam Rydzyński uciekł aż na Ruś 
z tamtąd do Turek. Pokazały się i po innych Woje- 
wództwach Konfederacie, jako to : w Sieradzkiem, 
w ziemi Wieluńskiej, wŁęczyckiem, w Płockiem, 
ale te zaraz in ortu su o i ozpłoszone. 



K1T0W1CZA. 71 

Po rozproszonej Konfederacii Krakowskiej zjawiła 
się circa nicdws Octobris 1768 znowu Konfederacia 
Wielkopolska. Początek wzięła w Kaliszu od Mal- 
czewskiego Starosty Spławskiego, Regimentarzem 
od kilkunastu szlachty uczynionego. Ta wzmocniw- 
szy się do kilkuset ludzi rozmaitym sczęściem opiera 
się Moskwie, z którą już miała kilka potyczek; pod 
Łobżenicą, pod Wróblewem, niepomyślne; pod Gro- 
dziskiem pomyślną; pod Kościanem d. 4 Januaril 
niepomyślną, gdzie było Polaków 300. a Moskałów 
500, zginęło Polaków 36, Moskali wiele zginęło nie- 
wiadomo, bo swoich trupów i rannych zaraz na wozy 
kładą. Powiadają bliżsi tej potyczki mieszkańcy, że 
zginęło Moskali 90. — Malczewskiego w tych 
dniach w Koninie Konfederacia i szlachta, wykrzyk- 
nęli Marszałkiem generalnym Konfederacii Wielko- 
polskiej. 

Moskale żadnego Konfederata niepardonują, ow- 
szem tyrańsko zabijają, nawet już po poddaniu, jako 
w kilku miejscach zrobili ;jedny eh porozbiera wszy do 
naga, po jednemu wyprowadzając we łby strzelali; 
drugich na postronek wziąwszy i do pniaka głowę 
przychyliwszy , szablami karki ucinali ; na spisy 
wziąwszy do góry poty trzymali póki nie skonał — i 
inne różne z ^nimi tyraństwa cz}^nili , — osobliwie 
Pułkownik Drewicz i Renn; to jednak nic Kon- 
federatom wstrętu do wiązania się nie czyniło. Po- 
tem zaś ustały te tyraństwa, jak się Konfederacia 
zmocniła i poczęła też Moskałów w niewolę dosta- 



73 



PAMIĘTNIKI 



wać. — NB. Było też kilku Niemców obwieszonych 
w Skwierzynie na żurawiu od studni, przez Konfede- 
ratów. 



1779. 



Wojska Pruskiego circiter 30 jak powiedziano, 
tysięcy, przechodziło przez Polskę z Prus i Brande- 
burgii, podGlacz primisMai na Cesarza, którzy mało 
CO płacili a wiele szkód czynili; nazad powracało przez 
Polskę tylko 8,000. Prusakowi pokój stanął w Cie- 
szynie inAprili, czyli in Majo 1779; którego kondy- 
cie opisywała gazeta publiczna. 

1778 in 1779 zimy było tylko 4 Niedziele, od peł- 
ni Decembra, do pełni Januarego; śniegów mało co. 
Od pełni Januarego nastąpiła rezolucia, dalej wciąż 
ciepło, z rannemi przymrozkami. W Lutym zaczęli 
orać i siać; primis Marlii dały się widzieć gołębie 
dzikie, gęsi, czajki, etc, podobna wiosna wczesna vi~ 
deaturWbO. — Cały Kwiecień był pogodny ale zimny 
i wietrzny z częstemi z rana przymrozkami ; a jeśli 
kiedy był descz to zaraz po nim wiatr ostry, dla któ- 
rej chwili oziminy poostrzały, i jarzyny pobielały; 
30 Aprilis był descz pierwszy drobny i ciepły. Lato 
było mokre, a osobliwie w żniwa, w które wielkich 
szkód desoze narobiły. Koniec żniw był pogodny. 
Jesień w cale sucha aź ad utlimos Oclobris, których 



KITOWICZA. 73 

opuściły się descze i mgły grube i wilgotne. W wi- 
gilią S. Michała i w sam dzień S. Marcina, był wiatr 
wsehodowy, z których dni przy takim wietrze ludzie 
wróżyli, że będzie tęga zima. 

NB. Porwanie Króla w Warszawie 1771 in Novem- 
bri. 

1779. 



MEMORIAŁ ŻYCIA. 

Pokój zawarty w Cieszynie między Cesarzem i Kró- 
lem Pruskim, za mediacią Francii i Moskwy, jakoś 
in A pri li czyli in Majo 1779. Przed tym pokojem 
ciągnęła się wojna blisko roku, jakiej nie było za 
naszej pamięci, bo się nie bili całemi siłami, ale tylko 
podjazdami. Wielkie zaś obozy tak jednej jak drugiej 
strony stały w miejscu, nie znając nawet nieprzyja- 
ciela, chyba przyprowadzonego w niewolę. Jednako- 
woż przez choroby i dezercią, Król Pruski stracił do 
40,000, a zaś Cesarzowi tenże Król Pruski spustoszył 
i spalił kraju, tam gdzie stał, na kilkanaście mil wszerz 
i wzdłuż; czego Cesarz bynajmniej nie bronił, niech- 
cąc czy nie śmiejąc porwać się na obóz Pruski, ale 
tylko wytrzymywaniem go w polu i drażniąc podjaz- 
dami chciał go zwyciężyć. Tym czasem za pośrzed- 
nictwem wyżej wyrażonym stanął znagła pokój; i tak 
Król Pruski wyśliznął się gładko z tej wojny, a co 



PEMIETNIK1 



Cesarzowi narobił szkody w kraju, to wszystko prze- 
padło; jescze za ustąpienie pretensii do Bawarii, któ- 
rych popierał nie dla siebie, ale dla domu Saskiego, 
wziął kilkanaście milionów od Bawarczyka, i przy- 
pusczono go ad secunda?n genituram in ordine suk- 
cessii Bawarskiej. Elektor Saski dostał także znaczne 
miliony, ale mu pewno nie wiele zostało od expensy 
poniesionej w tej wojnie, przez której cały czas, jed- 
na partia wojska Pruskiego z Królewiczem Henry- 
kiem leżała w Saxonii na Saskim chlebie. Artykuły 
traktatu tego były drukowane tyczące się Bawarii, i 
umarzające nawzajem wszystkie szkody z obu stron 
przez wojnę poczynione. — Innych punktów niedru- 
kowano, było jednak bardzo mocno słychać, że mia- 
ły zajść sekretne artykuły względem sukcessii Pols- 
kiego tronu, który mocą tegoż traktatu, od stron 
obydwóch wojujących i godzących, ma być po śmier- 
ci teraźniejszego Króla Polskiego , upewniony dla 
domu Saskiego z wieczną sukcessią; niektórzy zaś 
mówili, że to się ma stać jescze za żywota teraz pa- 
nującego. — Jemu zaś być ma dane Xięztwo Litews- 
kie dożywociem, lub Kurlandzkie. — Czas to pokaże. 
Dnia 24 dbris pierwszy śnieg upadł dosyć gruby, 
ale mokry; 25. lepszy od pierwszego stopniałego i 
po tym drugim śniegu, 26 przymrozek krzepki z wiat- 
rem południowym; około godziny 9. z rana opuścił 
się śnieg pierzasty, po którym trwał przymrozek do 
wieczora; 27. wilgocią pochmurną śnieg zaczął nis- 
czyć; 28. z rana mały przymrozek, wieczór descz du- 



KITOWICZA. 75 

ży; dalej descze wielkie jak na wiosnę; od 3. Xbris ad 
5. loż samo; 6. ejasdem padał śnieg gęsty płaciasty, 
od południa do wieczora z wichrem wielkim połud- 
niowym; tegoż dnia w wieczór mróz począł ujmować 
i trwał przy śniegu popruszającym do dnia 11; przez 
które dni była łomanina wielka na błotach i brodach 
głębokich; 11. w wieczór descz; 12. wiatr wilgotny 
południowy wszystek śnieg stopił; 1.3. od rana przy- 
mrozek mały, około południa desczyk; świtało tego 
dnia często na północ; 14. i 15. dżdżysto i wietrzno 
z południa. Notandum i to, że pierwsze mrozy zaczę- 
ły się na samym nowiu, to jest w wigilią nowiu, który 
był dnia 7 a po staremu nie trwały tylko trzy dni 
niezupełne. Po tern słoty uderzyły i trwały na prze- 
mianę z śniegiem i przymrozkami, aż do Bożego Na- 
rodzenia. — W Boże Narodzenie przymrozek pomier- 
ny, 26., 27, 28, 29, toż samo niekiedy śnieg miękki. 
Wiatr przez te dni od wschodu letniego; świtało częs- 
to raz na południe, drugi raz na północ. 

Z okazii ustawicznych desczów a mediis 9bris, a 
po tern śniegów, rzeki wielce powzbierały; bardziej 
niemal niż zwykły wzbierać na wiosnę. Ziemia zaś 
cała tak nasiąknęła wodą, iż wszystkie studnie i piw- 
nice choć przed tern suche na miejscach równych 
powzbierały wodą. — Toż samo zaraz w momencie 
działo się z dołami na cmentarzach, dla umarłych ko- 
panemi : tak dalece, że się umarłych nie chowało 
w ziemię, ale topiło w wodę. Do tak zbytniej wilgoci 
przyczyną być muszą descze całej wiosny i całego 



76 PAMIĘTNIKI 

lata, po których w tym roku bardzo obfitychj gdy 
znowu jesienne nastąpiły, przezkilka niedziel codzien- 
ne, przepełniły ziemię i tak rozrzedziły, że oprócz 
prgórków piasezystych, resztę ziemi można nazwać 
jednem błotem. — Dnia 29 Xbris at supra mróz po- 
czął się natężać; 30, i 31. mróz dobry. 



1780. 



Dnia 1. i 2. Januarii mróz od rana. W wieczór 
wiatr wilgotny od zachodu; 3. odwilż i descz; tegoż 
dnia po zachodzie mróz; 4. 5. mróz dobry; 6. cały 
dzień, i w noc kawał, śnieżny z odwilżeniem; 7 . mróz 
tęgi przy słońcu pogodnem; 8. 9. 10. zwolniał mróz 
czasem śnieg; 11. 12. 13. lekko mroźne; 14. 15. 16. 
mróz dobry; 17. 18. zwolniał; 19. wcale wilgotny i 
mglisty i tak trwała zima na przemianę. Mrozy aż 
od 3. Mar lii w który dzień zaczął padać desczyk 
miękki, toż samo nazajutrz; 5. od rana mróz i śniegi 
jescze tak wielkie , że po brzuch konie w nim bro- 
dziły; 6. descz cały dzień, od którego śnieg raptem 
zginął, tak dalece, że co wczoraj kopały się konie aż 
po brzuchy w śniegu, to dziś ledwo się było można 
uwlec sankami. 

Zima tedy stateczna z wielkiemi śniegami prawie 
co trzeci dzień padaj ącemi, a przeto drogę zasypuj ą- 
cemi, trwała od dnia 3. Januarii ad 3. Marti/' to jest 



K1TOWICZA. 



77 



niedziel 8. i dni 5$ rachując zaś od Bożego Narodze- 
nia ad Z. Martil ut supra y to czyni niedziel zupełnych 
10. Rezolucia otworzyła się na 3. dni przed nowiem, 
który przypadł tego roku 6. Martii. — Sanna droga 
całą zimę była kopna dla ustawicznie padających 



śniegów. 



Zaraz po nastąpionej rezolucii, nastąpiła wielka 
powódź nie tylko w rzekach, które zbytecznie wez- 
brały i wiele pozatapiały miast, miasteczek i wsiów, 
ale też wszystkie strugi, doliny, parowy stały się rze- 
kami i morzami. Pod Koninem woda była wyżej mos- 
tów. Poznań cały był oblany wodą, lubo w samym 
mieście nie było wody tylko na Srodce, Waliszewie, 
Rybakach, i aż do samych bram miejskich ; od Wali- 
szewa nad mostem była 2. cale wysoka. Po zimie na- 
stąpiły częste descze; 4. Aprilis padał descz od po- 
łudnia do nocy, dalej przeplatana pogoda z desczem; 
16. i 17. wiatr z desczem i gradem zimny. Kontynuje 
się takowa aura wilgotna do 13. Maja* Wody na ro- 
lach stoją, rzeki mało co opadały; to co się z początku 
posiało, przecz w wodzie do połowy zagonów pływa, 
reszty siać nie można, bo nie można na rolę wiechać. 
— O podobnej powodzi pisały gazety z całej Europy, 
a nawet i z Egiptu, gdzie jak pisała gazeta, tak wielki 
spadł śnieg in Martio i trwał przez trzy dni, że wiel- 
błądom, osłom, wołom i innemu bydłu, które zwy- 
czajnie w tamtych stronach żyją trawą, musieli dawać 
ryż na obroki, aby nie pozdychały od głodu. — Dnia 
21. Maja był szron biały na trawie; zimno ostre, wi- 



7 8 PAMIĘTNIKI 

cher, grad, śnieg, descz falami przechodził, cały Maj 
był ddżysty. In Jwrio i Julio alternatą descz i pogo- 
da po kilka dni; primis Augusti zaczęła pogoda i 
trwa wciąż już do 6 Septembris, gdy to piszę. 

In Octobri czyli in Novembri, Maria Teresa Cesa- 
rzowa, Królowa Węgierska, umarła, mając lat 63. — 
Ta Pani choć wielce nabożna, nie skrupolizo\* f ała 
jednak zabrać Polakom znaczną część kraju, a to za 
rezolucią swoich spowiedników Jezuitów. 

Za panowania Augusta III. znajdował się pod To- 
runiem szlachcic Bentkowski, o jednej nodze zdro- 
wej i o sczudle, na koniu jeżdżący, który złapawszy 
miesczanina Toruńskiego dłużnika swego, z którym 
na ratuszu przegrał sprawę, na moście Toruńskim za 
łeb, skoczył z nim w Wisłę, i płynąc na koniu Niemca 
za łeb trzymał, a coraz pytał się go jeśli mu pieniądze 
odda; jak Niemiec mówił nej nie, to go ze łbem nu- 
rzał; a jak mówił że odda, to głowę podniósł z wo- 
dy; tak wypłynąwszy z nim na kępę pod Dybowo, 
stał z nim pokazując gestami, że go utopi jeśli mu 
z Torunia pieniędzy nie przyniosą, co widząc Niemcy 
Toruńscy, patrzający na taką swego kamrata historią, 
czem prędzej owemu Bentkowskiemu pieniądze przy- 
słali. 

1782. 

Kajetan Sołtyk Biskup Krakowski kreatura Gra- 
la Br uh la i Marszałka Nadw. Koronnego Mnisz- 



KITOWICZA. 79 

cha pisał się na Konfederacią Radomską, która libe- 
rum exercitium dyssydentom pozwalała; zwiedziony 
iż ta Konfederacią przy pomocy Moskiewskiej, jako- 
by znieukontentowania Carowej do Króla przeciwko 
niemu uformowana, zsadzi go z tronu. Gdy zaś tę 
Konfederacią skleiwszy Moskale po wszystkich Wo- 
jewództwach, i zgromadziwszy Delegatów do Rado- 
mia, otoczyli ich, deklarując że Król musi zostać Kró- 
lem, a dla dyssydentów liberum exercilium nadane, 
zaczął gorliwie na sejmie następującym Warszaws- 
kim, pod Konfederacią odprawionym obstawać za 
wiarą Katolicką, przeciw dyssydentom i Moskwie 
mówiąc wiele, i znalazłszy do siebie trzech innych 
zelantów, Załuskiego Biskupa Kijowskiego, Rze- 
wuskiego Wojewodę Podolskiego i syna jego Sta- 
rostę Dolińskiego, z nimi razem został w Warszawie, 
pod czas tegoż Sejmu, zabrany do Moskwy w niewo- 
lę, w której tam zostawali przez cały czas Konfedera- 
cii Barskiej, po tem wzięciu ich, w krotce ziawionej, 
i przez 5. lat z Moskwą po Polscze bijącej się. — Po 
zniesieniu zupełnem tejże Konfederacii Barskiej i po- 
dziale Polski, wypusczony z drugimi z niewoli, przy- 
jechał do Warszawy; tam z wielkiemi znakami rado- 
ści od pospólstwa i znaczniejszych Panów, jako ze- 
lant o wiarę, był witany. — W Warszawie począł 
Biskupów i przed niejszy eh Panów łajać i strofować 
o małą obronę na sejmie religii, począł się narażać 
dworowi i tym Monarchom którzy Polskę rozebrali, 
a tak kazano mu wyjechać z Warszawy. Generał 



80 



PAMIĘTNIKI 



Pruski Lassow przejeżdżającego do Krakowa, 
wszystkim konmiendom swoim w Polscze rozstawio- 
nym, meldował za szalonego, aby mu nic przykrego 
nie czyniły, choćby się on im sprzeciwiał , jako 
takiemu. 

W Krakowie uformował wielki dwór, począł da- 
wać publiczne obiady, bale, amfiteatra dla pospóls- 
twa., opery, na których grana była Historia S. Sta- 
nisława z Królem Bolesławem. — Nie za długo , tego 
wszystkiego mu, imieniem Cesarskim od kommen- 
danta w Krakowie stojącego, zakazano. Chciał to 
zmartwienie swojego umysłu pysznego, nadgrodzić 
ożenieniem synowca swego z Mniszchówna, córką 
owego niegdyś przyjaciela swego Mar. Nad. Kor. 
a gdy mu odmówiono negalive, dwór cały odprawił, 
zamknął się prywatnie w Krakowie w swojej kamie- 
nicy., zaniechał wszelkiej kommunikacii cywilnej, 
nikogo z obcych nie przyjmował, swoim nawet krew- 
nym i to mało kiedy, i nie wszystkim, pozwalał się 
widzieć. Jubileusz wielki w tymże zamknięciu odpra- 
wił, naznaczywszy sobie pokoje za kościoły do ob- 
chodzenia. W takiej samotności 8. lat siedząc, zebrał 
znaczne pieniądze. Roku 1 782. primis Januarii po- 
kazał się na widok, rozpisał listy do wszystkich Pa- 
nów oznajmując im, iż z dopusczenia Boskiego wpadł- 
szy w ośmioletnią melancholią, z łaski tegoż Pana 
teraz z niej wychodzi, oświadczył się iż będzie po 
dawnemu służył ojczyźnie, diecezii., i przyjaciołom; 
dołożywszy i to, nad potrzebę i skromność, że będzie 



K1T0WICZA. 81 

po dawnemu obiady dawał. Jakoż zaraz dwór wspa- 
niały zrekrutował, zaczął dawać obiady, bale, as- 
samble; poczynił prawie jednym zamachem wiele 
legacij na klasztory, na szpitale, na kapituły różne; 
ubogim szlachcie, panienkom, wdowom, sierotom 
porozdawał znaczne wspomożenia; za Xiędzem do 
chorego chodził , więźniów nawiedzał, porcie im 
z swego stołu posyłał, odzienia sprawiał, nauki du- 
chowne dawał, i inne pobożne uczynki do podziwie- 
nia czynił. — Wszedł potem w racią swoich dochodów 
i urzędu Pasterskiego , z tymi którzy w czasie jego 
samotności diecezią i dobra Biskupie administrowali, 
mianowicie zGurzyńskim i Olechowskim Ka- 
nonikami Krakowskimi, których obwiniał o skra- 
dzenie kilkunastu tysięcy czerwonych złotych; z całą 
naostatek kapitułą zaczął się kłucie, która że mu 
czegoś dobrowolnie z Archiwum czy ze Skarbcu nie 
chciała wydać, kazał go odbić; odgrażał się że całą 
kapitułę zreformuje, tych pozrzuca a innych powsa- 
dza. Po których czynnościach, gdy Kapituła pisała 
do niego list perswadujący, aby takowych czynności 
zaniechał, przydawszy do tego wyrażenie, że : a W. 
« X. M. jesteś chory, ze lepiejbyś zrobił, gdybyś 
« oddał rządy Koadjutorowi; że Kapituła w takowym 
« razie ma więcej mocy nad samą proźbę. » Urażony 
wielce o taki list, najprzód pokazał wiele cholery na 
tego, który z nim przyszedł, i na całą Kapitułę; wsa- 
dził w interdykt tych wszystkich, którzy się na nim 
podpisali, zrzucił z oficialstwa Olechowskiego, 

6 



82 PAMIĘTNIKI 

i z adminislracii nad Xięstwem Siewierskim G u - 
rzyński egoj rozpisał list otwarty do wszystkich 
Biskupów i przyjaciół, którym Olechowskiego chło- 
pem poddanym Xiążąt Sanguszków z Lewartowa, a 
obydwóch złodziejami ogłosił. Srożył się naostatek 
wszystkich Kanoników pozrzucać a innych osadzić. 
Gdy tak myślił o kapitule, kapituła pomyślała o nim 
lepiej ; wyrobiła w Nunciaturze sekretną suspensę 
na Biskupa ab usu juryzdykcii, i u dworu czyli Rady 
na wolny jego sekwestr. Więc gdy on na zamku Kra- 
kowskim u Missionarzów d. 23. Januaruil&2 zabrał 
się do święcenia Xięży, Capitulares wyperswadowali 
mu, żeby się dla lepszej wygody, jak udawali, prze- 
niósł z kościoła do zakrystii, do której gdy go sprowa- 
dzili, zaraz go wartą żołnierską, którą mieli na pogo- 
towiu otoczyli., a przeczytawszy mu instrument Nun- 
ciaturski saspensionis, zaprowadzili do Seminarium 
do Missionarzów, tam go w jednej celi pod wartą 
osadzili. Pałac Biskupi w Krakowie i w Warszawie, 
razem jednej prawie godziny zamknęli, meble wszys- 
tkie i pieniądze pospisywali, popieczętowali, samego 
zaś Biskupa za wariata Królowi i Radzie Nieustającej 
donieśli. 

Narobiło to wielkiego hałasu in publlco ; Woje- 
wództwo całe Krakowskie zaniosło manifest, o taki 
gwałt Biskupowi uczyniony l . Król zaś z Radą dele- 



1 Województwo Krakowskie w popełniony na Biskupie swoim, 
Manifeście swoim dnia a3. Lu- wyraża : « Z widzenia i prze- 
tego 1782, oburzając się na gwałt « świadczenia nieuprzedzonego 



KITOWJCZA. 



83 



gował niektórych Senatorów, i Xiąże Prymas jako 
Metropolita, Biskupa Chełmskiego., aby razem z deie- 
gowanemi od Rady konkludował o stanie zdrowia 
Biskupa Krakowskiego. 

Ta Kommissia osądziła go wariatem; Kanoników 
jednak za nieprzystojne, obejście się z Biskupem ska- 
rano na 6. tysięcy grzywien, i każdego po 6. niedziel 
na rekolekcie. Biskupa od Missionarzów przenieśli 
do pałacu, z pałacu do Kielc > ale pod rządem Kura- 
torów , od Króla jako choremu na umyśle przyda- 
nych; tak zostawał aż do Sejmu w różnej u oby wate- 
lów opinii, jedni go mieli za zdrowego., drudzy za wa- 



mówimy , iż nieznamy dotąd 
żadnych jego kroków, klóreby 
Prawu krajowemu lub społe- 
czeństwu, w którym sami z nim 
znajdowaliśmy się, przeciwne 
były. — Przecież pomimo 
tych wszystkich przekonań , 
kapituła Krakowska przeciw- 
nym tchnąca uczuciem, nie- 
tylko na osobą tegoż Xciutar- 
targnęła się, ale z domu jego 
prawem dziedzicznem posia- 
danego, majątek z summ mi- 
lionowych, klejnotów i sreber 
w obfitości złożony , częścią 
jawnym, częścią ukrytym spo- 
sobem , na zamek przywozie 
kazała ; z klasztorów nawet 
jako to Norbertanek i Fran- 
ciszkanek, ubezpieczone depo- 
zyta za nieodstępnym przy- 
musem wydane być musiały. 
Ale nierównie dalej kapituła 
swe wściąga natężenia, gdy 
: wziąwszy tegoż Paslerza , w 
i zdrowych zmysłach , używa 



« najskuteczniejszych , do po- 
« mieszania onychże sposobów; 
« tych zaś część wielka, pewnie 
a przed światem ukrytą zosta- 
« nie ». — Mamy w ręku obszer- 
ną współczesną korrespondencią, 
obejmującą liczne sczegóły o 
sprawie Bpa. Krakowskiego. — 
Czytamy w niej pod datą 6. Marca, 
1782. « Na prześwietnej Radzie 
« nieustającej Wtorkowej na ses- 
« sii 26. Februarii agitującej się 
« ńa której i N. Król Jmć zasia- 
« dał , wielka powstała wrzawa 
« o gwałt Xiążęciu Jmci Sołty- 
« ko w i Bpowi Krakowskiemu 
« uczyniony; najmocniej jednak 
« mówili ua tejże sessii Xże Jmć 
« LubomirskiM.W.K.,Kos- 
« s o wski PodskarbiN. K.,Bie- 
« liński Konsyliarz z Koro- 
« ny, Białopiolrowic z zLi- 
« twy ; i niektórzy inni tak z Se- 
« natu jak i z eąuestri ordine 
« Konsyliarze;ale ich, jedynastu 
« głosami przekryskowano. »> 



84 



PAMIĘTNIKI 



riata, a przeto podług mniemania jemu sprzyjaj ącego, 
mieli Posłowie w instrukcii z wielu Województw do- 
maganie się na Sejmie walnym Warszawskim tego 
roku przypadającym jego uwolnienia i za zdrowego 
uznania; lecz gdy ta materia wzięta została adturnum, 
pluralitate votorum został wyrokiem Sejmu za waria- 
ta uznany. — I tak wszystkie usiłowania i rozruchy za 
nim ustały, a on pod dawną zostaje kuratelą. (W któ- 
rej umarł roku 1788. primis Septembris czyli ultimis 
Aagusti) l . 

Wojna morska między Anglią z jednej, a Hiszpanią 
Francią i Hollandią z drugiej strony, zaczęta w roku 
przeszłym, skończyła się in Novembri anno supra 



'Sprawa Bpa Sołtyka z kapi- 
tałą Krakowską należy do naj- 
smutniejszych wydarzeń upada- 
jącej Polski. Głośne jest w Histo- 
rii wołanie na gwałt Moskiew- 
ski , który Senatora Polskiego, 
z miejsca obrad porywa , i w ob- 
cej więzi fortecy, — Moskale go 
przecież wypuścili, — dobili go 
swoi.— Bp. Krakowski grzeszy? 
dumą, popadli wością; mógł na- 
wet w końcu i zwariować ; — ale 
Bp. Krakowski był męczenni- 
kiem za Patriotyzm, był męczen- 
nikiem za Religią. — Ale w Kaza- 
niu, nie bał się powtarzać Straży 
Moskiewskiej. « Je prefere de 
« passer le reste de mes jours a 
« Kamtchatka, ou meme a per- 
« dre la vie, que de recouvrer 
« ma liberie a u prix de ma con- 
« science, que de signer un dę- 
ci cret fatal a ma patrie. — » 
Postępowanie względem niego 



kapituły , było wielce podejrzane 
W pobudkach , podstępne w pro- 
wadzeniu rzeczy, twarde w wy- 
konaniu. Wygrywająca sprawę, 
była przecież ukaraną. — W kor- 
respondencii wyżej wspomnionej, 
ze smutkiem napotkaliśmy te sło- 
wa , pod datą 23. Lutego. « Już 
« kilka razy była Sessia umysl- 
« nie traktowana w sądach Pry- 
« masowskich , ultima; instanticc 
« Duchowieństwa, do których 
« appellował dawniej , i ma jakąś 
« nadzieję, Jmć Xiądz Kołłą- 
« taj Kanonik Krakowski, od 
« wszystkich prclatur degrado- 
« wany, powrócenia się do nich ; 
« ale jescze żaden dekrel tako- 
« wy nie wypadł z tychże są- 
« dów; tylko mu słownie odpo- 
« wiedziano : aby Xcia Jmć Bis- 
« kupa przeprosił, i więcej swo- 
« im matactwem nie inkommo- 
« dowal. — » 



K1T0WICZA. 85 

scripto, — Anglicy w jednej potyczce tak zbili flottę 
Francuzką, że więcej nie była w stanie potkać się 
z Anglikami, zabrali Francuzom 13. okrętów i samego 
Admirała, resztę flotty rozproszyli do sczętu. 

Po tej przegranej, obóz trzech potencij skombino- 
wanych w oblężeniu trzymający fortecę Gibraltar 
przez Anglików dawniej Hiszpanom odebraną, zaczął 
attakować lądem, i od morza. Jakiś Francuz Inżynier 
wymyślił baterie pływające , któremi miał dobyć 
Gibraltaru 1 . Robił je przez ćwierć roku, z wielkim 
kosztem i pospiechem, spokojnie bez przeszkody, od 
Anglików na te nowomodne baterie patrzących ; 
miały być nieskazitelne, tak od ognia, jak od wody; 
zrobił ich dziesięć ; gdy wszystkie skończył i do at- 
taku zażył, przysunąwszy do fortecy na strzelanie 
z fuzii, Kommendant Angielski nazwiskiem Elliot, 
kulami żelaznemi rozpalonemi, prawie w jednym mo- 
mencie, jak pisały gazety, wszystkie popalił, potopił 
albo na powietrze powysadzał. — Szturmowali jescze 
Hiszpani z Francuzami i Hollendrami do Gibraltaru, 
kilka czasów, ale słabo i nie dobyli go; chcieli go wy- 
morzyć głodem, lecz drugi Admirał Angielski Howe, 
taki łebski jak Elliot, pod bokiem całej flotty nie- 



a W Pamiętnikach Xcia Cril- ca Minister Hiszpański, ze wzglę- 

lon , znajdują się ciekawe scze- dów dyplomatycznych gwałto- 

góły, tyczące się tych Baterij pły- wnie przy nich obstawał, i tak 

waiących, wymyślonych przez rzecz naglił, żeD'Arcon, nie- 

kawalera D'Arcon. Xże Cril- miał dośó czasu wypróbować swe- 

lon i żołnierze Hiszpańscy zlc o go wynalazku. — Radziwił imito- 

nich wróżyli. Lecz FloridaBlan- wał to dla zabawy w Nieświeżu,, 



8G 



PAMIĘTNIKI 



przyjacielskiej, i w oczach jej, wprowadził do Gibral- 
taru posiłki, amunicią i żywność, i sczęsliwie uszedł 
z swoją flottą do Anglii. Tym czasem nastąpił pokój, 
traktaty lego pokoju stanęły w Wersalu, przez które 
Amerykanie zostali uznani od Anglików, za rzecz- 
pospolitą wolną, od nikogo niedependującą. 

Pius VI. Papież z domu Anioł Braschi był 
w Wiedniu, u Józefa Cesarza Rzymskiego, w intere- 
sach kościelnych, w które się Cesarz wdaje, kassując 
klasztory, zakazując referencii do Rzymu w wszelkich 
interesach, wszystkim państw swoich duchownym, 
przepisując obrządki nabożeństwa po kościołach, i 
ustawy nowe dając, dla zabierających się do stanu 
małżeńskiego; ale nic nie wskórał u Cesarza. 



1783. 



Ludzie zaczęli latać po powietrzu, w machinie wy- 
myślonej, wyciągnąwszy z niej, sposobem matema- 
tycznym powietrze wilgotne, a napełniwszy powiet- 
rzem ognistym, czyli jakimś gazem palącym się. — Do 
tej machiny przywiązują kosz, i w ten kosz wchodzą, 
z którym machina jak zostanie podpaloną, podnosi 
się w górę i leci po powietrzu z wiatrem. Inwentor 
pierwszy tej machiny był Francuz, zwał się Mont- 
golfier: z naśladowców jego niektórzy spadłszy z 
machiną rozpęknioną na dół, jedni się potopili, dru- 



KITOWICZA. 87 

<lzy ręce, nogi, żebra połamali, inni się na śmierć 
pozabijali; postaremuż, po tych przypadkach inni la- 
tać nie przestają. Teraz niedawno, pisała gazeta pu- 
bliczna, że jeden przeleciał w takiej machinie, z dru- 
gim kollegą swoim, przez morze, które dzieli Fran- 
cią od Anglii; na tern miejscu, gdzie się spuścili na 
ziemię, obywatele tamtejsi wystawili mu kolos, na 
wieczną pamiątkę. Zwali się ci żeglarze powietrzni, 
jeden Blanchard rodem Francuz, drugi Jefferies 
Angielczyk; lecieli przez morze 2. godziny, podnieśli 
się na powietrze z portowego miasta Angielskiego 
Douvres, a spuścili się na ziemię na brzegu Francuz- 
kim w lesie, przy mieście Guines, gdzie im piramidę 
wystawiono, z napisem po Francuzku , który przeło- 
żony w gazecie na Polski język, miał ten sens : 

Jak Francuz tak i Angljjt, # równ§. śmiałość mieli, 
Oba aż pod niebiosa w balonie lecieli ; 
Oba morze bez łodzi przeszli, bez sternika ; 
Lecz Francuz był autorem i za przewodnika. 



1786. 



Fryderyk II. Król Pruski umarł w nocy, mię- 
dzy 17. i 18. Augusta. Męczony był ten Król w cho- 
robie tej ostatniej, blisko pół roku od Doktorów; 
między innemi kuraciami, dawali mu zawłoki przez 
łvtki u nogi, piersi mu krajali, przez którą bolesną 



88 PAMIĘTNIKI 

kuracią cokolwiek był orzeźwiał; obiecywali mu życia 
jescze lat 4, tak się im zdawał dobrze wykurowany. 
Ale potem znagła zapadł i musiał umrzeć, mimo wszys- 
tkie lekarstwa i starania doktorów. Jak pisała gazeta, 
do ostatniego tchu, miał zupełną przytomność, czy- 
nił różne rozporządzenia , dyktował sekretarzom 
swoim listy i podpisywał; na inne co mają odpisać, 
odpowiadał; ordynansy wojskowym wydawał, i tak 
w czynnościach rozmaitych prawie usnął w ręku 
Ministrów swoich; jako zaś nie trzymał żadnej religii, 
tak też około duszy swojej żadnego nie czynił stara- 
nia, nie dysponował się na śmierć żadnym obrządkiem 
bądź katolickim, bądźdyssydentskim. 

Dnia 23. Junii, wyszedł uniwersał Rady Nieusta- 
jącej na dziadów, aby tabliczki nosili na szyjach; ale 
to dziady w pół roku zaniechały. 

Lato całe tego roku o4 Wiosny do Jesieni było 
dżdżyste i zimne ; żniwa najbardziej mokre niemal 
w całej Polscze, przeto wiele zbóż pogniło w polach i 
stodołach , mokro sprzątanych. Nad rzekami wszę- 
dzie pola, ogrody i łąki woda zalała, lak że ludzie jeż- 
dżąc po polach w czółnach kłoski same nad wierz- 
chem wody zrzynali, z ogrodów zaś warzywa pogni- 
łe, jak mogli z pod wody dobywali, łąk zaś wcale 
nie sprzątali, a niektórym, którzy posiekli łąki, lub 
pograbili siano na pagórki, taż woda bardziej coraz 
wzbierająca i pokosy i kopice sian pozabierała. 

Na gruntach od rzek odległych a płaskich, spadku 
nie mających, było pełno wody po bruzdach, i nawet 



KIT0W1CZA. 



89 



na samych zagonach, z takowych tedy pól, ludzie 
żnąc zboża, garście kładli na stołki, urżnąwszy na 
snopek, uwiązali na tymże stołku, toż dopiero ów 
snopek wynosili na suche miejsce, o staje i o dwa 
staje, czasem i dalej, bo na rolę zajechać wozem nie 
można było. — Żniwa się wlekły miejscami ad2Ą. 
Oclobris. 



mowa PUHACZEWA rebelizanta moskiewskiego 

PRZYSTOSOWANA DO PONINSKIEGO KTÓRY BYŁ NA 
SEJMIE 1773. DELEGACYJNYM MARSZAŁKIEM, NA KTÓ- 
RYM SEJMIE STANĄŁ TRAKTAT PODZIAŁU POLSKI. 

« Śmierć naturalna albo gwałtowna będąc przezna- 
czonym życia ludzkiego końcem, niepowinna ohydzać 
żadnego człowieka, jeżeli cnoty i honoru, jeżeli życia 
i sumienia jego nie splamiły występki obrzydłe Bogu 
i szkodliwe ustawom społeczeństwa. Kara publiczna 
nie może być ani świadectwem, ani konwikcią oskar- 
żonego o kryminał, ponieważ widzieliśmy wiele 
niewinnych, skazanych na śmierć z wyroków samej 
tylko przemocy i nienawiści. — Dlaczego, zdaje mi się, 
że nie jest dosyć wystawić na widok publiczny czło- 
wieka związanego, w pośrzodku wszystkich znaków 
infamii, żeby śmierć i życie i samo wspomnienie jego, 
poddać potomności na ohydę i obrzydliwość. — W ta- 
kiej postaci stawa rn wprawdzie przed oczyma wasze- 



90 PAMIĘTNIKI 

mi obwiniony o rebelią, osądzony przez senat na 
imierć, i dzisiaj na to miejsce exekucii dekretu przy- 
prowadzony; a chociaż wszystkie nademną wypełnią 
się senatu wyroki,, przecież jescze winien zostanę 
usprawiedliwienie moje, przed Bogiem i przed ludź- 
mi. — Wiem że najwyższa władza Boska, trojaki sąd 
nad światem postanowiła; oddała Monarchom życie i 
fortunę ludzką, sobie zostawiła moc zbawienia lub 
potępienia, pod wasz zaś sąd zacni Panowie, poddała 
sławę lub niesławę wszystkich naj ogromniej szych 
i najpartykularniejszych obywateli. — Nie broniłem 
przed senatem prawnemi wybiegami życia mojego, 
nad które milion razy przekładałem dobrą reputacią; 
nie wzdrygam się i teraz żadnego gatunku śmierci, 
ale się lękam waszej senlencii, od której dependuje 
wieczna sława, albo niesława żywych i umarłych. 

Nikt jescze śmiercią nie zmazał hańby, ani ochroną 
życia wstydu i bezbożności nie zasłonił; zawsze jest 
i być powinno infamią większą, żyć a być godnym 
szubienicy, niżeli na niej wisieć. Dla czego nie zaz- 
drosczę życia zabójcom Piotra Iwana, którym 
chociaż dawniej na tern miejscu znajdow?ć by się 
należało, przecież niechaj żyją i noszą cały wiek swój 
na czele plamę niezmazanej infamii, czekając sądu 
Boskiego i wyroków waszych. — Ja zawsze brzydziłem 
się szpetnym takiego życia losem, i wolę umierać nie- 
winny, niżeli żyć złoczyńcą; znam dobrze, że do zu- 
pełnego oczysczenia potrzeba dowodów wątpliwości 
niepodległych, albo przynajmniej własnego usl mych 



KITOWICZA, 



91 



wyznania. — Żeby wam była wiadoma prawdziwa 
przyczyna teraźniejszej śmierci mojej, wyznaję więc 
publicznie : że postanowiwszy windy kować krew za- 
bitych Cesarzów, podniosłem w Królestwie Astra- 
chańskiem na wzór Królestwa Polskiego Konfedera- 
cią; zostałem potem obranym Marszałkiem od wszyst- 
kich obywatelów i od całego cyrkułu Jaickiego, la- 
kim kształtem, jak ma być teraz niejaki Polak P o - 
n i ń s ki Marszałek Warszawski. — Ale nigdy takich 
excessów, jakie on w Warszawie i w całej ojczyźnie 
poczynił, nie popełniłem. Nie wprowadzałem w śrzo- 
dek i w wnętrzności Królestwa wojsk obcych poten- 
cij, nie brałem pensii ani od Persów, ani od Tatarów, 
i zguby ojczyzny mojej Monarchom zagranicznym nie 
przedawałem. Nie zgromadzałem takjak onhultajów 
gołych, bez wiary, rozumu, i majątku, ani z nich de- 
legatów nie robiłem; nie narzucałem na Rossią, żeby 
tych hultajów z skarbu publicznego żywiono, i każdy 
miesiąc strawne płacono ; nie odzierałem cerkwi z 
kielichów, patyn, krucyfixów, różnego srebra i in- 
nych sprzętów poświęconych; ani z nich pieniędzy 
bić i pośmiewiska czynić nie kazałem. 

« Nie pozywałem żadnego Obywatela przed sąd 
delegacyjny, jak czyniono w Warszawie, gdzie nie by- 
ło inszego prawa, tylko statut Kartusza, tltulo : Wo- 
rek albo Życie. — ( NB. Kartusz był to sławny łotr 
we Francii). 

■ Nie darowałem najmniejszej cząstki kraju są- 
siedzkim potencjom; słowem mówiąc, nic takiego 



92 PAMIĘTNIKI 

nie czyniłem, co by mogło być podobnego do niecno- 
ty i zbrodni Ponińskiego Marszałka Warszaws- 
kiego; a przecież sami widzicie zacni Panowie, ta- 
jemne jakieś fortuny igrzysko, dwóch nas Marszał- 
ków opacznemi podzieliło losy; mnie powróz na szyję 
a temu łotrowi mitrę włożyło na głowę, chociaż na 
najwyższej powinien wisieć szubienicy. » 

« Być może, że P o n i ń s k i przepisując ustawy 
głupiego rządu Polakom, nowe postanowił prawo, 
żeby złodziejom i rozbójnikom, za kradzież dobra 
publicznego i zdradę ojczyzny nagradzano; dla tego 
delegatom rozdano Starostwa, a drugim pensie na- 
znaczono, które z podatków na poczciwych ludzi 
włożonych płacone być mają. 

« Ale nie chcę dalej przetrząsać przeznaczenia 
ludzkiego; mój obowiązek jest bronić przed sądem 
waszym tej nieśmiertelnej sławy, do której więcej 
powinien mieć prawa cnotliwy w kajdanach, niż w 
mitrze rozbójnik. 

« Wszystkie tytuły i bogactwa tak są dla cnotli- 
wych ozdobą i zasczytem, jak są niesławą dla tych, 
którzy ich za niecnoty i niepoczciwość nabywają. — 
Coż może być większą konwikcią na złodzieja, jeżeli 
nie cudze pieniądze w kieszeni jego znalezione; jak 
prędko tedy nowe dostatki same przeświadczą, że są 
wydarte, tak nikt bądź w mitrze, bądź w krześle za- 
przeć się riie może, że jest złodziejem godnym szubie- 
nicy, choć na niej nie wisi. 

« Ten to jest koniec zacni Panowie przemocy i 



KOTOWICZA. 



93 



proźby mojej do was, ażebyście o stanie ludzkim nie 
sądzili, według obelgi śmierci , ale według infamii 
życia. — Stara jest wprawdzie przypowieść, że nie ten 
złodziej co wisi, ale ten co kradnie i żyje, i chociaż 
on żyje przecież złodziejem będzie. — Nigdy jednak ta 
opinia niesprawdziła się lepiej jak w Warszawie, gdzie 
Poniński i jego delegaci okradłszy kraj, okradłszy 
obywatelów, żyją, skaczą, piją, a co najbardziej, że 
się i wstydzić nie chcą. 

« Jak prędko tedy usłyszałem o takiej Warszaws- 
kiej bezbożności, wyrzekłem się tytułu Marszałka 
i Konfederata, nie chcąc mieć nic wspólnego z groma- 
dą skonfederowanych łotrów Warszawskich; wola- 
łem przyjąć imię rebelizanta, które na mnie w sądzie 
narzucono, i które po tem obróciwszy się w źrzódło 
mojego obwinienia, stało się na ostatek przyczyną 
najstraszniejszej śmierci mojej. 

« Już wiecie zacni Panowie całą historią życia 
mojego, którego koniec w krotce obaczycie. Wiecie 
przyczyny zamysłów, wiecie przyczyny i śmierci; 
zaklinam was, ażebyście sławy mojej niekładli obok 
infamisów Warszawskich, z tego powodu, że mnie 
niegdyś pięknego imienia Konfederackiego pragnie- 
niem ułudziła , które oni zdzierstwem i kradzieżą 
publiczną zeszpecili. Proszę, niechaj nietracę sławy, 
dla tych, dla których salwując reputacią, tracę życie 
jako rebelizant, chociacż żyłem jak poczciwy Konfe- 
derat; a ponieważ wyroki Bozkie, wołają mnie przed 
sąd, żegnam was i decyzii waszej, sławę moją oddaję. » 



94 PAMIĘTNIKI 

To wszystko co w tej mowie Puhaczewa zmyślo- 
nej jest wyrażono, działo się z obywatelami za laski 
Ponińskiego; to zaś jest nieprawdą, żeby on wojska 
zagraniczne do Polski sprowadził. — Mały on był do 
tak wielkiej rzeczy; wojska zagraniczne weszły do 
Polski, dla przyspieszenia podziału Polski, dawniej 
między monarchami ułożonego, a na tym Sejmie do 
skutku przywiedzionego. Ale to jest prawda, że Po- 
niński starając oię o laskę Marszałkowską przyrzekł 
w Petersburgu, iż wszystko będzie czynił, cokolwiek 
mu potencie zagraniczne rozkażą, jakoż dotrzymał 
danego słowa. Zniemniejszą także łatwością ten Mar- 
szałek, był do wszystkich innych ustaw krajowych, 
lubo on żadnych nie układał, bo po temu głowy nie 
miał, tylko Xiąże August Sułkowski, Wojewoda 
Kaliski, z Ministrami cudzoziemskimi. Rada Nieusta- 
jąca, rozdanie w emphiteusim Starostw, cła general- 
ne , papier stęplowany , tabaki monopolium , etc. 
wszystko to roboty głowy Sułkowskiego. — Chciał on 
jescze odebrać duchownym dobra, a dać im żony, 
jeździł gwoli tego do Rzymu, ale nic nie wskórał. — 
Umarł, powróciwszy do Polski r. 1785, wieku swe- 
go clrciler 54 . 

1787. 



Katarzyna II. Imperatorowa Moskiewska , była 
w Tartarii Krymskiej Kubańskiej, przed kilką laty, 



KITOWICZA. 95 

pod hołd sobie dobrowolnie poddanej, a potem (wy- 
rugowawszy tegoż Hana Kir im Ge rej zwanego, i 
do Petersburga z Krymu zaprowadziwszy,) w dzie- 
dziczne Państwo zamienionej i do Monarchii Rossyj- 
skiej przyłączonej. W tej Tartarii, nad granicą Tu- 
recką, nad Czarnym Morzem, na przeciw Oczakowa 
Tureckiego, wybudowała miasto portowe i fortecę, 
Cherson-Nowy zwane, gdzie miała odpraw r ić korona- 
cią wspaniałą, na Królestwo Taurii, nazwawszy tak 
Tartarią Krymską i Kubańską. — O tej koronacii bar- 
dzo często pisały gazety, obiecując ją nieomylnie 
nastąpić mającą ; cudzoziemcy ze wszystkich niemal 
Państw Europejskich i z Azii, zjeżdżali się do Cher- 
sonu; przygotowanie do tej koronacii było wielkie; 
wojska samego Rossyjskiego sprowadzonego do 
Tartarii, na assystencią i na konwój Carowej racho- 
wano 200,000. regularnego, oprócz Kozaków i Ta- 
tarów; miliony na tę podróż Carowej, z Petersburga 
do Chersonu, wysypane. Po tych wszystkich ogło- 
sach, przygotowaniach i kosztach, koronacii nie było, 
Imperatorowa zabawiła w Chersonie kilka dni tylko, 
dokąd także przybył Józef II. Cesarz Rzymski, 
z którym Katarzyna objechawszy niektóre miejsca 
krainy Tar tarskiej, powróciła do Państwa swego Ros- 
syjskiego i do Petersburga. Stanisław August 
Król Polski zajechał jej drogę pod Kaniowem, jadą- 
cej do Chersonu, gdzie najprzód oddał jej wizytę 
w Kijowie, a potem ona jemu pod Kaniowem. Król 
nasz powracając z Kaniowa ku Krakowu, zjechał się 



96 PAMIĘTNIKI 

z Cesarzem jadącym do Carowej do Chersonii, z któ- 
rym, jak opisywał Diariusz podróży Króleskiej, mile 
się przywitali i uściskali. — O czem te trzy głowy 
ukoronowane zjeżdżając się z sobą z tak dalekich 
stron radziły, różnie różni wróżą; jedni mówią, że 
układali nowy podział Polski; drudzy, że sukcessią 
tronu Polskiego; trzeci, że to wszystko zmierzało do 
wypędzenia Turka z Europy. — Działo się to in Majo 
etinjunio) anno prcesenti. 

Powracając nasz Król z Kaniowa, obrócił podróż 
w Województwo Krakowskie i Sandomirskie ; był i 
w samym Krakowie. 

(Dalszy ciąg w następnym Numerze,) 




POSELSTWO 

HRABIEGO D'AVAUX 

DO POLSKI. 

1835. 



Poselstwo Hrabiego d'Avaux do Polski ściśle się łączy ze sprawami 
wojny trzydziestoletniej. — Wojna ta, za której mnogie w r alki, 
różnorodne inleressa, wyścigi narodowe, ambicie prywatne, 
duch religijny, pobudki rewolucyjne, wreszcie instynkt zacho- 
wawczy, wywołały były na plac, i jakby na wielkie igrzysko 
Europejskie, wszystkie potencie, spólnym systematem niejako do 
działania zmuszone, — wojna ta, probierczą była epoką dla Pol- 
ski. — Polska przeważne miała powody, powody moralne i mate- 
rialne, dynastyczne i krajowe, wyciągnąć na to Pospolite Rusze- 
nie Narodów, do którego z pod jej boku, słabsi od niej sąsiedzi: 
Transylwania, Czechy, Brandeburg, Szwccia, czynnie należe- 
li. — Dwaj też główni zapaśnicy tej wojny, Austria iFrancia 
wzywały Polskę do działania. Obietnice ich były wielkie; i nie- 
płonnemi stać się mogły. Przyjaźń nierozerwana, subsydia pie- 
niężne, pomoc przez Gdańsk, Xiężniczki Francuzkie na wybór 
dla Władysława IV. ręka brata Króleskiego dla Królewny Pols- 
kiej, odzyskanie Szląska, nabycie Multan, Korona Cesarska, 
były to obietnice Gabinetu którym władał Richelieu. Większych 
on Gustawowi Adolfowi nie dawał. — Niemniej hojne były ofia- 
ry Austrii : dobre i pożyteczne sąsiedztwo, pomoc orężna dla 
odparcia napaści , dla odzyskania Szwecii, pomoc polityczna 
wewnątrz, oddanie Szląska, ręka Arcyxiężniczki. Jakkolwiek 
owe złote góry, przypisywać można było fortelom dyplomatycz- 
nym, było to wszakże, i być powinno było, w mocy Polski, wiel- 
kiej i walecznej Polski, pusczajac się wedle trafu i pory, tą lub 

7 



98 POSELSTWO 

ową drogą, te lub owe, w powszechnym odmęcie, własnym rozu- 
mem i własnym mieczem, zapewnić sobie korzyści. Jaka falalność 
odjęła moc podniesienia się Państwu Polskiemu, w owych po- 
myślnych okolicznościach, głośno i jasno tłumaczą to dzieje na- 
sze. Czytajmy je tylko w źrzódłach, nieuprzedzonem a surowćm 
okiem. 

Król którego niedołężnym, jedni za drugimi, radzi nazywamy, w któ- 
rym jednak sąd sprawiedliwszy, rzadkie przymioty monarchicz- 
ne, łatwo upatrzy, Król ten, Zygmunt 111. opusczon niepolitycz- 
nie, że niepowiem haniebnie, od Sejmów Polskich , rozpoczął 
był z uzurpatorem tronu swego, z wiarołomcą względem Polski, 
ze sprzymierzeńcem Moskwy, niesczęsną wojnę, która wszakże, 
jak słuszną była, tak, silnie od całego narodu poparta, pomyślną 
łatwo stać' by się mogła. — W owym właśnie czasie, Richelieu, 
objąwszy wszelki rząd we Francii, którą wznosił wysoko, ugrun- 
towaniem władzy monarchicznej, zallumicnicm buntów Kacers- 
kich i wywieraniem silnego wpływu dyplomatycznego, zamie- 
rzał, mówiąc słowy Montesquieu « Króla, co był drugim po nim 
« we Francii, pierwszym w Europie zrobić. » — Wojna trzydzies- 
toletnia była ku temu polem, a Gustaw Adolf, z Zygmunlem III. 
wojujący natenczas, pożądanym bohatyrern. Z jego więc natch- 
nienia, staraniem Posłów Angielskiego, Hollenderskiego, a mia- 
nowicie Francuzkiego, Barona de Cha mace, stanął a6. 
"Września 1629. Rozcjm, między Szwecią a Polską, na lat 6. 
zawarty. — 

Skory w przedsięwzięciach, lecz mniej stateczny od ojca, Władysław 
IV. miał znowu pole doświadczyć wartości politycznej berła 
swojego, w trwającej ciągle wojnie Europejskiej, która właśnie 
wtenczas w nowem objawiała się licu . — Gustaw Adolf już nie żył. 
Bitwa pod Nordlingą dała przewagę sprawie Cesarskiej. Poraże- 
ni lam na głowę Szwedzi usunęli się do Pomeranii. Rozejm mię- 
dzy Szwecią a Polską upływał. Niezrażony lem, a władzą swoją 
bezpieczny Kardynał, energiczniej owszem, z wojną i dyplomanią 



HRABIEGO d'a\ t AUX. 99 

wystąpił. Uspokojenie Szwedów, od grożącej im wojny Polskiej, 
b\ło najpilniejszą dlań sprawą. — Wysłany w lem celu do Polski 
Hrabia d'Avaux, za spóldzialaniem Posłów Angielskiego, Kollen- 
derskiego i Brandeburskiego , potrafił przywies'c' strony do za- 
warcia traktatu w Stumsdorfie 12. Września iG35, mocąktórego 
dawny Ro/.ejm między Szwecią a Polską na lat 26. przedłużonym 
został. — Był to już wielce pomyślny dla Francii wypadek. Lecz 
Poselstwo Hrabiego d'Avaux nie miało się tern ograniczyć. Roz- 
kazano mu próbować, czyby nie udało się całą wagę Polski wło- 
żyć na cbwiejącą się szalę wojny trzydziestoletniej, a w tym celu, 
wszystko, czem państwo państwu - zobowiązać się może, Królowi 
i Stanom Polski w imieniu Francii ofiarować. — Polska więc mo- 
gła nao wczas zająć w Europie przeważną rolę Szwecii. Lecz 
Władysław niemiał ani mocy, ani energii, ani sczęścia Gustawa; 
a co gorsza, Sejmy Polskie Gustawów na tronie Polskim cierpieć, 
lem bardziej tworzyć niechciały. Owszem, kardynalną maxymą 
narodową, kotwicą zbawienia, było : walczyć przeciwko władzy 
Tronu, a sczylem polityki i sczęścia, zostawić Króla bez grosza, 
bez żołnierza, bez okrętu; bo skarb, wojsko i floila, o której 
Władysław śmiał zamyślać, rękom Króleskim powierzone, grozi- 
łyby wolnościom narodowym ! — W roztrząsaniu kwestii o odzys- 
kaniu Szląska, podanej przez Francią, zapytywano z trwogą: 
« W coż się obróci równość szlachecka, w obec stopniowanych 
a godności szlacbly Szląskiej ? » — NegocSacie tedy w tej mierze 
Hrabiego d'Avaux spełzły naniczem. — Władysław czul niebez- 
pieczeństwo gnuśności wśrzód powszechnego ruchu. Niedołęz- 
two władzy swojej chciał pokryć blichtrami jałowych poselstw, 
i rojonem figurowaniem na sucho, w traktatach. Przezornie, lecz 
na próżno, sławny Ojciec Józef i d'Avaux przepowiadali mu nik- 
czemność tych marnych zabiegów. Przepyszne karety, sprawione 
dla mianowanych już ambassadorów, jedyny wysiłek polityczny 
skarbu Polskiego, bulwieć będą na nic w wozowniach przez lat 
kilkanaście. Polska, niemająca szaty godowej, stać będzie za pro- 
giem tego kongressu, na którym jej spółzawodnik, jej nawet hoł- 
downik, sowite swoich zasług odbiorą nagrody. — Niestety! — 



100 POSELSTWO 

Przecież la Polska obszerniejszem była państwem niż jakiekol- 
wiek do wojny trzydziestoletniej wmieszane. Przecież to wielkie 
państwo miało wszystkie elcmenla potęgi. Słynęła po świecie 
dzielność żołnierza Polskiego. Sczupłe nasze wojsko nieraz sil- 
niejszych odpierało Szwedów. Żył jescze Hetman który wytrzy- 
mywał i gromił natarczywość Gustawa. Żyli jescze ostatki obo- 
zów owych wielkich Helmanów, co Chocimskie bitwy wygrywa- 
li, co zwyciężali pod Kłuszynem i traktaty pisali w Moskwie. 
Rozchodziły się po Europie opisy i plany świeżych bitew, i zwy- 
cięzlw Władysława pod Kamieńcem i Smoleńskiem. Jeden Pułk 
Polski, jakby na próbę waleczności narodu, przebiegając wskróź 
gorejące wojną Niemcy, tu Wiedeń ocalał, tam o kilka dni drogi 
od Paryża, bywały gość w Moskwie, Francuzów gromił. — Nie- 
zbywało też w Polscze na bogactwach , do karmienia wojny. 
Handel Gdański był Europejskim Handlem ; nasz Kijów i nas/. 
Jarosław, były targami handlu Wschodniego. — Coż mówić o 
duchu, o polorze narodowym. Światłu, zacności, patriotyzmowi 
Panów Polskich, naoczny i wiarogodny sędzia, poseł Francuz- 
ki, niewjcdnem miejscu, chlubne daje świadectwo. Jakimże 
to sposobem stało się, że kraj taki, z takiemi zarodami połęgi, 
niewzniosł się do pierwszego znaczenia na Wschodzie Europy, 
że nieopanował stanowiska, na którem dziś wróg nasz stoi? — Nie 
inna tego przyczyna, tylko że członki tego olbrzymiego ciała 
niepotrafiły kojarzyć się organem harmonii, siły, i trwałości , — 
rządem samodzielnym. — I możnaby zawołać : 

Nimirum vobis Polana propago 
Visa potens, Superi, propria hcec si dona fuissent . 

Niewmieszał się tedy Władysław IV. do wojny trzydziestoletniej. 
Pan kraju rozległego między Czernihowem a Gdańskiem, między 
Libawą a Kamieńcem, nie był mocen wystawić, utrzymać i użyć 
dowolnie, 20,000. wojska, przy którem, mógłby był Szląsk ode- 
brać, Inflanty wytargować, i na równi z pierwszymi Europejskimi 
monarchami, dyktować traktat Westfalski. — Władysław, mimo- 
wolnie, pozostał nieczynnym. Odnosił on za to dank w wymów- 



101 

nych frazesach spółczesnych obrońców swobód narodowych, ba na 
wet i w historykach na pochwały zasługiwał. Jeden z legoczesnych 
pisarzy, zkąd inąd wielce zasłużony, cieszy się, że : « Polska za 
« Władysława IV. nie wmieszała się do Polityki zagranicznej — 
« i że dosyć' jescze była sczęśliwą; BO pogranicze Wielkopols- 
« kie , zaludniło się napływem sukienników, przez wwjnę trzy- 
« dziestoletnią w Niemczech. !! » — Tymczasem wszechwładny 
sąd wypadków zadecydował, że naród, klóry w pomyślnych oko- 
licznościach, niema władzy do korzystnego działania, w chwilach 
niesczęścia, nie znajdzie także władzy do odparcia napaści; a 
czujnym sąsiadom, dla zaboru uśpionego swobodami kraju, dość 
będzie : chcieć i schylić sie. — 

Uwagi powyższe nastręczyła nam korrespondencia i akta urzędowe 
poselstwa Hr. d'Avaux, których część ważniejszą, niżej w tłuma- 
czeniu umiesczamy. 

Klaudiusz de Mesmes Hrabia d'Avaux, Radca Stanu za Lud- 
wików XIII. i XIV. zaczął swój zawód Dyplomatyczny we Wło- 
szech; gdzie w negociaciach z Wenecią, z Turinem i Rzymem, 
wielkie położył zasługi, i pozyskał ufność Kardynała Richelieu, 
którą poselstwem swoiem do Szwecii i Polski więcej jescze po- 
mnożył. Z Polski przeniósł się do Hamburga, gdzie był śrzodkiem 
szeroko rozgałęzionych po Europie negociacij dworu Francuzkie- 
go. Z tamtąd udał się do Munsteru, i prowadził, w imieniu rządu 
swego, rzecz pamiętnego traktatu Westfalskiego, aż póki go za- 
wiść kolegi i niełaska Mazariniego zejść mu z lego pola, na kló- 
rem tak świetnie pracował, niezmusiły. — Nienależy mieszać Klau- 
diusza d 1 Avaux klóry umarł i65o. r. z wnukiem jego po bracie, 
J. Antonim d'Avaux, Posłem Fzancuzkim przy zawarciu Traktatu 



K;i|)ie niżej umicsc/.onych aktów, w originalnych językach, zdjęte 
zoriginałów, złożone są, lub będą, w archiwum Wydziału Histo- 
rycznego, w Paryżu, z wysczcgólnieniem ich pochodzenia. A 



102 POSELSTWO 

MEMORIAŁ KROLESKI DLA HRABIEGO D AVAUX. 

Te, i inne depesze ministeriane z inslrukciami dla Ambassadorów, 
zwane w originale, Memoire du Roi, podpisane są włosnoręcznie 
przez Króla i kontrasygnowane przez Sekretarza Stanu. — D. i3. 
Marca, Wyznaczona Kommissia Polska do traktowania ze Szwe- 
cią; 2 1 . Marca, Władysław IV. listem swoim daje wiedzieć Eąuili 
dAvaux t iż chce prędko i ostatecznie skończyć ze Szwecią. — 
W niniejszej depeszy rząd Francuzki pierwszą d?>je instrukcią co 
do rozejmu. Opusczamy w niej co zupełnie jest dla nas obcem. 

10. Kwietnia 1735. St-Germain. 

WnegociaciachzDworem Szwedzkim Hr. d'Avaux 
mieć będzie na baczeniu, aby mu nie dać najmniej- 
szego powodu do zniechęcenia, nieulegając mu wszak- 
że tak dalece ślepo, iżby Królowie Polski i Duński, 
odstryebnieni przezto zupełnie odFrancii, tern ściślej 

połączyli się z domem Austriackim Hr. d'Avaux, 

wie zapewne iż Oxenstiern, zesłał był do tutejszego 
dworu Pana Grotiusza , w charakterze Posła 
Szwedzkiego, aby wyłożyć powody, dla których 
Szwecia nie może przyjąć i ratyfikować zawartego 
w Paryżu, 2. Listopada roku przeszłego, traktatu. 
Wszakże w T szystkie wyłożone przezeń powody na 
płonnej okazały się spoczywać zasadzie. Hrd'Avaux, 
tern mocniej przy tej opinii będzie obstawać, iż nie- 
mamy żadnej pewności, jak się ukończy rzecz rozej- 
mu z Polską, który Hiszpania spodziewa się zerwać, 
a w tym celu., wszelkiemi siłami namawia Króla Pols- 
kięgO) aby się starał dopomóc do wyrugowania Szwe- 



103 

dów z Niemiec, i poduscza Cesarza do odebrania im 
wszystkiego co zajęli po tej stronie morza; do czego, 
prócz licznych pobudek, ta jedna byłaby już dosta- 
teczną, aby uwolnione wojska od wojny w Niem- 
czech, obrócić na Prusy i na Inflanty; co popsułoby 
nam niewypowiedzianie stan rzeczy w r Niemczech i 
w Szwecii. Z lego powodu Król Jmć uważa za rzecz 
wielkiej wagi, przedłużenie rozejmu z Polską, choć- 
by na lat kilka, i choćby nawet ze strata. Po zawar- 
ciu albowiem pokoju w Niemczech, gdyby Cesarz, 
wprost lub ubocznie, poczynał co na szkodę Szwecii, 
sprzymierzeni byliby zawsze, w stanie niedopuścić 
lego. Wreszcie, w ciągu trwającego rozejmu, ścisłość 
przyjaźni między Cesarzem a Polską, utrzymywana 
spólnością interesu przeciw Szwecii, zwolniałaby 
koniecznie ; a w lenczas Szwecia , przy zawarciu 
z Polską trwałego pokoju, pomyślniejsze dla siebie 
mogłaby otrzymać warunki. Wszakże, na wszelki 
przypadek, gdyby Szwecia żadną miarą niemogła 
uniknąć wojny z Polską, J. K. Mść chce wiedzieć 
dokładnie, jak wiele wojska Szwedzkiego pozostać 
może w Niemczech, dla wspierania sprzymierzeńców 
naszych. Wiadomo iż traktatem Heilbrońskim wSzwe- 
cia zobowiązała się była utrzymywać 30,000. Pie- 
choty i 60,000. Jazdy; a Król Jmć miał im płacić 
milion liwrów. To, traktatem Paryzkim zmienione 
było w ten sposób, iż Król Jmć w miejscu wypłaty 
powyższej , przyjął na siebie obowiązek wysłania 
12,000. Piechoty do Niemiec, za Ren, pod rozkazy 



104 



POSELSTWO 



Kanclerza Oxenslierna i sprzymierzeńców. Ofiaru- 
jąc taką siłę na wspólny użytek sprzymierzeńców, i 
występując wszędzie z otwartą wojną przeciw do- 
mowi Austriackiemu, Król Jmć ma słuszne prawo 
wiedzieć rzetelnie jakie jest w tej mierze postanowie- 
nie Szwecii, i dostateczne otrzymać tego zaręczenie. 
W skutek tego, Hi\ d'Avaux nalegać będzie na raty- 
fikacią traktatu Paryskiego, w którym wyraźnie za- 
strzeżono, iż żaden ze sprzymierzeńców nie będzie 
mocen przystępować do traktatu inaczej tylko za 
wspólną zgodą. A jeśliby Szwecia wymawiała się, iż 
na to zezwolić nie może , dla wojny Polskiej, Hr. 
d'Avaux nieomieszka wystawić jej, znakomitych wy- 
siłków, które J. K. Mść czynić będzie w różnych 
miejscach, przeciw całemu domowi Austriackiemu, 
przez co, przeszkodzi mu do wspierania Polaków 
przeciwko Szwedom.... 

W tymże samym czasie, gdy Hr. d J Avaux, wedle 
powyższej instrukcii, będzie rzecz prowadzić z Kró 
Iową Szwedzką i Senatem, bądź sam przez siebie, 
bądź zapośrzednictwem PanaDemire, rozpocznie ra- 
zem negociacią, bądź sam, bądź dla pospiechu, przez 
wybraną zdatną ku temu osobę, z Królem i z Sena- 
tem Polskim, na wskazanych niżej zasadach, pomiar- 
kowawszy wprzód czy ma przystąpić do rzeczy z de- 
putacią Polską, wyznaczoną do traktowania ze Szwe- 
cia o rozejm lub pokój, czy też lepiej będzie osobiście 
udać się do Króla Polskiego, ab) rem silniej poprzeć 
sprawę, która się mu w niniejszej depeszy porucza. 



HRABIEGO D'AVAUX. 105 

Wolą jest J. K. Mości, aby Hr. (TAvaux dał do 
zrozumienia rzeczonemu Królowi Polskiemu , że 
dawna przyjaźń i dobre zachowanie między dwoma 
Koronami, odnowione przez niebosczyka Króla Pols- 
kiego, a ojca dziś panującego, i przez niegoż samego 
utrzymane, stały się powodem J. K. Mości, do udzie- 
lenia mu wiadomości o stanie interessów swoich, i 
o swoich zamiarach, stosownie do okoliczności, a 
mianowicie, do niniejszego toku rzeczy, względem 
przywrócenia pokoju stałego w Niemczech, od któ- 
rego zależy pokój w całem Chrześciaiistwie. Hrabia 
d'Avaux upewni Króla Polskiego, iż taki a nie inny 
jest cel wszelkich usiłowań J.K. Mości; i że najwięk- 
szą ku temu przeszkodą jest Hiszpania, która wszel- 
kiemi sposobami usiłuje szkodzić sprzymierzeńcom 
Francii; że wreszcie, jest to niezmiennem postano- 
wieniem J. K. Mości, nieopuścić, w żaden sposób, 
rzeczonych sprzymierzeńców, których ma w różnych 
stronach Europy, a nawet bez nich nie traktować 
bynajmniej o pokój stały, bo inaczej byłoby to wy- 
dawać ich na pastwę Hiszpanom. Z tern wszystkiem 
J. K. Mość nieprzestaje starać się, wszelkiemi sposo- 
bami aby skłonić tak Austrią jak Hiszpanią do pow- 
szechnego pokoju, w czem nie jest mu główną po- 
budką własny interes, aczkolwiek obowiązkiem jest 
Królów mieć o nim staranie, ile rozsądek i sprawie- 
dliwość pozwala. A gdy Ojciec S. raczył oświadczyć, 
iż rad zostanie pośrzednikiem tego pojednania, Król 
J. Mć z swej strony, chętnie ku (emu się skłonił; 



106 POSELSTWO 

dotąd wszakże niemożna było upewnić się o zamia- 
rach dworu Hiszpańskiego. Od trzech lat bawi tu 
Poseł tego dworu upewniając, iż ma pełnomocnictwo 
do traktowania, którego jednak dotąd używał jedy- 
nie do waśnienia. Śmie nawet szarpać sławę Króla 
Jmci, i pierwszych Jego Ministrów, obraźliwemi sło- 
wy; a na domiar swego zuchwalstwa przesłał Królo- 
wi kopią swego listu pisanego do Króla Hiszpańskie- 
go, w którym oskarża J. K. Mość o gwałcenie Wszel- 
kich traktatów, wiarołomcą i Neronem go mianu- 
jąc. — Pamiętny jest całemu Chrześciaństwu spra- 
wiedliwy gniew Franciszka I. przeciw Karowi V. 
w zajściach daleko mniejszej wagi; a jednak Król Jmć, 
nieszukał zemsty, i tylko żalił się o to przed Królem 
Hiszpańskim, który wszakże niedał mu żadnej satys- 
lakcyi.*.. 

Hr. d'Avaux wystawi Królowi Polskiemu, iż J. K. 
Mść niemoże wierzyć, aby chciał wspierać jego nie- 
przyjaciela, i zrywać przez to dawną i ciągłą przy- 
jaźń między dworna narodami Wreszcie Hr. 

d'Avaux oświadczy, iż Król Jmć życzy dowiedzieć 
się stanowczo, czy rzeczony Król Polski chce wspie- 
rać Cesarza, wprost lub ubocznie, w tej wojnie Nie- 
mieckiej, a mianowicie przeciw dawnym sprzymie- 
rzeńcom Franci i, jakimi są Elektorowie Saski i Bran- 
deburski, dodając przy tern, iż ma rozkaz niezwłocz- 
nie donieść o tern dworowi swemu, który w skutek 
powziętej wiadomości , stosowne przedsięweźmic 
kroki; a jeśli w odpowiedzi swojej Król Polski 



HRABIEGO d'aVAUX. 107 

oświadczy, iż w rzeczy samej ma zamiar wspierać 
Cesarza, Hr. d'Avaux, wystawi pierwszym urzędni- 
kom rzeczonej Korony, w nadarzonej sposobnej po 
rze, skutki wyniknąć z tąd mogące na ich własną 
szkodę, a razem niesprawiedliwość takowego kroku. 
Król Jmć otrzymał wiadomość z Wiednia, że Oj- 
ciec Walerian M agn o , Kapucyn, sprawujący in- 
teressa Króla Polskiego , pod pozorem uzyskania 
surara posagowych dwóch żon niebosczyka Króla, 
traktuje tam o rzeczy szkodliwe powszechnemu do- 
bru; jako to, o otrzymanie dla rzeczonego Króla i dla 
jego brata, niektórych posiadłości Elektorów Saskie- 
go i Brandeburskiego, w Prusach i Szląsku; za czem 
nastąpić może małżeństwo Króla Polskiego z starszą 
córką Cesarza, przez co Polska oddałaby się zupeł- 
nie w ręce domu Austriackiego; co tern pbdobniejsza 
do prawdy, iż ód niejakiego czasu, traktowanie o 
małżeństwo z siostrą W. Xcia, lub z córką Palatyna, 
wcale niepostęfmje. Hr. d'Avaux starać się będzie 
wszelkiemi sposobami przeszkodzić temu alliansowi. 
— Nakoniec Hr. d'Avaux oświadczy, iż J. K. Mość 
wielceby życzył sobie, aby Król Polski wpływem 
swoim przyczynił się do przyspieszenia stałego po- 
koju, w czem jednak niepodobna mu będzie skutecz- 
nie działać, jeśli sam stanie się stroną, deklarując 
się za Cesarzem. 

Podpisano : LOUIS. 

umiej BOUTHILLIER, 



08 POSELSTWO 



HR. D'AVAUX EO OJCA SWEGO. 



Malborg 16. Czerwca 1635. 

Kochany Ojcze i Panie ! Ostatni list miałem honor 
pisać do JWPana przez La Vallee , który wszak- 
że nie będzie mógł być osobiście w Paryżu, jeżeli 
Król Jmć przebywa daleko gdzie od stolicy. Po od- 
jeździe La Vallee, odebrałem list, który JW. Pari 
raczyłeś pisać do mnie pod dniem 4. Maja. Czytuję 
i odczytuję go z roskoszą, znajdując w nim tyle mi- 
łych dowodów dobroci ojcowskiej; a i to mię niewy- 
powiedzianie raduje , że widzę w nim tęż samą nie- 
zmienną rękę i tak pewną jak zwyczajnie. 

Co do nas, mogę powiedzieć, że jesteśmy bardzo 
znękani. Choroba Pana Noyer znowu wróciła, aż 
litość bierze patrzyć na niego; Pan Alego nie może 
się ruszyć. Każdy przeklina tutejszy klimat, piwo i 
złe wina. P. d'A vaugour ma gorączkę i leży w łóż- 
ku bardzo chory. Poseł Angielski także nie domaga; 
toż jeden z Posłów Hollenderskich. Tylko Poseł 
Francuzki trzyma się dobrze; ale wyznaję, żem bar- 
dzo zmordowany bieganiem rano i wieczór, i cało- 
dziennemi pracami; a co gorsza, że podobno na nic 
się to nie przyda. Obie strony tak są rozdrażnione, 
że lada moment zerwać mogą układy. Śmiem twier- 
dzić, że bez mojej flegmy Włoskiej, hamującej ich 
ostrość, która nam nawet samym daje się we znaki, 
jużby było po wszystkiem — Kanclerz Polski, który 



HRABIEGO d'a\'AUX. 109 

wiekiem i powagą bardzo mi przypomina ś. p. Pana 
cle Sillery, wyznał w obec wielu osób, że gdybym 
tu był sam jeden, więcej byłoby nadziei pojednania. 
Jeśli JWPan chcesz poznać stan interessów tutej- 
szych, dowiedzieć się o tem możesz od mego brata, 
do którego szeroce w lej materii pisałem. Wolę 
JWPanu opowiedzieć trafne i dowcipne słowo Wo- 
jewody Bełzkiego, jednego z Kommissarzy, i Magna- 
tów Polskich. — Pewnego dnia nalegał on na mnie, 
w przytomności wielu osób, abym go objaśnił w pew- 
nym interessie, czegom się uczynić wzbraniał; wy- 
mawiając się, że doprawdy, nie wiedziałem o niczem. 
A on mi na to : 

Pace tua Memmi, NIHIL ignorare videris « . 
(Wybacz mi, Memmiuszu, widać że NIC nieznasz.) 

I zaraz zaczął mów T ić przy wszystkich, że dom nasz 
jest bardzo dobrze znany w Polscze; rozszerzając się 
z pochwałami dla niego, uskarżał się tylko na Imiona, 



1 Żeby IrafnoŚĆ lei odpowiedzi InvenitmeaMusa: NIHIL. Neque despice 

• » ■ • i • , •• munus.- 

ZlOZUmiec, trzeba wiedzieć, IZ Nam nihil est geimnis, nihil prartiosius 

Poela Francuzki, Jean Passeral, auro, 

domownik familii d S Avaux, wy- portale nihil .etc. 

. i Tuque, tibi licet exnmum est mentis 

dal był poemata łacińskie pod ty- acumen, 

tułem Calenda ' Januari(C l6o3, Oranem in naturam penetrans , et in ab- 

i . • i ł • i • i_ ni aita rerum, 

w których wysławiał swoich Me- Pace tn ^ Memmi j nihil ignorare v ideris 

cenasów. — Razu jednego, gdy etc. 

do kolcndy brakowało mu innej 

materii ofiarował wiersz pod ty- Wo j ewo da Bełzki, Rafał Le- 

w rTzem W ^ ^^ Z ^ m SCZyń5ki ' niemÓgł dowci P nic J za " 

kończyć konwersacii dyplomaty- 

Janus adest, festac poscunt sua dona ca- _ • „. i . » • _• „i « _„ _• 

r lendac cznej , w której nie udało mu się 

Munus abpst, f.itis quod possim offerro Posła na słowo wyciągnąć, jak po- 

calendts wyższa, niespodzianą dla Fran- 

Fccr nutem partes sese dum vojsat 111 •* *' ' . . J - 

ompes cuza, w ustach Polaka, cytacią. 



1 i O POSELSTWO 

jak np. (C Aavaux i inne, przeszkadzające cudzoziem- 
com poznawać sławne familie Francuzkie. — Wyzna- 
ję, że słowa Wojewody chlubą mię przejęły. Jedyna 
też to nagroda moich trudów i nie małych tu wydat- 
ków. Ma o czem myśleć Pan Pepin. Tu bowiem kto 
niema jak ?5. koni, chudo wygląda. Zbytek i prze- 
pych Polaków jest do nieuwierzenia. Są tu Panowie, 
których Dwór z pięciuset i z sześciuset osób złożony; 
a wspomniony Wojewoda Bełzki , niedawno , po 
śmierci swojej żony, dwa tysiące szat żałobnych roz- 
dał dworzanom. W tej chwili wybieram się, po raz 
trzeci jako Poseł, do Króla Polskiego, który ma przy- 
być dziś do jednego z miast, oddalonego ztąd o 30. 
mil lylko. PP. Kommissarze oświadczyli mi , że 
J. K. Mść będzie bardzo rad mię ujrzeć w tamtein 
miejscu. W tej drodze trzeba często iść piechoto, 
w czem zachodzi trudność dla naszych chorych, któ- 
rzy będą musieli wlec się jak można. Pan d'Avau- 
gour tylko nie będzie w stanie towarzyszyć mi. 
Przydałby on świetności komitywie, choć w innych 
okolicznościach często mi nie dopisuje. Cóż robić? — 
Wyjadę najpóźniej pojutrze i za parę tygodni po- 
wrócę. Na jakiś czas, traktowanie o pokój lub rozejm 
zawieszamy, za spoiną zgodą. — 

Proszę JWPana nic zgoła niewspominać o tej 
podróży u Dworu, niechcę bowiem donosić o niej 
aż za powrotem; leni bardziej, że mi nie odeszła La 
Vallee, chyba w przekonaniu, że mię jescze zastanie 
przed wyjazdem moim do Polski. 



HRABI KG O d'aVAUX. 1 1 1 

Całuję najuniżeniej ręce najukochańszej matki i 
pozdrawiam ją za pozwoleniem JWPana ; równie 
też Pana i Panią Dirual. Kłopot bowiem lej nowej 
podróży, niedozwala mi pisać do nich osobno. — 
Jestem. — etc. — 

AVAUX. 



U\ WY WV WIWIW WV 



MEMORIAŁ KROLESKI DLA HR. D , AVAUX- 

Dnia la. Maja, w Warszawie, mianowani Komisarze Polscy do trak- 
towania ze Szwedami : Jakób Zadzik, Bp. Cbelm. Kanclerz 
W.K.;— Krzysztof Radziwiłł, Wda Wil. H. W. L. ; — 
Rafał Lesezyńs ki , Wda Belzki; — Ernest Denhoff, Kin. 
Parna wski; — Remigi Zaleski, Rdrz K.; — Jakób Sobieski, 
Krezy K. — Dnia iS. Maja, Hr. d'Avaux pisze do nich z Gdańska 
do Kwidzynia, że wprzód uda się do Króla, potem do nich.' — Ci 
d. 20. Maja, odpisują aby dla nagłości czasu wprost do nich przy- 
bywał. — D. io. Sierpnia Bouthillier uprzedza Hr. d'Avaux iż 
wysłany Beauregard zawiezie mu pełnomocnictwo do traktowania 
z Królem Polskim «ou j'ai laisse du blanc, pour metlre : le Roy 
« de Pouloigne et de Suede; si vous jugez qu'il soit ainsi ne- 
« cessaire. » — Poczem idzie następny memoriał. 

11. Sierpnia 1635. Chantilly. 

J.K. Mść mile przyjął wiadomość, że się udało 
Hrabiemu d'Avaux utrzymać godność swojego po- 
selstwa w obec Posła Angielskiego, w tenże sam spo- 
sób jak w Danii z Posłem Hiszpańskim. — 'Postępowa- 



1 1 2 POSELSTWO 

nie rzeczonego Posła Angielskiego może dostatecznie 
nauczyć Szwedów, jaką różnicę czynić mają, między 
przyjaźnią tej Korony, a Korony Angielskiej, czego 
Hr. d'Avaux nie zaniedba im wskazać, aby ich lem 
więcej przywiązać do Francii , nie obrażając jednak 

Króla Angielskiego.. J. K. Mść zezwala, aby Hr. 

d'Avaux zatrzymał się wMalborgu, dla traktowania 
z Kommissarzami, co jest główną rzeczą jego Posels- 
twa, tern bardziej, gdy postanowił odwiedzić Króla 
Polskiego, i uzyskał zezwolenie na zwłokę czasu, ko- 
nieczną do tej podróży Co się tyczy artykułów 

pokoju lub rozejmu, między Polską i Szwecią, Król 
Jmć uzna za dobre wszystko, co się da uczynić, za 
zgodą jednych i drugich, w przekonaniu, iż Hrabia 
<PAvaux według właściwej sobie przezorności i po- 
dobieństwa, tak rzeczy skieruje, iż obie strony będą 
się miały za obowiązane J. K. Bici. — W propozyciach 
podanych stronom do ugody, które Hr. d'Avaux 
przysłał J. K. Mci, prawda że mało jest podobieńs- 
twa do zawarcia zupełnego pokoju , lecz byłoby 
wielką i spoiną wszystkim korzyścią , przeciągnąć 
rozejm jak najdłużej. — Polacy mocno zobowiązali 
J.K. Mść, i zasłużyli na jego podziękowanie, — czego 
Hr. d'Avaux nie zaniedba dopełnić , — a to przez to, 
iż chcieli wytoczyć spór swój przed Paryzki Kr oleski 
Parlament, co możeby nic było złą rzeczą; na przy- 
padek bowiem, gdyby tą rażą niepodobna było strony 
do zgody przyprowadzić, możnaby rzecz w odwłok c 
puścić, a tymczasem rozejm pożądany dla Szwecii 



HRABIEGO DAVAUX. 113 

wyjednać. — J. K. Mść wielce jest zadowolniony od- 
powiedzią, daną przez Hr. d'Avaux Kommissarzom 
Polskim^ co do kopii listów Cesarza do ich Króla; 
a ów list Króla Angielskiego do Papieża, względem 
Xięcia Karola, jest lichą fikcią i zasługiwał na po- 
gardę, którą Hr. d'Avaux w tej mierze okazał. — 
Wysłane były do Hr. d'Avaux przez P. Beauregard 
i de la Boderie trzy depesze, których rzecz zawiera 
się w punktach następujących :— Co się tyczy Króla 
Polskiego, Hr. d'Avaux nie przestanie mu wystawiać, 
jak wielką byłoby niesprawiedliwością , gdyby on 
chciał wspierać Cesarza na szkodę J. K. Mci i jego 
sprzymierzeńców ; takowem postępowaniem odda- 
wałby złe za dobre, i zrywałby dawną i ciągle trwa- 
jącą przyjaźń, między Korcną Francuzką a Polską; 
przeszkadzałby powszechnemu pokojowi Chrześ- 
ciaństwa, którego Hiszpani nieprzestaną nigdy bu- 
rzyć, póki tylko będą mieli na pogotowiu lub w na- 
dziei, dostateczne do tego śrzodki. Nie dość na tern, 
aby Król Polski nie dawał sam jawnej pomocy Aus- 
trii, trzeba jescze aby i poddanym swoim zabronił 
zaciągać się do służby Cesarskiej. 

Hr. d\Avaux ma wiedzieć, iż po Niemczech i u nas., 
biega pogłoska, że miasto Wrocław oddało się 
pod opiekę Króla Polskiego, i że ten zamierza od- 
zyskać Szląsk na Austrii; aczkolwiek ta po- 
głoska nie zdaje się być prawdziwą, wszakże przenik- 
nąwszy, iż jest jakieś do tego podobieństwo, należy 
ją na pożytek obrócić. W tym celu J. K. Mść poleca 



114 POSELSTWO 

Hr. cTAvaux zapewnić Króla Polskiego, że go Fran- 
cia wesprze chętnie całemi siłami swojemi w tej pre- 
tensii, że J. K. Mśe gotów jesl zawrzeć z nim traktat 
w tej mierze ; niniejszem nawet pismem, upoważnia 
Hr. d'Avaux przystąpić do tego, i przyjąć warunek: 
że Król Jmć nie zawrze wcale pokoju z domem Aus- 
triackim i nie przestanie popierać wojny w Państwach 
jego, aż póki Austria nie zaspokoi sprawiedliwych 
pretensii rzeczonego Króla co do Szląska, lub innych 
restytucii, do których ma prawo «. J. K. Mść ofia- 
ruje się też zniewolić wszystkich swych sprzymie- 
rzeńców w Niemczech, we Włoszech i Hollandii, 
ażeby przystąpili do tego traktatu, co pewnie nastąpi 
byle rzeczony Król ze Stanami Polskimi, przyrzekł 
ze swej strony, poszukiwać bronią pomienionych 
pretensii i nie zawierać pokoju, tylko spoinie z Kró- 
lem Jmcią i jego sprzymierzeńcami, którzy przystą- 
pią do tego traktatu. — Hr. d'Avaux otworzy tę pro- 



1 Pogłoska o zamiarach Wła- o tern, mutua commercia elc... 

dysława względem Szląska, mo- « Innocenliae impenderc, pium 

gła mieć pewny fundament; wia- « regiumque cum primis arbi- 

domo bowiem że Szląsk w po- o tramur. » LaGazetle de France, 

czątkach wojny trzydziestoletniej pod dniem i3. Czerwca, doniosła 

okazywał jawną niechęć ku Au- z Wrocławia : o Un ambassa- 

strii, a w liście Władysława da- « deur du lloi de Pologne esl na- 

towanymzTorunia wLipcu i635. « guerre arrive en cetle ville, 

którym wstawia się do Ferdy- « pour eulrer en une conferenca 

nanda III. za Szlęzakami, czyta- « secrete , avec les Princes et 

my : a Nos ąuidem non possimus « Etats protestants de cette pro- 

« vicinae cognataeąue provinciae a vince. Ce qui met fort la puce 

« causatn negligere , cum ob ve- « en oreille a 1'Empereur, qui 

« tera jura Reipublicae, « les a envoye avertir qu"ils sc 

« cerlamque sanguinis necessi- « gardent de meprendrę. » — 
« t adinem , tum ob łidam vicini t a- 



115 

pożycia z wielką przezornością, w obawie iżby stron- 
nicy Hiszpańscy przy Królu Polskim., nie uchwycili 
jej za śrzodek zdolny skłonić Cesarza do zaspokoje- 
nia rzeczonego Króla Polskiego i tem samem przy- 
ciagnienia go zupełnie na swoją stronę. 

Co się tyczy Króla Angielskiego, i małżeństwa 
z Palatynówną, Król Jmć dostatecznie uwiadomio- 
nym jest o knowaniu Hiszpanów, ażeby w tej mie- 
rze haniebnie oszukać Anglików i Polaków. — Jeżeli 
się im uda ukartowane matactwo, zamiarem ich jest 
łudzić Anglików nadzieją restytucii Palatynatu , a 
w nagrodę wymagać od nich, aby floltą swoją wspie- 
rali Króla Polskiego w wojnie ze Szwecią. Lecz od 
czasu małżeństwa Xięcia Bawarskiego z córką Cesa- 
rza, Anglicy widzą jakaby hańba ich spotkała, gdyby 
się dali uwieść zwodniczym obietnicom. Od tego też 
czasu nie mówią już w r Anglii o rzeczonej restytucii. 
Co do Polaków, niemasz dla nich najmniejszego 
podobieństwa pomocy od Angii. Anglia dotąd ledwie 
trzydzieści okrętów potrafiła uzbroić, a lubo zamy- 
śla o powiększeniu tej liczby, powiększenie to bę- 
dzie niczem w porównaniu siły Szwedzkiej; nie oś- 
mieli się też odsłonić brzegów swoich w obec znacz- 
nej flotty, tak Francuzkiej jak Hiszpańskiej na cieśni- 
nie, niespokojna więc o siebie, nie zechce w kończy 
ny Morza Bałtyckiego zapędzać się. — J. K. Mść nie- 
chce przeszkadzać małżeństwu z Palatynówną, by- 
leby Katoliczką została; lepsza ona, niż Arcyxiężnicz- 
ka Austriacka. Wszakże jeśli Hr. d'Avaux obaczv, 



116 POSELSTWO 

iż jest podobieństwo wciągnąć Króla Polskiego do 
ściślejszego porozumienia się z Francią, i skłonić go 
do małżeństwa z Xiężniczką Marią, co mogłoby ścieś- 
nić związki tej przyjaźni, J. K. Mść uznaje za rzecz 
pożyteczną otw T orzyć się z tą myślą przed Królem 
Polskim, a to według jego poprzednich instrukcii. 
Hr. d'Avaux odebrał był w przeszłych depeszach 
rozkaz, aby się udał na zgromadzenie w Dolnej Saxo- 
nii, jeśliby bez szkody można było odłożyć interes 
pokoju z Polską, Gdy wszakże pokazało się z listów 
Hr. d'Avaux, iż w owej negociacii zajść mogą zwłoki 
i trudności, dla których ułatwienia obecność jego 
w Polscze pokazuje się konieczną, uważając także, że 
Hr. d'Avaux będzie musiał, i z samej natury tego in- 
teressu, i dla wykonania rozkazów J. K. Mci zabaw 7 ić 
czas niejaki przy Królu Polskim, gdy z drugiej strony 
rzeczone zgromadzenie w Dolnej Saxonii , wymaga 
nieodzownie obecności nadzwyczajnego J. K. Mści 
Posła, o co i Kanclerz Oxenstiern mocno nalega; 
przeto Król Jmć postanowił posłać tam Margrabiego 
de St-Chamond, który gdy przybędzie na miejsce, 
Hr. d'Avaux udzieli mu potrzebnych, powziętych 
przez siebie, informacii o stanie interessów rzeczo- 
nego zgromadzienia. Po ukończeniu wszakże inte- 
ressów w Polscze, Hr. d 1 Avaux uda się do Saxonii 
i spoinie z Margrabią de St-Chamond, działać będzie 
stosownie do odebranych dawniej rozkazów, tak co 
do traktowania z Xiążętami i Pełnomocnikami, któ- 
rzy się znajdą na owem zgromadzeniu, jak co do ra- 



HRABIEGO D'AVAUX. 117 

tyfikacii przymierza J. K. Mści z koroną Szwedzką; 
tudzież co do użycia stu tysięcy talarów, posłanych 
Hrabiemu d'Avaux przez Beauregard. Przy tern 
Hr. d'Avaux będzie się starał utrzymać Elektora 
Brandeburskiego i Xięcia Luneburskiego w mocnem 
postanowieniu nie odłączać się od J. K. Mści i jego 
sprzymierzeńców, a w tym celu zapewni Hrabiego 
Szwarcemberga, pierwszego Ministra, rzeczonego E- 
lektora, że J- K. Mść interes jego ma na ciągłej pie- 
czy, i że co się tycze łaski, której żąda od J. K. Mci 
posiadania dóbr Boulac w Lotaryngii, KrólJmć prze- 
stąpi chętnie wszystkie formy, aby go tern wynagro- 
dzić. 

Co do małżeństwa Króla Polskiego, to jescze dodać 
należy, iż prócz Xiężniczki Marii, można mu ofiaro- 
wać rękę Panny de Bourbon. 

Jeżeliby Król Polski okazał się skłonnym do ubie- 
gania się o Koronę Cesarską, po śmierci Cesa- 
rza, albo też, tej chwili, życzył zostać Królem Rzym- 
skim, Hr. d'Avaux zapewni go, iż J. K. Mść ze wszys- 
tkimi przyjaciołami dopomagać mu będzie w dopię- 
ciu tych zamiarów. — Dan w Chantiliy, etc. 

Podpisano : LOUIS. 

a niżej BOUTHILLIEB. 



118 POSELSTWO 



HR. D'AVAUX DO . 



Niewiadomo do kogo list len pisany. — W opowiadaniu zajścia przy 
naradach dyplomatycznych , pięknie lu występuje Religijny 
i Rycerski animusz Polaków. Opis togo zdarzenia, w tychże 
prawie słowach znajduje się w Podróżach Karola Ogier , z któ- 
rych wyjątek umiesczony w T. 3. Pamiętników Niemcewicza. — 
Fowler, Sekretarz Duglasa, Posła Angielskiego, obecny na 
kongressie Stumsdorfskim , w rządkiem dziele swojćm : The 
History of the troubles of Suethland and Poland. 
Fol. 1 656. opowiada także to zdarzenie, w sposób nieco odmien- 
ny; a jako Kalwin, osczędza Szwedów. — Kominissarzami 
Szwedzkimi byli : Hr. Br ahe, GłWrangel, SenatorOcha- 
xelson, i Jan Oxcnstiern, syn Kanclerza. 



2. Września, 1635. Stumsdorf. 

Jestem zaiste najnieszczęśliwszy z ludzi 1 — Całą os- 
tatnią noc spędziłem na pisaniu do JWPana i do P. 
de R o r t e , jako też do Elektora Brandeburskiego 
i innych, a w tej o to chwili dowiaduję się, że wszys- 
tkie pakiety były przejęte zaraz po odejściu z Gdań- 
ska. Przypisują to powszechnie Polakom, czem Am- 
bassadorowie Angielski i Hollenderski mocno są ob- 
rażeni, jako też i ja, widząc w r tern opóźnienie służby 
Króleskiej i szkodę własnej pracy. Praca zaś ta 
staje się coraz bardziej tak uciążliwą, iż bliski jestem 
uledz pod jej ciężarem. Muszę jak poczty lion biegać 



HRABIEGO D AVAUX 



119 



bez wypoczynku, gdyż Król Polski stał się teraz 
bardzo trudnym; zaledwie na jednodniowy, a naj- 
więcej jeśli na dwudniowy rozejm zezwala; tak, że 
wszystko dzieje się z nagłym pospiechem, i nieraz, 
jes~ze wiadomość o tych krótkich rozejmach niero- 
zejdzie się na wszystkie punkta, a już nowe zajścia i 
wyprawy, z jednej lub drugiej strony jawią się; i 
skargi oto zajmują nas tyle co i główna sprawa. 
Przesłałem JWPanu postanowienie artykułów, które 
się zdawały najważniejszemi w naszym traktacie, o 
którym niewątpiłem bynajmniej, aby do skutku nie- 
przyszedł. — Lecz oto wcale inne nowiny. Onegdaj 
tylko co nieprzyszło do zerwania umów, co właśnie 
w oczach naszych zaszło. Wynikło to z powodu Religii 
Katolickiej, której wyznawanie, Polacy chcieli zabez- 
pieczyć w Inflantach na czas rozejmu , czego Szwedzi 
odmawiali zupełnie ; domagali się wreszcie Polacy 
wolności prywatnego obrzędowauia rzeczonej Religii 
po domach Katolickich; Szwedzi i na to nieprzysta- 
wali. Nakoniec po czlerodziennym w tym względzie 
sporze, bardzo cierpkim z jednej i z drugiej strony, 
gdyśmy w tej rzeczy naradzali się z Kommissarzami 
Polskimi, Szwedzcy kazali uderzyć w t trąby i bębny 
i nas zostawili na miejscu z niczem, nawet się niepo- 
żegnawszy z nami. Ta junakieria obraziła tak dalece, 
Polskich Komissarzy, że się zapalili gniewem mówiąc, 
iż oni także sprawią Szwedom, ale wcale inną muzy- 
kę. Co zasłyszawszy Polskie kompanie piesze w po- 
bliżu stojące, w mgnieniu oka porywają się do bi oni, 



120 POSELSTWO 

rzucają się na Szwedów, i sześciu z nich natychmiast 
trupem pada. W tejże samej chwili nadbiega 400. 
czy 500. husarzów (są to ułani Polscy okryci skórami 
tygrysów, lub lampartów, z ogromnemi na barkach 
skrzydłami,) spusczają do boju w 7 łócznie i spieszą ude- 
rzyć na Jazdę Finlandzką, stojącą u straży Szwedzkich 
Kommisarzów. — Piechota jednej i drugiej strony, już 
tylko o 30. kroków była od siebie. W tym zgiełku, 
my, prawdziwi pojednawcy tego rozruchu, musieliś- 
my stanąć między dwa nieprzyjacielskie wojska, i na- 
stawić im piersi i głowy. Mimo to jednak kilku żoł- 
nierzy, najwięcej naprzód posunionych, strzeliło do 
siebie, a sam Kanclerz Polski wstrzymujący swoich 
zapalczywych ułanów, o mało co nie był stratowany 1 . 
Nakoniec po wielu z jednej i z drugiej strony zacho- 
dach , ponieważ już nie było wspólnej schadzki, 
Szwedzi zgodzili się na to : a że Katolicy w Inflantach, 
« przez całe trwanie rozejmu , wolności sumienia, 
« Religii, i obrzędowania Katolickiego, używać będą 
« mogli, i że żadne ich prześladowanie, z tego wzglę- 
o du nie spotka. » — W tych właśnie wyrazach, Szwe- 



1 Ogier pisze : Tum vero ex- « excipiens : „Puerorum, inquit, 

v candescere Poloni, contestari- « ista sini terriculamenla} talis 

« que injuriam sibi fieri. Prior « est nostra musica, cui abineun- 

« PaIatinusBelzeiisis(rt,W0Ćrt£ffHć « te aetate innulriti sumus : bel- 

e« sam Kalwin) vir alioąuin sa- « luniposcunl, bellum babeant. » 

a pientissimus, ac bumanissimus, « Permulti illa die quod moris 

<c in bas Gallicas voces crupit : « non erat, eliam ex gregariismi- 

« „Mort-Dicu ! non s pens ent-ils « litibus, iii tentoria se inlruse- 

« etonner par ces lirdamatres ? a rani, credo qui a in boc rei i- 

« Nous leur en rendrons bicn « gionisnegotio, quod om- 

« d'a\drcs" Ouein Sobiesk ius «< nes offiert, affebałur. » 



121 

Izi upoważnili pośrzedników , zawarować wolność 
Religii; niechcieli bowiem w żaden sposób dodać 
w tej mierze osobnego artykułu do traktatu. Daliśmy 
przeto takowe zaręczenie Królowi Polskiemu. O woź 
gdy na ten punkt zaszła zgoda, wsezął się nowy spór, 
który nas znowu naraża na ostateczność, a w tern, 
wina już Polaków. Rzecz jest laka : dowiedzieli się 
oni od Xcia Ra dziwiła, Hetmana W. Litewskiego 
iż ten wszedł do Inflant i zabrał kilka zamków ; 
utrzymują zatem, że te zamki muszą przy nich pozos- 
tać; twierdząc, że nie myślili wcale przyzwalać, na 
dwu lub trzydniowe zawieszenie broni tam, gdzie 
trzeba było dni 12, aby o niem odebrać zawiadomie- 
nie. Lecz zapominają, iż to zawieszenie broni stanęło 
z obu stron bezwarunkowo i jedynie na zasadach 
rozejmu sześcioletniego, który przedłużono bez żad- 
nych zastrzeżeń. Wszelako Polacy upierają się przy 
swojem i oświadczają, iż nie oddadzą rzeczonych 
zamków, że haniebną byłoby dla nich rzeczą, uronić 
z rąk własność odzyskaną. — Na tern teraz stoimy. 
Prócz tego mamy tysiąc innych kłopotów, które 
wielkiej wymagają cierpliwości. — Co wyraziwszy 
całuję najpokorniej ręce JWPana i zostaję Jfcgb naj- 
niższym i najpowinniejszym sługą. 

AVAUX. 



m 



POSELSTWO 



RAPORT HR. D'AVAUX POSŁANY LUDWIKOWI XIII. 



Wszystkie le depesze rządowe w ważniejszych miejscach cyframi 
pisane , nad któremi po odebraniu tłumaczenie zamiesczane. 
W depeszy niniejszej, kilka miejsc pozostało nieodcyfrowanych. 
Miejsca le oznaczyliśmy kropkami. — 



15. Września, 1635. 

Najjaśniejszy Panie!— Za upoważnieniem i polece- 
niem W. K. Mości zawarliśmy rozejm na lat 26. 
między dwoma Królestwy, i wpośrzód dwóch ar- 
mij. — A jako sława tego czynu głównie W. K. Mści 
jest przyznawaną, tak spodziewam się, że i pierwszy 
owoc zląd, pójdzie na Jego pożytek. Bo jeśli mi się 
godzi zacząć od końca : oto 12,000. żołnierzy pod 
bronią, a wszyscy weterani armii Szwedzkiej, za dni 
kilka wychodzą na wzmocnienie Gła Banier.... Zresz- 
tą, nie sądzę aby Elektor Brandeburski, wdzięczny 
za tak wielkie dobrodziejstwo, które istotnie W. K. 

Mści winien, niepozostał wiernym alliansowi 

Jakoż oznajmił on Margrabiemu Zygmuntowi, swemu 
krewnemu a razem Posłowi, że jeśli nasz traktat bę- 
dzie zawarty, on nierozpuści swego wojska, które 
ma tu w Prusach; że owszem nowy zrobi zaciąg-, co 
też rzeczony Margrabia już uskutecznia. 



HRABIEGO D'AVAUX. 123 

Co do Króla Polskiego, ten, wbrew swojej daw- 
niejszej opinii, taką wartość przywiązuje do pomocy 
doznanej od W. R. Mści w tej negociacii, iż z niczem 
odprawił dwóch agentów Cesarskich, i na żadne lis- 
ty i proźby nieprzyjaciół W. K. Mści niedaje bacze- 
nia Śmiem nawet twierdzić, że dla poszanowania 

W. K. Mści, łaską mię teraz swoją zasczyca, gdy 
przed kilką miesiącami, ledwie chciał spojrzeć na 
mnie. Nietaił on mi nieukontentowania swego, ztąd 
żeś W. K. Mść naprzód mię do Szwecii posłał, i że, 
z drugiej strony., udawano tu W. K. Mść za parcialne- 
go w tej sprawie.... niektórzy wszakże, (Senatorowie 
Polscy zapeionie) chociaż całej już świadomi prawdy 
nie przeto jednak mniej sprzyjają domowi Austriac- 
kiemu.... Chrześciaństwo nie będzie nigdy w pokoju, 
jeśli Królestwo Czeskie jako leż i Cesarstwo nie 

odzyskają wolności Elekcii Życzy on sobie sczerze 

wypłacić się W. K. Mści za doznaną przychylność; 
oświadcza iż gotów jest, sam osobą swoją być pośrzed- 
nikiem, skoro nieprzyjaciele W. K. Mści skłonią się 
do układów; chciałby żeby się i Papież tam udał, 
jak to, powiada, bywało dawniej w sprawach 
mniejszej wagi. Ma on zamiar wyprwić do W. K. M. 
Posła nadzwyczajnego, dla trzech rzeczy : Najprzód 
aby podziękować W. K. Mści za dobrą i skuteczną 
pomoc. Powlóre,aby na tejże samej drodze odsłużyć 
i namawiać W. K. Mość do ugody, do mianowania 
komissarzy, do wyznaczenia czasu i miejsca ku temu; 
zezem wyprawia także Posła do Cesarza. — Trzecim 



124 POSELSTWO 

punktem poselstwa zamierzonego do Franeii jest, 
aby proponować W. K. Mści... Przed dwoma dniami 
powiadał mi, pod wielkim sekretem, że wysłał pota- 
jemnie czego mi też treść opowiedział dla spró- 
bowania Ten wysłaniec, już w drodze z powrotem, 

pisał do Króla, Pana swego, że ta propozycia nie by- 
ła dobrze przyjętą : lecz że rzecz nie jest bez nadziei. 
Król opowiadając mnie to, nadzwyczaj się zarumienił, 

i powiedział mi nawet że Oświadczyli, że ich to 

wielce obchodzi, i że spodziewają się skłonić swego 

Króla, ba nawet zmusić go do tego (dalej 

20. wierszy cyframi)... 

Nie będę się tu rozwodzić nad warunkami tego 
długiego rozejmu, o czem obszernie, z załączeniem 
wszystkich artykułów pisałem do P. Bouthillier; 
upraszam tylko W. K. Mść o przebaczenie, żem nie 
mógł tego traktatu wcześniej dokonać. Nie mojej 
gorliwości w tern wina, gdyż nieprzestannie w dzień 
i w noc pracowałem; lecz znalazło się tyle cierpkości 
i uporczywości z obu stron, tyle wstrętu w umyśle 
Króla Polskiego, iż nieraz rozpaczałem o skutku. — 
Nadto trafiały się przypadki, które w jednej godzinie 
dwutygodniową niweczyły robotę, i na nowo trzeba 
było zaczynać. Zgromadzenie Komissarzy, trzykroć 
się zrywało gwałtownie, z oświadczeniem wojny. 
Słowem bez wielkiej powagi W. K. Mści, której 
z roztropnością używałem, i bez przezorności minis- 
trów W. K. Mści , którzy mi nieomylną wskazali 
drogę w instrukciach, zapewne dawno już by tu było 



125 

przyszło do wojny; same to nawet slrony głośno 
powtarzają; przypisując W. K. Mści dobre sprawy tej 
ukończenie. — Zaprawdę, Najjaśniejszy Panie (co tak- 
że do chwały Twojej należy) sprawa ta cała przeszła 
zupełnie przez ręce Twojego sługi , bez żadnego 
w tej mierze oporu, i potrafiłem wdanie się W. K. M. 
lak niezbędnem dla jednej i drugiej strony uczynić, 
że prawdziwie, ubiegano się o łaskę W. K. Mści, i 
mnie, wszelkiemi sposobami, starano się ująć. — Ko- 
korzysłatem z tego, w kwestii przodkowania, o które 
spierał się ze mną Poseł Angielski, jak o tem niżej po- 
wiem. — Posłowie Brandeburscy, Kurlandski, Depu- 
towani z Gdańska, Elbląga, Królewca, i inni Pano- 
wie partykularni, interessowani w T tym traktacie, do 
protekcii W. K. Mści największą wagę przywiązywa- 
li, i ciągle się mnie trzymali ; co wzbudziło zazdrość 
u innych Posłów kollegów moich., których było 9; 
lecz niebyło moją myślą ujmować ich sobie, kosztem 
godności mojego Monarchy, którą dzięki Bogu świet- 
nie utrzymałem w całym ciągu traktatu , — bo nie 
wchodząc w to, że zawsze miałem przodek przed 
Posłem Angielskim, w namiotach i na wszystkich 
naszych zgromadzeniach, a co większa, wobec Kró- 
la Polskiego, gdzie ja głos zawsze miałem przednim, 
i przed każdym innym; nie wchodząc w to, mówię, 
imię W. K. Mości pierwsze zajmuje miejsce w obu 
rzeczonego traktatu exemplarzach , jak to widać 
w kopiach tu dołączonych. — Z tego względu mieliś- 
my już orężem się rozprawić, ja z Posłem Angielskim. 



1 26 POSELSTWO 

W dzień bowiem, w którym miał być ułożony wstęp 
do traktatu, gdzie W. K. Mść trzyma przodek przed 
Królem W. Brytanii, Poseł Angielski sprowadził do 
Stumsdorfu, gdzieśmy odbywali posiedzenia, około 
30. oficerów Angielskich i Szkockich, oraz 200. prze- 
szło żołnierzy, swoich krajowców z Pułków będą- 
cych w służbie Króla Szwedzkiego. Pułkownik But- 
ler z wojska Polskiego, przyłączył się też do niego ze 
znaczną liczbą swoich, dla wspierania go. — Poseł 
tymczasem obchodził namioty komissarskie, oświad- 
czając, że ma rozkaz iść w równi z Posłem Francuz- 
kim; i że dobrowolnie lub gwałtem, tak a nie inaczej 
być musi. Słowem., chciał on, zagrażając gniewem 
Króla, swego Pana, aby Komissarze Polscy wymie- 
nili go najprzód w swoim exemplarzu, jako przyby- 
łego najpierwiej dla powitania ich Króla, powoły- 
wał się wreszcie do Kommissarzów Szwedzkich; co 
mi psuło szyki, i na ostateczność narażało. Ci bo- 
wiem Panowie wszelkich dokładali usiłowań, 

aby mię skłonić, a nawet zmusić do równości z rze- 
czonym Posłem Angielskim. Między innymi Baron 
Oxenstiern, którego W. K. Mść tyle zasczycał i 
obdarzał, jak i Ojca jego, i który tak zle przyjętym 
był w Anglii, utrzymywał, że między Koronami nie 
ma żadnej różnicy, i że co do niego, on także żadne- 
mu nie ustąpiłby Posłowi. Oświadczyli przeto Posło- 
wi Angielskiemu, i nawet Komissarzom Polskim, że 
w swoim wstępie dla tego jedynie dawali pierwszeńs- 
two W. K. Mści, że ja pierwszy do Szwecii przyby- 



127 

łem^ nie zaś dla innej jakiej przyczyny; nie uznając 
wcale nierówności między Królami. Co tak utwier- 
dziło rzeczonego Posła Angielskiego, który najpierw- 
szy przybył do Polski, że już byłem pewny, iż pierw- 
sze miejsce w exemplarzu Polaków, on otrzyma. — 
Lecz jako już oddawna gotowałem" się zapobiedz te- 
mu, stało się, iż Kanclerz Polski, mąż wielkiej po- 
wagi i znajomości rzeczy, oświadczył wręcz rzeczo- 
nemu Posłowi i Komissarzom Szwedzkim, że w Kan- 
celarii Polskiej, Królestwo Francuzkie idzie przed 
wszystkiemi innemi, że słyszał od Kanclerza Oxen- 
stiern, jako toż samo zachowuje się i w Kancelarii 
Szwedzkiej; że przeto nic przeciw dawnemu zwycza- 
jowi i własnym protokołom, poczynać nie mogą. — 
Wojewoda Bełzski, drugi z rzeczonych Komissarzy, 
którego przychylność ku W. K. Mości wyższa jest 
nad wszelkie pochwały, chociaż religia jego powin- 
naby go była skłonić na stronę Angielską, kiedy pos- 
trzegł że ja na żadną śrzednią drogę nie zezwalałem, 
i niechciałem nawet słyszyć o tem , oświadczył 
Komissarzom obu stron (którzy, skorośmy ich po- 
godzili, zgromadzali się bez nas, przez trzy dni, aby 
być pośrzednikami swych pośrzedników ; bo nie 
mniejszy też zachodził spór między Posłami Hollen- 
derskimi a Brandeburskimi,) oświadczył on mówię, 
że gdy przychodziło zniechęcić ku sobie W. K. Mść 
lub Króla W.Brytanii, nie należało wahać się w wy- 
borze, lecz odrazu przyznać pierwszeństwo W. K. M. 
a to na mocy przytoczonych uroczystych dowodów, 



128 POSELSTWO 

na których brakowało Posłowi Angielskiemu. — 
Tym sposobem wziąłem górę, za wspólną wszystkich 
zgodą. 

Po tej trudności nastąpiła inna, z powodu tytułów; 
bo Anglia chciała zamieścić Francią w rzędzie Kró- 
lestw swego Monarchy. Wreszcie po cierpkich spo- 
rach Poseł Angielski przystał naopusczenie Francii, 
byleby w tytule W. K. Mści nie było nic więcej prócz 
Galliarum Eex. Lecz ani tego, ani owego nie otrzy- 
mał; chociaż i tu równie gnębił mię przykładem trak- 
tatu, w którym P. de Charnace nie mógł przeszko- 
dzie Królowi Angielskiemu użycia tytułu : Anglice, 
Francicc et Hibernicd Rex, jak mi dowiedziono orygi- 
nałem i drukiem. — Zaszła nakoniec trzecia kwestia co 
do podpisów. — Anglik obwołując wszędzie obrazę 
wyrządzoną swemu Monarsze w przyznawaniu pierw- 
szeństwa W. K, Mści, oświadczył w tej mierze rze- 
czonym Komissarzom, ostremi słowy, że jeśliby mnie 
pierwszemu dano do podpisania oba exemplarze, on 
je, dane sobie po tern do podpisu, podrze w kawałki, 
i że ma przy sobie sto szlachty Anglików, którzy sta- 
ną w obronie lego czynu. — Na to, z mojej strony po 
dobnież się oświadczyłem. Jakoż w istocie, oprócz 
moich dworzan, dosyć licznych, miałem przy sobie 
Pana de Marveil Podpułkownika pułku dragonów 
w wojsku Polskiem, zacnego człowieka, który zlOciu 
oficerami Francuzkimi, i z 200. muszkietnikami przy- 
był mi na pomoc. Rzecz całą tak urządziłem, iż zas- 
tęp ten, niedając pozoru jakoby był na moje skinienie, 



HRABIEGO DAVAUX. 1 29 

trzymał wszakże straż namiotu, w którym byliśmy; 
aby kłótnia, jeśliby gwałtownie wybuchnęła, między 
nami tylko rozstrzygnąć się mogła, pod czas gdy 
żołnierz nasz broniłby wejścia Anglikom i Szwedom, 
którzy się przechodzili na dworze. I to pewna, że 
jeśliby było przyszło do rozprawy, przy nas byłoby 
zwycięztwo. Podobnaż zachodziła trudność między 
Posłami Brandeburskimi i Hollenderskimi, których 
zagodzono co do porządku i miejsca właściwego im, 
we wstępie traktatu, jak to W.R. Mść będzie mógł 
łatwo w samym akcie obaczyć, a których zajścia co 
do porządku podpisów, w żaden sposób nie można 
było rozwikłać. Komissarze tedy widząc tę małą 
wojnę gotową do wybuchu, po wojnie wielkiej, którą 
tylko co ugaszono, uradzili zebrać się osobno, pod 
pozorem porozumienia się w tej mierze, i zamiast tego, 
umówili się między sobą na piśmie ., że podpisy po- 
śrzedników, nie będą wcale konieczne do ważności 
traktatu; jakoż w rzeczy samej, traktat poprzedni, 
dla podobnychże sporów nie był podpisany ani przez 
Posła Angielskiego, ani przez Pana de Charnace, 
chociaż len ostatni przybył najpierwszy. Był to je- 
dyny śrzodek, którym Komissarze Polscy utrzymy- 
wali moją stronę ; chociaż Komissarze Szwedzcy 
oświadczyli, że u nich są Angielskie i Szwedzkie puł- 
ki, gotowe służbę porzucić za zniewagę wyrządzoną 
swemu narodowi, w dwóch pierwszych artykułach, 
w których ja miałem zupełne pierwszeństwo; i wy- 
rzucali roi, żem był zbyt nieużyty i zbyt chciwy 

9 



130 POSELSTWO 

przodkowania. Z tern wszystkieni, Najjaśniejszy Pa- 
nie, muszę wyznać, źe mój spółzawodnik w tym 
tylko względzie na równi stanął ze mną, i cieszył 
się, że ja, przez 24. godzin, nie swój prawie byłem. 
Lecz gdy wszyscy pośrzednicy mieli nazajutrz udać 
się do Króla Polskiego, dla zdania sprawy ze sczęś- 
liwie dokonanej negociacii, zaklinałem przeto Woje- 
wodę Bełzskiego, który ma wziętość u swego Króla, 
aby go przysposobił do zjednania mi łaski co do 
podpisu. Co mu się tak powiodło, iż ten Monarcha, 
który zkądinąd wielce poważa W. K. Mść, postano- 
wił pozwolić mi podpisać tajemnie traktat, po odjeź- 
dzie innych posłów. Na audiencii bowiem publicznej 
którą mi dał Król Polski, ująłem go powiedzianą 
mową, która jemu i całemu jego dworowi tak przy- 
padła do smaku, iż prosił abym mu ją na piśmie 
złożył; po czem zniewolony mojem naleganiem, pos- 
łał swego sekretarza stanu po rzeczony traktat, sam 
nawet pióro podać mi raczył, którem podpisałem się 
w jego przytomności, oraz wobec wszystkich Komis- 
sarzy, Hetmana i 20. urzędników lub Wojewodów. 
Wieść o tern gruchnęła natychmiast po obozie i do- 
szła nawet do uszu Posła Angielskiego, który miotał 
się ze złości, i pokłócił się z pewnym Panem Polskim 
nazwiskiem Zawadzki, wyrzucając mu grubiańsko,że 
Król Polski będzie tego żałować, że jest niewdzięcz- 
ny, że Szwedzi, gdyby nie obawa flotty Angielskiej, 
nie byliby tak łatwymi w układach. — Lecz Król Pol- 
ski żartował głośno z tego Posła i z jego pogróżek. 



HRABIEGO D'AVAUX. 131 

W skutek tego, Najjaśniejszy Panie, i za pomocą tego 
podpisania tak uroczystego i tak autentycznego, ty- 
lem wnet dokazał na Komissarzach Szwedzkich, że 
oni także byli zmuszeni.... dać mi do podpisu exemp- 
larz traktatu, który w ich ręku pozostał. 

Z resztą, Najjaśniejszy Panie, nie mogę przemilczeć 
wysokiego poważania jakiem przejęty Król Polski, 
dla W. K. Mści, i jak dalece dba o Jego przyjaźń. 
Nieraz dla upewnienia mię o tem brał mię na 
ustronie do rozmowy, wobec innych Posłów. Przed 
kilku dniami na ogólnej paradzie wojska, przejeżdża- 
jąc ze mną wśrzód szeregów, wymieniał mi office- 
rów po imieniu , i wspominał o każdego zasługach 
wojennych. Pytał mnie, czy W. K. Mość ma o nim 
sczególne wiadomości, czy mile słucha o nim; dziwił 
się, że W. K. Mść sam osobą swą bywasz na wypra- 
wach, że Francuzi nie powinni byli na to pozwalać. 
Na co gdym mu odpowiedział, że i on także stawa na 
czele wojsk swoich, odrzekł mi : że Król Polski 
jest wcale w innem od Królów Francuzkich położe- 
niu. Przypomniał mi potem ową sławną, przed kilku 
laty, przez Gazety zapowiadaną w Hiszpanii wypra- 
wę, na której Król Hiszpański miał osobiście dowo- 
dzić; jak ta pogłoska trwała 7. czy 8. miesięcy, jak 
nakoniec rzeczony Król wyjechał, dojechał do Bar- 
celony; jak wreszcie walecznie.... wrócił do Madry- 
tu. Wszystko to opowiadał arcy przyjemnie. — Dos- 
trzegłem to także w Królu Polskim, iż on nie mniej 
poważa osobiste cnoty W. K. Mości, jak godność 



132 POSELSTWO 

Jego korony ; a nie mogąc porównywać pustyń 
swoich z zaludnionem Państwem W. K. Mości, ani 
ubóstwa swoich krain z zamożną Francią, pragnie 
jedynie dorównywać wielkim i rycerskim cnotom 
W. K. Mści. W jednej tylko rzeczy, Najjaśniejszy 
Panie, Król Polski może równać się z Tobą, w miło- 
ści poddanych, którą mu pozyskałeś zabezpieczonym 
pokojem. Jakoż nie słychać tu nic tylko błogosła- 
wienie W. K. Mści za zjednany tym krajom pokój. 
Ojcowie opowiadają dzieciom swoim odebrane od 
Ciebie dobrodziejstwo, i uczą ich modlitwy za zdro- 
wie Twoje. — Najjaśniejszy Panie etc. 

AVAUX. 



HB. D'AVAUX DO KARDYNAŁA RICHELIEU 

15. Września, 1635. Malborg. 

Jako zawsze z obawą przychodzi mi zdawać 
JW. W. Wci sprawę z moich czynności, w których 
pełno bywa błędów, tak dziś przecie miło mi wziąść 
pióro do ręki, gdy o pomyślnym wypadku donieść 
mogę. Zawarliśmy nakoniec traktat, który lubo ma 
tytuł rozejmu, sianie jednak za dobry pokój, gdyż 
rozejm ten na lat 26. zawarty. Szwedzi oddająPolscze 



HRABIKGO D AVAUX. 



133 



Prusy; zatrzymują Inflanty; a Król Polski niezrzeka 
się swoich pretensij do korony Szwedzkiej. Bądź co 
bądź, Szwedzi wolni od wojny Polskiej, wyprawiają 
wojska swoje do Niemiec. Armia Polska usuwa się 
w głąb kraju ; wielu z niej ofiarują się przezemnie 
wejść do służby J. K. Mci, wielu odwróciłem od 
służby Hiszpańskiej. Niektórzy wszakże potrafią za- 
ciągnąć się do niej; lecz to będzie bez wiedzy Króla 
Polskiego, który wdzięczen J. K. Mości za doznaną 
pomoc i przychylność w zawarciu traktatu, głuchym 
był na wszelkie namowy powinowatego sobie domu, 
i postanowił ani posiłków Cesarzowi dawać , ani 
w żadne przymierza z nim wchodzić, lubo agienci 
Austriaccy wszelkich używali sposobów, by go od 
Francii oderwać; tak dalece, iż przedniejszym Panom 
Dworu Polskiego, już to znakomite pensie, już nawet 
dobra w Szląsku, ofiarowali. Ztem wszystkiem, Rról 
Polski, mimo spólności krwi z Cesarzem, tak wysoko 
poważa J W. W. Wść, tak gorąco życzy widzieć Go, 
mówić z Nim, iż mi nieraz powtarzał, jako dla sczęś- 
liwego ukończenia interesów, byłoby rzeczą koniecz- 
ną, abyś JW. W. Wść przybył na czas i miejsce trak- 
towania o pokój, a razem, Król Węgierski w imieniu 
Cesarza, a Hr. 01ivares w imieniu Króla Hiszpańs- 
kiego; że w takowym razie, i on sam osobiście zje- 
chałby na to zgromadzenie jako pośrzednik, z Kró- 
lem Duńskim > i z Kardynałem Barberinim , jeśliby 
Ojciec S. niezechciał się trudzić ; lecz przewidując 
niepodobieństwo zebrania tylu Królów i Xiążątrazem 4 



1 34 POSELSTWO 

najwięcej nad tern ubolewa, że nie widzi innej spo- 
sobności porozumienia się w obeczJW. W. Wścią. 
(Donosi polem Kardynałowi że jeśliby co poczynał 
na Morzu przeciw Hiszpanii, Szwedzi gotowi mu 
posłać 1 5 . okrętów.) 



HR D'AVAUX DO P BODTHILLIER 

Opusczamy lu, co już powiedziano w Raporcie do Króla z tejże daty. 

15. Września, 1635. Malborg. 

Król Polski zezwolił, aby armia Szwedzka w ciąg- 
nieniu swojem do Niemiec, przez kraj jego przecho- 
dziła. Cesarz będzie się na to niewątpliwie użalać i 
skarżyć. Dla uniknienia tego ile można umówiono 
się, że cała Piechota otrzyma pozwolenie przejścia 
pod pretextem jakoby była rozpusczoną. 

Hr. de la Gardę daje ciągłe dowody przychylności 
ku Francii; obecność jego w czasie traktowania o 
rozejm była wielce przydatną; swoją bowiem roztrop- 
nością i powagą, często hamował twarde i pyszne 
umysły swoich spółziomków, pochopnych lada o co 
do zapału. — Hetman Polski i Wda Bełzki są równie 
sczerymi stronnikami Francii. Zdaje mi się, iż należy 
starać się o utrzymanie przychylności tak znakomi- 



136 

tych osób, nawet teraz jescze; do czegoby listy 
J. K. Mci skutecznie posłużyć mogły; a gdyby do tego 
przyszło, sądzę, iż Hetman, który tu jest dożywotnim 
i jako Connetable, zasługiwał by na tytuł Kuzyna. 
Cesarz pisuje do niego bardzo często; równie do 
Kanclerza i do Wdy Ruskiego; który, cudem raczej, 
niż mojem staraniem, zupełnie się przemienił. Cesarz 
bowiem, nie miał gorliwszego ani znakomitszego 
nadeń, na tym dworze stronnika; a dziś oto już roz- 
puścił wojsko swoje, i żadnemu żołnierzowi niepoz- 
wolił zaciągać się do służby Cesarskiej. Prócz tego 
przyjmował mię z wielkim przepychem. Obdarował 
mię końmi, i zaklinał mię na wszystko, abym upew- 
nił J. K. Mość, iż gotów jest na usługi jego, i że 
wcale Cesarskim, jakim go udawano, nie jest; 
w czem odwoływał się do świadectwa Wojewody 
Bełzkiego, który do nawrócenia go wiele się przy- 
czynił; dodając iż nie tak dawno, Cesarz ofiarował 
mu Xięztwo na Szlązku, lecz że mu podziękował za 
to, przestając na swoich 600,000. zł. intraty i na 
swojej swobodzie. — Udało mi się odwrócić wielu 
naczelników od służby u Cesarza, który tu zesłał 
Pułkownika Meurder z dobrym zapasem pieniędzy, 
dla werbunku żołnierza. Gdybym już miał pod ręką 
100,000. Talarów, które mi P. Beauregard wiezie, 
mógłbym wiele ochotników zaciągnąć; tymczasem 
utrzymuję ich obietnicami. — Mam też sobie za po- 
winność oddać należną pochwałę gorliwości Pana 
u"Ayaugour, i jego poświęceniu się w ciągu całe tej 



136 



POSELSTWO 



negociacii; gotów on był umrzeć razem zemną, gdy* 
by Poseł Angielski na gwałt się był odważył; lecz 
wszystkie groźby jego i cała straż Szkocka , która 
mu dwa dni assystowała, dodały tylko więcej świet- 
ności mojemu nad nim tryumfowi. Zresztą, nie po- 
dobna mi jest wyrazić wszystkich uprzejmości, któ- 
rych doznałem, ja sam tylko, od Króla Polskiego 
i od znakomitych Panów dworu jego., a na co inni 
Posłowie, których nie traktowano podobnie, patrzyli 
okiem zawistnej niechęci. — Bo oprócz podpisania 
traktatu, do czego sam Król podał mi pióro, gdy już 
każdego znas, z rozkazu Króla obdarzono zwyczajnym 
podarunkiem małej wartości, rzeczony Król kazał mi 
przy tern oświadczyć, iż wolą jego jest, przed moim 
odjazdem, pokazać mi wojsko Polskie w szyku bojo- 
wym. — Udałem się przeto do namiotu, gdzie z nad- 
zwyczajną grzecznością dał mi pierścień diamentowy, 
który ze swego zdiął palca, mówiąc, iż go nosił przez 
wiele lat. Pierścień ten szacowany więcej niż 3000.fr. 
Z tamtąd udał się ze mną na plac parady, gdzie mi po- 
kazywał z widoczną radością, i wymieniał, wszystkie 
szwadrony, mianował Kapitanów , tłumaczył szyk 
w jakim stawać zwykli przeciw Turkom, i przez cały 
czas ani na krok nie odpuścił mnie od siebie. Mówił 
mi wiele o J. K. Mci, i o jego wojennych zdolnoś- 
ciach, o których, dodał, że jest dobrze zawiadomio- 
ny. W końcu oświadczył, iż chciałby odtąd wejść 
w ściślejszą korrespondencią z J. K. Mcią. Poczem 
kazał mi pozostać incognito w kącie swego namiotu, 



HRABIEGO D'AVAUX. 137 

abym miał przyjemność widzenia Posła Moskiewskie- 
ko, klóry nie bawnie miał przybyć : « Przypatrzysz 
« się, rzekł mi, barbarzyńskim grzecznościom. » — 
Gdy Poseł odszedł, Król mi opowiedział o co rzecz 
szła i jaką miał mu dać odpowiedź, na podane przezeń 
propozycie; mówił jescze ze mną obszernie i z wielką 
poufałością, i przy pożegnaniu kilkakrotnie mię po- 
całował. — List który mi wręczył do J. K. Mci, tu 
dołączony., przekona czyli ze mnie był kontent. Do- 
wiedziałem się niedawno , że Hrabia na Lesznie , 
starszy syn Wojewody Bełzkiego, który przed dwoma 
czy trzema laty był we Francii, jest mianowan przez 
Króla Polskiego Posłem nadzwyczajnym do Francii, 
i że ten w krotce wyruszy. Wiek jego między 29. a 
30. laty, niedał mu jescze potrzebnego doświadczenia; 
ale na to miast, wychodzi z dobrej szkoły domowej, 
ze zdrowym rozsądkiem i z wielką przychylnością ku 
Francii. Przesyłam sześć wierszy Łacińskich, które 
mi jego Ojciec ofiarował, z powodu tego pokoju, etc. 

AVAUX. 



WW^AiWWWWWW 



138 POSELSTWO 



SZYK BOJOWY ARMII POLSKIEJ ZA WŁADYSŁAWA IV. 

Dołączona tu Rycina zdjąla jest z rysunku przysłanego przez Hr. 
d'Avaux Dworowi Francuzkiemu. Należącą do lego rysunku lisię 
Pułków i ich Dowodzców lub właścicieli, drukujem w języku 
Francuzkim zachowując ściśle originalną pisownią nazwisk, której 
w wielu miejscach niepodobna byłoby, z pewnością poprawie. 

llste des offigiers de l ? armee du roi de pouloigne, 
lorsqu'elle fut mise en bataille, Pres de marie- 

WERDER, LA TREVE ETANT CONCLUE AVEG LES SUEDOIS. 

1. M. Budichefsky, Capilaine des . Cosaąues. 

2. M. Chertwertinsky .... Cosaąues. 

3. M. Danielowisch Cosaąues. 

4. M. Firley, Lanciers. 

5. M. le Gouverneur deRamienick, . Lanciers. 

6. M. le Pr. Wisniowisky . . . . Lanciers. 

7. M. lePalatindeBraslawsky, . . Lanciers. 

8. M. le Woywodish de Kalis . • . . Lanciers. 

9. M. le Gouverneur de Drahinsky, Capit. des 

Reislres ou Chevaux legers. 

10. M. Danielowish, fils du Palalin de Russie, 

Colonnel de 1,000 Fantassins. 

11. M. Daschz , Capitaine des . . . Reislres. 

12. M. NiemerischetleChevalierde Radze wille, 

Colonnels de 600 Fantassins chacun. 1200 h. 

13. M. Potosky, fils du defunt Palalin de Brasla- 

wie , Capitaine des Reistres. 

14. M. Rosen, Colonnel des Gardes du Roi. 1000 h. 

15. M. le Gouverneurde Ragny, Cap. des Reislres. 



HRABIEGO D'AVAUX. 139 

16. M. le fils du Pal. de Posn. , Capit. des Lanciers. 

17. M. Niemerisch, Lanciers. 

18. M. le Gouv. dePokryninsky. . Lanciers. 

19. M. Sadofsky, Lanciers. 

20. M. le fils du Pal. de Braslawie . . Lanciers. 

21. M. Kachofsky, Capitaine des. . Cosaąues. 

22. M. le fils du Pal. de Braslawie. . . Cosaąues. 

23. M. Charnewsky Cosaąues. 

24. M. Baworofsky, Cosaąues. 

25. M. Balaban , Cosaąues. 

26. 27. M. Roltofsky, Commandant trois compa- 

28. gnies des Dragons. 600 hommes. 

29. M. le GouYerneur Langskorons ky, Capit. 

des Lanciers. 

30. M. le fils du Pal. de Russie, . . . Lanciers. 

31. M. Miele sky, Capitaine des . . Cosaąues. 

32. M. Minor Cosaąues. 

33. M. Chwersky Cosaąues. 

34. M. le fils du Pal. de Russie, Cap. des Cosaąues. 

35. M. Nieborów sky, Capitaine des . Reistres. 

36. M. Buttler, Colonnel de uiilleh.de pied. 1000 h. 

37. M. Leon, Colonnel de milleh. a pied. 1000 h. 

38. M. le fils du Palat. de Russie, Colonnel de mille 

Fantassins 1000 h. 

39. M. Chewakowsky . Capitaine des Reistres. 

40. M. Rusborsky Reistres. 

4 1 . La compagnie du Roi Lanciers. 

42. M. Pawio sky, Capitaine des. . . Cosaąues. 

43. M. Jurdan Cosaąues. 

44. M. Weyer Cosaąues. 

45. M. Vice-Chancl. Zamoyski. . . Lanciers. 

46. M. leMarąuis de Pinckoff. . . Lanciers. 



140 



POSELSTWO 



47. M. Buttler, Gapitaine des. . . Dragons. 

48. M. le Palatin de Russie Dragons. 

49. M. le Palatin de Russie Dragons. 

50. M. Karchinsky, Capitaine des. . Cosaąues. 

51. M. Cetner Cosaąues. 

52. M. Lezinsky Cosaąues. 

53. M. Goluchofsky Cosaąues. 

54. M. le Gouv. de Ridacaon. . . . Cosaąues. 

55. M. Frid. Danhoff, Colonnel des. . Dragons. 

56. M. le Gouv. de Ridacon , Capitaine des Lanciers. 

57. M. Klotnisky Lanciers. 

58. M. Las eh Lanciers. 

59. M. Henry Danhoff et M. Kroncinsky., Co- 

lonels de mille hommes a pied. 1000 h. 

60. M. Konin sky, Capitaine des . . Lanciers. 

61. M Capitaine des Reistres. 

62. L'infanterie Hongroise qui est le regiment des 

Gardes du General Koniecpolsky. 1200 h. 

63. M. Koniecpolsky, Capitaine des Reistres. 

64. M Capitaine des Lanciers. 

65. M. Artichefsky, Colonnel de 1000 h. a pied. 

66. M. Rolkiesky, Gouv. de Kalus, Capitaine des 

Lanciers. 

67. M. le Palatin de Russie Lanciers. 

68. M. Kamieniesky Lanciers. 

69. M. Frid. Danhoff, Capitaine des Dragons. 
70 

71. M. le Gouv. de Skala , Capitaine des Cosaąues. 

72. M. Ginsky Cosaąues. 

73. M. le Gouv. de Kalusch. . . . Cosaąues. 



\\\ VW WVi VWXX"V vxx> 



j r"i r i 



— ^F 11 ^- _ j l -t- j =7^ - — , w □ yupg f r - - , sf = 

* .- w -J7-* * * ■» Ł » .7 4t <* 

lZJ i lZI 

1 7! 

A _J 



lancie/? 

fosayues 

ftctstscs PU (Ąrcnifj łecet 

Draysas 



% 



Ethelle dc i///lc /ueds 



HRABIEGO d'aVAUX. 141 



MEMORIAŁ DLA HR D'AVAUX- 

5. Października i635. au Camp de Cceur. 

Jeżeli sprawa traktatu, między Szwecią a Polskę, 
ukończy się tak, jak J. K. Mść spodziewa się, po ode- 
braniu ostatnich listów Hr. d'Avaux, w takim razie, 
potrzeba będzie utwierdzać Króla Polskiego w obja- 
wionym przezeń zamiarze, wojny Tureckiej; dając 
mu otuchę w ogólnych wyrazach, a nic ze strony 
J. K. Mci nie przyrzekając, że wszyscy Monarchowie 
i Xiążęta Chrześciańscy, bez wątpienia wspierać go 
nieomieszkają w tak świętem przedsięwzięciu; i że 
tym najpewnej sposobem pokój Chrześciaństwa 
ugruntować się może. Hr. d'Avaux zwróci baczność 
na to, co mu rzeczony Król powiadał, że po zawartym 
rozejmie, wojsko swoje na wspomniony cel zachowa 
pod bronią, i starać się będzie z gruntu wybadać, 
czy tylko to nie jest udatnym pozorem do zatrzymania 
armii na stopie wojennej, aby w potrzebie dać pomoc 
Cesarzowi, jak się tego sam Hr. d'Avaux z razu dom- 
niemywał. Wprawdzie zapobiegło się już temu arty- 
kułem traktatu między Polską a Szwecią, który wa- 
ruje że Polakom niewolno będzie wysyłać żadnego 
oddziału wojska do Niemiec, ani przeciw Szwedom, 
ani przeciw ich sprzymierzeńcom ; jednakowoż dla 
tern lepszego ubezpieczenia się, trzeba namawiać 
Króla Polskiego do wojny Tureckiej, wystawieniem 



1 42 POSELSTWO 

łatwych korzyści lej wyprawy i nadzieją pomocy 
Państw Chrześciańskich; co zapobiegłoby również za- 
ciągowi do wojska Cesarskiego osób partykularnych, 
do czego niektórzy Polacy, podług raportu Hr. d'A- 
vaux, mają ochotę, a którym o to tylko idzie, aby 
znaleść służbę wojskową. Dla odwrócenia ich wszel- 
kiemi sposobami od służby Austriackiej, nietylko 
J. K. Mść potwierdza, to co Hr. d'Avaux proponuje, 

aby Generał zaciągnął ich jak najwięcej do 

służby Szwedzkiej ; ale owszem rad jest temu, iż 
Hr. d'Avaux stara się nakłaniać dowódców Polskich 
Kawalerii, do służby J. K. Mci z pocztami ochotni- 
ków; mają oni być gotowi służyć gdziekolwiek wy- 
padnie, i wyruszyć na przyszłą wiosnę w końcu Mar- 
ca,jeślitaka będzie wola J.K. Mci. — KrólJmć chętnie 
przeznacza 100,000. Talarów, tak na zaciąg, jak na 
żołd trzech pierwszych miesięcy; — im osczędniej da 
się to wykonać,, tem lepiej będzie. Należy wcześnie 
umówić się z nimi, jakiemi drogami byłoby najdo- 
godniej ciągnąć, czy wypaduie do Francii, czy do 
armii sprzymierzeńców. Zamawiając tedy do służby 
J. R. Mci, stosownie do powyższych warunków, 
Hr. d'Avaux starać się będzie odwrócić ochotników 
Polskich od służby Cesarskiej, co mu J. K. Mść jak 
najmocniej zeleca. 

Hr. d'Avaux, za każdą sposobnością, powtarzać 
będzie Królowi Polskiemu oświadczenia sczególnego 
affektu J. K. Mci, i najlepszych chęci przyłożenia 
się do uskutecznienia zamiarów rzeczonego Króla, 



HRABIEGO D'AVAUX. 143 

co do zaślubienia Palatynówny. Jakoż Poseł J. K.Mci 
w Rzymie już otrzymał rozkaz silnego wstawienia 
się do Papieża o potrzebnądyspensę. Niezwłocznie 
też wysłany będzie do Rzymu Biskup Montpellierski, 
mąż wielkiej nauki, doświadczenia i biegłości, w in- 
teresie mniemanego małżeństwa brata J. K. Mci, 
z wyraźnem poleceniem, kiedy i jak ma działać 
w Imieniu J. K. Mci, dla wyjednania wspomnionej 
dyspensy. Jeśli ta przysługa, a co większa, jeśli na- 
dzieja wydania siostry, za brata J. K. Mci, mogą 
znęcić Króla Polskiego do połączenia się z interesa- 
mi J. K. Mci i sprzymierzonych, i skłonić go zara- 
zem do tego, o czem się już Hrabiemu d'Avaux w po- 
przednich depeszach mówiło, mianowicie w memo- 
riale z dnia 3. z. m.; w takim razie należy ponowić 
wzmiankę o rzeczonem małżeństwie, niewchodząc 
wszakże w żadne zobowiązania się. — Gdyby się zaś 
pokazało , że małżeństwo z Palatynówną skutku nie- 
weźmie, Hr. d'Avaux zalecać będzie jedną z Xiężni- 
czek wymienionych w poprzednich depeszach. 

Podpisano : LOUIS. 

a miej BOUTHILLIER, 

DODATEK DO POPRZEDZAJĄCEGO MEMORIAŁU. 

Po podpisaniu ostatniego Memoriału , doszło do 
wiadomości J. K. Mci, że 4,000. Polskiej Jazdy przy- 
było do Króla Węgierskiego, któVy spodziewa się 



144 POSELSTWO 

jescze więcej. To powoduje J. K. Mść do wyraźnego 
polecenia Hr. d'Avaux, aby się skarżył przed Kró- 
lem Polskim o to, że jego poddani służą przeciw 
J. R. Mci, a nawet sam Xiąże Kazimirz brat jego; 
co się nie zgadza wcale ani z uczuciami Króla Pol- 
skiego, których J. K. Mść po nim oczekiwał ; ani 
z ową przyjaźnią , klórą dla niego sam statecznie 
chował , i której najlepszym dowodem ofiarowane 
pośrzednictwo, nieodmawiana pomoc, i nakoniec 

zawarty rozejm Rzeczony Król Polski nie może 

wymawiać się tem, że wolno jego paddanym zacią- 
gać się do służby gdzie im się podoba. Posiłek tak 
wielkiego korpusu Jazdy, a z nim osoba Xięcia Kazi- 
mirza, niemoże to uchodzić za \» f yprawę awantur- 
ników. 

Powtarza się Hrabiemu d'Avaux, aby, jeśli podob- 
na, skłonił Króla Polskiego do rozpoczęcia sprawy 
o Szląsk, zapewniając, że J. K. Mść wspierać go bę- 
dzie całemi swemi siłami, co też i Szwedzi uczynią. 

Hr. d'Avaux oświadczy Królowi Polskiemu, że 
J. K. Mść odebrał wiadomość z Rzymu o zmniejsza- 
jących się trudnościach względem mariażu z Palaty- 
nówną, od chwili jak J. K. Mść zaczął starać się o 
to; czego i nadal niezaniedba, aż do pożądanego, dla 
Króla Polskiego, tej sprawy rozwiązania; bo J. K. Mść 
pragnie mieć odtąd udział w interesach rzeczonego 
Króla, w czem wszakże słusznej spodziewa się wza- 
jemności; i na niej polega. 



HRABIEGO D AVAUX. 



MEMORIAŁ DLA HR D'AVAUX O ZAWARCIU TRAKTATU 
Z POLSKA. 



J. K. Mść przekonanym jest, iż jednym z głównych 
śrzodków zachęcenia Szwedów do wytrwałości, bę- 
dzie projektowany zaciąg 4,000. Kozaków i 6,000. 
Piechoty, złożonej z Polaków lub Niemców, zamó- 
wionych z tamecznego wojska.— Hr. d'Avaux w u- 
formowaniu tego korpusu będzie mieć wzgląd na to, 
aby mieć najlepszych dowodzców i naj wyborniej szego 
żołnierza, na których męztwie i wierności można by 
było polegać. — J. K. Mść poleca Panu Canasille, 
aby w przejeździe przez Amszterdam wziął wexel na 
300,000. liwrów, płatny w Gdańsku, na koszta za- 
ciągu i transportu. Prócz tego wkrótce wyprawią się 
okręty ładowne solą na sprzedaż do Gdańska, dla 
dopełnienia summy, która, według obrachowania 
P. Canasille będzie wystarczającą na zaciąg rzeczo- 
nej liczby wojska i sprowadzenia go morzem do Fran- 
cii. 

Z tego względu J. K. Mść uważa za rzecz potrzebną, 
aby Hr. d'Avaux zabawił czas jakiś w Gdańsku lub 
w innem sposobniejszem ku temu miejscu. RrólJmć 
posyła mu umocowanie do zawierania umów z do- 
wódzcami i officerami, i wydawania patentów. — 
J. K. Mść mniema, że rzeczone wojska będą mogły 
wypłynąć najpóźniej w Kwietniu, o czem jednak 

10 



146 POSELSTWO 

Hr. d'Avaux będzie mógł pewniejszą przysłać wia- 
domość. Zdaje się, że takowy zaciąg wzmocni odwa- 
gę Szwedów i podniesie męztwo Elektora Brande- 
burskiego i innych sprzymierzeńców, i skłoni ich do 
tern raźniejszego wspierania usiłowań J. K. Mci po- 
dejmowanych w celu otrzymania dobrego i pewnego 
pokoju.... 

Nie trzeba wszakże robić takowych umów, któreby 
odejmowały J. K. ftiści możność sprowadzenia tego 
wojska do Francii, co jest głównym Jego zamiarem, 
jeśliby go niechciał, dla dywersii, użyć w tamtych 
stronach lub w krajach Niemieckich. 

Hr. d'Avauxprzy zdarzonej sposobności da poznać 
Królowi Polskiemu, że pomimo licznych uraz do do- 
mu Austriackiego, J. K. Mść nie ma przecież innej 
myśli, jak tylko, aby siebie i swoich sprzymierzeń- 
ców od napaści zabezpieczyć; że J.K.Mść widzi zbo- 
leścią, w ręku Hiszpanów, Cesarza, który, zostawio- 
ny sam sobie, sprawiedliwszej trzymałby się drogi... 
J. K. Mść i Jego sprzymierzeńcy, radzi będą mieć 
Króla Polskiego , za mediatora przy traktowaniu o 
pokój; a chociażby Cesarz i niechciał przystać na to, 
rzeczony Król mocen będzie wysłać swoich Posłów, 
jako uproszony do tego od J. K. Mści, w sprawie, 
gdzie istotnie potrzeba, aby Monarcha takiego jak 
on znaczenia i takich przymiotów, przyłożył się do 
utrzymania wagi, przeciw gwałtownym i niegodzi- 
wym zamysłom Hiszpanów. — Rzecz ta zręcznie, 
podług zwykłej Hr. d'Avaux roztropności kierowa- 



117 

na, może, przy oświadczeniach szacunku i ufności, 
posłużyć do powiększenia dobrego między dwoma 
koronami zachowania , i sprawić skutki przeciwne 
dążeniom domu Austriackiego. — J.K. Mość pewnym 
jest, że wspomnieni Posłowie będą tranie wybrani, 
dopełni ąwiernie poleceń swego Króla, i niedadzą się 
uwieść, pod pretextem religii, na szkodę J. K. Mci, 
i Jego sprzymierzeńców. Trzeba się starać, ile można, 
aby im dane było pełnomocnictwo do potwierdzenia 
i gwarantowania, imieniem Króla Polskiego, wszyst- 
kich warunków zawrzecć się mającego traktatu , 
w którym rzeczony Król i Korona Polska uważani 
będą przez Francią za jej sprzymierzeńców; co ich 
zasłoni nadal od zamachów domu Austriackiego. 

Co do Małżeństwa Króla Polskiego z Palatynówną, 
Hr. d'Avaux upewni go, że J. K. Mść wszelką mu 
w tein pomoc ofiaruje, jak o tern pisano w poprze- 
dzających depeszach. Jeśliby jednak było podobieńs- 
two skłonić go do pojęcia żony we Francii, czy to 
Panny de Bourbon, czy Xiężniczki Marii, — Hr. d'A- 
vaux mocen będzie poddać mu ten projekt, tak jed- 
nak ostrożnie, aby ta zmiana propozycii nie ułatwi- 
ła związku z Domem Austriackim. Przy niniejszej 
depeszy, załączone są listy J. K. Mci, do niektórych 
Panów Polskich i Szwedzkich, których Hr. d'Avaux 
użyje przezornie, aby innych tern nie obrazić. Jest 
między niemi list do Hetmana Polskiego i do Gene- 
rała de la Gardę z tytułami Kuzyna. Wszakże posy- 
łają się się inne bez tego tytułu, wątpliwość bowiem 



148 POSELSTWO 

zachodzi, czy właściwym jest dla osób którzy nie są 
Xiążętami. J. K. Mość zdaje się w tern na sąd 
Hr. d'Avaux. 

Podpisano : LOUIS. 

a niżej BOUTHILLIER. 



OJCIEC JOZEF DO HRABIEGO D'AVAUX. 

Franciszek Leclerc du Tremblay, zwany pospolicie Ojcem 
Józefem, zrazu waleczny żołnierz, potem Kapucyn, niepo- 
spolitą głową zalecony Kardynałowi Richelieu, i wprowadzon 
przezeń do Rady Stanu , należał, jako jedyny powiernik , do 
wszystkiego co ów sławny Minister poczynał. « Wielka machina 
« Rządu, mówi Chateaubriand , ruszała się na skinienie Ojca 
« Józefa , który w zanadrzu swojej rewerendy, nosił złoto i łaski; 
« i który w czasie Mszy zapytywan o decyzyią : Na szubienic e, — 
« na szubienice, — odpowiadał, między jednem a drugiem Dominus 
« Vobiscum. » ■ — Gdy umarł (i638) a Straciłem prawą ręką » 
zawołał Richelieu. — 

8. Października, 1635. Paryi. 

Dla pospiechu odjeżdżającego Kuriera, nie mogę 
szeroce do JWPana pisać; powiem Mu tylko, iż Xże 
Kardynał zamyśla Go użyć do traktowania o Pokój 
powszechny, jeśli przyjdzie do tego; co wszakże nie- 
prędzej nastąpić może jak w końcu zimy, a to dla 
wielu przedugodnych trudności, które wprzód ułat- 
wić wypadnie. Tymczasem oddasz JWPan nie lada 
jaką przysługę, owszem dopełnisz miary tylu już 



HRABIEGO D'AVAUX. 149 

przysług uczynionych, jeśli zniewolisz Króla Pols- 
kiego, wszelkiemi sposobami na jakie zdobyć się 
potrafisz, aby DomRakuzki, ze swej strony w niespo- 
kojności utrzymywał, bądź co się tycze Szląska, bądź 
co do należnego mu długu posagowego. — Król Polski, 
tym sposobem dwóch rzeczy dopiąć potrafi: najprzód, 
przyczyni się, a co nie małą okryje go chwałą, do 
przyspieszenia powszechnego pokoju; powtóre, może 
odzyskać własność swoją, do czego trudno mu po- 
dobno będzie pogodniejszą znaleść porę. Tak, a nie 
inaczej działając, potrafi on zająć śmiało i pożytecz- 
nie właściwe stanowisko w traktowaniu o pokój; 
w czem Najjaśniejszego Króla naszego i jego sprzy- 
mierzeńców będzie miał po sobie. Na lepsze mu to 
wyjdzie, niż gdyby występował jako nieczynny i 
obojętny pośrzednik, i może nawet na pośmiewisko 
się narażał, jak się przydarzyło z łaski Cesarza Kró- 
lowi Duńskiemu, który za swój trud, jescze i Bremę 
utracić może. Nie tajno to być musi Królowi Polskie- 
mu, jak dalece pożyteczną stać mu się może pomoc 
Najjaśniejszego Króla naszego i jego sprzymierzeń- 
ców , do utrzymania na wodzy fakcii Hiszpańskiej, 
która tak oczywiście opiekuje sięXciemKazimirzem, 
bratem jego. Dobrze więc sobie poradzi, jeśli wią- 
zać się z Domem Rakuzkim, i jawnemu nieprzyjacie- 
lowi podawać ręki, niezechce. Wie przecież jak na 
tem wyszedł Xże Bawarski. Jeśli Król Polski ma wy- 
słać Poselstwo do traktowania o Pokój, pilnie baczyć 
należy, na wybór Posła, od którego skutek zamiarów 



J 50 POSELSTWO 

Króla Władysława, co do Palatynowny, zależyć bę- 
dzie. 

Zgadzają się tu na to, iż po zawarciu Pokoju, do 
utrzymania go nadal, wojna przeciw Turkom, najbez- 
pieczniejszym stanie się środkiem ,* do czego Austria 
chyba siłą zniewoloną być może; i najdziem na to 
sposób. Trzeba się starać, zwrócić ku temu myśli 
Króla Polskiego. Trzeba mu dać do zrozumienia, iż 
Najjaśniejszy Król nasz, potrafi dopomóc mu w lej 
okazii, do nabycia znacznych posiadłości. Pan de 
Thou nie jedzie już do Konstantynopola, wyszle się 
tam kto inny, zdolny do wielkich zamiarów, ale do- 
piero po powrocie Sułtana. Xże Kardynał radby bar- 
dzo, aby Hrabia D'Avaux, udał się tam, choć na rok 
jeden, dla usłania drogi dalszym projektom. Ale do 
tego potrzebne zdrowie i wynagrodzenie położonych 
już zasług. Będzie kolej i na to. — Proszę Pana, abyś 
był pewnym, iż jestem na Jego rozkazy; a bardzo mi 
przykro, iż dotąd w skutku życzliwych chęci moich, 
okazać Mu nie byłem w stanie. 



OJCIEC JOZEF DO HR D'AVAUX 

10. Października, 1635. 

Odebrałem świeżo list JWWPana z dnia 21. Sier- 
pnia, i niezwłocznie pokazałem go Xciu Kardynałowi, 
który się nim niewypowiedzianie ucieszył; wielce on 
z tego powodu, wychwalał zasługi Hr.d'Avaux, iży- 



HRABILGO D*AVAUX. 151 

czy abyś się liczył w rzędzie najlepszych jego przyja- 
ciół ; przyznaje, że Francia mocno mu jest obowią- 
zaną. Polecił mi abym toż samo w imieniu Jego, pisał 
do JWWPana ; samby był pisał, gdyby nie był za- 
jęty depeszą , w której donosi Królowi Jmci jak zna- 
komite odbiera od JWWPana usługi. 

Podobał mu się niezmiernie projekt JWWPana 
zaciągu trzech lub czterech tysięcy Jazdy Polskiej , i 
liczy go na karb niepospolitej przezorności i gorliwo- 
ści. Dowiesz się JWWPan z przyłączonej tu dawniej- 
szej depeszy, iż Król Jmć upoważnia Go użyć na ten 
koniec 300,000. liwrów. Dziś Xiąże Kardynał prosi 
JWWPana, abyś, gdziekolwiek niniejszą depeszę 
odbierzesz, rozpoczął wszelkiemi siłami starania o za- 
ciąg 4,000 Jazdy Polskiej , które trzeba będzie spro- 
wadzić przez Prussy, Pomeranią, Meklemburg, 
Westfalią, a połączywszy z Landgrafem Hessen- 
Kasselskim, do Moguncii; — albo też przez Fryzią i 
Hollandią^ jak uczynił Pułkownik Rantzau. Zamia- 
rem Króla Jmci byłoby użyć to wojsko przeciw Kro- 
atom, uformowawszy z niego osobny Korpus, łącząc 
z niem naszą lekką Kawalerią niedość na trudy za- 
hartowaną. Dla tego trzebaby to wojsko wcześnie 
przygotować aby nie wzdragało się na żadne próby, i 
nie tęskniło tak bardzo jak żołnierz Francuzki, do 
domu; dokąd, nie tak też to łatwo będzie mu powró- 
cić. Do życzenia jest, aby na dowódców wybrać 
ludzi znakomitych i przywiązanych do Króla Jmci, 
a razem doświadczonych żołnierzy i w rzemiośle 



152 POSELSTWO 

swojem zakochanych , którzyby umieli dotrwać do 
końca wojny. Trzebaby przygotować do naszych 
zamiarów jak najwięcej żołnierzy w Polscze , aby 
na każdy przypadek mieć tam dla nas zapas Jazdy. 
Dobrześ JWWPan doradził Generałowi de la Gardę, 
aby Jazdą Polską zasilił Baniera ; trzeba bowiem tęgo 
działać jeśli chcemy pokoju. Przedewszystkiem miej 
JWWPan na to baczność, aby Szwedzi niedali się 
oszukać obietnicom Cesarza i Elektora Saskiego, i 
niezawarli z nimi osobnego Pokoju. Kroi Jmć posta- 
nowił niezachwianie zeswemi, we Włoszech i w Hol- 
landii, sprzymierzeńcami, zginąć raczej niż zezwolić 
na pokój, bez Szwedów. Pokój ten będzie powszech- 
nym, dla wszystkich, ale trzeba żeby każdy powin- 
ności swej dopełnił. 

Jeżeli Król Polski uderzy na Szląsk , Kroi Jmć 
dopomoże mu do tego wszelkiemi siłami; i pokaże iż 
nadeń i nad jego sprzymierzeńców, Polska nie znajdzie 
lepszych przyjaciół. Kroi Jmć., niepożałuje żadnej 
pomocy aby, Króla Polskiego i Dom jego uposażyć 
krainami , kosztem dwóch nieprzyjaciół publicznego 
pokoju, z których jednym jest Turek , Dom Aus- 
triacki, drugim. Cieszę się mocno nabytą przez 
JWWPana chwałą, klorą wszyscy Jego przyjaciele 
wysoko cenią. Jestem etc. 

P. S. Niepotrzebujemy z Polski Piechoty która nie 
wiele warta, tylko Jazdy. 

WWWMWj vw wy xw 



HRABIEGO D^YAUN. 153 

FORMA LISTÓW LUDWIKA XIII. DO SENATORÓW 
POLSKICH- 

1635. 

Hr. d'Avaux, mój nadzwyczajny Poseł, zdając mi 
sprawę w depeszach swój eh o tern co zaszło w czasie 
negociacii i zawarcia traktatu rozejmu, do którego 
przy łożyłem się za pośrzednictwem jego, uwiadomił 
mnie o niewątpliwej przychylności WWPana dla tej 
Korony; z tego względu postanowiłem niniejszym 
listem oznajmić iż mu za to wdzięczen jestem, i rad- 
bym znaleść sposobność abym to lepszym dowodem 
potwierdził. Tymczasem proszę abyś wierzył iż tego 
najmocniej życzę; i że WWPana, wielce poważam, 
skłonionym będąc ku temu znamienitemi WWPana 
zasługami, o których miHr. d'Avaux donosi. Proszę 
Boga aby WWPana chował w swojej świętej opiece. 



IW\/WMW\IW\MV\!VW 



LUDWIK XIII. DO WŁADYSŁAWA IV. 

Intytulacia tego listu jest następująca : « d tres haut, tres excellent 
• et tres puissant Prince, notre tres cher et tres ame bon Frere et 
« Cousin, ie Roy de Pouloigne et de Suede. » 

1635. 

Z wielką pociechą dowiedzieliśmy się z listu 
W. K. Mości przesłanego nam przez nadzwyczajnego 
Posła naszego Hr. d'Avaux, o zadowolnieniu W. K. 
Mości z postępowania lego Posła i z pomyślnego 



154 POSELSTWO 

zawarcia traktatu rozejmowego, do któregośmy się 
za jego pośrzednictwem, przyczynili. Tenże Poseł 
donosi nam, iż W. K. Mość upewniałeś go o przy- 
chylności swej ku Nam; a ta wiadomość niewypo- 
wiedzianie Nas ucieszyła i wzbudziła w nas uczucia 
sczególniejszej dla W. K. Mości przyjaźni, tem bar- 
dziej, że nie jest Nam tajno, iż zalety i cnoty osobiste 
W. K. Mci wyrównywają godności, którą piastujesz. 
Wielce się przeto radujem widząc, że wspólny Nam 
interes ułatwiony przez pośrzedniclwo rzeczonego 
Posła, utwierdza dobre zachowanie od dawna mię- 
dzy naszemi koronami trwające. Obyto także mogło 
zaprowadzić coraz silniejsze osobiste między nami 
stosunki, czego My najmocniej życzym, i o czem 
Poseł nasz nieomieszka W. K. Mci mówić. Polegam 
zupełnie na nim tak co do tej okoliczności, jako i co 
do interessów biegących które żądamy, jak to on 
W. K. Mci oświadczy, doprowadzić do pomyślnego 
kresu, aby tym sposobem otrzymać dobry powszech- 
ny pokój. Racz W. K. Mść zaufać jemu tyle ile Nam 
samym, w T tem wszystkiem co on w naszem Imieniu 
mówić będzie. Pochlebne i zasczytne świadectwa, 
które W. R. Mść dajesz Posłowi, który się przyłożył 
do zawarcia rozejmu, skłaniają nas do zapewnienia 
rzeczonego Posła, iż zasługując na względy W.K.Mci 
tem samem i na nasze zasłużył. 

vwwv WWW wvv\v 



155 



HR D'AVAUX DO SOBIESKIEGO. 

1635. Gdańsk. 

Piszę doJ WWPana po francuzku, bo piszę w intere- 
sie Francii; pewnym będąc że kto tak doskonale jak 
WWPan mówi naszym językiem, musi mieć i serce 
nam przychylne. To właśnie daie mi dobrą otuchę 
przychylnego ze strony J WWPana przyczynienia się 
na Sejmie za prośbą moją objawioną w przyłączonej tu 
depeszy. — Prócz tego wszakże, poczytałem za powin- 
ność, napisać do JWWPana osobno te słów kilka, 
aby się przypomnieć łaskawym Jego względom., i 
upewnić Go, iż jeżeli nie potrafię inaczej się Mu 
odwdzięczyć, to przynajmniej wszędzie głosić będę 
wielkie zdolności, któremi słyniesz na Sejmach, i 
tym przynajmniej, starać się będę wypłacić z długu 
wyświadczonej dla mnie uczynności, w każdej nada- 
rzonej do tego okazii; wyznając się żem jest JWWPa- 
na najżyczliwszym sługą ł . 

AVAUX. 

VW\IV\\VVW\MV\lWV 



1 Bilet ten pisany do Jakuba « que je vous escris; et vous n'en 

Sobieskiego, ojca Jana III. wielce « scauriez pas bien la langue, si 

zasłużonego męża, którego by mo- « vous n'y aviez mis le coeur. 

żna wystawić za wzór cnoty, <' Cella me fait esperer que vous 

nauki, obywatelstwa dawnych « contribuerez volonliers 

Polaków. Przytaczamy początek « en vostre Dietę a ce que 

tego biletu w języku francuzkim : « j'y demande. »— Możnaby dziś 

« Je vous escris en francois , Deputowanym Francuzkim przy- 

« puisque c'cst pour la France pomnieć jak to bywało przed laty. 



156 POSKLSTWO 



MEMORIAŁ KROŁESKI DO HRABIEGO D'AVAUX 



Memoriał ten jest powtórzeniem, projektów dyplomatycznych w po- 
przedzających depeszach podawanych ; — jest materiałem do 
traktatu zaczepnego i odpornego między Francią a Polską; — 
jest ideałem polityki Europejskiej pojmowanym przez najbie- 
glejszego z Ministrów Francuzkich. — Lecz Państwo Polskie z[na- 
tury i położenia swego powołane do wielkiego znaczenia w Euro- 
pie, winą Konstytucii swojej, chybiło powołania. Król Polski 
nie mógł nic stałego, nic energicznego przedsiębrać. — Po tak 
ścisłych stosunkach z Francią Władysław IV. żeni się z Austriacz- 
ką. — Wchodzi więc v Systemat Cesarstwa? — nie. — Po 
śmierci pierwszej żony, bierze Xiężniczkę Francuzką z rąk Maza- 
riniego. 

11. Grudnia, 1635. St-Germain. 

Po memoriale, z dnia 24. Listopada, Król Jmć 
poczytał za rzecz potrzebną, przesłać jescze niniej- 
szy do Hr. DWvaux, wraz z umocowaniem do trak- 
towania z Królem Polskim i ze Stanami, jeśli ku temu 
skłonność okażą ; a to pod następnemi warunkami. 

Hr. D'Avaux oświadczy Królowi Polskiemu, że 
jeśli wypowie wojnę Cesarzowi, bądź dla przywró- 
cenia koronie Polskiej Szląska, do które- 
go ma prawo, bądź dla uzyskania wypłaty dłu- 
gów, należnych mu z wielorakich źrzódeł od domu 
Austriackiego, — Jego Króleska Mość zobowiąże sir 
płacić Królowi Polskiemu corocznie, jeden lub dwa, 



HRABIEGO D*AVAUX. 157 

a nawet trzy miliony franków, gdy tego zajdzie 
potrzeba, w czem Hr. d'Avaux postąpi, według właś- 
ciwej sobie roztropności, i o ile można n aj osczę dniej. 
Rozumie się, że rzeczony Król Polski, zobowiąże się 
ze strony swojej utrzymywać na stopie wojennej 
znaczne wojsko, np. 10,000. Jazdy i 10,000. Piecho- 
ty, z rynsztunkiem i artylerią, stosowną do takiej 
armii. 

J. K. Mść zobowiąże się nie zawierać pokoju 
z Cesarzem, bez objęcia traktatem Króla Polskiego i 
jego interesów ; przyrzecze oraz gwarancią wszys- 
tkiego tego, co traktatem pokoju powszechnego, na 
rzecz tegoż Króla i Korony Polskej, uchwalonem 
zostanie; a wrazie złamania warunków ugody, J. K. 
Mść winien będzie wy dać na nowo wojnę Cesa- 
rzowi. Zobowiązanie się to trwać ma lat 20, lub też 
i dalej, licząc od daty powszechnego pokoju. 

Podobnież gdy Król i Stany Polskie, rozpoczną 
wojnę z Cesarzem , w skutek niniejszego układu, 
zobowiążą się ze swojej strony nie zawierać pokoju 
z Cesarzem, bez objęcia traktatem J. K. Mci i jego 
interesów; przyrzekną oraz gwarancią wszystkiego 
tego, co traktatem pokoju powszechnego uchwalo- 
nem na rzecz J. K. Mści zostanie. Rzeczony Król i 
Stany zobowiążą się także, w razie złamania warun- 
ków ugody, wydać na nowo wojnę wspomnionemu 
Cesarzowi. Zobowiązanie się takowe trwać ma la 1 
20, lub też i więcej, licząc od daty powszechnego 
pokoju. 



158 POSELSTWO 

Jeśliby trzeba było nadać większą rozciągłość wyżej 
wyrażonym artykułom, nieodmieniając wszelako is- 
toty w niniejszym memoriale wyrażonej, J. K. Mść 
zdaje się na roztropność Hr. d'Avaux» 

Jeżeli Król Polski, wyraźnym traktatem, do woj- 
ny przeciw Cesarzowi, zobowiązać się nie zechce, a 
jednak rzeczą samą, skłoni się do wyprawy na 
Szląsk, i jeśliby, do zdecydowania go ku temu, 
potrzeba było zapewnić mu nadzieję posiłku pienięż- 
nego ze strony J. K. Mci, — Hr. d'Avaux mocen bę- 
dzie to zrobić. Najjaśniejszy Pan nie omieszka wspie- 
rać Króla Polskiego, a to w miarę energii z jaką 
działać bądzie. 

Hr. d'Avaux upewni Króla Polskiego o sczerem 
postanowieniu które ma Najjaśniejszy Pan, aby mu 
wszystkiemi siłami swojemi i swoich przyjaciół po- 
magać do otrzymania Korony Cesarskiej, 
do czego , w dalszym toku interesów, wielorakie 
okoliczności posłużyć mogą, a mianowicie , jeśli 
Król Polski czynami swojemi dowiedzie, i ż 
sprzyja wolności Rzeszy Niemieckiej zagro- 
żonej od domu Austriackiego. — Jeśliby rzeczony 
Król trwał w zamiarze zaślubienia Pala ty - 
nówny, Hr. d'Avaux wystawi mu złość i matactwo 
Hiszpanów, którzy od lat tylu, bawią Króla Angiels- 
kiego marną nadzieją, przywrócenia do utraconych 
posiadłości Palatyna, czego jednak nigdy nie zrobią. 
Co do tego, dobrzeby było, aby, jeśli projektowane 
Małżeństwo nastąpi, Król Polski połączył się scis" 



HRABIEGO d'aVAUX. 159 

łym alliansem z J. K. Mścią, z Królem Angiels- 
kim i Duńskim, i z Koroną Szwedzką, dla uskutecz- 
nienia w rzeczy samej tego przywrócenia, z wolnoś- 
cią sumienia w dziedzinach Palatynatu; co też posłu- 
żyłoby do zwrócenia Austrii na drogę powinności, i 
w wielu innych punktach; a razem utorowałoby 
drogę Królowi Polskiemu do Cesarstwa, 

Jeśli Hr. d'Avaux osądzi za rzecz stosowną, dać do 
zrozumienia Królowi Polskiemu, że J. K. Mśćmile 
by przyjął i uważałby za dowód nierozerwanej przy- 
jaźni, projekt mariażu swego brata (Monsieur) 
z siostrą rzeczonego Króla, Hr. d'Avaux mo- 
cen będzie zręcznie o tern napomknąć, jeśli obaczy, 
że to może posłużyć do skłonienia rzeczonego Króla 
ku pożądanym zamiarom; a w takowym razie J. K. 
Mść wspomnionemu projektowi chętnieby sprzyjał. 

Nawet, jeśliby było podobieństwo ożenić rzeczo- 
nego Króla we Francii, Hr. d'Avaux będzie zale- 
cał Xczkę Marią lub Pannę de Bourbon, uni- 
kając wszakże, aby, jak to sam bardzo dobrze prze- 
widział, projekt ten nie dał raczej pochopu do allian- 
su z domem Austriackim. Najjaśniejszy Król otrzy- 
mał od swego Posła w Rzymie wiadomość, o usiło- 
waniach czynionych ze swego polecenia u Papieża, 
względem dyspensy ślubnej z Palatynówną; 
że w tej mierze wstawienie się J. K. Mci nie było 
bezskutecznem, i że już Ociec S. nie okazuje tyle, co 
dawniej, trudności. 

Hr. d'Avaux nie omieszka , jeśliby Król Polski 



1 60 POSELSTWO 

trwał ciągle w projekcie ożenienia się zPalatynówną, 
wystawić jak najmocniej, tak rzeczonemu Królowi, 
jako i tym, którzy mają wziętość u niego, a nie są 
stronnikami domu Austriackiego, aby się nie dali 
uwieść zwodniczym propozyciom stronników Hisz- 
pańskich, usiłujących przekonać, że jeśli Król Polski 
będzie im sprzyjał, to oni wrócą Palatyna do jego 
posiadłości; bo przez to rzeczony Król pomimowolnie 
przeszkodziłby pożądanej sobie restytucii , której 
Hiszpani nie dokonają nigdy, chyba ostatecznością 
zmuszeni; zkąd pójdzie jescze i to v że ciż Hiszpani, 
widząc sobie przyjaznego Króla Polskiego, nie zawrą 
nigdy pokoju, gdy wzmocnieni nowym sprzymierzeń- 
cem, silniejszymi się obaczą do niepokojenia swych 
sąsiadów. 

J. K. Mść dowiaduje się przez swego Rezydenta 
w Wiedniu, że Cesarz i Rada Hiszpańska są mocno 
urażeni na Króla Polskiego i zamierzają nie dopuścić 
go do Mediacii w traktowaniu o pokój. Trzeba 
korzystać z tej okoliczności, obudzając przy tem nie- 
spokojność o Xcia Kazimierza, brata Króleskiego, 
któremu Hiszpani sprzyjają, aby Króla Polskie- 
go tem ściślejszą związać przyjaźnią zFran- 
cią, która przez Gdańsk może go łatwo 
w każdej przygodzie wspierać. 

J. K. Mść uważając za rzecz potrzebną poruczyć 
znowu Hr. d'Avaux dwie ważne negociacie z Królem 
Polskim i Koroną Szwedzką, posyła mu do tego 
umocowanie w przekonaniu, że nikt inny nie potrafi 



161 

lepiej zebrać owoców oddanych już usług, przez 
zawarcie rozejmu między dwoma Koronami. Nego- 
ciacie te, jak wiadomo, wielkiego będą wpływu na 
interesa J. K. Mci. — Wreszcie Hr. d'Avaux będzie 
się starał utrzymywać przedniej szych Ministrów tych 
dwóch Koron w przychylności dla Francii, stosownie 
do nastręczających się okoliczności, używając na ten 
koniec listów Króla, które się mu posyłają. 

J. K. Mść posyła swój portret w puszce, dla Pana 
Pontus de la Gardę, z ostrzeżeniem, by mu był 
prywatnie oddanym, żeby nie wzbudzić zazdrości u 
innych, polegając w tern na roztropności Hr. d'Avaux. 

Dan w Sl-Germain en Laye. 11. Grudnia, 1635. 
podpisano LOUIS. 
a niżej BOUTHILLIER. 




^JWW%f^ 



KONFEDERACII BARSKIEJ 



'o opłakanych czasach Polski za Saskich Augustów , Elekcia Stani- 
sława Poniatowskiego była dla ojczyzny naszej nader sczęśliwym 
wypadkiem. Za tej bowiem Elckcii nie szło jedynie , jak bywało 
za wszystkich dawniejszych , o osobę Króla ; nie szło tam głównie 
o wyniesienie Stolnika Litewskiego na tron Polski ; — lecz gra 
była o to : czy Polska może kiedy odzyskać swoje sumienie po- 
lityczne , czy może przemienić się w rządną społeczność, czy Król 
mający być obranym , i czy naród elektor, zrozumieją to , zechcą 
lego, odważą się na to?— Poniatowski, Kandydat do Korony, był 
niejako reprezentantem tych kwestii życia lub śmierci; — obrany 
Królem, stał się pełną oluchy odpowiedzią. — Dwa p ir wsz lata 
Stanisława Augusta przedstawiają nam obraz ładu pomyślności, do- 
brych począików i lepszych nadal nadzei , — dwa lata ! — jakich 
w ciągu dwóch ostatnich wieków Rzeczypospolitej, ni pierwej ni 
polem, w dziejach naszych nie widzim. ■ — Wydane świeżo Pamię- 
tniki O twinowskiego, w sczerem pokazały świetle i upowszechniły 
poznanie , do jak haniebnej nicości zapadła już była Polska ; 
w odmiennym sposobie, lecz równie posępnie takiż sam obraz wy- 
stawiał Prymas Lubieński na sejmie konwokacyjnym po śmierci 
Augusta III. W lakiej to społeczności, wsrzód takiego zawrotu 
umysłów, Poniatowski na tron powołany, poprawa konstylucii 
rozpoczęła, — a, co za rzetelną chlubę narodu naszego poczytać 
możemy, Polska wnet nową postać przyjęła. — Historyk, który 
niemiał ani potrzeby ani ochoty wychwalać Króla i rozpoczętej 
reformy, w obrazie pierwiastków panowania Stanisława Augusta, 
zacząwszy wytykać niby winy rządu, przechodzi, mimowolnie 
prawie , w najświetniejsze pochwały zmian dokonanych. « Naród 
« Polski, mówi Rulhiere , ujrzał z zadziwieniem, jak wielką, a 
« nad wolę swoją, nadał był władzę Kommissiom Rządowym. 



BARSKA. 163 

« Kommissia wojskowa zmuszała wszystkich Officerów do skła- 
« dania sobie przysięgi ; Kommissia skarbowa pozaprowadzała 
« Komory i do ich opieki wojska używała. Widziano, jak temi 
« nienawisnemi kanałami płynęły do rąk królewskich skarby, 
« oręż niechybny na polłumienie ostalka swobód narodowych! 
« Poczta załeżała ostatecznie od samego Króla.... zaczęto myśleć 
« już i o chłopach ; o nadaniu im wolności; o utworzeniu dla 
a nich trybunałów, gdzieby w krzywdach od panów sobie zada- 
je nych, sprawiedliwości mogli szukać. X. X. Czartoryscy, sza- 
• farze łask, drobną a zdatnością zaleconą szlachtę wynosili na 
o urzędy i zabezpieczali przez lo esekucią praw nowych. Dawna 
« a zawsze marna obietnica poprzednich Królów, założenia 
o szkoły wojskowej , doszła za teraźniejszego do skutku; widział 
« w niej uaród nadzieję przyszłej armii swojej... Nie ta to już 
« była Polska , w której lada kaprys Posła sejmy zrywał i dzia- 
« łanie rządu lamował. Spętany ów olbrzym, kruszył nakoniec 
« więzy. Król , Ministrowie , Faworyci Dworu , wszyscy zajmo- 
« wali się reformą i zaprowadzeniem nowych instytucij... Już i 
« na sejmikach liberum veto zniesione ; już Dwór cieszył się na- 
« dzieją dokonania wszystkiego co zamierzał. Zaczynał nawet już 
« myśleć o wyzwoleniu się z obcego jarzma ; i w podanym publi- 
« cznie memoriale, poważał się mówić o ustąpieniu z kraju wojsk 
« cudzoziemskich. » 



Lecz te wewnętrzne zarody pomyślności , potrzebowały zewnę- 
trznego zabezpieczenia. Polska zaś niemiała , i dla słabości 
rządu swego mieć niemogła, sprzymierzeńców w Europie ; — a 
właśnie dla tejże słabości swojej, miała chciwych, na łatwy łup, 
nieprzyjaciół, .lak konstylucią osadzano na tern, aby stać nierzą- 
dem ; tak dyplomacią na tem : aby się do polityki Europejskiej 
nie mieszać. Z tem wszyslkiem, w początkach panowania Stani- 
sława Augusta, ani Rossia ani Prussy nicmiały jesczo gotowego 
systematu pojedynczej napaści , ni uknowanej koalicii zbrodni. 
Jcscze Austria, w odradzającej się Polscze, rada byłaby była mieć 
sprzymierzeńca ; jelcze jedna Arcyxiężniczka z domu Rakuz- 



164 KONFEDERACI A 

kiego, mogła była zasiąść na tronie Polskim. — Za Austrią po- 
szłaby Francia wtenczas; za FranciąTurcia. — Siła wewnętrzna 
i gwarancia zewnętrzna mogły wzajemnie działać na siebie i 
wzmagać się. — Niezbywalo też na znakomitych ludziach publi- 
cznych ; Król światły otoczony był gronem Ministrów, między 
którymi dość wspomnieć Czartoryskich, Zamojskiego, Lubomir- 
skiego, Moszyńskiego, Tyzenhauza, Chreplowicza, a za nimi mło- 
dzież, która za lat dwadzieścia pójdzie ich torem. — Ten pomy- 
ślny stan Polski , był owocem sejmowej i reformatorskiej konfe- 
deraci^ którą możnaby nazwać : 

Konfederaci a Czartoryskich. 

Kiedy więc lak dobrze i pomyślnie zaczęło się panowanie , które 
się skończyło upadkiem i rozbiorem kraju , jakaż tego nie- 
sczęścia kardynalna przyczyna ? Kio i jak zepsuł dzieło, i Polskę 
zgubił — Jakie działacze, wewnętrzne czy zewnętrzne? — Ja- 
kie zasady, rnonarchiczne, czy republikanckic ? — Kwestie prze- 
ważne, klóre całe panowanie Stanisława Augusta, całą nawet 
historią Polską wzruszają. 

Po śmierci Augusta III. nawa Polskiego Państwa, długą burzą skoła- 
tana, za zmianą wiatrów, zaczęła była ku portowi zmierzać; — lecz 
nieustanną swywolą nawałnicy rozigrane bałwany, na przekor 
wiatrom pomyślnym, gnały ją jescze na szkopuły ;... i bałwany 
przemogły ! 

\\ r owym czasie sprawa Polska była igrzyskiem licznych partij. Partia 
Czartoryskich najsilniejszą była w narodzie. Ona jedna miała 
rozum polityczny, ona jedna myślała o przyszłości. — Partia 
Saska utrzymywała się kilku figurami dawnego Dworu, i cichemi 
intrygami ; całą jej siłą były resztki 5o,oeo dukatów przesłanych 
a Drezna do Warszawy na zakupienie tronu. — Partia Republi- 
kancka, jeśli nie siłą realną to zapewne popularnością wszystkie 
inne przemagała; zwalić reformy konstytucyjne, i po staremu stać 
nierządem, było to jej godłem. — Podniosła się wreszcie i partia 






BARSŁA. 165 

Dyssydencka, płód nieprawego łoża, podrzucony przez lubieżną 
Carowę, i Króla Ateusza; — a na jej niepolskiej chorągwi widać 
tylko było staroświecki herb kacerstwa : Jędzę niezgody. 

Skoro Elekcia Stanisława Augusta i poprawa konstytucii krajowej 
pomyślny otrzymały skutek, tak natyobmiasl agienci partij prze- 
ciwnych rozbiegli się po dworach cudzoziemskich żebrać lam sił, 
których im w kraju brakowało. M ok ronowski pospieszył do 
Berlina, tłumaczyć Fryderykowi Wielkiemu, jak dalece, w mo- 
narchiczne państwo przerobiona Polska, niebezpiecznym być 
może sąsiadem koronie Brandeburskiej. Filozof bez troski, zaczął 
się więc trosczyć o przyszłość, i dał się słyszeć z groźbą « quil 
terascra la tćte avec la couronne temuż samemu Królowi, któ- 
rego przed rokiem , jako Kandydata , sam zalecał. » Radziwił 
w Dreźnie fomenlowal Dwór Saski. Biskup Soł tyk dumną gło- 
wę swoją nachylał do poszeptów z Repninem. Inni bałamucili Suł- 
lana , inni Francią. Tym czasem w domu, jak Czacki, jak 
W iel ho r ski , wielkim głosem wołali : « Biada ci zewsząd Fol 
• sko! a zląd najwięcej, że masz absolutnego Króla. » 

Władza rządu stworzona, ład administracii zaprowadzony, skarb po- 
mnażający się , szkoła wojskowa założona , porozumiewanie się 
z Austrią, były to już dostateczne oznaki, do czego Polska dą- 
żyła. Czas tedy, pomyślały nieprzyjazne nam polencie , zatrzy- 
mać to dążenie ; a sposób do tego : divide et impera. — Na rękę 
więc im były czekające na ich skinienie partie. — Więc Benoit, 
więc Repnin stają się opiekunami Republiki i Republikanów; 
w imieniu ludzkości i praw człowieka dowodzą, ie Heretycy 
w Senacie Polskim zasiadać powinni. Popierają na sejmie aby 
wojska niepomnażać , aby podatków niepodwyższać, aby na to 
jednomyślnością wotować. Sejm przeniewierza się reformie, li- 
cowała zgubne jej prawa. Liberumreto wraca. Budowa Czarto- 
ryskich runie. Król zgryziony, wśrzód sessii chorobą ugodzony; 
a ta klęska, słabą z natury w nim duszę , nazawsze przygniata i 
wątli. — Ten tryumf nie zaspokoił Moskwy ; niebyt jescze zu- 



166 KONFEDERACIA 

pełnym; zwyciężyła jako opozycia. — Postanowiła więc poiączye 
różnorodne partie opozycyjne, związać je koaiicią, nadać im moc 
i powagę prawodawczą, i na zawsze panowanie anarchii i pano- 
wanie swoje w Polscze zagruntować. Do uskuteczniena tego za- 
miaru potrzeba było przedewszyslkiem Faktora i Reprezentanta. 
Byli pod ręką jak najlepsi, każden do swego, Podoski i Radzi- 
wiłł. — Podoski , którego ze wstydem i żalem przychodzi , Pry- 
masem Królestwa Polskiego nazywać, był właśnie nieoszacowa- 
nym przedsiebiercą połączenia różnodążnych parlij wjednąkon. 
federacią ; dc czego półsłówko Repninowskie, którym całą Polskę 
obesłał, półsłówko : d e tr oni z acia , dziwnie mu posłużyło. 
Jakiejże się radości nieoddawała zwiedziona opinia Republika- 
nów, gdy na czele konfederaci! miał stanąć Radziwiłł ! Co z<~. mą- 
drość, co za wspaniałomyślność Katarzyny ! wołano , Faworyta 
Króla obalać, a nieprzyjaciela, Radziwiła wynosić! — Nastąpiła 
tedy dziwolworna koalicia partij. Zjechał Radziwiłł, witany 
hukiem harmat Rossyjskich; i tak ukonstytuowała się : 

KoNFEDBRACIA RADOMSKA. 

Konfederacja Czartoryskich działała , co do Elekcii, za pomocą , 
co do reformy , za pobłażaniem Rossii; całą satysf ikcią dlalmpc- 
ra torowej było, iż podany przez nią Kandydat został obrany 
Królem j a tymczasem Król miał być głównym narzędziem refor- 
my. Konfederacia ta była dziełem najprzczorniejszego patrio- 
tyzmu. Pomoc i pozory mogły być Moskiewskie, duch i cele, 
Polskie. — Przeciwnie było z konlederacią Radomską. Rossia 
sama ją instygowała, sama piastowała , sama konstytucie jej dyk- 
towała ; pod sztandarem złotej wolności stawała się wola Mos- 
kieska, a niepowetowana hańba i szkoda polska. — Konfedcracii 
tak sromotnej jak Radomska nigdy w Polscze niebyło. Ludzie 
znakomici, sczerzy patrioci, dumni Republikanie, oszukani lub 
zaślepieni, rzucali się w błoto ; a po tym popularnym pomoście 
Moskwa bezpiecznie wchodziła do prawodawstwa, do serca Rze- 
czypospolitej. Żal późny, wściekłość daremna zapalała ocknio- 
nych patriotów. Pomimo obietnic, Król Stanisław August był 



BARSKA. 



167 



zawsze Królem, bo Rossia znikczcmniwszy władzę Królewską, 
na lej detronizacii moralnej przestała. Dyssydenci tryumfowali. 
Obrońcy wiary katolickiej z senatu na Sibir zasłani. Wtenczas 
w zacnym narodzie Polskim , dość było dać hasło , aby pożar za- 
palić. Hasło dał Pułaski, i wyhuchneła : 

Kom -ederacia Barska. 

Konfederacia Barska, była dziełem szlachetnej rozpaczy. Lecz 
pod jej pięknym imieniem, pod jej patriotyczną sławą, kryły się 
fakcie, intrygi i, po prostu, rozboje. Pomimo tego, wszakż?, 
pamięć jej zostanie ożywnym ustępem, w smutnych rocznikach 
konającej Rzeczypospolitej. 

Godna rzecz uwagi, że leż same fenomena polityczne które zjawiły się 
na początku panowania Stanisława Augusta, zjawiły się znowu 
przy końcu tegoż panowania. Duch i dążenie konfederacij Czar- 
toryskich , Radomskiej i Barskiej, powtórzyły się w duchu i dą- 
żeniu Sejmu konstytucyjnego, konfederacii Targowickiej , i po- 
wstania Kościuszki. — Tamte zaczęły się pod wpływem Rossii, 
a skończyły się pierwszym rozbiorem kraju; te pod wpływem 
Pruskim zaczęte, zamknęły, ostatecznym rozbiorem i upadkiem, 
Rzeczpospolitą. — Wreszcie były one koniecznym rozwinie- 
niem i wcieleniem trzech nieodzownych pierwiastków polityki 
Polskiej. — Konfederacia Czartoryskich i Sejm konstytucyjny: 
to reorganizacia władzy społecznej, początek mądrości i siły. — 
Radom i Targowica : to opozycia, pierwiastek złego, pole oszu- 
stwa narodu i bałamutnych teorii. — Konfederacia Barska i Ko- 
ściuszki : to Powstanie narodowe. 

Gdyby te trzy kwadry politycznych ruchów naszych mogły były za 
Rzeczypospolitej zejść się jednocześnie , Rząd byłby energicz- 
niejszy, wojna silniejsza, opozycia znikoma. — Wina to Czarto- 
ryskich i wina Sejmu czteroletniego, że jednocześnie z organizanią 
rządu nieorganizowali powstania, 



1 68 KONFEDERACIA 

Lubo wojna była główną zabawą konfederacii Barskiej , pozostało 
jednak mnóstwo po niej papierów tak prywatnych jak publi- 
cznych, w których jedynie możemy czerpać' pewne do jej dziejów 
materiały. — My znaczną ich liczbę posiadamy; ale, które 
niżej publikujcm, do najważniejszych bez wątpienia , każdy po- 
liczy. — 



JOZEF PUŁASKI DO BISKUPA KAMIENIECKIEGO 

List ten w originale mamy przed oczyma. Pisany w gorących chwilach, 
na miesiąc przed wybuchem, i widać z pospiechem, często jest 
niedokładnym w wyrażeniach. Pokazuje się z tego listu dowod- 
nie, że delronizacia Króla Stanisława, a Elekcia Xcia Kurlandz- 
kiego, była jednym z głównych celów zawiązujących Konfedera- 



22 . Januarii, 1768. 

Rozumiem że WWPana Dobrodzieja (przy innych) 
i moje dojdzie pisanie, bo jest oddane na ręce tej 
osoby, która jest w szacunku najpierwszym, i w uwa- 
dze najdoskonalsza. — Rezolucia i radaWWPana 
Dóbr. w Warszawie jescze mi kommuniko- 
wana, w żywej była i jest u mnie pamięci; 
należy ją do nieodwłocznej przyprowadzić 
ex ek u cii; dla czego jakie są u dobrych obywate- 
lów z nami jedno rozumiejących rezolucie? — jakie 
myśli i ułożenia nasze ? — ■ poznasz W W Pan Dóbr. 
z projektu przyłączonego. Jest to : do związku 
wojska potrzebnego; dobieramy do tego człowieka 
poczciwego, żołnierza dobrego i doświadczonego. — 
Drugi akt dla podniesienia Konlederacii Generalnej, 



BARSKA. 169 

z poprawą i naganą przeszłej , jest podobny pierw- 
szemu z przydatkiem punktów poselstwa, i Xięcia 
Kurlandzkiego, którego naród życzy mieć 
w Związku jako Xcia Kurlandzkiego, i jako Rot- 
mistrza w Wojsku. — Trzeci akt manifestu publicz- 
nego, dla odkrycia wszystkich gwałtowności i zdra- 
dy w czynnościach Konfederackich, dla pokazania 
sąsiedzkim potenciom niewinności i ucisków na- 
szych, także jakie były i są czynności przeciwnych, 
wszystkie prawa narodów i nasze gwałcących, także 
traktaty Oliwski, Rarłowicki i Warszawski 1717. 
przestępujących etc. Ale ten manifest będzie pod 
ręką ; do powrotu WWPana Dóbr. może się coś 
przydać lub ująć. 

Ja na to ubolewam, iż nie mogłem z Jmć Panem 
Podkomorzym prędzej się wydobyć z Warszawy i ze 
Lwowa, dla zniesienia się z osobami jednychże sen- 
tymentów , osobliwie zXżną Jmcią Wojewodziną 
Bracławską (Lubomirską), z Arcybiskupem Lwows- 
kim ( Wacławem Sierakoioskim ) , z Kasztelanem 
Bracławskim (Janem Czarneckhn) i z innymi. — Tu 
z X. Arcybiskupem Lwowskim zjechaliśmy się ; był 
czytany i kommentowany manifest, i inne projekta 
związku i Konfederacii ; nie są disaprobowane; od 
WWPana Dóbr. zdanie i rezolucia najpotrzebniej- 
sza. — Nasza jest niezawodna, przy Bozkiej pomocy, 
bo ta jest najpewniejsza przy naszej krzywdzie i nie- 
winności. — Dobrze jest sąsiadów (jako przez 
tychże urażonych, i cegnilibrn uważających przewa- 



170 KONFEDLKACIA 

zająca szalę) używać; ale własnej należy użyć 
gorliwości, cnoty i mężności. Mamy ludzi 
podostalek , mamy i mężów zgodnych do obrony 
wiary i wolności; Irzeba tylko serca i rozumu zażyć, 
to przekonamy wszystkich nieprzyjaciół. Jest u 
nas projekt : zawołać inDeinomine na gwałt 
i na ochotnika, prócz Pospolitego Ruszenia, 
które na potem zostawić. — Ochotnik już jest w nie- 
których miejscach sprzymierzony pod przysięgą. 
Itcm : ludzie nadworni którzy się spisują i groma- 
dzą — I tern . wyprawy jako je wyznaczamy, i od 
Biskupstwa, podobno, za pozwoleniem zaczniemy, 
naznaczając lub for ti cxecuńone, aby z dziesięciu rol- 
nych Chłopów, jednego zbrojnego stawili. — Iłem : 
Sołlysy ażeby się stawili in personis, których bywało 
16. m. — Item : z ordynacii Ostrogskiej, Zamojskiej, 
Myszkowskiej, Milicie. W wojsku związek i pomnoże- 
nie do stu pocztów. — Przyłożywszy do tego starania, 
zażywszy rezolucii i pieniężnych sposobów, możemy 
mieć w koronie przeszło 200. (zapewne 200,000.) 
prócz Litwy i Xcia Ra dziwiła, który ma kilka 
tysięcy gotowej i dobrej milicii, i czeka pory. Zada 
prędkiego zaczęcia i naszej rezolucii, której WPana 
Dóbr. Cheffem spodziewa się. Mówił ze mną wiele o 
tern przy odjeździe z Warszawy. Życzy zaś i on i 
inni Familią Saską, wezwać do tego związ- 
ku, osobliwie Xcia Jmć Kurlandzkiego, i quu Rot- 
mistrza wojsku, i cjua ;rincipe?u fcederatam ad tuen- 
(1 a jura Reg u i et Ducolus Curhuidia'. Wicie w tern 



BARSKA. 171 

zakłada dobrych skutków i pomyślności. Familią 
Najjaśniejszą i Xcia Kurlandzkiego więcej szacujemy, 
i (moie miało być: niż) sio tysięcy obcego wojska, 
bo hędziem mieli w kraju ludzi i woj ko. — WWPana 
Dóbr. Piania j e s c z e nam n i e o t w a r t a . — 
Jedzie prosto Jmć Pan Podkomorzy na miejsce de- 
terminowane pod Dunajowce. Ja inny biorę trakt 
do siebie na Podole pod Latyczew. Zjedziemy się 
wprędce i exekwować zechcemy zostawioną przez 
WWPana zostawioną. (Tah) Xże Arcybiskup, Xżna 
Wojewodzina Bracławska wysyłają z Expedycią do 
Najjaśniejszego Królewicza Albrychta. — NB. 
Jmć Pan Potocki Slarosla Kaniewski w Krakows- 
kie jedzie. Będzie czekać na granicy Węgierskiej, 
w Starostwie Czorslyńskiem, które przy samej gra- 
nicy leży Węgierskiej, na rezolucią i przybycie Xcia 
Kurlandzkiego , o co się najusilniej i najbardziej 
starać należy; a nas jak najprędzej uwiadomić i de- 
terminować qiudiler? — (juumodo? — et ąuando p... 
Czego z niecierpliwością czekać będziemy. 

Zabawy nasze na Podolu, Ukrainie, i na Pobereżu 
przy granicy Hańsk iej i Wołoskiej, w tym czasie bę- 
dą dla potrzebnych gotowości. 

Pamiętać prosimy de subsidUs z Pizymu. Wszakże 
już rzeczy wiadome jak Wiara i Kościół zniwe- 
czone. — Są jesczc gorsze i bezbożniejsze 
p rojek ta wyłamania się ex jurisdiclione Papa- 
/lis. — Wszakże to piszę na miejscu, z którego najwię- 
cej oświecenia, rezoiucii i pomocy. Upewniam o mojej 



172 KOiNFfcDKRACU 

trwałości i sentymentach niewątpliwych; a prosiemy 
do nas powracać i być wyperswadowanym , że i w 
naszym narodzie są jescze nieodrodni synowie Ojczy- 
zny, gotowi wraz z WWPanem Dóbr. krew lać, ży- 
cie łożyć, i fortuny wszystkie, przy wierze i wolnoś- 
ci, i przy honorze i prawie Xcia Jmci Kur- 
landzkiego. — Wiernie i sczerze przywiązany i 

najniższy sługa. 

J. P. 

\v\vv\w\\w\v\.w\ 



JOZEF PUŁASKI DO BISKUPA KAMIENIECKIEGO- 

5. Februarii 1768. z Dunajowiec. 

Żałuję bardzo, iż omyleni jesteśmy nadzieją za- 
stania WWPana Dobrodzieja, i że z Nim mówić i na- 
radzić się nie przyszło. 

Nie były i nie są tak płoche i nierozważne zdania 
tych, którzy przysłali P. Kwaśniewskiego. Jam na 
ten czas nie był, i nie było to moje zdanie, ażeby u- 
dawać się tak prędko i nagle do manifestu; nie mając 
jescze ani rady, ani sił w domu, ani od sąsiadów 
upewnionej pomocy. Jednak nie byłem od tego : 
ażeby według pierwszych zdań i projektów, tak 
WWPana Dobrodzieja, jako i innych osób, nie brać 
się do ratunku, choć jescze nie były tak wielkie 
gwałtowności , bo Konferencie na to były przed Sej- 
mem i wzięciem N. N. — Dopieroż po wzięciu i coraz 
większych i sroższyeh uciskach i zniewagach, całego 



BARSKA. 173 

narodu i wojska! — Do dawniejszych gwałtowności 
już po wyjeździe WWPana Dóbr. w Krasnym-Sta- 
wie stał się gwałt z chorągwią, tam na leży będącą. 
Przechodzący Moskiewscy Usarze na kwatery, naja- 
chali chorągiew, chcieli płazować; allakowali, dwóch 
pocztowych zabili, jednego Towarzysza postrzelili. 
Jak się nasi poprawili i ognia dali, a potem do szabel 
przyszło, Moskałów kilkunastu zabiło. Dwudziestu 
kilku porąbano i z miasta wypędzono. Naszych było 
pocztowych 22. Namiestnik samotrzeć z kompanią; 
a Moskali 200. Po tej akcii Namiestnik evadendo 
pericala etrigores chorągiew do kościoła odnieść 
kazał, lud rozpuścił i sam z kompanią musiał ujachać, 
salwując życie. — Uważ tedy WWPan Dóbr. jeżeli 
takie i tym podobne gwałtowności nie prowadzą i nie 
przymuszają do prędkiej i żywej rezolucii. Rażdv 
jest w bojaźni i trwodze, osobliwie ci co poszli za 
zdaniem WWPana Dóbr. — -Ale nie wszyscy są 
w tej sposobności, żeby za granicą szukali 
asylum i tak się wynieśli jak Jmć X. Biskup 
Kamienieckie z kurierem swoim. — JOXżna Wo- 
jewodzina Bracławska, wyrazi w tych okolicznoś- 
ciach i potrzebach, swoje reflexie i uwagi, nad sta- 
nem i czynnościami teraźniejszemi i doniesie o naszej, 
i wielu innych, podobnej Rezolucii. WWPan Dóbr. 
u Dworu Saskiego czyń starania, ażeby Familią Kró- 
leską i Dwór Wiedeński-, wzruszyć do dania nam i 
Xięciu Kurlandzkiemu lub Elektorowi, albo Xciu Al- 
brychtowi pomocy. — Upewniam WWPana Dóbr. 



174 KOMEDERACIA 

że za przybyciem K. K. Kanta (Kandydata?) wszys- 
tkie narody nasze wezmą się żywo i mężnie do oręża, 
i do utrzymania się. 

Poselstwa żadne od nas nie mogą być legalne i 
uroczyste, póki niezrobiemy i nieuformujemy aclum, 
podniesienia i poprawy Konfederacii, i Związku w 
wojsku, na to wszystko nervus pieniężny potrzebny. 
A i ten być nie może, chyba po zaczęciu i ogłoszeniu 
Związku, i Konfederacii. Jmć P. Starosta Kaniewski 
(Potocki), jest zażyty do Dworu Wiedeńskiego i Sas- 
kiego; jaki więc ma instrument i instrukcią, oso- 
bliwie do Dworu Wiedeńskiego, potrzebne zdanie 
WWPana Dóbr. także i do innych Dworów. Do 
N. N. Królewiczów list posyła się, trzeba go oddać, 
i to, co w nim wyrażono objaśnić, i zapewnić o przy- 
wiązaniu i życzeniu całego narodu. 

Nam dawać jako naj prędszą in agendis pomoc, ra- 
dę, i rczolucią; żeby spóźnieniem et expcclationem 
publcam niezawieść, i nas w większe niebezpieczeń- 
stwo niewprowadzić i niezgubić. — Aga Radzie- 
w i c z ] Sekretarz Porty był dnia onegdajszego w no- 
cy; dany mu respons do Paszy Chocimskiego, ido 
Porty objaśnienie Prwjudiciorum Reipublicce i tych 
projektów, i machinacii, które in stata el in ordine 
innych potencii yergant na ich znieważenie i upa- 
dek. — Do Hana expedycia od WWPana Dóbr. wyz- 
naczona będzie z Mohilowa, dla której tam trzeba 

1 Ow to, co wojną Turecką spolicie Jakób Aga ; a w Ru- 
z Hossie zapalił. Zwano ęó po- lieize Jnkubaga. 



BARSKA. 175 

być. — p p. Potockim dokucza Moskwa. Włości 
Załosice i Berszada już im zajachane, Moskwa w niej 
zasiada posessią; i tak będzie podobno i Dunajow- 
com, i nam wszystkim, jeżeli się brać nie będziemy 
do obrony prudenter, strenue etaadacler. — Prosim, 
prosim o prędką rezolucią i skuteczną pomoc u 
tamtejszych Dworów. A i do Ojca S. WWPan Dóbr. 
napisz i donieś o cnotliwej Polaków rezolucii., i o 
subsidium na wojsko potrzebne. — 



BISKUP KAMIENIECKI DO JOZEFA PUŁASKIEGO. 

Lisi len przepisany z Biulionu własnoręcznego Bpa Krasińskiego. 
Zdaje się, że w nim końca brakuje. Pisanym był zapewne w końcu 
1768. r. 

Ratować Ojczyznę pogrążoną w 7 niesezęśliwoś- 
ciach zawsze będzie świętobliwą i arcy chwalebną 
w potomne wieki intencią WPana. 

Ale niech mi się godzi postawić w oczach jego 
wszystkie skulki lego dzieła, które się na nas, na 
Ojczyznę i na cały kraj obaliły. 

Byłem niesczęśliwym na ów czas, kiedy moje 
prośby pod tytułem : Ostatnia Konferencia 
z J. P. Kwaśniewskim, zostały odrzucone, jako 
reflexie nikczemne i od heroizmu WPana i J. Pana 
Podkomorzego Różańskiego, dalekie. 



170 KONFEDERACI A 

Porwaliście się WPanowie bez planty, bez syste- 
ma, bez ułożenia żadnego, i bez zniesienia się z in- 
szemi potenciami. 

Poznałem z listu jego, że cały projekt zawiesiliście 
na dwóch kardynalnych zawiasach; pierwsza zawia- 
sa : dobyć oręża i zawołać : wiara, wolność-, 
druga : dwakroć sto tysięcy obywateli zgroma- 
dziwszy pod powagę oręża władzy swojej , Moskwę 
pognębić. 

Czas pokazał, że ta planta była krótką bardzo do 
tak wielkiej roboty; a tym czasem Moskwa, która 
miała wychodzić, została; kraj, pod pretextem pos- 
kromienia, znisczyła i zrabowała; konie , armaty i 
wszelki wojenny rysztunek, pod pozorem dezarmo- 
wania narodu, zabrała; wsi spustoszyła; podejrza- 
nych i tych, którzy się gromadzić chcieli rozpędziła, 
i za świat po różnych granicach rozproszyła, tak da- 
lece, że teraz kraj napełniony rozbojami. Z jednej 
strony Kozacy rozbijają, i kogo w drodze napadną^ 
kolą; z drugiej strony hultaje nasi, pod pretextem 
Konfederatów domy szlacheckie najeżdżają, exek- 
wują, kontrybuciami agrawują; kogo tylko, czy kup- 
ca, czy żyda, czyli też podróżnego po Niemiecku 
ubranego, zabijają, obdzierają. 

Ledwie co wzrastać robota obudwóch WPanów 
poczęła, już ja nie blisko stojący ten sam fatalny ko- 
niec widziałem, którego WPanowie teraz doświad- 
czyliście; i dowiedziawszy się o Konfederacii Barskiej, 
pół drogi od Wiednia, śmiertelnie z tej przy- 



BARSKA. 177 

czyny zachorowałem. Byłem upewniony, że 
Turcy się nie ruszą, póki nie otrzymają bezpieczeńs- 
twa od Dworu Wiedeńskiego. Wstawszy jednak 
z choroby , pojechałem do Drezna , ale mnie tam 
przestrzeżono, żebym o Konfederacii niewspominał. 
Wyprawiłem do Wiednia JP. Starostę Kaniowskie- 
go, ażeby przez Xięcia Alberta zleconą Kommissią 
bezpieczeństwa dla Turków zjednać u Dworu Wie- 
deńskiego tentował; ale mu tam Minister, przyjaciel 
Xcia Generała Poniatowskiego, wręcz zapowiedział, 
że audiencią u Xcia Alberta mieć będzie, ale z kon- 
dycią, żeby o Konfederacii nie gadał. — Insuper co 
dołożył, opowie słowo w słowo, JPan Starosta, 
żebyś WWPan wiedział jakie kalumnie Dwór War- 
szawski po wszystkich Dworach porozsiewał. W tej 
rozpaczy do której mnie ta odpowiedź przyprowadzi- 
ła, odważyłem się pisać do Francii 



VWVWWMV\l\lVWXVM 



12 



178 KONFEDERACI A 

INSTRUKCIĄ GENERAŁOWI MOKRONOWSKIEMU 

Jak dalece szlachetnem i rozsądnem było postępowanie Króla 
Stanisława, po pierwszem wybuchu Konfederacii, dowodzi tego 
wybór i missia Mokronowskiego. Instrukcią mu daną teraz 
drukujem ; korrespondecią tej missii później ogłosim. Akta 
te wyjęliśmy z Archiwum Króleskiego, które znajdowało się 
w Puławach. 

Instrukcią urodzonemu Andrzejowi Mokronowskiemu 
generałowi lieutnantowi w wojsku koronnem, sta- 
roście tłumackiemu i janowskiemu, do baru, hi vvt- 
tute Senatus Resultati sub d. 26. Martii a. cur. 
emanati wyprawionemu. Dnia 31. marca roku 

PAŃSKIEGO 1768. Z KANCELLARII WIELKIEJ KORONNEJ 
W WARSZAWIE DANA. 

I. J. K. Mość Pan nasz miłościwy, mając zaufanie 
w doświadczonym patriotycznym umyśle i nieposzla- 
kowanej cnocie, oraz zasłużonym między obywatela- 
mi Królestwa tego kredycie, urodzonego Andrzeja 
Mokronowskiego, Generała Lejtnanta w wojsku 
Koronnem , Starosty Tłumackiego i Janowskiego, 
na uczynienie zadosyć swojej króleskiej a wraz oj- 
cowskiej powinności., jakoleż z powodu Senatus re- 
sultati sub die 26. et anni currentis emanati tegoż 
Ur.Andrzeja Mokronowskiego, wybiera i wysyła do 
Związku Barskiego z Instrukcią teraźniejszą, do 
traktowania jako niżej cumPrimoribus tego związku. 
Więc urodzony Generał wybrać się niebawnie w tę 
drogę i wyjechać ma. 



BARSKA. 179 

II. Weźmie z sobą Ur. Generał per Extractum au- 
thenticum punkt propozycii na Radę Senatu sub die 
24. i resultati tejże Rady sub die 26. Martii emanati; 
także listy J. K. Mci Pana Naszego Miłościwego, do 
UUr. Krasińskiego Podkomorzego Różańskiego i 
Puławskiego Sty Wareckiego (jako podług wszyst- 
kich pism z Baru wychodzących pokazuje się) tamże 
pierwszeństwo trzymających ; których listów i ex- 
traktu wspomnionego zażycie, w czasie jaki najprzy- 
zwoitszy Ur. Generałowi zdawać się będzie, roztrop- 
ności i woli Jego relinquitur. 

III. Nie przepisuje się Ur. Generałowi sposobu 
przyjścia do widzenia się cum prcejatis Primoribus, 
bez exponowania bynajmniej powagi Majestatu, 
i bez dania pochopu komużkolwiek do większej 
śmiałości i trwania w przedsięwzięciu bezpieczeńst- 
wu i pokojowi powszechnemu przeciwnem; bo zech- 
ce zapewne tak sobą dysponować i interesem kiero- 
wać, że gdyby mu się nieudało odwrócić zamach 
obywatelski, na zgubę samych siebie i całego kraju, 
żeby przynajmniej perswazia i traktowanie Jego nie 
mogły być wzięte za przyczynę do dalszych w Barze 
bezprawności. 

IV. Gdy Ur. Generał do tego przyjdzie, że w Barze, 
albo gdzie przed Barem, widzieć się z wspomnionymi 
osobami będzie miał sposobność, i znajdzie pozwala- 



180 KONFEDERACIA 

jącą podufałość , która przedtem między nimi a Ur. 
Generałem zachodziła, oznajmi im przyczynę swojego 
przybycia, pokaże punkt Rady Senatu et Resultati, 
przełoży wszystkie okoliczności i racie, które rezol- 
wowane duchy na swoją i Ojczyzny zgubę uspokoić 
powinny, pac/fica radzić i perswadować będzie, na 
resztę widząc, że to wszystko dobrze przyjmują, i 
zdrożność swoją uznają, będzie mógł oddać i listy 
Króleskie. 



V. Gdy się Ur. Generałowi uda dojść do tego stop- 
nia swoją negociacią, że Pryncypałowie Zjazdu na- 
kłaniać się będą do odstąpienia imprezy, aby im tylko 
J. K. Mość P. N. Miłościwy, tej porywczywości nie 
pamiętał i czynności ich teraźniejsze amnestią pokry- 
te być mogły, będzie mógł mocą tej instrukcii, 
wszystkich i każdego znajdujących się w tej robo- 
cie, upewnić o dobroci i łaskawości ojcowskiej 
J. K. Mci serca, że do niego każdy przytulony bę- 
dzie. Co zaś do sposobu i finalnego skutku odpusczenia 
im winy, jescze się będzie miał referenter Ur. Gene- 
rał. 



VI. O początkach swojej negociacii i jej dobrem 
lub złem powodzeniu , wiadomości przez sztafety 
lub kurjerów Ur. Generał Ministerio dawać, i wza~ 
emnie od niego, co do responsu albo informacii 
oce urrent, odbierać będzie. 



BARSKA. 181 

VII. Gdyby wszystkie usilności i przyjacielskie 
Ur. Generała perswazie niepomogły, na ten czas 
konsekwencie nieodbite przełoży : że J. K. Mość bę- 
dzie przymuszony całą robotę za przeciwną uznać 
dobremu obywatelstwu, i skutki jej odwracać od do- 
brych synów ojczyzny, zagrzaniem władzy wojskowej 
do czynienia swojej powinności; i nakoniec zażyć 
będzie musiał i sąsiedzkiej pomocy, która nie tylko 
z obowiązku do pomocy Rzeczypospolitej , ale też 
z urażenia siebie pismami ku buntowaniu wojska 
i kraju jej natężonemi, jest gotową dać uczuć, jak ją 
to wszystko obchodzi ; a do tychczas ojcowskiem 
tylko staraniem J. K. Mości jest wstrzymana. — 
Natenczas, że przy winnych cierpieliby zapewne dłu- 
żej i niewinni, krzywda tych, powiększyłaby winność 
przed Bogiem i Rzecząpospolitą ; — a dobrzeż to nad 
sobą samymi i nad Ojczyzną być okrutnymi ? — 
swojego i całego narodu szukać niesczęścia ?.... 

VIII, Ze zaś zdaje rzecz nie do spodziewania, żeby 
Zjazd Barski na siebie i na Rzpltą miał być zapamię- 
tały, owszem obiecywać należy, że sam uzna swoje 
zdrożności, — więc Ur. Generał pro fincili swojej ne- 
gociacii żądać przy temże zjeździe będzie, żeby ad 
Acta pabtica podane pisma swoje recessami od nich, 
paritercoram actis publicis pokasował i umorzył; — od 
sprzysiężenia sobie wszyscy się wspólnie uwolnili i zgro- 
madzone wojsko czyjeżkolwiek rozpusczone zostało . 



X W \J\\ W\ VW V W (MW 



182 KONFEDERACIA 

STANISŁAW AUGUST DO ANDRZEJA ZAMOJSKIEGO. 

List ten przepisaliśmy z własnoręcznej minuty Królewskiej. — Tok 
tego listu okazuje, iż był anonime Zamojskiemu posłany. — Pi- 
smo to czyni zasczyt rozsądkowi i sercu Króla Stanisława. 

1769. ffarszawa. 

Tak znaczny ze wszech miar człowiek, jak jest 
J.P. Jędrzej Zamojski, Exkanclerz Koronny, żadne- 
go kroku (ile w teraźniejszym czasie) czynić nie może, 
aby nieściągnął attencii powszechnej. 

Wyjazd jego nagły i niby potajemny z Warszawy, 
różnych spekulacii stał się zaraz okazią ; i naturalnie 
wielu tak pomyśliło, że gdy wiadoma jest rzecz, że 
niepodobna teraz za kilkanaście mil od Warszawy 
wyjechać, bez napotkania którejkolwiek partii Kon- 
federackiej, przezorny J. P. Zamojski chce być za- 
branym do Konfederacii. Z tej myśli rodzą się zaraz 
dalsze. Pewnie J. P. Zamojski, jeżeli ma ten zamysł, 
ma i ten, aby usłużył Ojczyźnie. Ztąd naturalna 
ciekawość Patriotów, a dobrze życzących osobiście 
J. P. Zamojskiemu : jeżeli ? i jak? może na dobre 
wyniść dla Ojczyzny i dla Niego, takowa suponowa- 
na impreza. 

Co między innemi zawadami psuło do tych czas 
pomyślność Konfederatów, to defekt subordynacii 
i zjednoczenia mniejszych, sczególnych czynności, do 
ogólnej i pryncypalnej planty. — Te defekta chcąc 



BARSKA. 183 

uchylić należałoby Konfederatom wszystkim, mieć 
za głowę jedną, człowieka rozumnego, poczciwego, 
w kraju dostępnego wszystkim, i do znalezienia każ- 
demu łatwego. Bynajmniej niedysputując dwóch 
pierwszych przymiotów, wiadomym, za granicą na 
różnych miejscach będącym, Chefom Konfederac- 
kim, to wszakże każdy, z niesforności nietylko czy- 
nów, ale nawet pism Konfederackich, poznaje : że ci 
Chefowie, dla oddalenia swego , nie mogą wcześnie 
dosięgnąć wiadomości sobie, ani udzielać dyspozycii 
subalternom tutaj, potrzebnych. 

Bytność tedy w Polscze uznanego i od wszystkich 
słuchanego Chefa Ronfederackiego, jeśli jest potrze- 
bna , — trzeba , żeby miejsce bytności jego było 
wszystkim wiadome, a oraz i bezpieczne, dla samejże 
osoby takowego Chefa ; gdzieby on właśnie jakby 
stolicę Konfederackich rad, dyspozycii, papierów, 
pieniędzy i broni mógł założyć. Takowego miejsca 
szukając , przychodzi naturalnie na myśl forteca 
Zamość; ale wraz stawia się w myśli troskliwa 
uwaga, czy zdoła ta stolica obronić się, mogącej 
łatwo na nią spaść potędze przeciwnej, ile, jak zbli- 
żona jesień, uwolni wojsko Galicyna od zabawy nad 
Dniestrem. Tu zaraz strach bierze o tak szanowną 
dla Ojczyzny i prawdziwie kochaną od piszącego, 
osobę J. P. Zamojskiego. - Bo dajmy to, że Zamość 
jest forteca przez konstrukcią mocna, i w ludzi, 
amunicią i żywność opatrzona obficie; każdej fortecy 
trzeba nakoniec odsieczy. Ta czy jest opatrzona ? 



1 84 KONFEDERAGIA 

Choćby była przezornie opatrzona, ale w zwykłej 
nieregularności tutejszej, czy będzie pilnie, roztrop- 
nie naprowadzona, w tenczas, kiedy ten Chef, który 
całą tutaj miałby rządzić Konfederacią, będzie sam 
zamknięty , w Zamościu opasanym — żeby tylko , 
strzeż Boże, jescze zazdrość czyja nieopuściła umyśl- 
nie tak potrzebnej odsieczy. 

Gdyby z tych samych racii, tenże J. P. Zamojski, 
przedsięwziął nigdzie się nie zamykać, ale polowe 
życie prowadzić, zamiast postaci Chefa, jużby wziął 
postać subalterna, który musiałby ustawnie odmie- 
niać miejsce dla bezpieczeństwa swego. — Azatem 
gdzie — i jakby — wszyscy Konfederaci mogli o nim 
wiedzieć, i on, o wszystkich interessach Konfederac- 
kich, wPolscze i za granicą ? A tern bardziej pomna- 
ża się bojaźń w dobrze życzących J.P. Zamojskiemu, 
kiedy przybycie już wśrzód Litwy Nummersa 
z 5,000. nowej Moskwy i rozkazany powrót do Pol- 
ski Drewicza i Wachmeistra, częste i żwawe 
obiecuje tu gonitwy i potyczki. — Pewnie J. P. Za- 
mojski nie da się nikomu uprosić, osobliwie w po- 
czątkach, aby strzegł ostrożnie osoby swojej. Będzie 
rozumiał, że trzeba się pokazać dla zawdzięczenia 
i pomnożenia ufności — i prawda. — Ale też niech pa- 
mięta, że jeden, a łatwo być mogący niesczęśliwy 
przypadek, może odjąć Konfederacii i Ojczyźnie 
człowieka i na teraz, i na potem, jak klejnot drogi, 
potrzebnego — i że sama jego, strzeż Boże strata, 
stłumi odwagę tylu innych, i jescze zamiesza górze 



BARSKA. 185 

wszystko. — Naostatek tenże zacny człowiek sam 
wiedzieć i zważyć musi, jeżeli może obiecywać sobie 
wierność i posłuszeństwo tak mnogiego., różnie i dla 
różnych przyczyn codzień kupiącego się, i codzień 
rozchodzącego się ludu. 

Jeśliby te wszystkie uwagi zaprowadziły J. P. Za- 
mojskiego do Teszyna, tam znajdzie Podskarbiego 
Wessla, który rozpostarł teraz przemagającą niby 
nad drugimi zwierzchność swoją. — Pomniąc na an- 
tecedentia, znając powody jego, i temperament po- 
zornie łagodny, ale koniecznie chcący, i mimo wszys- 
tkie względy, to czego jemu osobiście potrzeba, 
J. Pan Zamojski nie może sobie obiecywać, aby ten 
człowiek jemu ustąpił, albo się dał powodować. — 
Bikup Kamieniecki pierwszy autor całego dzieła, 
i w konnexii najdawniejszy z Francią, takoż nieustąpi 
pierwszeństwa dobrowolnie nikomu. Łatwo wierzę, 
że J. Pan Zamojski, żadnego tytułu pierwszeństwa 
sobie niezechce przywłasczać, byle za jego radą szli 
drudzy. — Personalne powody albo passie tych osób, 
czy dozwolą im skłonić swoje zamysły do rad 
J.P. Zamojskiego ? — Jeżeli tenże zechce pojechać aż 
do Turek, na jakąż biedę, na jaką włóczęgę, na jakie 
może poddaństwo woli i rozumu swego, interesso- 
wanej a dzikiej protekcii poświęcić by się musiał ! — 
bez pożytku może dla Ojczyzny, i bez możności 
koniecznie potrzebnej kommunikacii , z tutejszymi 
Konfederatami ! — Ale prócz tego, kogóż tam zastanie? 
Brata Biskupa Kamienieckiego, naturalnie bardziej 



186 KONFEDERACI A 

za Brata zdaniem idącego, i Podczaszego Potockie- 
go; dość mówić, że Potockiego! Jużci ten od 
trzech lat wraz czynił z familią swoją; a ta co, jak, 
i czem czyniła ? — wszystkim wiadomo. Tych powa- 
żanie u Turków samych będzie przeważające nad 
J. P. Zamojskiego, i ci rządzić zawsze, a słuchać 
nigdy nie zechcą. 

Jeżeli te wszystkie myśli nie wrócą do Warszawy 
J.P. Zamojskiego, jeżeli ta myśl, że jego oddalenie, 
i siła innych osób od niego kochanych, może wpro- 
wadzić, i już aktualnie wprowadza w niebezpieczne 
suspicie, u obu stron; jeżeli czuje w sobie ducha ja- 
kiegoś, jakoby natchnieniem górnem naglącego ko- 
niecznie do czynności jakowej ś, czy nie zostajeż 
dla niego, najpożyteczniejsza może dla Oj- 
czyzny, ta czynność, aby jego reputacia, jego 
osoba, w Wiedniu, we Francii zjednała attencią 
tych dworów, na naszą sytuacią, a w niej 
poznawanie ichże własnyeh interessów, 
na nasze ulepszenie. 




DEPESZE 
WILHELMA GARDINERA 

1792. 



Wilhelm Gardiner, Rezydent Angielski , zdaje sprawę w tych depe- 
szach z lego co w Polscze widzi, nie jako sprawnik potężnego 
państwa, mający jakąś missią dyplomatyczną, lecz jako zimny 
obserwator. — Ijescze w jakich czasach! — Później umieścim 
więcej tych depesz. Posłużą one do uformowania dowodnego 
obrazu dyplomacii Europejskiej co do spraw upadającej Polski.- — 
W owym czasie Pitt był na czele rządu angielskiego. Cały 
wojną przeciw Francii zajęty, nie baczył na Polskę, iobojęlnie 
na jej podział patrzył ; owszem wszelkich pomyślności Królowi 
Pruskiemu życzył. Lecz mu to nie wyszło na dobre. Prusy zdobycz 
nad Wisłą wzięły; a od wojny nad Renem cofnęły się. — Wilhelm 
WyndhamLord Gr enville,do'którego niniejsze depesze adres- 
sowane , był w \ 792. Sekretarzem Stanu spraw zagranicznych. 



1. 



17. Października, 1792. Warszawa. 

Milordzie ! — Mam honor uwiadomić JWWPana, 
że przybyłem tu w przeszłą Sobotę, 13. b. m. i że 
odebrałem papiery potrzebne od Pana Ha ii es, 
który mi dał uprzejmie najzupełniejszą , jaką mógł 
informacią , względem przeszłego i teraźniejszego 
stanu tego kraju; tak, że przy pomocy sczegółowych 



188 



DEPESZE 



inslrukcij JWWPana, zawartych w depeszy N ro ?. 
spodziewam się, iż w krótkim czasie , skoro nabędę 
cokolwiek wiadomości o ludziach, z którymi będę 
mieć do czynienia, potrafię przesłać JWWPanu, 
wszystko o czem wiedzieć życzysz. — Dziś gdybym 
chciał dać jakąkolwiek opinią wedle własnych moich 
postrzeżeń , ta według wszelkiego podobieństwa , 
mylną by się okazała; a ostatnie depesze Pana Hailes 
zawierały wszelkie sczegóły warte wiadomości. 

Miałem honor złożyć w przeszły Poniedziałek 
moje listy wierzy telne Królowi Polskiemu , który 
pragnie jak najmocniej, abym dał wiedzieć J.K.Mości, 
jak wysoko ceni zapewnienia szacunku i poważania, 
które mu stosownie do moich instrukcij w Imieniu 
J. K. Mości oświadczyłem, i życzenia, aby trwającą 
między dwoma Koronami przyjaźń nadal ustalić. 
Król Polski, również wynurzył jak najżywsze wyzna- 
nie szacunku, dla osoby J. K. Mości, i toż samo ży- 
czenie pozostania w dzisiejszym przyjaznym systema- 
cie, który łączy Dwór tutejszy z Dworem W. Bryta- 
nii. 

Dotąd jescze żadnej nieodebrano tu wiadomości o 
tern, co zaszło po zebraniu się Konfederacii w Grod- 
nie; lecz w dzisiejszem położeniu rzeczy, niemasz naj- 
mniejszej wątpliwości, iż wszystko tam dziać się musi 
na skinienie llossii, i że tak się rzeczy ułożą, iż we 
wszelkich kwestiach, Sejm będzie musiał wszystko 
ratyfikować. 



W. GARDLNERA. 



189 



Z niemałem podziwiniem dowiedziałem się od Ge- 
nerała Rossyjskiego, Kotuzowa, że wojsko Imperato- 
rowej, w Polscze konsystujące wynosi do 120,000. 
klórego jak mi przed tem mówiono, niebyło tu jak 
80,000. Tak wielka armia każe się domyślać, że Im- 
peratorowa tai jakieś, nieznane do tąd zamiary, a 
tymczasem wszelkie koszta utrzymania wojska, nie są 
dla niej ciężarem, póki je w Polscze trzyma. 

Obóz który leżał na przeciwnym brzegu Wisły, 
ruszył z miejsca, i cały ten oddział wojska Rossyjs- 
kiego rozejść się ma na zimowe kwatery ; zaszła 
tylko zmiana, na wstawienie się Króla Pruskiego, co 
do Pułków, które z razu miały rozłożyć się wWielkiej 
Polscze, a które teraz ściągnione są ku Wiśle, aby 
Pruskie krainy nie cierpiały na sąsiedztwie licznego 
wojska. 

Ważna wieść , wzmiankowana w ostatniej do 
JWWPana depeszy Pana Hailes , co do powiększe- 
nia się sił Tureckich w Mołdawii, niepotwierdziła 
się później, chociaż dotąd uchodzi za prawdziwą, tam 
zkąd wyszła. Wszakże jest to rzecz tak wielkiej 
wagi i tak wielkich może być konsekwencij, iż nie- 
spusczę jej z oka, i starać się będę prawdy dociec. — 
Mam honor, etc. 

WILLIAM GARDINER. 



190 DEPESZE 



2. 



24. Października, 1792. Warszawa. 

Milordzie ! — Zbyteczną byłoby rzeczą powtarzać, 
że los tego kraju zawisł jedynie od Sejmu; nie mam 
przeto na teraz nic do doniesienia, prócz domysłów, 
na pozorze toczących się rzeczy opartych. 

Ile dotąd mogłem widzieć, duch partii acz przy- 
tłumiony koniecznością, nie jest bynajmniej wytę- 
pionym ; i nismasz też nic dziwnego , że ci co się 
sczególniej łączyli z rewolucionistami , cierpią na 
omyleniu swoich nadziei. Możesz wszakże JWWPanie 
być pewnym, że niższe klassy nie wielki miały udział 
w zamysłach rewolucyjnych ; a lud wiejski nieznał 
bynajmniej ani natury, ani rozległości proponowa- 
nych innowacij; ztąd niewielu uczuło niepomyślność 
wypadku; najwięcej tylko młodzież bez doświad- 
czenia i bez przezorności. 

Niechciej wszakże JWWPanie mniemać jakobym 
utrzymywał, że zasady rewolucijne niemogłyby być 
dobre same w sobie i pożądane w skutkach ; lecz 
wszelkie gwałtowne poruszenie , powinno mieć pe- 
wną podstawę; a tu właśnie podstawy tej brakowało; 
bo ani jedności w działaniu, ani baczenia na wojsko, 
ani dobrego wyboru dowódców, ani znajomości kraju 
niebyło bynajmniej w rozwijaniu obranego syste- 



W. GARD1NERA. 191 

matu. Dziwić się więc należy nie temu, żeRewolucia 
upadła, lecz że się tak długo utrzymywała. 

Zapomniałem w mojm ostatnim liście donieść 
JWWPanu o wyjeździe ztąd Francuzkiego Ministra, 
Pana Descorches. W czasie swojego tu pobytu, 
nie podał żadnego przedstawienia 3 lecz stanąwszy 
w Poznaniu, wysłał Kuriera z oświadczeniem , że on 
wcale nieuznawał za prawne dekretów Konfederacji, 
ni władzy którą sobie W. Marszałek przyswajał, żą- 
dając oddalenia się jego ze stolicy, aże się z niej odda- 
lił, to uczynił jedynie dla tego., aby uwolnić Króla 
Polskiego od niemiłych wypadków, na któreby mógł 
być narażonym , gdyby on uparł się był zostać 
w Warszawie. 

Godna rzecz uwagi, że wiadomość o niepomyśl- 
nych wypadkach dla skombinowanych wojsk we 
Francii, była tu arcy dobrze przyjętą od pewnego 
rodzaju osób, które nawet nietają swego ztąd ukon- 
tentowania, a sposób w jaki wynoszą Francuzów, 
oburza każdego przyjaciela pokoju i dobrego rządu. 

Miałem honor donieść JWWPanu o śmierci Sas- 
kiego Ministra przy tutejszym Dworze, który tu 
przez lat wiele przebywał, a niepospolitą wziętością, 
zacnością i nauką na powszechny szacunek zarobił. 
Następca jego niewiadomy jescze; lecz sekretarz Le- 
gacii Pan Palz, jest na teraz Charge d'Affaires. 

Przyłączam do niniejszej depeszy Deklaracią Kon- 
federacii, która właśnie co wychodzi z druku. Za- 



192 DEPESZE 

sady jej są zaiste jednawcze; lecz nakazana przy- 
sięga, może słusznie wydawać się naganną tym, co 
tak daleko zaszli za ostatniej rewolucii. Dla wielu 
powodów wierzę, że istotnie Imperatorowa wy- 
dała wyraźny rozkaz aby pokój wPolscze zachować i 
aby wojska jej jak najspokojniej zachowywały się 
w tym kraju; i niesłyszałem jescze aby ten rozkaz 
niebył wypełnianym. — Pan Hailes opuścił tutej- 
szą Stolicę w przeszłą Sobotę w nocy, 19. b. m.., 
udając się na Berlin i Hamburg do Kopenhagi. Mam 
honor, etc. 



3. 



3i. Października, 1792. Warszawa. 

Mylordzie! — Jako kraj tutejszy w niniejszem 
swojem położeniu zależy jedynie od Konfederacii, 
wszystko tedy co się dzieje na jej obradach , lub co 
się zdarza w skutek jej rozkazów, stanowi to dziś naj- 
ważniejsze przedmioty, o których donosić mi przy- 
chodzi. 

Deputacia złożona z dwóch Delegowanych z Ko- 
rony, i dwóch z Litwy, przybyła tu niedawno do 
Króla Polskiego, w celu niby, aby z nim wspólnie 
obmyślić srzodki usczęśliwienia na przyszłość Kró- 
lestwa tego; tymczasem w mowach tej Delegacii 
więcej szło o przypomnienie minionych niesczęść 



W. GARD1NERA. 



193 



niż o lekarstwo na przyszłość; więcej o wytykanie 
Królowi udziału, który miał w ostatniej rewolucii, 
niż o podanie mu nowych śrzodków, które po ze- 
braniu się Konfederacii powinnyby były być przy- 
jęte. Mówią , iż odpowiedź Króleska pełna była i 
łagodności i powagi ; lecz ponieważ nie czyniono 
mu żadnej propozycii, niemógł leż nic stanowczego 
odpowiedzieć, i cała rzecz w niepewności zawieszona; 
wzajemna tylko niechęć pomnaża się. 

Od czasu jak Konfederacia przeniosła się do Grod- 
na, nic nowego nie stało się. Imperatorowa Rossyjs- 
ka głębokiem milczeniem swoiem zatrzymała wszelkie 
sprawy zależące od jej decyzii. To jej postępowanie 
przypisują zaburzeniom dzisiejszym w Europie, i do- 
myślają się, że ma już plan gotowy na wszelki przy- 
padek; wstrzymuje siętylko z objawieniem swych za- 
miarów co do Polski, póki lepiej nie przewidzi osta- 
tecznych wypadków niniejszej wojny, w której Aus- 
tria i Prusy, wystąpiły przeciw Francii. Wszystko 
to, Milordzie, lubo ma cechę wielkiego prawdopo- 
dobieństwa, jest wszakże tylko domniemaniem; bo 
rzecz niewątpliwa, iż tu nikt a nikt nie zna zamia- 
rów Imperatorowej,niewyjmując od tego ani Ministra 
jej Bułhakowa , ani Głównego Kommendanta jej 
armii Kochowskiego. Troskliwi o los Polski, wnoszą, 
iż jeśli nie powiedzie się skombinowanym armiom, 
Imperatorowa zajmie Ukrainę, jako nieskończenie 
żyżniejszą od innych prowincią, i jako niezmiernie 
dla jej Państw przydatną, sczególniej na przypadek 

13 



194 DE1ESZE 

przyszłej wojny z Turcią ; lecz i ta opinia nie opiera 
się na żadnym pewnym fundamencie. 

Odebrano tu odpowiedź Dworu Duńskiego na no- 
tę Podkomorzego Koronnego, podaną 26. Września 
różnym Ministrom zagranicznym; w której to odpo- 
wiedzi, jest zupełnie uznaną, « le pouvoir souverai?i, 
« independant et legała » tej Konfederacii. Jest to 
jedyna, dotąd odebrana, na wyżej wspomnioną notę. 
Nic jescze pewnego niesłychać o Sejmie; mówią., 
iż do przyszłej wiosny odłożonym zostanie, lecz ani 
o miejscu jego, ani o terminie nikt nie wie. To co 
w ciągu zimy zajść może, wpłynie zarówno na Pols- 
kę, jak na całą Europę. — Mam honor. etc. 



7. List opada, WŁ. Warszawa. 

Milordzie ! — przekonany jestem iż w mniemaniu 
JWWPana niejestem posądzan o opieszałość w do- 
wiadowaniu się sczegółów, których wiadomość mo- 
głaby być istotną potrzebą rządu Angielskiego; lecz 
w dopięciu tego wiele zachodzi trudności, a nawet 
w dzisiejszem położeniu rzeczy, nic pewnego wie- 
dzieć nie można. Same nawet najbardziej interesso- 
wane Państwa, nie są jescze pewne, w jaki sposób 
polityka Francuzka może działać na ich widoki, 
względem Polski. 

Nadewszystko, byłoby dla JWWPana najważniej- 



W. GARDINLRA. I9f> 

sza rzeczą, wiedzieć z pewnością : Czy trzy sąsiednie 
Państwa, ułożyły między sobą podział Polski ? — 
Jeśli ułożyły, co każda z nich dla siebie otrzyma ? — 
i, jeśli wojna Francuzka przeciągnie się, — jakRossia 
postąpi, co do tego kraju ? — Ku tym to mianowicie 
kwestiom, Sir Mor ton Eden zwracał moją uwagę, 
kiedy miałem honor widzieć go w Berlinie; lecz aby na 
te przeważne punkta odpowiedzieć, potrzeba czasu, 
znajomości rozlicznych interessów, a przedewszyst- 
kiem tak wielkiej ostrożności, iż raczej przypad- 
kiem tylko przyjdzie podchwytywać informacie, któ- 
rych przez mocne nastaw anie, na zawsze by się po- 
zbawić można. 

Skoro Francuzkie interessa poszły tak dalece nie- 
spodziewanym torem, próżnoby było, opierać swoje 
wnioski na originalnym planie Imperatorowej; co 
w dzisiejszem położeniu rzeczy być może najpomyśl- 
niejszem dla jej Państwa ku temu skieruje swoje wi- 
doki. Owoż nie sądzę, Milordzie, żeby, opierając się 
na tern, albo gwałtowny zabór jakiej części Polski, 
albo zgoda z ościennemi Mocarstwy na rozbiór tego 
kraju, mogły być pożyteczną lub pożądaną rzeczą 
dla Jej Imperatorskiej Mości. Im większą dla Jej 
państw przegrodą jest Polska, tern łatwiej jej będzie 
utrzymać swoich poddanych pod dzisiejszemi arbitral- 
nemi prawy, które jednak są opieką i zabezpiecze- 
niem Jej tronu. Pomnożenie posiadłości zaprowadzi- 
łoby innowacie, i przymusiłoby I mpera torowe pro- 
tegować to własnemi siłami , co w lerazniejszem 



IdG DEPESZE 

położeniu dokonać by się dało siłami Polskiemi, któ- 
rych wedle swej woli, a za kierunkiem Konfederacii, 
mogłaby używać na własną potrzebę, nienarażając 
na usezerbek ani godności swojej, ani skarbu. 

Jest jednak, Milordzie, powód do obawy, aby 
Król Pruski, zaraz po zawarciu traktatu z Cesarzem, 
niewymagał nowego zaboru tego niesczęśliwego 
kraju, i aby Imperatorowa Rossyjska, zmuszona nie- 
jako skłonić się ku temu, nie zdecydowała się także 
przyłączyć do swego państwa najbogatszej prowincii 
Polskiej, o czem wspominałem już JWWPanu (N°3). 
Kto wie wszakże, czy by nie było korzystniej dla 
J. Imperatorskiej Mości, w niniejszym składzie inte- 
ressów, zostawić raczej rzeczy jak są, niż zezwalać 
na zmiany. Jeśli Austriacko-Pruska armia, popierać 
będzie wojnę przeciw Francii, w tym razie, ile po 
wszelkich okolicznościach wnosić |mogę, Imperato- 
rowa zwoła Sejm na wiosnę i kraj ten wróci do daw- 
nego, jak był przed rewolucią, stanu. Przeciwnie, 
jeśli Cesarz i Król Pruski cofną swoje wojska, więcej 
jak pewna że na tenczas, podział nowy Polski nastą- 
pi za naleganiem Króla Pruskiego, i za zezwoleniem 
dwóch innych Polencij. W tym przypadku Ukraina, 
jak już powiedziałem, dostanie się niezawodnie Ros- 
sii, Gdańsk i Toruń Prusom, i stosowny, wedle ugo- 
dy, udział sąsiednich prowincii Polskich, Cesarzowi. 
Jest to wszakże tylko moja własna opinia, oparta 
raczej na podobnych do prawdy domysłach z po- 
wziętych informacij, niż na jakiej realnej podsta- 



W. GARDINERA. 



197 



wie. JWWPan posiadając rozległe wiadomości o 
Polityce Europejskiej, będziesz mógł najlepiej osą- 
dzić, jak dalece wnioski moje są rzetelne lub urojone. 
Dodam jescze kilka sczegółów tyczących się tego 
kraju, a mogących zasłużyć na uwagę JWWPana. 
Rossianie w odległych prowinciach dopuścili się ex- 
cessów; w skutek zaniesionej o to skargi przez depu- 
facia szlachty Litewskiej, naczelnemu wodzowi Ko- 
ehowskiemu, przedsięwzięte zostały śrzodki poskro- 
mienia na przyszłość podobnych przekroczeń. Zawie- 
szenie prywatnych processów sądowych, Wywarło 
niejaki wpływ na kodex kryminalny (kas had a cer- 
lain influence on the criminal codę), który lubo zos- 
tawiony w całej mocy swojej, pokazał się jednak być 
niedostatecznym na ukaranie licznych morderstw po- 
pełnionych temi czasy w Warszawie; organizacia po- 
licii tak jest wątłą, iż w tych dniach kilka zdarzyło 
się przypadków zabójstwa, a żaden jescze winowajca 
u sądu nie stanął.- — Mam honor etc. 



5. 



\A. Listopada, 17U2. Warszawa, 

Milordzie ! — Konfederacia nakoniec objawiła i 
drukiem ogłosiła zamiary swoje. Mam honor przesłać 
JWWPanu treść tego w języku Francuzkim, co jak 
słyszę, w Polskim daleko obszerniej jest wyłusczo- 
ne. — Przeciwna Partia zarzuca z niejakim tryumfem 
Konfederacfi , że zamierzywszy sobie obalić jedną 



198 DEPESZE 

konstytucią (przeszłej Rewolucii) nie podaje nato- 
miast drugiej, że przeto nie umiała dopełnić prawo- 
dawczej swej missii. Lecz ten zarzut nie jest podobno 
słuszny ; gdyż dawna konstytucią ma być zupełnie 
przywróconą, a wezwanie obywatelów o udzielenie 
potrzebnych objaśnień, tyczyło się jedynie sposobów 
zapobieżenia nadużyciom , które się były wcisnęły 
do dawnej konstytucii Polskiej, a w istocie były cał- 
kiem przeciwne jej pierwiastkowym zasadom. 

Muszę wszakże dodać, że ta manifestacia Konfede- 
racii, jakkolwiek udatna, nie zaspakaja bynajmniej 
nieukontentowanego narodu. Niedość bowiem ogła- 
szać, że te lub owe przedmioty są celem Rzeczypos- 
politej; trzeba też podać środki dopięcia tych celów; 
bez czego same dobre inlencie, prędzej dowieść nie- 
udolności, niż zaufanie wzbudzić mogą. — Pokazuje 
się, że Konfederacia pomiarkowała, iż trzeba było 
cośkolwiek ze swoich działań, na które wszystkich 
oczy zwrócone, na jaw puścić; i zdawało się jej, że 
owem ogłoszeniem zaimponuje publiczności. 

Nienawiść, Milordzie , ku Rossianom w tej stoli- 
cy, zdaje się z każdą godziną pomnażać, rozdmuchi- 
wana, jak z wielu powodów dorozumiewam się, przez 
głównych aktorów przeszłej rewolucii. Tak często 
byłem tego świadkiem na ulicach, na tearze, i w róż- 
nych innych zdarzeniach, iż lękam się co moment; 
gwałtownego wybuchu, który może pociągnąć za 
sobą stanowczą katastrofę. Zapewne to dla tej ciągłej 
fermentacii, ściągnięto pod samą Warszawę znaczne 



W. GARDINERA. 199 

siły Rossyjskie, — być też może, iż to dla innej przy- 
czyny, jak np. dla furażu lub żywności; wszakże, jeśli 
powyższa okoliczność była owego ruchu powodem, 
nieokazano ani dość imponującej postawy, ani żadnej 
deklaracii nieogłoszono. — Owa nienawiść ku Ros- 
sianom, daje się także postrzegać w wyższych klas- 
sach, chociaż z większą nieco powściągłością. Głów- 
ny dowódca Kocho wski dał był przed kilką dniami 
bal , na który mnóstwo osób wysokiego tonu było 
zaproszonych; tymczasem mało kto przybył, a cała 
kompania ledwie cztery tancerek dostarczyć mogła. 
Nietajno to już JWWPanu, że kraj tutejszy wys- 
tawiony być musi na srogie cierpienia, aż póki w nim 
nie ustali się ta lub owa konstytucia; niniejszy stan 
niepewności daje się czuć mocno wszystkim, od Naj- 
jaśniejszego Króla Polskiego do najniższego podda- 
nego; lecz jako wszelki otwarty opór byłby na teraz 
daremnym, zdaniem mojem najlepszą polityką dla 
Polski byłoby zataić, aż do pozoru, wszelką nienawiść, 
i czekać cierpliwie na zwołanie sejmu. 

Dla ważnych powodów domyślać się można, że wielu 
tu jest takich co życzą zaprowadzić systemat Francuz- 
ki, a przynajmniej wezwać pomocy Francii do utrzy- 
mania w Polscze spólnych sobie zasad wolności; mó- 
wią nawet iż w lej mierze rozpoczęto już korrespon- 
dencią z niektórymi członkami konwencii. Jeśli to 
jest prawdą, jeśli jakie bezpośrzednie skutki, według 
wszelkiego podobieństwa, pochopne, wynikną z tych 
niegodziwych i zabójczych śrzodków, Irzem sąsied- 



200 DE1'LSZE 

nim potenciom jedno tylko zostanie do wyboru : zu- 
pełny podział tego kraju; niepodobna bowiem przy- 
puścić, aby widząc wśrzód siebie zagnieżdżający się 
systemat tak zagrażający zasadom swoich rządów, 
nieprzedsięw 7 zięły kroków najskuteczniejszych wy- 
korzenienia go ztąd nazawsze. J. K. Mść Król Polski 
tyle jest przezorny i tyle szlachetny, iżby niechciał 
zapewne chwytać się tak marnych śrzodków; lecz 
gdy mu niezostawiono w ręku zdolnej dopowściągnie- 
nia tego władzy, niepodobna jest aby mógł zapobiedz 
złemu, o k torem zapewne i nie wie. 

Ciągle trwam , Milordzie, w mniemaniu, iż Królo- 
wi Pruskiemu obiecano formalnie, jakąś część tego 
kraju, i jeśli wewnątrz zostanie spokojnym, nadanie 
to ( ihis grant ! ) może się ograniczyć na kawale 
W. Polski np. po Poznań; a dwie inne potencie nie- 
będą może nastawać na otrzymanie proporeionalnych 
nabytków 7 . 

Czas Sejmu, od którego tak wiele zawisło, dotąd 
nieoznaczony, i tak być musi, póki Imperatorowa 
Rossyjska nie ułoży ostatecznie planów swoich, któ- 
re zależą od tylu różnych okoliczności, iż trudno 
przejrzeć kiedy się to stanie. 

P. Patz, który po śmierci Saskiego Ministra, za- 
stępował go jako charge d'affaii >es , potwierdzon 
został od Dworu swego w tym charakterze; a nowy 
Minister dotąd nie mianowany. 



WIEDEŃSKI. 



Dziwna to, a jednak zrozumiała rzecz, iż gdy Polska, pod koniec 
dawnej Rzeczypospolitej, niemiala, jako Państwo, żadnego zgcła 
politycznego znaczenia w Europie, — wszelako, po dokonanym 
nawet rozbiorze kiaju, taż sama Polska, jako naród, okazuje się 
ważną i niezbędną Europejską sprawą.Wielkie wojny 1805, 1807 
i 1 8 li. były, jeśli nie w celach swoicb., to z natury rzeczy, Pols- 
kiemi wojnami. — Najważniejszy, po Westfalskim, zjazd dyplo- 
matyczny, sprawę Polską miał za górującą kwestią Europejską, 
za niezmiernej ważności zadanie, a przeciwnie, przed stu kilku- 
dziesięciu laty , za Rzeczypospolitej , ani w Munsterze , ani 
w Osnabruku, o Polscze, mowy prawie niebyło. — Wielka wtem 
dla nas, na przyszłość, otucha; ■ — i nie mała nauka. 

Historia Kongresu Wiedeńskiego, z tego względu, jest arcy ważną 
częścią Historii Polski porozbiorowej. Zkąd owa na tym Kon- 
gresie moc polityczna nieexystującego państwa ? — Jakie były 
usposobienia i rachuby Europy w tej mierze ? — Jakie jawne i 
głośne oświadczenia, a jakie ciche i realne dążenia? — Co rze- 
czy a co osoby, co duch narodu Polskiego, a co polityka Euro- 
pejska zdziałały ? — Quid in toto orbe terrarum validum, quid 
a grum fuerit P — a po tych przygotowawczych pytaniach, pyta- 
nie główne : czy było podobieństwo, czy była gotowość prak- 
tyczna, w Europie, lub w Polscze, restaurowania całej i niepod- 
ległej Polski? — oto są zadania, na które Historia Polska Kon- 
gresu Wiedeńskiego odpowiedzieć powinna. — Próżnoby tego 
szukać w dorywczych u nas rozprawach, tykających tej prze- 
ważnej epoki. 



202 



KONGRES 



W przezorzc historii naszej porozbiorowej , a mianowicie historii 
traktatu Wiedeńskiego, patriotyzm Polski na wielką jest, i na 
ciężką próbę narażany. Bo jak mówić o Carach Rossyjskich, i 

jak ich nieprzeklinać ; a przecież trzeba, gdzie prawda nie 

jest przeklęclwem, prawdę tę śmiało powiedzieć. 

W krotce po upadku Polski, zaczęli panować Alexander i Napoleon; 
w targach o panowanie w Europie bliscy zgody, o Polskę zgo- 
dzić sienie mogli, a każdy chciał być jej restauratorem. Napo- 
leon nazywał Alexandra najsubtelniejszym z Greków, sam pewnie 
w subtelności od niego nie podlejszy ; i oba zostawili Historii 
dotąd nierozwiązane jasno zadanie : co istotnie, w głębi duszy, 
w gruncie swojej polityki, uczynić dla Polski zamyślali.— Przed 
porównaniem ich w tej mierze, trzeba, przedewszyslkiem pamię- 
tać, na różność ich położenia. Francia była odwieczną przyja- 
ciółką Polski ; Rossia , odwiecznym wrogiem ; — Napoleon , 
wskrzeszając Polskę mógł cudzym kosztem szafować, — Alexan- 
der ronić, to co miał za swoje, musiał; — Polska niepodległa 
byłaby chlubą narodową i bezpieczeństwem dla Francii ; dla 
Rossii, przynajmniej na pozór i na czas jakiś, dziełem niepopu- 
larnem. O Napoleonie tu nie miejsce dalej mówić; co do Alexan- 
dra w Kongresie Wiedeńskim, lak się rzecz ma : 

Kongres Wiedeński dawał Alexandrowi jedno z dwojga do wyboru, 
to łubowo : lub zupełną restauracią Polski całej i niepodległej, 
lub zupełne zatłumienic tej sprawy, nowym, czysto-territorial- 
nym podziałem Xięztwa Warszawskiego. Alexander zupełnej 
reslauracii nicchciał; może też nieśmiał i niemógł myśleć o niej. 
Tymczasem Kongres, który nawiasem projektował tak wielką 
rewolucią Europejską , wyprawiał, jeśli się godzi powiedzieć, 
krotofilę dyplomatyczną. Mocarstwa, któreby serio przeważne 
to zamyślały dzieło, zaczęłyby od uprzednich między sobą ku 
temu układów, zgodziłyby się na plan jakiś, miałyby w pogotowiu 
siłę do poparcia zamiaru, i wreszcie puściłyby myśl swoją po 
narodzie, o któregoby niepodległości sczcr/.c zamyślały. — Nic 



WIEDEŃSKI. 203 

a nic z tego niebyło. A w rzeczy samej, Kongres Wiedeński, 
pod hasłem marnych życzeń niepodległości Polski , pragnął 
w gruncie nowego umorzenia sprawy, nowego podziału ziemi 
Polskiej , — w czem, zdawało mu się widzieć bezpieczeństwo 
Europy! Alesander obie ostateczności odrzucił, a odrzucając 
powaśnił się był z całym Kongresem ; nie o to wszakże, że na 
niepodległość całej Polski niezezwtilał, — lecz o to, że Austrii 
po Nidę, a Prusaków po Wisłę niepuścił, — lecz o to, że wśrzod- 
ku zaborów Polskich, konstytucyjne państwo utrzymać, i Pol- 
skiemu Królestwem mianować chciał. — Jakiekolwiek Alexander 
miał do tego kroku pobudki, to niezawodna że musiał z tego po- 
wodu pokonywać opór całej dyplomacii Europejskiej , opór 
sprzymierzeńców swoich, Ministrów swoich. Co chciał dla Polski 
uczynić, uczynił. Sadowiąc w Warszawie Brala swojego i Sena- 
tora swojego, dzieło i zasługę swoją osłabił, zepsuł, skaził, — 
ale nieznisczył. W najgorszym razie pozostał jescze wielki ma- 
teriał, do użytku własnym siłom Polskim, własnemu rozumowi 
Polskiemu. Azaliż tego skutek nieokazywał ? Gdyby najwalecz- 
niejszy z żołnierzyPolskich nie zląkł się był ująć za sztandar 
powstania ; gdyby powstająca Polska, spychając z tronu obcego 
Pana, własnego wnet dla siebie okrzyknęła była Króla, — czyhżby 
nowe, małe, podległe Królestwo, nieodzyskało dawnych, obszer- 
nych, niepodległych granic ! 

Wielu inaczej o Alexandrze i o jego dla Polski uczynku trzyma. 
31 y idziem za tern, co nam wiarogodne świadectwa, ogłoszone 
i nieogłoszone dokumenta Kongresu, za prawdę pokazują. Dla 
Polskiej sprawy niepotrzebny fałsz, choćby najpalriotyczniejszy. 
Pochodnia Eumeind, nie jest tak straszną dla Rossii, ani tak zba- 
wienną dla Polski, jak pochodnia prawdy. Zbrodnie, gwałty, 
krew męczenników, jęk ucisku, gęsta chmura grzechów wisi nad 
3Ioskwą. Lecz jeśli tam zabłyśnie jaki czyn pokutny, jeśli Paweł 
nawiedzi więzienie i uszanuje miłego narodowi naszemu boha- 
tyra ; jeśli Alesander w młodości swojej uczuje żal za grzechy 
przodków , jeśli zwycięzca i kierownik Europy, opusczonyni 



204 KONGIU.S 

i bezbronnym zachowa konsiytueią i wojsko, sumienie i siłę, 
nazywajmy czyn ich właściwem nazwiskiem, oddajmy cześć ich 
pamięci. To nas nieponiży, a nie podwyższy Rossii. Kiedy Rossia 
w początku swego bytu, dźwigała jarzmo Talarów, Carowie jej 
chodzili do hordy z pokłonem i hołdem; dziś Rossia jest w jarz- 
mie krzywd i zemsty Polskiej. Lechia capta,ferum victorem cepit. 
Najazd tedy jest Alfci i jest Omegą Rossii. Najechana, jarzmiona,. 
łupiona przez Tatarów, potrafiła wybrnąć z tej toni. Niesezeście 
tamto zewnątrz było. Najeżdżająca, jarzmiąca, łupiąca plemię 
bratnie, naród szlachetny, Królestwo starożytne i Europejskie, 
Bossia spokojną, bezpieczną, ucywilizowaną, Europejską nigdy 
niebędzie dopokąd wewnątrz chora i grzeszna. Alexander ściga- 
ny był tern sumieniem Cesarstwa. Alexander chciał być wiclko- 
myślnym Cesarzem dla Rossii. Ałexander uczul nasze jarzmo, 
oddał hołd sprawie naszej. — Zasługa jego nie przechodzi w suk- 
cessii z klejnotami Carskiej Korony; i pozostanie nienaruszone 
suum cuiąue. 

Mamy w zbiorze naszym kilka ważnych dokumentów, tyczących się 
Kongresu Wiedeńskiego, zdjętych z oryginałów, w swoim czasie. 
Z tych zamiesczamy następujący : (B). 

MEMORIAŁ HR. POZZO DI BORGO PODANY CESARZOWI 

ALESANDROWI. 

1814. 

W tym memoriale, Minister Rossyjski, zabezpieczony tajemnicą, wyja- 
wia z całą swobodą myśli swoje. Chwytamy tu na gorącym uczyn- 
ku Politykę Rossyjską. Interessujący z wielu względów, tern naj- 
więcej ważny, iż jest świadectwem pierwszego rzędu, ówczesnych 
zamiarów Alexandra dla Polski. Znajdzicm w nim prócz lego nie 
jedną pożyteczną naukę. Fałszywe zasady tego pisma, więc i fał- 
szywe wnioski, wykażą się, da li Bóg, w innem miejscu i dla in- 
nego Czytelnika. Tymczasem nic od rzeczy tu będzie przypomnie 
w głównych epokach żywot Hr. Pozzo di Borgo. 



WIE Di ŃSK(. 205 

Urodził się on w Korsyce 17 68. Zrazu adwokat i generalny Prokurator 
Korsyki, jako gorliwy stronnik zasad Rewolucyjnych, w r.l 7 90. 
wybranym został z Ajaccio, Deputowanym na Zgromadzenie Pra- 
wodawcze. R. 17 92. d. 16. Lipca w imieniu Komitetu Dyploma- 
tycznego wystąpił przeciw koalicii Północnej i wzywał Francią, 
aby uwolniła świat od tej plagi ludzkości. Mówił tam w tedy : 
« La liguc du Nord prescrit a TEurope entiere une servilude 
« generale, et montre de toule part un front menacaut. Selon 
« son systeme la Pologne ne doit voir finir les horreurs de la 

« guerre, qu'avec le sacrifice de son independencc Cest aux 

« Francais a prescrver le monde de ce terrible flćau et a reparer 
« la honteuse insouciance ou la malignile perfide de ceux qui 
« \oient avec indiferencc la destruction de tout genre de liberie 

« sur la terre les Francais seuls en combattant les ennemis 

« communs du genre humain, auront la gloire de retablir 1'harmo- 
« nie politiąue qui preservera l'Europe d'une servitude generale. « 
Po 10. Augusta 1792. podany w podejrzenie u Konwencii wrócił 
do Korsyki i połączył się z Paolim, zawziętym nieprzyjacielem 
rodziny Bonapartów, gdy ten pod opieką Anglii, chciał ojczyźnie 
swojej niepodległość zabezpieczyć'. Zasczycon tam prezydencią 
Rady stanu, lecz ścigany zawiścią, udał się do Londynu, z kąd 
potem powróciwszy na ląd stały, apostołował wojnę przeciw 
Francii. — W r. 1803. wszedł do służby Rossyjskiej, gdzie z wiel- 
ką gorliwością działał przeciw Napoleonowi; więc też, po trakta- 
cie Tylżyckim opuścił Rossią i przeniósł się do Austrii, i tu, za 
kampanii 1809. czynnie w zawodzie Dyplomatycznym pracował. 
Lecz i z tąd, po zawartym pokoju, przymuszon uchodzić, przez 
Konstantynopol i Maltę, udał się do Londynu, gdzie przecie 
atmosferą nienawiści ku Napoleonowi odetchnął. Tam po roz- 
poczęciu wyprawy 1812. był czynnym przy nowem skojarzeniu 
Anglii z Rossią. Przyzwany od Alexandra, jechał na Sztokholm, 
nie bez korzyści dla Pana swego. Gdy w Kaliszu Cesarz Alexan- 
der zamierzał popierać wojnę, Pozo di Borgo umocnił go w tej 
myśli, a w oburzeniu Niemiec, w nieukontentowaniu Francii, wska- 
zywał łatwe dlaRossii tryumfy. — Po bitwie pod Bautzen, wysłany 



20G KONGRES 

do Stralsundu, wahającego się Bcrnadollego do Koalicii nakłonił, 
i w armii Szwedzkiej zasczycon, stopniem Generała-majora, jako 
Kommissarz Rossyjski znajdował się. Po batalii Lipskiej, jeździł 
do Londynu i Lorda Caslelreagh do głównej kwatery, dla nara- 
dy ze sprzymierzonymi Monarchami sprowadził. W Chatillon 
był przeciw rozejmowi; owszem całą massa na Paryż uderzyć ra- 
dził, według opinii malkontentów, z którymi się w prost porozu- 
miewał. W Paryżu, przy rządzie tymczasowym reprezentował 
Rossią, mając pilne baczenie, aby Cesarz Alexander nie dał się 
uwieść wspaniałomyślnością dia pokonanego nieprzyjaciela. Po 
sławnej proklamacii, która wszelkie negociacie z Napoleonem 
przecięła, jeździł do Londynu , sprowadzić do Franca Ludwika 
XVIII. przy którym pełnił obowiązek Pełnomocnika Rossyjskie- 
go. Z tąd udał się na Kongres Wiedeński. 






wwwwwwwww 



Najjaśniejszy Panie! Na rozkaz Waszej Cesarskiej 
Mści, abym otworzył moje zdanie w kwestii tyczącej 
się przyszłego losu i rządu Polski, dopełniając wło- 
żonej na mnie powinności, składam u stóp W. C. Mści 
rezultat moich badań, z całem uczuciem, powiem na- 
wet, z całą trwogą, jaką mnie przenika wielkość i tru- 
dność przedmiotu. Ci, którzy wyrokowanie o tej 
niezmiernej sprawie usiłują oprzeć jedynie na zasa- 
dach teorycznej sprawiedliwości, ci, którzy życzenia 
własne pragnęliby poczytywać za śrzodki usczęśli- 
wienia narodu Polskiego, — tacy, zdaje mi się,nieob- 
jęli całej rozległości zadania > ani powikłanych sto- 






WIEDEŃSKI, 



207 



sunków, któremi zadanie to dziwnym sposobem za- 
gmatwane zostało. Aby je zgłębić dostatecznie , nale- 
żałoby się uwolnić od namiętnego entuziazmu je- 
dnych, i od niedowierzania, może przesadzonego , 
drugich. — W takim to duchu, Najjaśniejszy Panie, i 
z takowem obwarowaniem, starałem się wykonać tę 
słabą moją pracę. 

W. C. Mść zamyśla zaprowadzić w Polscze rząd 
narodowy pod swojem bezpośrzedniem i najwyższem 
zwierzchnictwem; nadać tej części narodu, która się 
znajduje pod Jego panowaniem , moc stanowienia 
sobie praw T , rozporządzania swemi dochodami, urzą- 
dzania się wewnętrznie, i utrzymywania czynnej armii; 
W. C. Mść chce nakoniec, kraj ten uwolnić od 
wszelkiej obcej przewagi, co znaczy, od wszelkiej 
przewagi czysto Rossyjskiej, i, słowem, ukonstytuo- 
wać go w państwo oddzielne. 

Aby gruntownie można było sądzić o mądrości 
tego przedsięwzięcia, o lej lak zupełnej rewolucii 
w owym kraju , nie można spusczać z oka głównego 
punklu, od którego poczynać należy, a rozumiem 
przez lo, Najjaśniejszy Panie, stan, w jakim się 
znajduje teraz, to co dziś obejmujem pod nazwi- 
skiem Polski i narodu Polskiego. — Sześć milionów 
ludności wprowinciachLit wy , Wołynia, Podola, etc. , 
podległej cesarstwu i rządowi Rossyjskiemu od lat już 
wielu ; — cztery miliony zostające pod panowaniem 
Austrii, osiadłe sczególniej na pograniczu Węgier, 
które najistotniejszą, ale też razem są i najtrudniej- 



?08 KONGRES 

sza do zachowania częścią monarchii; — udział kraju 
zwany Xięslwem Warszawskiem, w którym stolica, 
przywykła do formy rządu miejscowej, utworzonej 
w widokach nieprzyjaznych Rossii i w zamiarze nie- 
tajnym przyciągnienia reszty pod jeden systemal; — 
nakoniec ułomek, acz sczuplejszy od innych, przezna- 
czony dla Pruss, bądź jako granica bezpieczeństwa, 
bądź jako przydatność do komunikacii między jej 
prowinciami. — Gdy więc taka jest, jak w powyższym 
rozbiorze wykazano, exystencia tego, co się dawniej 
Polską nazywało, idzie przeto za tern , że wszelki 
gruntowny śrzodek polityczny zastosowany do tego 
kraju, musi być koniecznie w stosunku : — Naprzód, 
z interessami Austrii i Pruss bezpośrzednio, a po- 
śrzednio z interessami innych mocarstw sprzymie- 
rzonych z niemi, — Powtóre , z interessami Rossii, 
uważanej jako mocarstwo panujące, mającej prawo 
do preferencii pierwszego rzędu , we wszelkich po- 
stanowieniach swego monarchy; — Nakoniec, z u- 
sczęśliwieniem samejże Polski, o ile to podobnem 
być może w położeniu i okolicznościach sczególnych 
w jakich się ten kraj znajduje. 

Niezaprzeczoną to jest prawdą, że wszelkie usiło- 
wania próbowane przez Polaków od 1792. dla za- 
prowadzenia rządu niepodległego w swoim kraju , 
dążyły ciągle do tego , aby wszystkich spółrodaków 
pod jakimkolwiek panowaniem będących do ucze- 
stnictwa pobudzić, aby się wyłamać z pod obcej 
władzy, i, nakoniec, aby massę narodową r wnajzu- 



WIEDEŃSKI. 209 

pełniejszej rozciągłości i całości, utworzyć. Tako- 
we ich d .lżenie nie powinno wcale zadziwiać; zgo- 
dne ono jest z naturą ludzi i rzeczy ; ale ztąd też wy- 
nika, że skoro Polska mieć będzie sejm, reprezenta- 
cią., wojsko swoje, będzie wnet miała i chorągiew 
powołującą wszystkich Polaków do kojarzenia się pod 
jedno godło narodowe. Niepodobna jest, aby Aus- 
tria i Prusy niewzięły wcześnie na uwagę nieochyb- 
nych skutków takowego układu rzeczy; aby nie po- 
myślały iż wtenczas przyszłoby im koniecznie wszys- 
tkich poddanych swoich Polskich poczytywać w sta- 
nie ustawicznego buntu. W lakiem położeniu rzeczy, 
mocarstwa te muszą związać się razem, dla oddalenia 
niebezpieczeństwa, które z natury swojej wspólnem 
jest dla nich, czy to zechcą utrzymać swoje nabytki, 
czy w zupełnej i samodzielnej niepodległości Polski , 
a tern samem w osłabieniu Rossii, szukać zechcą wy- 
nagrodzenia utraty swoich posiadłości. Wszystkie 
ich kroki muszą koniecznie ku temu zmierzać celowi. 
Król Pruski jest wprawdzie w ścisłem przymierzu 
z W. C. Mścią. Lecz przypuśćmy, że ten monarcha 
mocą przygotowujących się traktatów otrzymuje zu- 
pełnie cel swoich życzeń i swej ambicii; przypuśćmy, 
że zimna rachuba interesu przewodniczyć będzie 
naradom jego gabinetu w chwilach grożących bez- 
pieczeństwu nabytych posiadłości; dodajmy przypa- 
dek zmiany panującego , czego nigdy nie trzeba spu- 
sczać z oka w sprawach stanu, — natenczas mam za 
rzecz niewątpliwą, że Prusy postąpią jak dobro ich 



2 i O KONGRES 

własne wymagać będzie, bez względu na doznane 
dobrodziejstwa. Anglia taką politykę niewahając się 
wspierać pospieszy; a Francia, skoro niejedność 
rzuci ziarno zaburzeń w Europie, korzystać z okoli- 
czności, nieomieszka. Łatwo jest W. C. Mści prze- 
widzieć, że w takim razie Rossia osamotnioną zosta- 
nie; nie będzie nawet mogła polegać na Polscze, 
która wiedziona duchem zupełnej i nieograniczonej 
niepodległości, poczyta za rzecz korzystną dla siebie 
złączyć się z Europą; lub też rozstrychnie się na 
fakcie, do których, forma rządu, jaką gorliwość 
patriotów Polskich , radaby jej nadać , i poddmuchy 
obce, łatwym i nieochybnym staną się powodem. 

Te prognostyki, Najjaśniejszy Panie, nie wydają 
mi się wcale czczym domysłem. W. G. Mść widzi 
pod oczyma swemi zarody wszystkich tych krwa- 
wych zawichrzeń ; widzi je w jawnym oporze, któ- 
rego doznaje bez wyjątku, ze strony zgromadzonej 
Europy. Jeśli go W. C. Mść przemoże, ten chwi- 
lowy tryumf powoła tern silniej upokorzone mocar- 
stwa do ścisłego połączenia się przeciwko Rossii. 

Wielkim to jest błędem w polityce Liuorzyć samo- 
chcąc interessa powszechne i ?iieusćające przeciwko 
sobie samemu. Siła ztąd wynikła jest za zwyczaj 
niepokonaną; wstrzymuje ona współubiegania się 
dworów najbardziej sobie zazdrosnych, jednoczy naj- 
niezgodniejszych, i usuwa trudności poczytywane za 
nieprzeparte. W. C. Mść przypuscza, że nowy byt, 
który przeznacza dla Polski , ukoi owszem wszelką 



WIEDEŃSKI. 211 

niespokojność, zwłascza kiedy wojska Rossyjskie 
usuną się za dawne granice cesarstwa. — Lecz ta hi- 
poteza wtenczas tylko mogłaby nabyć jakiejś rzeczy- 
wistości, gdyby można było wierzyć, iż przykład dzie- 
więciu milionów Polaków tworzących naród i rząd 
udzielny, będzie obojętnym dla pozostałych pod pano- 
waniem Austrii i Prus, i że pierwsi, zamiaru pocią- 
gnienia ostatnich , a ci ostatni, chęci połączenia się 
z pierwszymi, mieć nie będą; czego nikt twierdzić 
nieośmieli się. — Z resztą 200,000 bagnetów Rossyj- 
skich, za plecami Polaków, czuwających na to, aby 
ci rządzili się swobodnie , rozsądnie i z umiarkowa- 
niem , znajdą się w pozycii przeciwnej prawdziwemu 
swemu powołaniu. 

Te są, Najjaśniejszy Panie, niedogodności, wido- 
cznie rażące, w pomyśle zamierzonego odbudowa- 
nia, co do stosunków z obcemi mocarstwy; niedogo- 
dności zaś , które mogą ztąd wyniknąć dla cesarstwa 
Rossyjskiego w ogólności, zdają mi się jescze bardziej 
zatrważające. 

Ta część zadania przedstawia trudności zupełnie 
innego rodzaju, gdy idzie o ich rozwikłanie. — W sa- 
mej rzeczy, jak można przypuścić, abyś W. C. Mść 
mógł żądać czegoś przeciwnego dobru własnego na- 
rodu, — W. C. Mść, coś sławę i blask jego do najwyż- 
szego podniósł stopnia , coś mu objawił tajemnicę 
jego wielkości, a uczyniwszy go wszechwładnym 
w Europie, nad tern dziś pracujesz, żeby potędze 
jego granice umiarkowania zakreślić. A jednak taka 



212 KOx\GRES 

jest osobliwość lej sprawy, że, dla dostatecznego 
jej zgłębienia , trzeba ją koniecznie przedstawić 
W. C. Mści, i pod tym nawet względem. 

Postępowanie Rossii względem Polski było state- 
cznie takiem, jakie zwyczajnie bywać zwykło każ- 
dego rządu silnego i jędrnego., względem rządu który 
jest słabym i wątłym. Wyobraźmy sobie, gdziekol- 
wiek, naród zdemoralizowany ostatecznem zepsu- 
ciem politycznem , miotany i szarpany fakciami ; a 
obok niego inny naród, spółzawodnik tamtego, 
który pod rządem silnym i biegłym postępuje stoso- 
wnie do planu ciągłego powiększania się , w którego 
armiach karność wojskowa, w którego ludach po- 
słuszeństwo, waleczność, i równie do uległości jak 
do entuziazmu zdolność, zasczepiona. — W tem przy- 
pusczeniu nie trudno będzie przewidzieć los jaki obu 
czeka. — Ten tylko co nigdy w xiędze świata nie czy- 
tał , może się dziwić nad tem co się przytrafiło Po- 
lakom , albo raczej nad tem co sami , niesnaskami 
swemi, na siebie ściągnęli. 

Znisczenie Polski, jako mocarstwa politycznego, 
stanowi prawie całą historią nowożytną Rossii. Sy- 
stemat wzrastania kosztem Turków był tylko terri- 
torialnym; i śmiem wyrzec , podrzędny, w porówna- 
niu tego co się zdziałało na granicy zachodniej. Pod- 
bicie Polski dokonane było głównie dla pomnożenia 
stosunków narodu Rossyjskiego z innemi Europy na- 
rodami , dla otworzenia mu obszerniejszego pola , 
salachetniejszego i widomszego teatru , na którymby 



WIEDEŃSKI. 213 

mógł zaprawiać swoje siły i swoje zdolności, na któ- 
rymby mógł nasycić dumę , namiętności i inleressa 
swoje. Z tego planu , najpożądańszym skutkiem u- 
w r ieńezonego , wyniknęły nawyknienia i spójności , 
które niepodobna zatrzeć prostą proklamacią, bez 
wystawienia na szwank cesarstwa w punkcie naj- 
istotniejszym i najczulszym , jakim jest : jedność 
rządu. Tytuł Króla Polskiego nie potrafi nigdy 
cierpieć się z tytułem Cesarza i samodzierżcy 
Wszech Rossii. Są to dwie kwalifikacie, które w ża- 
den sposób skojarzyć się razem nie dadzą; oznaczają 
one rzeczy, i nakazują obowiązki , tak różne od 
siebie, iż zdaje się niepodobna, aby jedna i taż sama 
osoba mogła je dokładnie wypełniać bez postawie- 
nia się w smutnej konieczności zniechęcenia jednego 
lub drugiego narodu, a może i obudwu razem. Ja- 
kiebykolwiek mogły być powody podbojów, skoro 
już są dokonane i powszechnie uznane, już je konie- 
cznie utrzymać należy, zwłascza gdy z istoty i wa- 
żności swojej stanowią grunt polityki państwa za- 
borczego. Posiadłości Polskie wcielone do Rossii, 
według mego zdania, do takiej właśnie należą kate- 
gorii. 

Odłączenie ich, w skutek nagłego postanowienia, 
może całą budowę i całe urządzenie cesarstwa o nie- 
bezpieczeństwo przyprawić, i wzniecić opór moralny 
i różność opinii nader szkodliwą i nader niebezpie- 
czną dla obu narodów. — Zastanawiając się nad tern, 
umysł z trudnością pojmuje, jak można jednym pro- 



212 KONC,PxES 

stym aktem oderwać od ogólnego zarządu cesarstwa 
tyle prowincij, i utworzyć z nich państwo niepodle- 
głe, któreby się rządziło podług pewnego spoinie 
umówionego systematu wolności, uchwalało swoje 
podatki, stanowiło o ich użyciu, tworzyło armią 
wtenczas właśnie, gdy jego zdobywcy będą musieli 
usunąć się, i z daleka przypatrywać się, jakby jakiemu 
widowisku, tej wielkiej rewolucii, — i aby z tego 
wszystkiego niewynikło, ani nadużycie w jego nowo 
wyzwolonych, ani oburzenie w jego dawnych, pod- 
danych. Ta sprzeczność, niebezpieczna w każdym 
razie, staje się przerażająca kiedy rozważymy, iż za- 
prowadzi różnicę konstytucyjną między Rossianami i 
Polakami, kiedy pierwszym, pełnym uczucia i rzeczy- 
wistości siły, nakaże pozostać w stanie biernym , a 
drugim, stosunkawo słabszym i niższym, swobodnie 
rządzić się pozwoli. Dodajmy do tego chełpliwość 
próżności tryumfującej , a obraz będzie zupełnym. 

Rzecz to wielce podobna do prawdy, że W. C.Mść 
w kwiecie wieku , uwięczony największemi pomyśl- 
nościami, stojąc na czele Europy, potrafisz swoim 
wpływem i energią powściągnąć ruch któryby się 
objawił, przeciw temu nowemu porządkowi rzeczy; 
lecz powściągnąć nie jest to co umorzyć; a jeśli przy- 
czyny reakcii są w naturze interessów i namiętności, 
tedy rozwiną się i działać będą za każdym wypad- 
kiem który łatwo bieg rzeczy nadarzy. — Słyszałem 
nieraz utrzymujących , że sprawowanie władzy 
w Rossii żadnych nie napotyka granic, że opinia pu- 



WIEDEŃSKI. 21 



D 



bliczna nic tam nie znaczy, że żadnych za sobą nic 
pociąga skutków, i że Cesarz Rossyjski jest niejako 
duszą powszechną, która nadaje wszystkim myśli, 
mowy i uczynki. — Brak doświadczenia w tym wzglę- 
dzie niedozwala mi sądzić o tern samemu przez się , 
wszakże trudno sobie wystawić, aby powszechne 
przyczyny dobrego i złego , wpływające na interes 
ogólny., na namiętności kierowane dumą, przesą- 
dami, i owem uczuciem narodowości, które tak ściśle 
łączy mieszkańców tego obszernego państwa, nie 
wydawały w Rossii tychże samych skutków co 
wszędzie. 

Ci, co przykładami chcą usprawiedliwić plan po- 
dany przez Polaków, przywodzą częstokroć przy- 
kład Austrii , która z tytułem Cesarstwa łączy tytuł 
Króla Czeskiego i Węgierskiego, przecież spokojnie 
panuje, pod temi rozmaitemi nazwami. — Nic bar- 
dziej nie fałszuje sądu jak owe podobieństwa w sło- 
wach, kiedy istotnie niema żadnego podobieństwa 
w rzeczach. Królewstwa Czeskie i Węgierskie do- 
stały się Arcyxiążętom Austriackim sposobem spad- 
kowym. Przyjęcie tytułu było zatem warunkiem 
niezbędnym , a od istoty nabytków i od prawowito- 
ści ich posiadania nieoddzielnym. Arcyxiążęta Au- 
striaccy, panowie małej i słabej krainy, wiele ziem 
podbili, nosząc te tytuły. Lecz Cesarz Rossyjski 
przyjmując tytuł Króla Polskiego, wyrzekłby się 
przez to samo swoich podbój ów, nie prawem dziedzic- 
twa lecz siłą nabytych, w duchu powiększenia się i 



216 KONGRES 

jedności, nie w duchu federacii. — Xiążkę całą mo- 
żnaby napisać o różnicy zachodzącej między temi 
dwoma przypadkami , które nie mają nic wspólnego 
sobie, pod żadnym względem, ani w gruncie rzeczy, 
ani w towarzyszących im okolicznościach. 

Skoro massa dziewięciu milionów ludzi, uorganizo- 
wana w naród, istnieć będzie między Rossią i resztą 
Europy cywilizowanej, wpływ i stosunki wzajemne 
bezpośrzedniego zetknięcia się , znacznie się dla 
Rossii pomniejszą. Rossianie, przymuszeni cofnąć się 
za dawne swoje granice, nie mogąc ich przekroczyć, 
chyba jako podróżnicy, staną się prawie obcymi dla 
narodów Europejskich. Kiedy rząd Cesarski usunie 
się z Polski, Rossianie wszystko, z drugiej już tylko 
ręki, mieć będą. Trudno wyrachować co za szkody, 
ta przewłoka , skutek odosobnienia się , ściągnąć 
może na rozwijanie zdolności moralnych, na ulepsze- 
nie wychowania, na rozszerzenie światła, sztuk i 
ducha swobody, w narodzie Rossyjskim. — Kiedy 
Napoleon powziął myśl wskrzeszenia Polski, głó- 
wnym jego celem było, pogrążyć przez to nazawsze 
Rossią w barbarzyństwie , zamienić ją w Aziatyckie 
państwo ; — a przeciwnie, jeśli przodkowie WCMści 
kierowali się dumą podbojów, to jedynie dla tego, 
aby Rossią postawić na równi oświeconych naro- 
dów, aby ją zbliżyć do Europy, aby ją zespolić 
z Europą. — Daleki jestem , Najjaśniejszy Panie , od 
myśli i chęci pogorszenia niedoli narodu Polskiego 
naganną nienżylością. - Nie oto bowiem zachodzi 






WIEDEŃSKI. 217 

tu pytanie: czy należy zapewnić wszelkie podobne 
dobro dla Polski , czego zaiste każda szlacbetna du- 
sza życzyć powinna, — -lecz istotne zadanie polityczne 
do rozwiązania jest : jaka do tego celu właściwa być 
może kombinacia środkóiu dobrodziejstwa dla Polski 
a bezpieczeństwa dla Rossii. Przekonanie najmo- 
cniejsze, że plan podany przez Polaków, i jednemu 
i drugiemu zgubnym jest , pobudziło mię do tych 
uwag. 

Racz taraz Najjaśniejszy Panie pozwolić mi, abym 
rozważył, jak dalece tenże sam plan udać się może 
pod względem skutków które na umysłach w Polscze 
sprawi, pod względem sczęścia lub niesczęścia, które 
na ten kraj ściągnie. Żadna ogólna reforma rządu, 
żadna rewolucia polityczna , niemoże się posczęścić 
jeśli nie jest zgodna z charakterem ludu, z duchem 
czasu i okoliczności, i jeśli niemasz śrzodków pe- 
wnych odparcia wpływu sąsiadów zchybić ją lub 
znisczyć usiłujących. Nowe odbudowanie Polski, 
w kształcie jakim domagają się go od W.C. Mści, 
zagrożone jest temi wszystkiemi razem niebezpie- 
czeristwy. Myśl niepodległości u Polaków, jest nie 
tak skutkiem rozważnego obrachowania śrzodków do 
jej otrzymania , jako raczej uczuciem , naturalnem 
wprawdzie, lecz wynikaj ącem bardziej z nienawiści 
ku obcym , niż z zamiłowania własnej ojczyzny. Je- 
śliby ta niepodległość była potrzebą, opartą na pa- 
triotyzmie gruntownym i oświeconym , pusczanożby 
ją na frymark przez dwa wieki lak sromotnym spo- 



218 KOiNGRES 

sobem. Jakąż można mieć rękojmią ich rozsądku i 
nieskazitelności na przyszłość? Jeśliby już tak dalece 
przysposobieni byli do formy rządu o którą dopra- 
szają się, dla czegóż nieobmyślili w stosunkach 
swoich z Bonapartem, skutecznych śrzodków uorga- 
nizowania państwa Polskiego, a nie departamentu 
wojskowego Francii. Czemu zamiast libacii i festy- 
nów, ile razy pułk ich jaki wychodził za Pireneje , 
nieokazywali raczej wstrętu od rzezi Hiszpanów ? — 
Polacy, po zrabowaniu Madrytu i spaleniu Moskwy, 
domagają się nie osiuobodzenia lecz panowania. 
Przypominając te uczynki, nie mam bynajmniej chęci 
pomnażać obmierzłości ich postępowania, do którego, 
niesczęściem okoliczności, wciągnieni zostali. — Ależ 
dziwna to zaiste kiedy słyszym jak lamentują dram- 
inata o niedoli swojej , która wcale nie jest nową i 
nieobcą w historii innych narodów, które własną 
winą na zgubę narażone zostały. — « Wróćcie nam na- 
« rodową naszą niepodległość, a zachowamy się spo- 
« kojnie z sąsiadami, sczerze z Rossią, zgodnie 
« sami z sobą. » Oto piosnka , którą nieustan- 
nie powtarzają. Lecz na to rozumna polityka może im 
odpowiedzieć : « Jeślibyście nawet otrzymali to, co 
« niepodległością waszą zowiecie, nie przestaniecie 
« przeto być czem jesteście. Nienawiść ku Rossija- 
« nom pozostanie , jak zawsze, w sercu waszern, a 
u jescze przybędzie doń pogarda dla nich, owoc no- 
« wego tryumfu. Złoto cudzoziemskie kupi was, in- 
« trygi cudzoziemskie opętają was , skoro podoba się 



W1EDE.NTKI. 



219 



« komu, Cesarstwo Rossyjskie, kłopolem nabawić. 
« Żądacie wojska narodowego , wojska nie licznego 
« na początek; a na co? na to , aby mieć oko na woj- 
a sko Rossyjskie. Ile razyCesarz Rossyjski nie stanie 
« się ofiarą Króla Polskiego, wołać będziecie na 
« usczerbek waszej niepodległości. Rozsiewając na- 
« siona buntu, wśrzód ziomków waszych ustąpio- 
« nych Prusom i Austrii 4 niedacie spokoju polityce 
« Europejskiej. Wikłać ją bezustanku będziecie bu- 
« rzliwością i niecierpliwością waszą. — Jesteście 
« w pośrzedniem między Europą a Rossią położe- 
« niu. Wszelkie zamiary na jej szkodę, u was na- 
« przód zaczną się knować. Dziś możecie wprawdzie 
« na stan swój narzekać , lecz dziś jesteście bezwła- 
« dni, wy i wszyscy wasi spółziomkowie ; a sąsiedne 
« mocarstwa nie różnią się między sobą niczem co 
« do was; — ale skoro otrzymacie byt pożądany, 
« otrzymacie z nim organizacią czynną i wpływ na- 
« rodowy, który koniecznie działać będzie w kie- 
« runku przeciwnym systematycznej jedności Rossii. 
« Wasze niniejsze postępowanie nie jest ani rozsą- 
« dne, ani delikatne. Zaledwo przeniknęliście wspa- 
« niałą i chwalebną myśl polepszenia waszego stanu, 
« tak zaraz wyniosłym głosem wołacie o niepodle- 
« głość. Chcecie ją otrzymać, niezważając wcale na 
« poróżnienie waszego dostojnego opiekuna z całą 
« Europą. Nieprzystajecie na żadną przygotowawczą 
« próbę, i nie idzie wam w tej rewolucii o nic innego 
« tylko o to co wam dogodne; a żądając dla siebie 



220 KONGRES 

« lego, już na początek^ co może i w końcu niepa- 

« dobnem się okaże, niedbacie bynajmniej na skutki 

« mogące ztąd dla innych wyniknąć. Tytuł Króla 

« Polskiego, gdyby wasz nawet systemat wziął górę, 

« powinienby raczej być dopełnieniem a nie począt- 

« kiem waszego bytu politycznego. Jak tylko raz 

« Cesarz Rossyjski nazwie się Królem Polskim , już 

« sposobu do cofnienia się nie będzie. — Wielki to 

« błąd, w sprawach tak niezmiernej wagi, postawić 

« się od razu w alternatywie ostateczności, powodze- 

« nia lub upadku. Jeśli upadek nastąpi , czyście obra- 

« chowali wielkość niesczęścia gdy przyjdzie uledz 

« na nowo , i tyle dobroci i wspaniałomyślności 

« w wojnę exterminacyjną zamienić ! 

Olo, co możnaby powiedzieć Polakom dla pohamo- 
wania ich zapędów i umiarkowania ich entuziazmu, 
nieujmując nic ani sposobom, ani życzeniom zabez- 
pieczenia im wszelkiego dobra, zgodnego z okolicz- 
nościami i z powszechnem, co do nich, usposobieniem 
Europy. Stosownie przeto do pomysłu i zamiarów 
szlachetnych W.C. Mści w tak ważnym przedmiocie, 
w len sposób, zdaje mi się, jako najpewniejszy, naj- 
rozsądniejszy i najbezpieczniejszy, możnaby postąpić. 

1 . Kwestią Polski z mocarstwami cudzoziemskie- 
mi sprowadzić do prostej kwestii granicznej, w duchu 
sprawiedliwości i pojednania, który tak znamienicie 
uświetnia postępowanie polityczne W. C. Mści. 

2. Nowym nabytkom, nadać w traktatach cechę 



W1ED1.NSKI. 



221 



nabytków pozyskanych na korzyść W.C. Mści i Jego 
następców, a zatem na korzyść Cesarstwa Rossyśj- 
skiego, jako własności zupełnej , całkowitej i wie- 
czystej. 

3. Ograniczyć, przynajmniej na teraz, wszelką 
nową organizaeią, wyłącznie dla tych nowych tylko 
nabytków. 

4. Mianować Namiestnika Cesarskiego , który 
przebywać będzie w Warszawie z władzą prawie 
taką, jaką Namiestnik Króla Angielskiego w Irlandii; 
który będzie się znosił z Ministerium W. C. Mści, 
nie formując w Petersburgu żadnego osobnego De- 
partamentu, dla tej nowej części Cesarstwa. 

5. Większą część urzędników mających służyć 
pod rozkazami Namiestnika Cesarskiego, wybrać 
pomiędzy Polakami, lecz Rossianów bynajmniej od 
tego nie wyłączać. 

6. Dobroczynne zamiary Waszej Cesarskiej Mści 
ogłosić trybem zwyczajnym, to jest: Ukazem, ]dko 
wypływ Jego najwyższej woli, a wstrzymać się od 
wszelkich paktów i umów, między panującym a lu- 
dem, pod imieniem Konstytacii, lub innem jakiem. — 
W każdym, jak ten, przypadku, kiedy rząd potrzebuje 
wielkiej siły , dla wykonania dobrych zamiarów, 
wszystkie te formy kontraktowe osłabiają powagę a 
nie przydają bynajmniej ani zalet, ni gruntowności 
instytuciom. 



9 99 



KONGRES 



Ten sposób, Najjaśniejszy Panie, potrafi, zdaje mi 
się, usunąć wiele niedogodności, których się słusznie 
obawiać należy, i nie zatamuje bynajmniej zamiaru 
W. C. Mści polepszania stopniowo losu Jego Polskich 
poddanych; sposób ten ukoi poczęści obawę obcych, 
nie narazi nagle na sztych ogólnych interesów Pań- 
stwa Rossyjskiego ani przesądów jego mieszkańców; 
ma on nadto charakter reformy raczej, niż rewolucii, 
zostawia czas W. C. Mści na przygotowania innych 
zmian, na usposobienie swych ludów do przyjęcia jej 
stopniowo , bez wstrząsnienia, i bez zadziwienia ob- 
cych mocarstw; wreszcie sposób ten działać będzie 
w duchu jedności, nie zaś rozdziału z Rossią. Polacy 
mylą się gdy sądzą, że zbawienie ich zależy na zupeł- 
nym rozbracie między dwoma narodami; jeśli się 
uprą być osobnem Państwem, upadną i niesczęście 
ich czeka. 

Przedstawiając W. C. Mści główne uwagi jakie 
mi nastręczyła ta niezmierna kwestia, czuję więcej 
niż kiedy potrzebę wezwać zwyczajnego pobłażania 
W. C. Mści, żem śmiał uczynić z otwartością zupełną, 
to, co mi wola Jego i moje obowiązki uczynić naka- 
zywały. — Jeżeli w gorliwości mojej dopuściłem się 
jakiego niewłaściwego wyrazu, błagam najpokorniej 
W.C. Mości, abyś mi to raczył przebaczyć, i wierzyć 
że ten, który wszystko winien hojności Jego, niemo- 
że spokojnym być, gdy widzi z obawą, jak owe uczu- 
cia szlachetne, które natchnęły wielkomyślne zamia- 
ry tak potężnemu, lak dobremu Panu, ku temu zdają 



WIEDEŃSKI. 



223 



się dążyć, aby dziś też same wielkomyślne zamiary 
na zniweczenie narazić. 

Najniższy, najpokorniejszy, najobowiązańszy, i naj- 
wierniejszy sługa i poddany, W. C. Mści. 



POZZO DI BORGO. 




II 



wa^&sai 






W drugim pisma tego oddzielę, który ma obejmować Rozmaitości 
Historyczne, umiesczae będziem i wiersze; czy to z rzadkich 
a mało znanych druków, czy z nie wy danych rękopismów ; — 
umiesczae je będziem nie jako zabytek sztuki, lecz jako doku- 
ment Historyczny. Całe Kroniki bywały gdzieindziej wierszami 
pisywane. U nas także, Marcin Gallus i Stryjkowski, przeplatani 
są rymami. Mamy Poselstwo do Turek, Wojnę Kozacką, Rzeź 
Humańską, Imprezą Olkienicką etc. wierszami opisane. Niewy- 
dane dotąd Satyry i Epigrammata Krzyckiego ciekawy za- 
wierają materiał, do czasów Zygmuntowskich. Wyższa nawet 
i właściwa Poezia nie jest-że także świadectwem hislorycznem; 
dyplomalcm uczuć, rojeń, nadziei ludzkich i narodowych, pie- 
częcią wieku swego utwierdzonym ?— Wiersze które niżej wyda- 
jem z trzech epok wzięte są : z Konfederacii Barskiej,— z Sejmu 
Konstytucyjnego, — i z czasu rozbiorów; a jeśli się niemy lim, 
drukowanemi nie były. W Zabłockim ujrzym jędrne słowo i 
niepospolity talent, i ujrzym obraz żywych nadzići, a tak mar- 
nych i lak zawiedzionych srodze. — O wierszu ostatnim, dość 
powiedzieć, iż pod obrazem Puław, widzim znaną i koebaną 
cyfrę, aureolą poezii i patriotyzmu otoczoną, cyfrę... J. U N. 

15 



226 WIERSZE. 



-r/ 



i > 

PIESN KONFEDERACJE A 



1768—1773. 

Stawam na placu z Boga ordynansu, 
Rans:ę porzucam dla Nieba wakansu. 

Dla wolności ginę, — Wiary swej nie minę. 
Ten jest mój azard. 

• / 
Krzyż mi jest tarcza a zbawienie łupem. 

W Marszu zostaję , — choć i padnę trupem. 

Nie zważam, bo w boju — Dla duszy pokoju 

Szukam w Ojczyźnie. 

Krew z ran wylana dla mego zbawienia 
Utwierdza żądze, ukaja pragnienia 

Jako katolika — Wskroś serce przenika, 
Prawego w wierze. 

śmierć zbawcy stoi za pobudki hasło, 
Aby wzniecenie złych czynności zgasło, 

Wolności przywary, — Gwałty S. wiary, 
Zniesione byty. 

Wyroku twego, wiem, że nie zapłacę, 
Niech choć przed czasem życie moje tracę 

Aby nie w upadku — Tylko w swoim statku 
Wiara słynęła. — 



PIEŚŃ KONFEDERAGKA. 227 

Nie obawiam się przeciwników zdrady. 
Wiem, że mi dodasz swej zbawiennej rady 

W zamysłach obrotu — Do praw swych powrotu 
Jak rekrutowi. — 

Matka łaskawa, tuszę, że się stawi , 
Dzielnością swoich rak pobłogosławi, 

A że gdy przybrana — Będę miał wygrana 
Wiary obrońca . 

Boć nie nowina, Marii puklerzem 
Zastawiać Polskę. Wojować z rycerzem 

Przybywa w osobie — Sukurs dawać Tobie 
Miła ojczyzno, 

W Polskich patronach niepłonne nadzieje. 
Zelantów serce niechaj się niechwieje, 

Gdy ci przy swej pieczy — Miecze do odsieczy 
Dadzą. Polakom. 

Niech nas nie ślepia światowe ponęty; 
Dla Boga brońmy wiary Jego świętej . 

A za nasza; praca — Będzie wszystka piac£ 
Żyć z Bogiem w Niebie. — 




228 WIERSZE. 

ALLUZIA 

DO ILLUMINACII J.O- XciA JMCI RADZIWIŁŁA MARSZAŁKA KON- 
FEDERACII GENERALNEJ, PODCZAS BALU DANEGO NA SW1ETĄ KA- 
TARZYNĘ, NA KTÓRYM EX OPPOSITO PORTRETU CESARZOWEJ JMCI 
I CYFRY KRÓLESKIEJ POD NIM NADE DRZWIAMI, RYŁ MALOWANY 
ORZEŁ MOSKIEWSKI , POD KTÓREGO SKRZYDŁAMI BYŁY HERBY 

Polski i Litwy. r. 1767 l . 

Patrz, co czynisz, jak błądzisz mocno Radziwile! 
Przy Moskiewskiej Orlicy, jeśli się nie mylę , 
Pod skrzydłami poniekąd, lecz oraz i w szpony, 
Złożyłeś herb Królestwa, — z jednej kładąc strony 
Orła Polskiego, — z drugiej Litewskie pogonie. 
A gdzież miejsce dla Ciołka? — chyba przy ogonie 
Położysz go ? — Dobrze jest; niech między nogami 
Buja sobie, z ogonem wzdartym i rogami ; 
Lecz gdy herb inny jescze ma być na ostatku , 

To go najpewniej złożyć musisz w samym 

Król, Ciołek ! — Baran, Prymas! — a cóż to za pora ! 
Z naszej miłej ojczyzny staje się obora. 
Bo Ciołek po pastwiskach buja młodociany, 
Zaś z rzeźwa stare. koz§, Baran zbrakowany \ 



"Dziwnym trafem, mamy przed «. a 10. heures du soir. On y ad- 

sobą bilet na ten bal, drukowany « meltera tout le monde, meme 

na jednej stronie po Francuzku, « les Bourgeois, pourvu qu' 

na drugiej po Polsku, z pieczę- « ils ayent des billets, et qu ils 

cią Radziwiłła , w następnych « soient masques en Gala, et pro- 

slowach : « Grand Bal masquć « prement. » 
« par Billets > avec collation , 

« Chez S. A. lePrince Charles 2 Mowa tu o Prymasie Podos- 

« Radzi wil, Marechal de la kim; i o głośnej w swoim czasie 

« Confćderation Generale, et de Madame Oemchin, o której sze- 

« laDiete, le25.Novembre 1 767 . roce pisze Rulhiere. 



WIĘKSZE. 229 

DO MINISTRA PEWNEGO 

1790—1792. 

Ministrze ! nim lej nieczci piorun cię uderzy, 
Którym padł Radziejowski zdrajca, Podkanclerzy, 
Nim cię czas, kryciem zbrodni długiem przesilony, 
Całkowicie ukaże zdrajca z pod zasłony, 
Nim was kupczących ojcem i bracia, handlarze, 
Wypędzeniem z kościoła Ojczyzny lud skarze, — 
Poty jescze.... i mojej sekret wódz niechęci ; 
Poty milczę , — od klucza czyś jest od pieczęci. 
Nadto żebyś tym trudniej mógł zostać trafiony, 
Nie powiem, czyś Minister Litwy, czy Korony. 
Bo ten cel piorą mego, twej przychylny sławie, 
Abym cię nie pogorszył jeśli nie poprawię ; 
Bo ten cel pióra mego , żebyś, nim kto inny 
Sadzić cię zacznie, sam się osadził żeś winny. 
Z imienia, z krwi kochanej w Rzeczypospolitej, 
Czcią przodków i wzorami ich cnot znakomity , 
Żadna i w żadnym względzie nie ściśnion potrzeba , 
Mając to czem obsyła najsczęśliwszych Niebo , 
Pytam : jaki zawistny duch twego imienia, 
Pana z Panów, umiał cię skłonić do służenia ? 
Komnż jescze ? — i przeciw komu ! — mówić zgroza ! 
O to hordzie, dziś ledwie wolnej od powroza , 
O to przeciw Ojczyźnie, — przeciw własnej braci , 
Która jescze cię zyskać nadziei nie traci. 
Która cię na swe święte wnętrzności zaklina , 
Żebyś z obcego sługi, powrócił jej syna ; 
Żebyś krwi swej nie plamił, nie smucił przyjaciół, 
Lub żebyś zdrad nic przeżył, jeżeliś sio zaciął. 

Franciszek Mikołaj Zabłocki, 



230 WIERSZE. 

DO NARODU 

1790—1792. 

Ze Wilhelm ma chcieć od nas Torunia i Gdańska, 
Niech sobie i zgaduie partia Hetmańska , 
Czyli Poseł Moskiewski ; — któżkolwiek to piszę , 
Dosyć żem takie widział po murach afisze. 
I toć to, co się zowie , ręki nie podniósłszy 
Chcieć dać, krótkim zamachem, raz komu najsroższy; 
I toć to, rzecz optyczna, połamać promienie, 
Na krótkie pospolitych oczu omamienie. 
Często małej przyczyny wielki bywa skutek : 
Można zabić olbrzyma zręcznie dawszy sczutek. 
Ani w tem, com powiedział, paradoxu nie ma; 
Jedno-oka, oślepił Ulis, Polifema. 
Chrzobascz podchodząc orła, nie silny do boju, 
Pokonał go dość mała odrobina gnoju. 
Wszak i ja, nie chwaląc się, jednym prawdy granem, 
Po trułem wszystkich zdrajców z wodzem ich Hetmanem. 
Lecz nie z nami, i nie dziś, chytrościa. iść Grecka , 
Fraszka łudzić, i straszyć pęcherzem jak dziecko. 
Raz prosiemy o prawdę, kłamstwami zrażeni: 
Kio naszym przyjacielem, a kto się nim mieni ? 
Mówi wspaniały Wilhelm, dobry mówi Jerzy: 
« Zacny Narodzie! chcemy iść z tobą najsczerzy. 
« Wspólne sczęście, potrzeby, obrona, wygody, 
« Jak człeka z człekiem, równie przymierza narody - 
« Żeśmy tobie potrzebni, to sam znasz, a wzajem 
« Żeś i ty nam potrzebny, my sami uznajem. 
« Uchroń was, Boże ! od tej niegodnej nas myśli , 
« Żeśmy do was z opieka, z miłosierdziem przyszli : 
« Wspaniały, gdy nad zacnym ma narodem tkliwość . 
« Nie litość mu wyświadcza, ale sprawiedliwość. 



DO NARODU 231 

m Gdy go dźwiga z upadku, nic przyda mu męki : 

« u Nędzny ! oto bez mojej już ginąłbyś ręki !» 

« Lecz raczej : « Przyjacielu w podobnej potrzebie, 

« Takiż wzgląd, takaż pomoc, zamawiam dla siebie. » 

WV VMM\MVVWWV V<VWW 

Wilhelm mówi : « Polacy ! nie oręż zwycięzki, 
« Ale nierząd na liczne naraził was klęski. 
« Ludzkość mi nie zabrania z tern ozwać się czule : 
« Za cóż w tenczas niebyli jak ja dobrzy Króle. 
« Kraj wasz zostałby w swojej obszerności cały, 
« Mój stryj większy, spełniłby prawdziwy bieg chwały . 

■ A to rzekłszy, jak człowiek, — jak Król, to dodaje ; 
« Wstępując na tron, swoje słuszniem posiadł kraje. 

« Postąpić komu do nich najmniejszego prawa 

« Broni honor narodu, korony mej sława 

« Lecz ten co się waszego nie lęka oręża, 

« Swa się sprawiedliwością, swem sercem zwycięża 

« Wolność waszym jest, Zacni Polacy, żywiołem; 

« Wszystkie do niej zawady z przed was usunąłem 

« Na żołnierzu ćwiczonym losy mocarstw stoją; 

« Wasz żołnierz za pomocą pierwszy stanął moja. 

« Gdy wasze imię gasło pod fosforem wschodu, 

« Jam pierwszy, odkrył wielkość waszego narodu ; 

<( Ja pierwszy w uprzejmości, ja w moralnej wierze 

« Moje wam z dobrym Jerzym oświadczam przymierze. 

« Polacy ! w tej sczęśliwej zapomnijcie chwili, 

« Co z was mój wziat poprzednik, coście stad stracili 

« Morza wam nie ustąpię, ani mego lądu; 

« Lecz was do stałych zasad doprowadzę rządu 

« I obeszlę żadańszcm dobrem nad część ziemi , 

■ Przy znaczeniu w Europie czyniąc sczęśliwemi 



23.2 



DO NARODU. 



Ale wam rak nie zwiążę , gdy mi Bóg posczęści , 
Do tamtych dwóch odciętych odzyskania części. 



V\j\i WWWMW WWW WY 



Narodzie ! to zważywszy, obróć twoje oczy 
Na ten lud, co go tyle tez, krwi Polskiej broczy; 
Obróć oczy na dumę podłego Moskala, 
Słuchaj co mówi, jak się ludojad przechwala : 
« Polaki ! samowładna Wielka Katarzyna 
« Reszty części Europy zdobycz rozpoczyna. 
« Idzie sława przestraszać, wytępiać przez mordy 
« Takich jak wy Tatarów, takich Turków hordy. 
« Ukaz jej, wola dla was najpierwsza i święta , 
a Chować wierność poddanych, jej całować pęta ; 
« Bunt najmniejszy przeciw jej woli lub powadze 
« Już po was, do imienia Polaków zagładzę. » 
Podli w niesczęściu, równie jak w sczęściu zuchwali, 
Barbarzyńcy! patrzajcie jak się niebo pali ; 
Jaki od Bałtyckiego grzmot poszedł Tryonu , 
Znak naszego powstania, znak waszego zgonu. 
Patrzcie ! ta jasna tęcza jak się ona szerzy, 
Jest z nami Bóg przymierza, jest Wilhelm, jest Jerzy. 
Ta tęcza, (przypomnijcie o świata potopie) 
Ma w krotce wydać gałąź oliwna Europie. 
Bóg się wkrótce oznaczy prawda zapomniana ; 
Padną, pyszne narody, zniżone powstaną , 
Bóg od nas weźmie ołtarz Polskiego zbawienia, 
Z rak kapłańskich kadzidło, z ust dziewiczych pienia ; 
A ty, Wilhelmie posag — w najpóźniejsze lata, 
Z ryciem : Re ci amico Re s pub lica g r a la . 

Franciszek Mikołaj Zabłocki. 



WIERSZE. 



SATYRA. 



NA IMIENINY 



233 



XCIA ADAMA CZARTORYSKIEGO G. Z. P. 



1809. 



Potomku Jagiellonów, już to przez lat wiele , 
Jak Ciebie pochwałami psuja przyjaciele , 
Jak w każdy święty Adam, do samej oktawy, 
Napełniają się tłumem sąsiadów Puławy ; 
Nawet ściągają z podał mieszkańcy nie bliscy . 
Każdy nisko się kłania, i winszują wszyscy. 
Ten Cię w pięknej per orze pod nieba wynosi, 
I dając funt tytuniu, o coś więcej prosi ; 
Ów za dobra dzierżawę , lub złota pakiecik , 
Daje Ci lulkę, — tamta.... fiałków bukiecik. 
W kimżeby te pochlebstwa, te dary obfite 
Niezmieniły w przywary, cnoty znamienite ! 



Trzeba, by człek rzetelny, pominąwszy względy, 
Gdy inni chwale cnoty, on wyrzucił błędy. 
Niedaleko podobno należy w tern śledzić. 
A naprzód Mości Xiaże , muszę Ci powiedzić 
I sam to pono przyznasz : czyliż się to godzi , 
Panu jak Ty, zrobić się.... Bakałarzem młodzi I 



234 



SATYRA. 



Wychowywać kadetów do Wojny i Rady, 

I stawić przed ich oczy, cnot wszystkich przykłady ! 

Sadzić po Trybunatach ! (niech Bóg innych strzeże) 

Okrutnie skarać Ojca własnego na wieżę ! 

Jak gdybyś tego nieznał, że piastun buławy, 

I Pan wielki, nie mogą żadnej przegrać sprawy. — 

Coż, ten przesad dla Polski, i dawnych zwyczajów, 

I ton wstręt, co powziąłeś, do mód z obcych krajów? 

Jak to srodze nieświeże ! — któż temu uwierzy 

Że ubiór srebrnopiorych, jak dawniej, rycerzy, 

Albo sobola szuba, i was nastrzępiony, 

Poważniejsze, niż westki, frak, i pantalony. 

Czemuż dla tego, że się człek w Polscze urodził, 

Potrzeba, żeby w stroju narodowym chodził ! 

Czemuż łajesz młodzieży, albo białogłowie, 

Gdy nie wie jak w ojczystej tłumaczyć się mowu 1 . 

A to rzecz niesłychana ! — to rzecz nie pojęta ! 

Wieszże Xiaże, co mówi elegancia święta ? 

O to że najpiękniejszem w każdego rozumie, 

Kiedy Polka, po polsku , i słowa nie umie , 

Dość że zna, jak powiedzie dla własnej wygody: 

Niech zaprzęga karetę Niech mi dadzą wody . 

Popraw się Mości Xiażc ! — W Granowie, w Pułtusku 
Z Mazurem, z Kozakami, jradaj po francuzku 



Większa nierównie od wad dopiero wspomnianych 
Że nie umiesz używać bogactw z nieba danych. 
Rtoż widział miasto ozdób, miasto sprzętów drogich. 
Trwonić ślepo obszerny dochód na ubogich. 
Wyszukiwać gdzie nędza kryje się wstydliwa , 
Dawać dla tego lylko, że jest niesczęśliwa. 



SATYRA. 



235 



A tym czasem dom idzie Bóg wie po jakiemu. 
Zamiast żyć jak przystoi Panu tak wielkiemu , 
Zamiast kamerdynerów suto haftowanych , 
Wiatronogich biegunów, lokajów dobranych , 
Zamurzane pajuczki w zielonych katankach, 
Chrapią leżąc po sofach, snują się po gankach. 
Ach ! jak słodko Twe serce i umysł się cieszy, 
Kiedy w czasie obiadu tłum obżartej rzeszy, 
Wyrywa sobie schaby, pieczenie, kapustę , 
Albo liże półmiski, i talerze tłuste. 
Cóż kiedy z wazy supę pijać jak herbatę , 
Wylewa jej połowę na ziemię, i szatę. 
Jakżeś sczęśliwy, kiedy powie z gości który, 
TV jednych tylko Puławach widać jescze ciury. 
Przecież troskliwych starań celem te panięta. 
Jak się ma twoja żona, dzieci, i wnuczęta ? 
Pytasz lubych... froterów : ojciec twój czy żyje, 
Czy dobrze mieszka, dobrze spi, jada, i pije ? 
A dalej , — nie jestże to Jakobinizm czysty ! 
Ten życia z żebrakami obyczaj wieczysty. 
Jakiż jest dwór Twój, jakie sa Twoje pokoje ? 
Własny odźwierny, ledwie odemkniesz podwoje , 
Otacza Cię w około tłum kaleków mnogi ; 
Ten ślepy, — ów na wojnie stracił obie nogi, — - 
Z takim to towarzystwem najmilsza rozmowa, 
Na nich to idzie większa intraty połowa ! 
Czemuż gdy inni sypiać gdzie ich żądza łudzi, 

Tracą się na psy, a Ty tracisz się na ludzi ! 

Już się i Xiężna żona zepsuła od Ciebie, 
Więcej myśląc o cudzej, jak o swej potrzebie, 
Nie znajdziesz Jej z pannami na złocistych salach, 
Lecz albo w chatach wiejskich, albo też w szpitalach ! 



236 SATYRA. 

Kończę, acz wiele mógłbym powiedzieć z kolei, 
Lecz żebyś się poprawił, już nie ma nadziei ! 
Nadto — mógł byś mię, pełen i zemsty, i zgrozy, 
Jak dawnego kadeta zasadzić do kozy. 
Lecz choćbyś wsadził, choćbyś i kazał oćwiczyć. 
Nie przestanę Cię kochać, i dobrze Ci życzyć . 
Dziś zawczasu łagodząc Twoje zagniewanie, 
Zakazane od dawna posyłam wiązanie. 
Goniec odemnie złoży na pysznym obiedzie, 
Obok suchych kotletów, Hollenderskie śledzie, 
•leźli, że nie dość słone, zarzuci kto śmiele, 
Przydaj soli Attyckiej, wszak masz jej tak wiele. 



J. U. N 



Afisz teatrowy z r. 1765. 

Aktorowie J. K. Mci komediów Polskich będą reprezentowali 
26. Listopada : NATRĘTÓW, komedia w trzech aktach z dwiema 
Balletami. Początek będzie o 6. godzinie i będzie się płacić : 1. 
Billct do Cyrkułu, tynf. 9.— 1. Billet do pierwszego piętra, tynf. 
9.— 1 . B. do loży w Parterze w Circulo N° 1 1 . T. 9. — 1 • B. do 
drugiego piętra, T. 4. — 1. B. do loży w Parterze, T. 6. — l.B. do 
Parteru, Szostaków 7. — l.B. do trzeciego piętra, Szostaków 5. — 
Billety od południa będą przedawane w operalni. 



POCZET IMIENN7 

SENATORÓW I MINISTRÓW 

KRÓLESTWA POLSKIEGO 

WYJĘTY Z NIESIECKIEGO I DOPROWADZONY DO 1795. 



Wiadomo każdemu iż w Historykach naszych, a mianowicie we 
współczesnych pamiętnikach, relaciach, korrespondenciach etc. 
widzieć najczęściej Biskupów, Wojewodów, Kasztelanów, tych 
lub owych Ministrów,nazywanych jedynie imieniem Dostojeństwa 
swojego. — Znać ich po imieniu, pilna i niezbędna rzecz. — 
W łąkowym razie, jakże nieoszacowanym staje się poradnik, 
który ci każdego Dygnitarza właściwem nazwie nazwiskiem. — 
Wszystkich u nas, którzy tą arcypożyleczną zajmowali siękom- 
pilacią przeszedł bez porównania Niesiecki. On, materiały 
podane przez swoich poprzedników zebrał, poprawił, pomnożył 
i do swojego czasu dociągnął. Biskup Krasicki, o tej jego pracy, 
nieprzesadza bynajmniej, gdy mówi :« Zbiór w I. Tomie naslęp- 
« stwa Senatorów, Ministrów, Marszałków Sejmowych i Trybu- 
« nalskich, a w nim każde następstwo dowodami wsparte, to 
a samo prze* się dzieło, godne jest, w rodzaju swoim, względów 
a najodleglejszej potomności. » 

Tak tedy pożyteczne dzieło, tak każdemu, ktokolwiek zajmuje się 
historią narodową potrzebne, w piśmie naszem przedrukować 
postanawiam; rozdzielając zbiór cały na pięć części, jako to : 
1) Arcybiskupi i Biskupi. — 2) Wojewodowie. — 3) 
Kasztelanowie więksi. — 4) Kasztelanowie mniejsi. — 
5) Ministrowie i Marszałkowie Sejmowi. — Dla 
skrócenia, opusczamy świadectwa, i herby, gdzie są familijne 
nazwiska. 



238 ARCYBISKUPI. 

Co do tego zbioru Niesieckiego, trzy nastręczały się uwagi -. t<>. ze 
złączony z Herbarzem , który i drogim jest i dotąd trudnym do 
nabycia, więc mało komu pod ręką być może. — 2°. Ze zatrzymuje 
się mniej więcej na 1725.r. — 3°. Ze nie jest wolnym od licznych 
pomyłek, i szczególniej grzeszy gdy, idąc ubitym torem, wylicza 
z pewnością, z datą i z herbami, urzędników a mianowicie Bisku- 
pów, których nie było. 

Przedrukowaniem w piśmie naszem, i dociągnieniem zbioru z nolat, 
które w ręku mamy, do upadku Rzeczypospolitej Polski, zara- 
dzamy dwom pierwszym niedostatkom. Ostatni , niemając ani 
sposobu, ani czasu do dostatecznej poprawy, wolimy zupełnie 
zostawić in statu quo. Samo upowszechnienie tego zbioru, 
przyczyni się w części do rektyfikacii błędów przez cząstkowe 
liczniejszych badaczów poslrzeżenia, które jeśli nam będą nadsy- 
łane, z wdzięcznością ogłosim. 

iWV<WV<VWWVfWV<WV 

ARCYBISKUPI I BISKUPI. 



ND. Rok przed nazwiskiem położony, jest rokiem ostatnim urzędowania, 
Znak \. po roku położony oznacza rok śmierci. 
Znak « rok postąpienia na wyższe dostojeństwo. 
Znak— Ustąpienie z innych przyczyn. 
Rok w nawiasie, niepewność co do innych lat. 
h. znaczy Herb. 

ARCYBISKUPI GNIEŹNIEŃSCY 



970.-f-Willibald Francm. 
972.tHattcy.Hamo Kolumna, 
996.|Robert. h. Ciołek TVfoch, 
997. -f-S. Wojciech, h. Poraj. 

1 006. t Radzyń h. Poraj. 

1027.|Ursin Hippolit. h. Poraj. 

1038.tBosuta. h. Wieniawa. 



l059.|Stefan. h. Pobog. 

1092-tPiotr- h- Lesczyc. 

1118.|Marcin. h. Zabawa. 

1144.fJakóbzZnina. 

1 152-tPiolr II. h. Srzeniawa. 

1 1 67;} Jan albo Janik. h. Gryf. 

(1182)t.B. Bogumił. \\. Poraj. 



ARCYBISKUPI. 



239 



H84.|PioU III. ,1537.fKrzycki Jędrzej II. 

1 190-tZdzislaw. h. Kozlerogi. 154Ó.{Latal&i Jan VIII. 
1219.{HcnrykKiellicz. 11545. {Gamrat Piotr IV. 

1230.{wincenty. h. Nałęcz. i 1 559. {Dzicrzgowski Mikołaj III. 
1258. |Fulko albo Pełka. h. Lis. 1 1562. {Przerebski Jan IX. 
1271. { Jan II. h. Tarnawa. 1581. {Uchański Jakób IV. 

1278.{Philip. h. Gozdawa. j!603.{ Karnkowski Stanisław. 

1279.|Marcin II. h. Boduła. 1 1606. f Tarnowski JanXh.Rolicz. 
1281 — Włostyborz h. Pomian. |1 608. { Maciejowski Bernard. 
1283. -{-Henryk II. Xże Bremeń. 1 61 5. {Baranowski Wojciech III. 



1313. f Jakób II. h. Świnka 
1 314. { Bory sław. h. Bclina. 
I341.{jan III. h. Kotflcz. 
1376. {Skotnicki Jarosław. 
1382.tSuchywilkJanIV. 
l389.fBodżęta. h. Szeliga. 
1394.— Kropidło Jan.X.Opol 
1402. -{-Nowodworski Dobrogost 
1411. {Kurowski Mikołaj. 
1422-tTraba Mikołaj II. 



1 624. -j- Gębicki Wawrzyniec. 
1626.f Firlej Henryk III. 
:i638.|Wężyk Jan XI. 
jl641.fLipskiJanXII. 
i 1652. {Łubieński Maciej II. 
!1658.{L«sczyński Jędrzej III. 
i 1666.{Lesczyński Wacław. 
|1673.{Prażmowski Mikołaj IV. 
1674.{X. Czartoryski Kaz. Flor. 



1677. {Olszowski Jędrzej IV. 
1436.{ W ójciechll.h. Jastrzębiec 1686. {Wydżga Stefan Jan XIII. 
1448. {Wincenty II. h. Doliwa. 1 1687. {Wierzbowski Stef. nomin. 
1453.{Oporowski Władysław. 1706. {Radziejowski Michał. 
1464. {janV.zSprowy.Odroważ 1722. {Szembek Stanisław II. 



1473.{Grusczyński Jan VI. 
1480.{sieniński Jakób III. 
1493- {Oleśnicki Zbigniew. 
1503. {Fryderyk Królewicz. 
1510.{Borzy szewski Jędrzej. 
1531.|Łaski Jan VII. 
1535. {Drzewicki Maciej. 



1738,-j-Potocki Theodor. 
1747. | Szembek Krzysztof. 
1758. {Komorowski Adam. 
1766.{Łubiński Władysław. 
1776.{Podoski J. Gabriel. 
1783. {Ostrowski Antoni. 
17 94. {x. Poniatowski Mich. Jer. 



"VIWWVW\lWVWVWV 



ARCYBISKUPI LWOWSCY. 



MB. Pierwszym Arcybiskupem Lwowskim, był Jan Rzeszowski, umai 
1 436. — Wymienieni tu przed nim Prałaci, nosili tytuł Arcybiku 
pów Halickich. 



(1364). Krystyn z Ostrowa. 
(1375). Antoni. 
1377). Maciej. 



1391. |Bernard.h. Jelita. 
(1406). Piotr. 
1411.fJakób. h. Strzemię 



240 



BISKUPI, 



14 11.* Traba Mikołaj. 
1436. f Rzeszowski Jan. 
1450.{Odrowąż Jan II. 
1479. { Sanocki Grzegorz. 
1480. -{-Długosz Jan III. nominat 
1493.fStrzeleckiWatrobkaJ.lv. 
1503. *Borzy szewski Jędrzej. 
1540. 1 Wilczek Bernard II. 
1554.{Starzechowski Piotr II. 
1560.fLigęza Felix. 
1 565. {Tarło Paweł. 
l575.{Słomowski Stanisław. 
1582. -j-Sieniński Jan V. 
1603. -j-Solikowski Jan VI. Dym. 
1614. {Zamojski JanVII.h.Grzy. 



! 1633. |Prochnicki Jan VIII. Jęd. 
1 164 4.} Grochowski Achacy. 

1 654. j Krosno wski Mikołaj II. 
1 1 669. { Tarnowski JanIX.Rolicz. 

1675.{Koryciński Wojciech. 

1698. f Lipski Konstanty. 

1709. {Zieliński Konstanty II. 

1711. {Popławski Mikołaj III. 

1733. {Skarbek Jan X. 

1756.{Wyżycki Mikołaj. 

1757. {Dembowski Mikołajkom. 

1758.* Lubiński Władysław. 

1779. | Sierakowski Wacław. 

1795. Kicki Ferdynand. 



BISKUPI KRAKOWSCY. 



986.|Prochorus W foch. 

996-{Proculph. wioch. 
1014. {Lambert, h. Poraj Włoch 
1023,-j-Poppo Wioch. 
!032.tGompo, Wtoch. 
1046.{Rachelin. 
1059. { Aaron. b. Trzy Kor.Fran. 
107 l.f Lambert II. Żula, Polali. 
1079.{Sczepanowski Stanis. S. 
1 101 .{LambertHI. h. Habdank. 
U08.f Baldwin. Francuz. 
1118.-{-Maurus. h. Lewart. Fr. 
1142.{Gaudencius h. Poraj. 
1 144. {Robert h. Korab. 
1166. {Maciej, h Cholewa. 
H86.{Gedeon. h. Gryf. 
1 207. {Pełka albo Fulco.h. Lis. 
1218.— Kadłubek Wincenty. 
1 229. |Jwo albo Jan.h.Odroważ. 
1242.|Kościelecki Wisław 
l266.{Prandota z Białaczowa. 
l293.{Przemankowski Paweł. 
1295. -j- Prokop Rufin. 



1320.|MuscataJanII. 
1326.^NankerSzlazak. 
1347.|Grot JanHL 
1348. {Falkowski Piotr. 
1366. {Jankowski Bodżenta. 
1378.{Mokrski Florian. 
1380. {Zawisza z Kurozwęk. 
1392.{RadlickiJanIV. 
1412.— Wisz Piotr II. 
1423.* Wojciech, h. Jastrzębiec. 
1455. -{-Oleśnicki Zbigniew. 
i460.{Strzempiński Tomasz. 
1462. — Sieniński Jakób. 
1464.*Grusczyński Jan V. 
1471-tLutecus Jan VI. 
1488. {Rzeszowski Jan VII. 
1503. {Fryderyk Królewicz. 
1523.— Konarski Jan VIII. 
1535.fTomicki Piotr III. 
1537.*Latalski Jan IX. 
1538.|Chojcński Jan X. 
1545. {Gamrat Piotr IV. 
1550. {Maciejowski Samuel. 



BISKUPI. 



241 



1560. f Zebrzydowski Jędrzej. 
1572.|Padniewski Filip. 
1577. JKrasiński Franciszek. 
1 59 l.f Myszkowski Piotr V. 
1600.fRadziwił Jerzy. 
1 608. f Maciejowski Bernard. 
1616.fTylicki Piotr VI. 
1630.|Szyszkowski Marcin. 
163 l.f Lipski Jędrzej II. 
1634. f Jan Albrycht Królewicz. 
1642.|Zadzik Jakób II. 



1657.|Gębicki Piotr VII. 
1 679. -j-Trzebicki Jędrzej III. 
1699.JMałachowski Jan XII. 
1700.|Dabski Stanisław II. 
1702.|DenhoffWojciech. 
1720. -{-Lubiński Kazimirz. 
1732.fSzaniawski Felician Kon, 
1747.|Lipski Jan XIII. 
1757.-}- Załuski Andrzej Stan. 
1787.— Sołtyk Kajetan. 
(1788—90). Turski Felix. 



BISKUPI KUJAWSCY. 

Biskupi Kujawscy, zwani są w języku łacińskim, od Stolicy Bis- 
kupstwa t Episcopi Vladislaviense$. — Pierwsi Biskupi Kujawscy, aż. 
do Onolda, który umarł nGo. zwani, od ówczesnej Stolicy Bis- 
kupstwa : Kruswickimi. 



993. f Jasnach albo Lucidus. 

h. Alabanda. 
1014. f Maurycy. 
1035.fiłlarcellus. h. Włoszek. 
1055.{Wenanciusz. h. Mora. 
1081.fjędrzej. 

1097.|JanBaptista.h.Sternberg, 
lill.fPaulinus. h. Giołek. 
1128.|Baldwin.h.Ramułt. 
llól.-j-Swidger h. Grzymała. 
1160.}Onoldus. h. Oliwa. 
1170.|Rudgerus. h. Wieniawa 
1178. | Werner, h. Wieniawa. 
1190.tWunelfus. 
11 97.} Stefan. 
1203.fOgerius. 
1215.-j-Bartha. h. Oksza. 
1250-tMichał.h. Godziemba. 
1271.|Wolimir. h. Pobog. 
1 283. | Wojciech, h Wieniawa. 
1300.|Wisław. h. Zabawa. 
1323.|Gerward. h. Lesczyc. 
I368.f Golanczewski Maciej. 



1383.fZbylul.h. Topor. 
1384. — Trojan, h. Lesczyc. 
1389.— Kropidło Jan II. X. Opól. 
1398-tHenryk Xże Lignicki. 
1402.* Kurowski Mikołaj. 
1421.-}- Kropidło JanU.Powiórc, 
1427. jPella de Niewiesz Jan III. 
1433.{Szafraniec Jan IV. 
I449.*0porowski Władysław. 
1450.| Lasocki Mikołaj li. 
1463.*Grusczyńsi Jan V. 
1464.*Lutccus zBrzezia Jan VI. 
1473. *Sieniński Jakób. 
1480.*Olcsnicki Zbigniew. 
1 483. 1 Oporo wski Jędrzej If, 
1493. "[Moszyński zBnina Piotr. 
!503.|Kresław zKurozwęk. 
l513.fPrzerębski Wincenty. 
1531.* Drzewicki Maciej li. 
1538-tKarnkowski Jan VII. 
1542.f£ukasz z Górki. 
1546.*Dzierzgowski Mikołaj III. 
1 55 1 . * Zebrzydowski Jędrzej III , 



242 



BISKUPI 



1557. fDrohojowski Jan Vłl!. 
1565.* Uchański Jakób II. 
15.... Wolski Mikołaj IV. 
1581.*Karnkowski Stanisław. 
1600.fRozrażewski Hieronim. 
1603.* Tarnowski Jan IX. 
1608.*Tylicki Piotr II. 
1608.* Baranowski Wojciech II. 
1609.fPstrokoński Maciej III. 
1615.* Gębicki Wawrzyniec. 
1622.fWołucki Paweł. 
1631. *Lipski Jędrzej IV. 
1642.*Łubieński Maciej IV. 
1654,-f-Gniewosz Woje. Mik. V. 



1674. *Xże Czartoryski Florian 
1675-tGębicki Jan X. 
1680. {Sarnowski Stanisław II. 
1 69 1 . { Madaliński Bonawentura . 
1 699. *Dabski Stanisław III. 
1706.*Szembek Stanisław IV. 
1720.* Szaniawski Felic. Konsl. 
1738.*Szembek Krzysztof. 
1741. -{-Grabowski Stanisław. 
1751. {Czapski Walenty. 
1762.]- Dembowski Antoni. 
1776.* Ostrowski Antoni. 
1795. Rybiński Józef. 



BISKUPI POZNAŃSCY, 



1 001. t Jordan, h. Róża. 
1021.JTimotheusz. W foch. 
1035. {Paulin, h. Krucyni. 
1048.|Benedykt I. 
1065. JMarcellus. h. Ciołek. 
1088. | Theodor, h. Trzy Kawki. 
1 106. -{-Dyonizy.h. Trzy Xiężyce. 
11 27. -j- Wawrzyniec I. 
1 1 47. -j- Marcin, h. Doliwa. 
1150.JBogufał. h.Pofąj. 
1151.{Piano, Jż^oc//. 
11 56.} Stefan Dobrogost. 
1162,-j-Radwan. h. Srzeniawa. 
11 75. | Bernard, h. Syrokomla. 
11 76. {Swiętosławh. Jastrzębiec 
1177. -j-Gcrward. h. Brog. 
1 186. { Arnold, h. Dolega. 
1196.{Mrokota. h. Korab. 
l209.{Filip. h. Wieniawa. 
1242.{Paweł. h. Grzymała. 
1253.JBogufał. h. Poraj. 
1254.{Piotr. h. Prawdzie. 
l264.JBogufał. h.Róża. 
1264.|Falanta. h. Prus. 
l273.fMikołaj.h.Lis. 



1286 

1298. 

1311. 

1320. 

1335. 

1346. 

1355. 

1374. 

1382. 

1383. 

1384. 

1394. 

1398. 

1412. 

1414. 

1426- 

1427. 

1438. 

1479 

1497 

1520 

1523 

1535 

1538 

1539 



fWyskowiec Jan. 
-j-Gerbis Jan II. 
{ Jędrzej, h. Zaręba. 
-j-Domarat. h. Grzymała, 
{jan III. h.Doliwn. 
{jan IV. z Kępy. 
-j-Pałuka Wojciech. 
-{-Jan V. h. Doliwa. 
jMikołaj II. z Kurnika. 
—Mikołaj III. Nominat. 
*Kropidło Jan VI.X.Op. 

* Nowodworski Dobrogost. 

* Kurowski Mikołaj IV. 

* Wojciech II. h. Jastrzeb. 
-j-Wisz Piotr II. 
-j-Gosławicki Jędrzej II. 
{Mirosław z Brudzewa. 
{Stanisław I. h. Ciołek. 

.{Opaliński Jędrzej III. 
{Górka Uriel. 
.{Lubrański Jan VII. 

* Tomicki Piotr III. 
.*Latalski Jan VIII. 

-j-Jan IX. (Syn Zygm. I.) 
.{Oleśnicki Stanisław II. 



BISKUPI. 



243 



1544.fBranicki Sebcstian. • 1654. 

1546. -{-Wolski Dunin Paweł U. 1 1665. 

1553.-j-Izdbiński Benedykt II. 1687. 

l562.-j-Czarnkowski Jędrzej IV. 11697. 

1577.|Konarski Adam. J1709. 

l597.|Kościelecki Łukasz. 11716. 

1600.* Tarnowski Jan X. 1720. 

1607-tGosIicki Wawrzyniec II. 1722 

1623. -{-Opaliński Jędrzej V. 1732, 

1626.* Wężyk Jan XI. 1738, 

1631.* Lubieński Maciej. 1767. 

1 634. | Nowodworski Adam. 1779, 

l636.|Firlej Henryk. 1795, 
1650.|Szołdrski Jędrzej VI. 



*Xże Czartoryski Florian. 
-j-TholibowskiWojcieehlll. 
{Wierzbowski Stefan II. 
| V* itwicki Stanisław III. 
j Święcicki Mikołaj V. 
{ Tarło Bartłomiej. 
*Szembek Krzysztof. 
|Tarło Piotr IV. 
|TarłoJanXII. 
{llosius Stanisław IV. 
f Xże Czartoryski Teodor. 
-j-MIodzicjowski Andrzej. 
Okęcki Antoni Onufry. 



BISKUPI WILEŃSCY, 



1399.|Wasilo Jędrzej. 

l<i07.-{-Plichta Jakób. 

141 i.-f-MikoIaj z Boriowa. 

lł21.fPiotr. h. S. 

1153. {Maciej, h. Żnin. 

1468.|Dzierzkowicz Mikołaj. 

1480.|Losowicz Jan I. 

1 490. -f Jędrzej II. h. Szeliga. 

1 507. -f Tabor Wojciech. 

1519. -j-Radziwił Wojciech II. 

1535.*JanII. 

1555.jAlgimunt Paweł. 

1 579. { Protaszewicz Walerian . 

1591.* Radziwiłł Jerzy. 

159.... Maciejowski Bern. Nom. 



1600— 1616. -f-Wojna Beoetokt. 
l630.|Wołowicz Eustachi . 
1649.{Wojna Abraham. 
1656. {Tyszkiewicz Jerzy II. 
1 66 1 . j- Zawisza Dowgajło Jan Sil. 
1667.{Białozor Jerzy III. 
167l.|Sapieha Alexander. 
1 684. f Pac Mikołaj III. 
1686. {Kotowicz Alexander II. 
1722. {Brzostowski Konstalny. 
1723.tAncuta Maciej II. iłom/. 
l729.{Pancerzyński Karol Piotr. 
1761.{Zienkowicz Michał Jan. 
1795. Massalski Ignacy. 



BISKUPI PŁOCCY 



982.|Angelotlus 
l005.|Marcialisz. 



102 i 
lOil 



Marcin. 
Albinos. 



!U67.tPaschali: 



1078.|Marek. 

1099. -{-Stefan. 

1107. {Filip. h. Doliwa. 

1 129.{Szymon. .h* Gozdawa. 

1 156.{Alcxander. h. Dołęgi: 



244 biskupi. 



ii 72. f Werner, h. Poraj. 
1179.{Lupus. h. Godziemba. 
l206.{Vitus. h. Janina. 
1223. { Gosławf .Gedeon h.Gryff. 
1227. { Jan. h. Gozdawa. 
1232.f Gunter. h.Prus. 
!238.{Piotr. h. Półkozic. 
1249.f Jędrzej. h.Gryff. 
1254.|Brevis Piotr II. 
1 260. { Jędrzej II. h. Ciołek. 
l263.fNiedych Piotr III. h.Waż. 
1270.JTomasz. 
l296.fGosław II. h.Gryff. 
1310.} Jan II. h. Prawdzie. 
13l8.|Jan III. h. Nałęcz. 
1334. JLaskary FI. h. Ogończyk. 
1358.{Pierzchała Kiera. h.Roch. 

13 Bernard, h. Nowina, 

1367.-}- Wroński Janisław. 
1369.fMikołaj z Gulczcwa. 
1371. {Stanisław z Gulczcwa. 
1379. {Dobiesław Sówka 
1390.f Seibor z Radzimina. 
1391 . { Henryk Xże Mazowiecki. 
1396.|MamphioIus/F7ba. 
1425.{jakób z Kurdwanowa. 
1439.fPawłowski Stanisław II. 
1 463. JGizicki Paweł. 
1471.{Scibor II. h. Prus. 
l480.|Kazirairz Xże Mazowiec. 
1497.{PiotrIV.zKotkowa. 



1498.*LubrańskiJanIV. 
1503.*Przerębski Wincenty. 
1524.fErazm.h. Ciołek. 
1 527. {Lesczyński Rafał. 
1535. *Krzycki Jędrzej. III. 
1538.*Chojeński JanV. 
1538.*Gamrat Piotr V. 
1542.fBuczackiJakóbII. 
1546.* Maciejowski Samuel. 
1546. -j-Biliński Jan VI. 
1567. {Noskowski Jędrzej IV. 
1577.* Myszkowski Piotr V. 
1 590. -j-Dunin Wolski Piotr VI. 
1606.* Baranowski Wojciech. 
l6l7.*Szyszkowski Marcin II. 
1618.*FirlejHen.II. 
1 627. f Cielecki Hier. 
1640.fŁubiński Stan. III. 
1655. {Karol Ferdynand Królew. 
1674.*Ge>ckiJan VII. 
1680.*Madaliński Bonaw. 
1691.*D§bskiStan.IV. 
1698. *Załuski Jędrzej. 
1 722. t Załuski Ludwik. 
1736.{Załuski Jedrz. Stan. 
1751.* Dembowski Antoni. 
1758.fSzembek Józef. 
1772.{Szeptycki Hieronim. 
1783.*Poniatowski Michał Xże. 
1795. Szembck Krzysztof. 



BISKUPI WARMIŃSCY 



1 26 l.-f Anzelm, Zakonu S. Frań. 
1300-tHenryk. 

1326.{Eberhard h. TrzyBramy. 
1 328. t Jordan, h. Xięga otwarta. 
1334.-fWagenax Henryk II. 
l350.tLibenstein Herman de 
1335.|Misnensis Jan. 
l372.tStreiffrock Jan II. 



1401.|Sorbohm Henryk III. 
!415.{HciIsberg dc Vogelsang 
Henryk IV. 
1424.tAbezierJanHI. 
1457.{Kuchschmaltz Franciszek 
14.... Sylvius Aeneas, (Pius II.) 
147 1 . | Legendorf Paweł. 
1489.{Tungen Mikołaj a 



RISKUri. 



245 



1512. |Weiselrodt Łukasz. 
1523.f Luzyański Fabian. 
1537.{Ferber Maurycy. 
1548.JDantiscus Jan IV. 
1550.fTidemannus. 
1579,-j-Hosius Stanisław Kardy. 
1589. {Kromer Marcin. 
1598. {Batory Jędrzej Kardynał. 
1603. *Tylicki Piotr. 
162l.|Rudnicki Symon. 
1633. *Jan V. Albracht Królew. 



1643.|Szyszkowski Mikołaj U. 
1 644 .{Konopacki Kar. Jan VI. 
1659.* Lesczyński Wacław. 
1680.*Wydżga Stefan Jan VII. 
1687.* Radziejowski Michał. 
1696. fZbaskiJan VIII.— 
1711 .{Załuski Jędrzej II. Chry 
1723. *Potocki Teodor. 
1740.*Szembek Krzysztof. 
17G5.|Grabowski Stan. Adam. 
1795. Krasicki Ignacy. 



BISKUPI ŁUCCY- 



1 380. t Izydor. 
1400.{Rugian. 
(1409— 1425.)Grzcgorz. 
(1431.— 36).Spławski Jędrzej. 
1462. f Wacław h. Korczak. 
1468.*Losowicz Jan. 
(1468). Krzeszowski Marcin. 
1488.|Stawski Stanisław. 
(1499). Pudełko Jan II. 
1507.*Radziwiłł Albrycht. 
1 535.* Algimunt Paweł. 
1547. Falczewski Jerzy. 
1555.*Protaszewicz W T alerian. 
15.... Andruszewicz Jan III. 
1569— 1588. | Wierzbicki Wikt. 
l600.*Maciejowski Bernard. 
1604.|Gomoliński Stanisław II, 
1607.* Szyszko wski Marcin II. 
1609. Wołowicz Paweł II. 
1616.*Wołucki Paweł III. 
1617.*FirlejHenryk. 



1622.*Lipski Jędrzej II. 
l627.*Łubieński Stanisław III. 
1 632. f Grochowski Achacy. 
1638.|Radoszewski Bogusław. 
1654. {Gębicki Jędrzej III. 
1655. {Zamojski Jan IV. 
1659.*WydżgaJanV. 
1 666. *Prażmo wski Mikołaj. 
1675.fLeżeński Tomasz. 
1680 *Dabski Stanisław IV. 
1 688 . *Witwicki Stanisław V. 
1691. f Lesczyński Bogusław. 
1701 .{Prażmo wski Franciszek. 
1714.{Wyhowski Alexander. 
1721.{Przebendowski Joachim, 
1731.{Rupniewski Stefan. 
4739.* Załuski Jędrzej Stanął. 
1754.fKobielski Franciszek 
1 769. { Wołowicz Antoni. 
1788.*Turski Felix. 
1795. Naruszewicz Adam. 



BISKUPI PRZEMYSLSCY. 



1390.|Eryk. |1435.|Jan z Lubienia. 

1392—1413.) Maciej h. Janina. 11452. fChrzastowski Piotr. 



246 



BISKUPI. 



1474.fBłażejowicz Mikołaj czy 
Błaszkowski. 
1480.*Oporowski Jędrzej. 
1484.*MoszyńskizBninaPio.II. 
1487.fKazimirski Jan II. 
1490.-j-Targowicki Jan III. 
1498.} Grajewski Mikołaj II. 
1503.*Boryszewski Jędrzej II. 
1513.*Drzewicki Maciej II. 
1521.*Tomicki Piotr III. 
1 524 . *Lesczyński Raphał. 
1527.*Krzycki Jędrzej III. 
1631. *Karnkowski Jan IV. 
1536.*Choinski JanV. 
1537.*Gamrat Piotr IV. 
1546. |Tarło Stanisław. 
1559.tDziaduski Jan VI. 
1560.*Padniewski Philip. 
15.... Herburt Walentyn. 
1577.*Kościelecki Łukasz. 
15.... Wolski Dunin Piotr V. 
l581.|Sobicjuski Wojciech I. 
l583.-j-Lugowski Szymon. 
1585.jBorukowski Jan Vii. 
1591 .^Baranowski Wojciech II. 
1601 .*Goslicki Wawrzyniec. 



1608.*Pstrokoński Maciej III. 
1619.tSieciński Stanisław II. 
1623..* Wężyk Jan VIII. 
1628.*Grochowski Achacy. 
l632.*Nowodworski Adam. 
1636.*Firlej Henryk. 
1637.*Szołdrski Jędrzej IV. 
1642.*Gębicki Piotr VI. 
1644. -{-Trzebiński Alexander. 
1 649. -f Piasecki Paweł. 
1654.*Zamojski Jan IX. 
1658 . *Trzebicki Jędrzej V. 
1676.*Sarnowski Stanisław III 
1 687 . *Zb§ski Jan X. Stanisław 
1 700. *Donhoff Jerzy. 
1718.*Bokum Jan XI. 
1724.*Szembek Krzysztof. 
1734.|Fredro Alexander II. 
1 739. *Czapski Walenty. 
1759.*Sierakowski Wacław. 
1763.|Wodzicki Michał Pod. K 
1765.-}- Wężyk Walenty. 
1 767 AMłodziejowski Andrzej . 
I783.fKierski Józef. 
1785.fBctański Antoni. 
1796. Gołaszewski Antoni. 



BISKUPI ZMUDZGY, 



1421 .*Maciej h. Żnin. 

14.... Mikołaj. 

14.... Marcin z Łuknik. 

W.... Raudonas Jakób. 

14.... Bartłomiej. 

1 464. -J- Jerzy. 

1 47 1.{ Maciej II. z Topoli. 

li.... Bartłomiej II. 

[1499.) Marcin II. 

' v 1505). Marcin III. 

15 Radziwiłł Mikołaj 11. 

15 Wizgajło Mikołaj III. 

15 Talat Jerzy II. 



1 655. j- Wierzbicki Wacław . 

15 Domaniewski Jan. 

15-.... Narkustis Stanisław. 
1566.* Wierzbicki Wiktoryn. 
1574.-j-Pe,tkiewicz Jerzy III. 
1 608. fGed roje Melchior. 
1619.fPac Mikołaj IV. 
1 626. f Kiszka Stanisław II. 
1631 .*Wojna Abraham. 
1 633. f Eliaszewicz GeizMelchioi 
1650.*Tyszkiewicz Jerzy IV. 
1 659. f Parczewski Piotr. 
1667.*Sapieha Alexander. 



BISKUPI. 



247 



1 692. t Pac Kazimirz. 
1710.fKirszejstcin Janll. Kryś. 
1714.fZgirski Mikołaj V. 
1715.} Sapieha Paweł. 
1735.fHorain Alexandcr II. 



1739. | Karp Jozafat. 
1761. {Tyszkiewicz Antoni, 
1777.fŁopaciński Jan III. 
1795. Giedrojć Stefan. 



BISKUPI CHEŁMIŃSCY 



(1243). Chrystian. 

12 Jan. 

( 1 246— 1269).Heidenryk *>.Hen . 
1274. | Fryderyk ab Husen. 
l291.fVerner de Orsele. 
1301.tHenryk II. 
1 3 1 1 . j Herman z Pryzny . 
1 325. -j-Afry Mikołaj. 
1349.|Otto. 

1359.|Bischoff Jakób, albo de 
Golmsche. 
l383.tSchedelandJanII. 
l400.tVigbald. 

1390.fReinhardus C. de Zeicz. 
1398.*Mikołaj II. a Buk. 
1402.— Kropidło Jan III. 
1416. -{-Arnold. 
(1422). Jan IV. 
1432.|Rainaudus. 
1462.|Marcaenaro Jan V. 
1480. JGosławski Wincenty. 
1495.fNeidenburg Stefan 
15U.|Chrapicki Mikołaj III. 
1530. {Konopacki Jan VI. 
1537.*Flaschbinder. de Curiis 
Jan VII (Dantiscus). 
1549.*Gissa Tidemannus. 
1551 .*Hosius Stanisław. 
1562.|Lubodziejski Jan VIII. 



1 57 l.fZelisławski Stanisław II. 
1595. -{-Kostka Piotr. 
1600.*TyIicki Piotr II. 
1600.fKostka Mikołaj IV. 
1610.*Gębicki Wawrzyniec. 
1613. -{-Konopacki Maciej. 
l624.fKuczborski Jan IX. 
1635.*Zadzik Jakób II. 
1639.*LipskiJanX. 
1646.|Działyński Kasper. 
l652.*Lesczyński Jędrzej. 
1655.*Gębicki Jan XI. 
1657. f Lesczyński Jan XII. 
1 66 l.f Kos Adam. 
1676.*01szowski Jędrzej II. 
1682*Małachowski Jan XIII. 
1693. | Opaliński Jan Kazimierz. 
1694. -j-Sczuka Kazimierz II. Jan . 
17l2.*Polocki Teodor. 
1 713. f Kos Nominał. 
1722.tBokum Jan XIV. Kazim. 
1730.fKretkowskiFelix. 
1 733. f Czapski Franciszek. 
1740.*Grabowski Adam Stan. 
4747.*Załuski Jędrzej Stanisł. 
1758. -{-Leski Wojciech. 
1784. f Bajer Andrzej — 
1795. Hohenzoller Karol Hr. de 



141 7. | Stefan. 



BISKUPI CHEŁMSCY 

| 1440. -{-Jan z Opatowie. 



248 



BJSKUPI. 



1 462. fTaranowski Kraska J.II. 
1479.{Paweł z Grabowy. 
(1 481-1484). Kazimirski Jan III. 
1488.*TargowickiJanIV. 
1 505. f Maciej z Starej Łomży. 
15l8.JKościelecki Mikołaj. 
1538.*Buczacki Jakób. 
l539.*Branicki Sebestian. 
1542.*Maciejowski Samuel. 
1 543 . *Dzierzgowski Mikołaj II. 
1 546 . ^Zebrzydowski Jędrzej . 
1546.*Dziaduski Jan lV. 
1551 .*Drohojowski Jan V. 
1557.*Uchański Jakób II. 
1559.*Przerębski Jan VI. 
l565.*Wolski Mikołaj III. 
1577 .*Sobiejuski Wojciech. 
1 577. | Zaborowski Jan VII. 
1585. {Piechowski Adam. 
1586. |Ossowski Stanisław. 
1591 .*Goslicki Wawrzyniec. 
1600.*Gomoliński Stanisław II, 
1620.tZamojski Jerzy. 



1626. ^Lubieński Maciej II. 
1 640. -f Koniecpolski Remigian. 
1 644. *Piasecki Paweł II. 
1 657. -j-Pstrokoński Stanisław III. 
1 669. *Lezeński Tomasz. 
1669. -{-Różycki Jan VIII. 
1672.{Zegocki Krzysztof. 
1676.*Dabski Stanisław IV. 
1696. f Święcicki Stanisław V. 
1704.{ Wyżycki Mikołaj IV. 
1711 .^Łubieński Kazimierz. 
171 2. | Wolff Teodor. 
1 724 . *Szembek Krzysztof II . 
1718.*Fredro Alexander. 
1733. -J- Szaniawski Felix Jan. 
1752. *Szembek Józef. 
1764. *Weżyk Walenty. 
1770.*TurskiFclix. 
1780.*Okccki Onufry Antoni. 
1781.-fAlexandrowicz Jan Aloi. 
1789.|Garnysz Maciej. 
1795. Skarszewski Wojciech* 



BISKUPI KIJOWSCY. 



1 321—1350. tHcnryk. 
1377.fJakób. 
(1 387). Filip. 
(1404—422). Michał. 
1 434. | Jędrzej. 
1439.| Michał U. 
1451. |Jan. 
1473. {Klemens. 
1 506. JNarbut Wojciech. 
1545. {Radziwiłł Maciej. 
l555.*Andruszewicz Jan II. 
1580.|Pac Mikołaj. 
1588.{Woroniecki Jakób II. 
1599.{Weresczyński Józef. 
16 18. {Kazimirski Krzysztof. 
1633.*Radoszewski Bogusław 
1636.*Szołdrski Jędrzej II. 



1644. -{-Sokołowski Alexandcr. 
1648. — Stanisław z Kalinowy. 
1656.*Lesczyński Jan III. 
1677. —Ujejski Tomasz. 
1680.*Witwicki Stanisław II. 
1 69 l.*Załuski Jędrzej III. 
169...*Prażmowski Franciszek. 
i698.*Swięcicki Mikołaj II. 
1711.|Gomoliński Jan IV. 
1717.{Arcemberski Walenty. 
1722.*Tarło Jan V. 
175.. jOzga Saumel. 
l758.*Sołtyk Kajetan. 
1 7 74. f Załuski Józef Andrzej. 
1 783. {Ossoliński Frań. Kandyd 
1795. Gieciszowski Gaspar. 



BISKUPI, 



249 



BISKUPI KAMIENIECCY 



( 1 375). Wilhelm. 
v!398).Rokossius h. Oostoja. 
J4l1.j-Alexan.der. 
l4l3.|Jedrzej. 
(141 3). Zbigniew. 
(1427). Maciej. 
1453. -{-Paweł. 
l467.|Łabuński Mikołaj. 
1469.|Gołabek Mikołaj II. 
1471.-j-Prochnicki Mikołaj III. 
1 484.*Maciej II. z starej Łomży. 
1493. fProchnicki Jan. 
(1493). Piotr. 
(1518).*Buczacki Jakób. 
(1526).Miedzyleski Wawrzyn. 
1 536. *Gamrat Piotr. 
1538.*Branicki Sebastian. 
l540.|Wilamowski Jan II. 
lÓ^.^Dzierzgowski Mikołaj IV. 
1544.*Zebrzydowski Jędrzej II. 
1546.*Drohojewski Jan III. 
1547.*Izdbieński Benedykt. 
1563.-j-Słończewski Leonard. 
l569.|Secygniowski Dyonizy. 
1577 — 1586. fBiałobrzeski Mar. 



J587.*Góslicki Wawrzyniec II. 
1591.*Gomoliński Stanisław. 
1607.*Wołucki Paweł II. 
16l4.*Prochnicki Jan IV. Jedrz. 
1620.*Łubieński Maciej III. 
1627.*Nowodworski Adam. 
1640.*Piasecki Paweł III. 
1646.*Lesczyński Jędrzej III. 
(1648).Działyński Michał Era. 
1660. -{-Stępkowski Jan V. Lud. 
(1664). Czyżowski Zygmunt. 
1669.*Koryciński Wojciech. 
1677.fLańckoroński Wespezian. 
16.. . .Czarnecki Jan VI. 
1685.fWojeński Stanisław II. 
1 687. *Donhoff Jerzy. 
1715.fGniński Chryzostom. 
1722.*Rupniewski Stefan. 
1733.*Hosius Stanisław. 
1735.|Wessel Augustyn Adam, 
1740.*Kobielski Franciszek. 
174l.-|-Sierakowski Wacław. 
1757.*Dcmbowski Mikołaj. 
1759.*Szeptycki Hieronim. 
1795. Krasiński Adam. 



BISKUPI INFLANTSCY- 



1593.f Nidecki Jędrzej Patrycy. 
(1593-1628). SchenginkOlto. 
1645.*Krosnowski Mikołaj. 
1676.fChodkiewicz Krzysztof. 
16... Wolff Alexander Nominał. 
1685— 1709. ^Popławski Mik. 
1 7 12.tWolir Teodor. 
l716.*Szcmbck Krzysztof. 
1721. 'Tarło Piotr. 



1722.*Hosius Stanisław. 
J734.*Wessel Augustyn Adam, 
1737. fMoszyiiski Konstanty. 
1 740 . 'Sierakowski Wacław . 
1751.|Puzyna Józef. 
1763.*Ostrowski Antoni. 
1 778. *Giedrojć Stefan. 
1 780. | Sierakowski Antoni. 
1795. Kossakowski Józef, 



250 



BISKUPI. 



BISKUPI SMOLEŃSCY 



1638— -1650. 'Parczewski Piotr. 
1654,-j-DołmatIssaykowskiFran. 
1657.fSanguszko Hieronim. 
1661 ,*Białozor Jerzy. 
1668.*PacKazimirz". 
1669.|Tyzenhauz Golhard. 
1 684 . *Kotowicz Alexander. 
1687.*Brzostowski Konstanty. 
( 1700). Kotowicz Ostafi. 



1 7 10. ^Zgierski Mikołaj. 
1716.*Horain AIexander. 
1 718- f Ogiński Ludwik Karol. 
1724 .*Pancerzyński Karol Piotr. 
174 7. •}- Gosiewski Bogusław. 
1762.} Hilzen Jerzy. 
1787, {Wodziński Gabriel. 
1790.*Naruszewicz Adam. 
1795. Gorzeński Tymoteusz. 







III. 



O ADAMIE NARUSZEWICZU. 



Nowa u nas epoka literatury historycznej, przypada na 
czas pierwszego Rozbioru kraju. Nie byt to traf przypadko- 
wy, ani wypadek literacki jedynie; łatwo tu bowiem dostrzec 
następstwo polityczne i jeden z fenomenów odrodzenia się 
narodowego. Niesczęścia, heroiczne lekarstwo, ocuciły ro- 
dzinna bujność ziemi naszej, podniosły umysł i duch narodo- 
wy. — Burza i pioruny, niscza wiele, ale wracają jędrność i 
popęd wegetacii. 

Kiedy sasiedne mocarstwa zabierały kraje Rzeczypospoli- 
tej, a na usprawiedliwienie czynu sromotnego, wódz gwałtu, 
Król Pruski, jak już fałszował pieniądze Polskie, fałszować 
zaczął historia Polska , — Polacy, niegotowi i nie silni do 
odegnania rozboju, do ocalenia ziemi, łatwo poczuli i silę 
gotowa i bezpieczność walki, na skruszenie duchownej napa- 
ści. Znane s£ w tej mierze pisma Łojki. — Wojska cudzo- 



252 O ADAMIE 

ziemskie już wysiadywały possessia zaborów, on przecież, 
wracając z pola poszukiwań historycznych « Nadziei tracić 
« niepotrzeba » — twierdzi pewny swego — « aby kraj od- 
« cięty niewrócit do zupełności korony Polskiej » a wiarę 
historyczna pokrzepiając ufnością Religijna « Pójdę » wo- 
łał « z Królem Ezechielem , a złożę takowe pisma przed 
« obliczem Pana. » 

Wszakże, pisma Łojki, lubo sa pierwsza istotnie próba 
uczonej krytyki historycznej, były tylko dorywczej natury, 
replika na fałsze i pretensie cudzoziemskie, sadowa niejako 
rozprawa. Łojko pisał jako adwokat narodowy. Przeszłe 
wieki wzywał na świadków do toczącej się sprawy. 

Naruszewicz, wkrótce potem, jako Historyk wystąpił. 
On także powołanym został do pracy obecna potrzeba na- 
rodowa. Lecz służył jej na właściwej przedsięwzięciu swemu 
drodze. Wśrzód walącej się budowy politycznej, słyszy on 
głos wyroczny : Aniiijuam exquirite matrem; 
przenosi się całkiem do początków Państwa, i dzieje pierw- 
szych czterech wieków jego, przed narodem odsłania. — 
Historia Naruszewicza, obejmuje tylko panowanie Piastów. 
Lecz panowanie Piastów nie jest historia starożytna, skoń- 
czona, periodem zamkniętym samym w sobie, jak jest, na- 
przykład, Historia Ruryków dla innych Słowian. Panowanie 
Piastów nadało grunt, siedzibę, wzrost, religijna i polityczna 
naturę, wybitna i udzielna narodowość, i dotąd trwająca 
tożsamość Państwu Polskiemu. Już za Chrobrego Polska 
miała Religia swoja jak$ dziś ma ; już znała granice swoje 
dzisiejsze i nieprzyjaciół dzisiejszych. Dziś ziemia Polska 
w podziałach jak po Krzywoustym, ma też same, co wten- 
czas, pierwiastki zjednoczenia i życia. — Za Łokietka już 
pierwsze związki z Litwa. A nim nawet na siostrzana swego 



NARUSZEWICZU. 253 

zwrócił oczy bezdzietny Kazimirz, już Xiażąt Lilwy wzywał 
na tron Piastów. Za Kazimirza stanął kodex prawodaw- 
czy, — wzniosła się stolica nauk narodowych. Następnej 
Dynastii i następnym pokoleniom zostało tylko rozwijać, 
doskonalić i utrwalać wkorzenione już elementa Państwa. 
I gdy już dawno pierwsza owa linia królów naszych wy- 
gasła była, jescze Król narodowy Piastem się nazywał. — 
Cała tę przeważna epokę Naruszewicz zawarł i wyświecił 
w dziele swojem , znakomitem ścisłością nauki , biegłością 
krytyki, ogromem pracy i powaga wykładu. Położył w niein 
węgielny kamień literatury naszej Historycznej ; a uciśnio- 
nemu klęskami i szukającemu dróg życia narodowi, podał 
otuchę i przestrogę. Stanisław August który był pierwszym 
twórcg i hojnym opiekunem tego narodowego przedsię- 
wzięcia, lubił z niem kojarzyć imię i pamięć swoja, tak jak 
lubi imię i pamięć swoja,- daleki wędrowiec na jakim wie- 
kuistym pomniku zapisywać. 

Po upadku Rrzeczypospolitej , Towarzystwo Przyjaciół 
nauk, — ów związek wszelkich ówczesnych znakomitości na- 
rodowych, owa reprezentacia patriotyzmu, literatury i jed- 
ności krajowej , — Towarzystwo przyjaciół nauk wielorakim 
sposobem oddało hołd imieniowi Naruszewicza i dziełu jego. 
Kontynuacia Historii Naruszewicza wzięło za główny przed- 
miot prac swoich. Wezwał© uczonych Polskich do ocenie- 
nia pism jego. Zajęło się wydaniem pozostałego w rozrzu- 
conych i niewykończonych częściach pierwszego Tomu His- 
torii jego. — Sam nawet mały skutek tych zacnych zabiegów 
podnosi znaczenie i zasługę Naruszewicza. Zwracając uwagę 
na obecny stan wiadomości historycznych postrzegamy 
z niejakicm zadziwieniem, że ta tylko epoka najlepiej po- 
wszechności narodowej znana, — ta tylko najwięcej nowych 



25 i O ADAMIE 

prac i badań wywołała, która Naruszewicz opisał; a póź- 
niejsze wieki, z małym wyjątkiem, dotąd jescze leżą odło- 
giem. 

Jakże pożądanym, jakżeby ciekawym i nauczającym był 
żywot literacki Naruszewicza, w którymby biegłe i boga- 
te pióro ogarnęło : Stan kraju i obraz literatury historycz- 
nej gdy Naruszewicz zabierał się do pisania dziejów naro- 
dowych; — Myśl, zabiegi i narady Króla Stanisława, w tej 
mierze ; < — Plan , prace, i historyka zbierania Materia- 
łów; — Ruch przez to wzniecony; — Trudności i prze- 
szkody i niepewności, które Dziej opisa otaczały; — Wpływ 
okoliczności obecnych na prace jego ; — Przyczyny, które 
ciąg dalszy dzieła przerwały; — Przezor i krytykę sczegó- 
łową dzieła całego, ze względem na osobowość autora, na 
stan źrzódeł, na potrzeby czasu i* na okoliczności ; — Wpływ 
dzieła Naruszewicza na prace następców; — Postęp literatu- 
ry historycznej, a mianowicie przezor odkrytych materia- 
łów nieznanych Naruszewiczowi, i przezor dzieł później- 
szych pisarzy, tak swoich jak obcych, rzucających nowe 
światło na epokę Piastów. — Lecz aby ten obraz historycz- 
ny sczęśliwie wykonać, potrzebaby było zebrać wiele tra 
dycyjnych jescze dotąd wiadomości, mieć cały zasób nauki 
i bystrość badawczą Leleweja, i pisać, tak jak żywoty swoje 
pisał Ossoliński. — Już wprawdzie na wezwanie Towarzys- 
twa Przyjaciół nauk, co do oszacowania prac historycznych 
Naruszewicza, odpowiedział był Lelewel; lecz materii nic 
wyczerpnął, sczególów krytycznych nierozwinął, biogra- 
ficznych nie do v knął; ani też podobna mu było, zamknięte- 
mu w ramach mowy akademickiej, w stylu popisowym, 
wszystko objąć i wyłusczyć. Uczony len badacz, który po 
żniwie Naruszewicza, na polu jego, tyle jescze bujnych kłó- 



NARUSZEWICZU. 



255 



sów uzbierał, mógł i umiał, lepiej od innych, zasługi Naru- 
szewicza ocenić, i tego, ogólnemi rzutami myśli, w mowie 
swojej, trafnie dopełnił. Wad i głównych usterków Naru- 
szewicza nie zamilczą ] , może też zbyt abstracth o nich s$dzi, 
może nawet przebija się w słowach jego brak sympatii 
z mistrzem swoim; gdy wszakże przychodzi do wyrzeczenia 
ostatniego słowa, słowo to ochoczo i bez wahania się wy- 
rzeka : « Słusznie, mówi, i nie bez pychy, zacna, narodowa 
« podniesionej duma, powtórzmy przed światem : że Naru- 
a szewicz pierwszy w narodzie podwoje do przybytku His- 
« torii otworzył, i od razu w pracy swojej, Historia Naro- 
« dowi i językowi Polskiemu przyswoił. » 

Wady i uchybienia, które on w Naruszewiczu , bądź sam 
badż spoinie z innymi upatruje, sprowadzić można do nas- 
tępnych punktów : 

Ze Naruszewicz przedsięwzięcia niedokonał; że właściwej 
sobie wielkości niedorosł, więdniał i usechł. Ze czerst- 
we jescze pióro opuścił. 

Że nie wszędzie na czysto prawdę wyprowadził, a miano- 
wicie gdy pisze : o urzędach, o stosunkach klass, o 
feudalności, o hołdownictwie, o granicach, i nakoniec 
gdy w społeczności Polskiej szuka zasad społeczności 
narodów zachodnich. 

Ze narracia jego sucha jest, mało wzniosła, na wzór łaci- 
ny nadpsutej formowana; a większy owoc poszukiwań 
w przypiskach zamknięty. 



' Lelewel czasem, wcale nie- kompilatorskiem; — lub znowu : 

sprawiedliwie obwinia Naruszę- że Naruszewicz nie zwrócił na- 

cza ; tak np. że w oszacowaniu wet uwagi na badania Jawa Po- 

świadeclw historycznych niema tockiego. — Jan Potocki zaczął 

względu na to, co jest rzetclnem pisma swoje ogłaszać, gdy już Na- 

świadeclwem, a co powtarzaniem ruszewicz pisać przestał. 



256 



O ADAMIE 



Że raczej Historia Państwa Polskiego, a nie Historię Na- 
rodu napisał. 

Ze w samej tylko polityce widzi sprężyny życia narodo- 
wego. Ze ograniczone ma pojęcia co do plątaniny rze- 
czy ludzkich. 

Że więcej na krytyce źrzódel prawdę opiera, niż na kom- 
binowaniu wypadków. Że niepodnosi się do ogólnych 
widoków, do filozoficznego slanowiska. 

W ostatnich czasach, w nowym naszym upadku, Micha! 
Wiszniewski, Professor Historii w Uniwersytecie Jagielloń- 
skim, wśrzód ciężkiego otrętwienia literatury naszej, zacnie 
dopełniając obowiązku powołania swego, pierwszy zwrócił 
na nowo prace swoje i uwagę powszechna na dzieje narodo- 
we. Przed kilka laty, zaczął wydawać ciąg Pamiętników 
Historycznych, a rozpoczął je Rozprawą o Historykach epo- 
ki Piastów. Zdawałoby się iż właśnie otwierało się mu pole, 
nowem tu badaniem i nowem porównaniem, wystawić we 
właściwem świetle wielkość zasługi Naruszewicza, prace 
historyczne rozpocząć od oddania hołdu Patriarsze literatury 
naszej historycznej, i w ofierze jego pamięci, złożyć wykład 
uchybień, rzetelny, gruntowny, i łagodny jak należało, 
które postęp badań, i nowy zapas źrzodeł w Historii jego 
wykazał. — Nie stało się tak. — Professor Wiszniewski, a 
mocno tego żałować potrzeba, folgując popędowi pióra, 
niewglądając głębiej w przekonanie swoje, traktuje z góry, 
alto sndta najpoważniejszą figurę w literaturze naszej; o ja- 
kicheś tam zaletach, nawiasem napomyka, a uchybienia, — 
przez poprzednich sędziów, po złożeniu uwielbień zasługom 
wielkim, skromnie wskazywane, — z uradowaniem chwyta, 
przesadnie nadyma, i że tak powiem, w karykaturze, wy- 
stawia. 



NARUSZEWICZU. 257 

Krytyka, a raczej potępienie, które Professor Wiszniew- 
ski na Naruszewicza miota, na trzy dzieli się kategorie. 

1) Że Naruszewicz pisał niechętnie. 

2) Że pisał nie Historią, ale Biografia . 

3) Zć dworak i podchlebca. 

Twierdzenia te, jedno po drugiem wypróbować poważamy 
się ; przyczem, za wprowadzona materia, , innych zdań o 
Naruszewiczu wyrzeczonych, dotkniem. A naprzód co do 
tego : 

1) Ze Naruszewicz pisał niechętnie. 

Professor Wiszniewski mówi : « W gorliwości z pożniej- 
« szych jeden tylko Czacki Długoszowi wyrównał. Naru- 

« szewicz bowiem niechętnie, i tylko na rozkaz Sta- 

« nisława Augusta wziął się do pióra Widać w jego His- 

« torii, że nie z wewnętrzenego popędu była pisana bez 

« zapału, bez natchnienia, bez zamiłowania....... Chętnie 

« cisnął pióro dziej opisarskie » 

Kiedy Stanisław August, zacna i wielka myślę, natchniony., 
zapragnął wystawić trwały pomnik dziejów narodowych, 
gdy do tego dzieła wezwał Naruszewicza « głosem » jak 
trafnie powiedziano « Króla, Polaka i przyjaciela » — sławny 
ten już w narodzie pisarz, niechwyta na oślep i bez namysłu 
za pióro. Uderza go trudność i rozległość przedsięwzięcia. 
Cofa się i trwoży na sama myśl takiej pracy. Lecz po tej 
pierwszej chwili rozumnego wahania się, staje przed Królem 
z obrachowaniem trudności , i mówi przecie : Jestem 
gotów. — W dobrodusznych i skromnych słowach , 
w których tłumaczy uczucia swoje Królowi , przebija się 

17 



258 O ADAMIE 

determinacia i ochota i zapał. « Nie jestem ja, mówi, tego 
« gatunku człowiek, abym ująwszy się raz oburącz pługa, 
« folgować sobie umiał. Mam punkt honoru, mam amhicia, 
« i miłość sławy, mam zasczepione z gruntu, łaskawością 
« i dobrodziejstwami W. K. Mości, do Pańskiej Jego osoby 

« przywiązanie; a to mając, czuję jakbym pracował 

« Wola W. K. Mości wskrzesza we mnie otuchę, umacnia 

« siły, ożywia dowcip.... jestem gotów Miło mi jednak 

« przełożyć wielkość rzeczy przedsięwziętej, i pochlubić się 
« nieco z podsytą miłości własnej, że służąc w tym rozkazie 
■ Panu mojemu , będę mu służył prawdziwie w krwawym 
« pocie czoła. » 

Nie tajmy prawdy przed sobą. Nikt u nas, z największym 
popędem, z najżywszym zapałem, a bez hojnej opieki, nie- 
byłby w stanie napisać i wydać takiej Historii, jaką Naru- 
szewicz napisał. Dzieło takie, w ówczesnym położeniu naszem 
bterackiem i politycznem, musiało być nie tylko gorliwości 
Autora, ale i gorliwości Protektora owocem. Niezbywało 
zaiste na zamiłowaniu, na zapale, ani Załuskiemu, ani Do- 
gielowi, ani Czackiemu, ani Towarzystwu Przyjaciół nauk, 
a przecież większa daleko część ich zamiarów w programa- 
tach tylko została. Smutna to, ale prawdziwa, że u nas, bez 
wielkiej opieki, indywidualna ochota do przedsięwzięć lite- 
rackich parum sepullce dislat inertice. — Jeśli więc Narusze- 
wicz pisał na rozkaz Stanisława Augusta, — jeśli zabierając 
się do pracy na całe życie, z trwogą niejaką na jej ogrom 
poglądat, — jeśli wielkie warunki piśmienne zakładał, jeśli się 
obawiał : « aby niebył a publico tak odrzucony, jak wielu, 
« którzy nabywszy sławy przez pożyteczne prace, sposobu 
« do życia niemają » — jeśli nawet zapewnienie rzeczy 
domowej, to jest pokoju i swobody umysłu, miał na baczę- 



NARUSZEWICZU. 



259 



niu , — roztropnie poczynał; ale nie można twierdzić że 
niechętnie i oziemble brat się do pracy. Sam Naruszewicz 
podsuwa prawdziwe znaczenie słowom swoim. Nie budujmy 
więc na nieb, niewłaściwego im sensu : że pisał niechętnie 
i tylko na rozkaz. 

Co się tycze twierdzenia że « w samej Historii Naruszę- 
« wicza widać, iż nie była z wewnętrznego popędu pisana ? 
to byłoby ważnym zarzutem ; — ale czy to widać ? — Tu 
niedość jurare iu verba magistri. — Żeby przyjść do tego wi- 
dzenia, trzeba pierwej widzieć że pisał leniwo , — że rzeczy 
niewypracował , — że ja licho i niedbale wydał : 

Kiedy już tak dalece zapuszczamy się w rozpoznanie tej 
sprawy, wyliczmyż naprzód wszystkie pisma przez Naru- 
szewicza wydane. Opuszczając te, które do pism periodycz- 
nych podawał, lub anonime drukował, wydał on : 

177 2. Tacyta, 4. Tomy. 

1778. Poezie. 

1779. Tom 1. Historii, (niewydany). 

1780. T. 2. i 3. Historii. 

1781. Chodkiewicz, 2. Tomy, i Tom 3. Historii. 

1783. T. 5. Historii. 

1784. T. 6. Historii. 

1786. T. 7. Historii. 

1787. Tauryka. 

1 788. Podróż Króla na Ukrainę. 

Tak więc Naruszewicz, w ciągu lat 16. wydał 16. wolu- 
minów; a z tych siedm Historii Narodowej, w przeciągu lat 
sześciu; — aniby był przerwał tej dostojnej pracy, gdyby nie 
wpływ niezależnych od niego okoliczności. W powyższym 
chronologicznym szeregu widzim, iż po roku 1 786. w którym 
wyszedł Tom VII. i ostatni Historii Narodu Polskiego, zaraz 



2G0 



O ADAMIE 



w następnym 1787. r. wychodzi Historia Tauryki. Zkadże 
ta zmiana przedmiotu; i taka zmiana ! — Kiedy następowało 
panowanie Jagiełły, kiedy Polska skojarzona z potężną Lit- 
wą, podnosiła, sama jedna na północy, majestatyczną głowę 
swoją, a pod jej dobroczynną opiekę cisnęły się okoliczne 
narody : Xiążęta Pomorscy, Hospodarowie Naddunajscy, i 
Carowie Tatarscy i Rzeczpospolita Nowogrodzka, a słał się 
pod jej stopy, raz przecie, złamany Krzyżak , — kiedy dusza 
dziej opisa podnosiła się wielkością swojej ojczyzny, wten- 
czasby to ręka jego chętnie rzucać miała pióro ! — Nie. — 
Tak niemusiało, tak niemogło być. — Obce, smutne, lecz 
niemniej dla tego stanowcze okoliczności, przerwały prace 
Naruszewicza. Stanisław August, dla politycznego zapewne 
a płonnego widoku, wezwał był dziejopisa Polskiego, do 
napisania Historii Krymu; a to wtenczas, gdy sam wybierał 
się na spotkanie carowy, która w tryumfalnym przyborze 
dążyła, w obec Polski, naznaczonej ofiary swej dumy, na- 
sycić oczy, ofiarą już zamordowaną. Niedość natem. Stani- 
sław August udając się do Kaniowa, chciał mieć Naruszewi- 
cza towarzyszem, i historiografem swojej podróży. Przer- 
wawszy tym sposobem postęp pracy, która miała swoje na- 
wy knienia, swój porządek, swoje godziny, swój świat osob- 
ny, gdy Naruszewicz zaczął czynić służbę czasowi obecne- 
mu, potrzebom biegącym, przy boku Króleskim, trudno mu 
a może i niepodobnem było wrócić do kronik i pargaminów 
XIV. wieku. Pamiętajmy też, iż w życiu narodowem bywają 
chwile pobudki, w których umysł zaprzątniony ^rą okolicz- 
ności obecnych, do żadnej innej roboty niezdolny. Takim 
właśnie był czas , w którym Naruszewicz pisać przestał. 
W Maju 1787. Król był wKaniowie. W Sierpniu tegoż roku, 
zTurcią, w Czerwcu 1788. ze Szwecią, wojna Rossii wy- 
buchnęła. Ruch Europejski, pociągnął ruch wewnętrzny 



NARUSZEWICZU. 261 

Sejmu Konstytucyjnego. Naruszewicz na zawsze od prac 
historycznych usunął się. Nieznani sczególów okoliczności, 
w których się za tych stanowczych lat znajdował; ale żeby 
« chętnie cisnął pióro dziejopisarskie o ziemię » tego utrzy- 
mywać na żadnych słusznych powodach nie można. Miano- 
wany r. 1790. Biskupem Łuckim, i wkrótce potem przy- 
gnębiony melancholia, zakopany w odludziu, więdniał, sechł 
i w następującym zaraz roku, po rozbiorze ostatecznym 
kraju, żyć przestał. 

Chociaż liczba wydanych tomów jest już niejakim poszla- 
kiem pracy i gorliwości pisarza, wszelako niemoże jescze 
stanowić o zamiłowaniu, o wewnętrznym popędzie do pracy. 
Jescze owe tomy mogłyby być parisczyzna, tylko, skryptura 
pensów studenckich pod rózga dokonanych. Szukajmy świa- 
dectwa wewnętrznych usposobień autora, w wypracowaniu 
przedmiotów i w ich wydaniu , — w rzeczy i w stylu. 

Co do rzeczy : tu szerokiemi słowy niepotrzeba pracować . 
Weźmy jakakolwiek epokę w Naruszewiczu i porównajmy 
go w niej z wszelkimi innymi dziejopisami Polskimi, a znaj- 
dziem bijąca w oczy i nie do porównania różnicę. Sam Pro- 
fessor Wiszniewski , w lakonicznych słowach « Naruszewicz 
a wszystko roztrzasnał, objaśnił, i sprostował » siła poch- 
wał objął, i sam dał przyznanie samorodnej gorliwości 
dziejopisa. W pracach erudycyjnych niepodobna niczego 
objaśnić, niczego sprostować, bez namiętnego zamiłowania; 
ciche ono tu jest, i utajone, i światowemu oku niewidome. 
Ileż natężenia myśli i pracy sprostowanie jednej daty często 
wymaga. Owoce erudycii nie objawiają entuziazmu pracy; 
sa. one jak te groble Bata wskie, które imaginacii nie podno- 
szą, lecz ocean odparły. Historia Naruszewicza pełna jest 
podobnych zasług. Czacki, uczeń i świadek prac Naruszę- 



262 



O ADAMIE 



wicza, oddaje cześć wielorakim jego badaczym usilnościom. 
« Rozkaz Króla, mówi on , robi go dziej opisem Narodu. 
« Ogrom nowej dla niego pracy zadziwia go i zastrasza. 
« Wstępuje bez przewodnika dobrego do archiwum państwa 
« i prywatnych; uczy się czylać, uczy przepisywać, spraw- 
« dza; powątpiewa o złożonych poważnie pargaminach, i 
« układa zasady : gdzie pewność, gdzie domysł, gdzie wąt- 
« pliwość, ufność lub niedowierzanie nakazują. » — « Nieraz 
« się od głównego » jescze dobitniej wyraża Ossoliński « do 
« bocznych widoków musiał odwracać ; przerywać watek 
« snujących się myśli, stygnąć w zapale, zstępować 
« ze sczytu, a po dolinach karczować ciernie; turozwikły- 
« wać wątpliwość, tam za mdłym blaskiem śledzić słabo mi- 
« gajacej się prawdy, ówdzie iść w zapasy z pozornie po- 
« pieranym błędem, równać świadectwa dla przeniesienia 
« jednego nad drugie; drzeć się przez gęstwinę czasu, dla 
« domacania się jakiego nieoznaczonego wypadku, własnej 
« doby. »— Prawda nie każe, ani sława Naruszewicza nie- 
potrzebuje, abyśmy nadaremnie zaprzeczali, sprawiedliwie 
upatrywanym w Historii jego usterkom i niedostatkom; gdy 
np. w wielu punktach głębsze dociekanie instytucij krajo- 
wych, zastępuje widzeniem feudalności; gdy dzieje Litwy 
za czasów Kazimirza W. pomija ; gdy po prawodawstwo 
Wiślickie, odsyła do dzieła Wandalina Mniszcha; lecz też ani 
usterki te i niedostatki nieupoważniaja bynajmniej, abyśmy 
Historia Naruszewicza za płód, obojętności , służebności i 
przymusu poczytywali. 

A jeśli w badaczu tej winy niewidzim, tem mniej, w pisa- 
rzu. Można w prawdzie szperać, myślić, dociekać, z nauka i 
z zapałem , a zdarza się często, iż sam wykład szwankuje 
niedbalstwem i płaskościa. Nie tak się rzecz ma w Naruszę- 



v 



NARUSZEWICZU. 



263 



wiczu. Otwórzmy karty jego, a wnet uderza nas powaga, 
uroczystość i natężenie stylu, w którym historyk opowiada, 
twarda praca wyświecone dzieje narodu. W opowiadaniu 
swojem Naruszewicz nie ma barwy poety ani filozofa; Histo- 
ria jego nie jest historia malown$; czytać jej nie można dla 
odetchnienia, dla krotofili; niepodnosi ona do krain spekula- 
cii. Surowy autor szanuje tylko prawdę i rzecz o której pi- 
sze, czytelnikowi poszanowanie to nakazuje, i trwałe wraże- 
nie sprawia. Styl Naruszewicza przyrównywają do stylu 
Tacyta. Bentkowski mówi i Lelewel to potwierdza , że 
w stylu Historii Narodu Polskiego « wypiętnowane sa , ze 
« wszystkiemi odcieniami zarysy charakterystyczne Tacy- 
« ta. » — Jeżeli przez styl mamy rozumieć tylko sposób 
władania językiem i tokiem wyrażeń, nikt zapewne więcej 
i podobniej od Naruszewicza, nie zbliżył się do Tacyta; lecz 
jeśli do stylu należy także owa łuna myśli, która duch autora 
słowa swoje odziewa, nie tylko dziejopis Polski, lecz nikt, 
pod tym względem z Tacytem równanym być nie powinien. 
Entuziasta Rzeczypospolitej , — namiętny wielbiciel cnót, 
swobód, wielkich czynów, wielkich charakterów dawnego 
Rzymu, gdy te już nazawsze minęły były, — świadek upodle- 
nia dni swoich, — Tacyt pisał historia upadającego państwa 
i próchniejącej społeczności. W historii jego duch góruje, 
wypadki maleją, nic wielkiego nie obiecują, nic prsysztego. 
Jeśli nawet tu i ówdzie zabłyśnie jaka prawdziwie Rzymska 
dusza, to jakby na to jedynie, aby tem bardziej otchłań 
zgrozy wyświecić. Gorejacem piętnem wyniosłego żalu i 
gorzkiego szyderstwa stępluj^c obłudność tyranów, podłość 
senatu, bydlęctwo ludu, czuje historyk, że już z tej ruiny 
Rzym się nieodrodzi. Nie dla Ojciyzny on pisze!. Podepta- 
ne jej dziedzictwo już tylko sumieniowi rodzaju ludzkiego, 
już tylko zapadłym Germanii lasom przekazuje. Żaden his- 



264 O ADAMIE 

toryk ani gieniuszem, ani rzeczą Tacytowi niepodobny; a 
styl jego jemu tylko właściwem tchnie uczuciem. — Naru- 
szewicz niemiał gieniuszu Tacyta; — lecz miał jak sam wy- 
raża « dowcip niejsza nad wszystkie umiejętności, miłość 
narodu. » Naruszewicz pisał Historia nie w konającej, lecz 
w odradzającej się społeczności, nie bliskich sobie lecz daw- 
nych czasów, i on właśnie pisał sine ira et studio. Gała jego 
namiętnością było służyć ojczyźnie wyjaśnieniem i upow- 
szechnieniem wiadomości jej dziejów; co więc nauka i praca 
wyjaśnił, to godnie i poważnie opowiedział; w czem u nas 
nikt go nieprzewyższył, niedorównał mu może. « Powieść 
« swoja,, wyraża Lelewel « czarownym użyciem jeżyka, 
« do stopnia historycznego podnosi, » a niemożem także 
przemilczeć przeważnego sadu który, w tej mierze, o Na- 
ruszewiczu wydaje , najzamożniejszy za naszych czasów 
w bogactwa języka pisarz. « Ojcu W. X. M. mówi Ossoliński 
w przedmowie do X. Czartoryskiego G. Z. P. a winniśmy 
o byli utworzenie owego znakomitego męża, który nie tylko 
« sławę Parnasu Polskiego wskrzesił, ale moc, powab i do- 
« statek ojczystego języka z gruzów wydobył. » 

Jeśli tedy Naruszewicz roztrzasnał, objaśnił, i sprostował 
początkowe dzieje nasze , — jeśli owoc swoich badań w dzie- 
le znakomitej rozciągłości wydał, — jeśli w niem za mistrza 
poszukiwań historycznych, za restauratora języka Polskiego, 
powszechnie uznawany, — puśćmy więc z dalekiemi wiatrami 
marne zarzuty : że z "nakazu pisał, że bez natchnienia pisał. 

2) Że nie Histsrią, ale pisał Biografią Królów. 

Jescze za życia Naruszewicza, w Niemieckim dzienniku 
« Polnische Biblio thek » w r. 1787. w drugim Hefcie 
na k. 63. Recenzent mówi o Historii Narodu Polskiego : 



NARUSZEWICZU. 265 

« Zwracając uwagę na tytuł., który autor dziełu swemu na- 
ci dat możnaby nieco, i nie bez jakiegoś fundamentu, prze- 
o ciw temu zarzucić. Według tego tytułu, powinnaby to 
a była być Historia, nie Polski, lecz ludu, lecz narodu Pols- 
« kiego : a to ostatnie wyrażenie, ma daleko obszerniejsze 
« znaczenie od pierwszego. Obejmuje bowiem nie tylko po- 
o stępy, któremi Naród do obecnego stanu Państwa przy- 
« szedł, lecz także zmiany i stosunki rządu i kościoła z pari- 
« slwem, ruch handlu, przemysłu, umiejętności i kunsztów, 
« i kombinacia tego wszystkiego w żywym historycznym 
a obrazie, w którym cały ogół dziejów ludzkich można jed- 
« nym rzutem oka ogarnąć. Wprawdzie, wiele z wymienio- 
« nych przedmiotów wyłusczył autor tu i owdzie w uczo- 
o nych i wybornych notach, lecz te rozrzucone rozmaicie, 
« nie stanowią całości; a wiele nawet materii całkiem nie- 
o dotkniętych zostało. » Lelewel z którego powyższa cytacia 
przywodzim, sam także podobnie uważa. « Ze Naruszewicza 
« dzieło lubo nosi tytuł Historii Narodu Polskiego , jest 
« wszelako Historia Państwa Polskiego i Królów jego; jego 
o polityki, zajść i stosunków z mocarstwami okolicznemi, 
« oraz spraw monarchów i Xi§żćit,ich familii, wojen i trak- 
« tatów. Polityka wewnętrzna tak kościelna, jak ściągająca 
« się do mieszkańców tyle tylko że nadmieniona, ile ma ścis- 
« ły, z powszechnemi Królów i Państwa poruszeniami zwia- 
a zek. » Autor krótkiej lecz porządnej wiadomości o życiu 
Naruszewicza, w Rozrywkach Panny Tańskiej, toż samo 
powtarza « Nieodpowiada zupełnie Naruszewicz w dziele 
« swojem tytułowi jego; napisał on raczej Historia Królów 
a Polskich , a nie Historia Narodu. Rzadkie w nim bowiem 
« ogólne opisania, zwroty na spłynione wieki, porównania 
« jednego okresu czasu z drugim. » Więc także Professor 
Wiszniewski, a krócej i absolutniej : « Naruszewicz, nie 



266 O ADAMIE 

a Historia Narodu Polskiego, lecz chronologiczna Biografia 
« Piastów napisał. » 

Przystępując do wielkiego dzieła, Naruszewicz zdał byt 
sani przed sobą sprawę z obowiązków przyszłego powołania 
swego, i w podanym Królowi Memoriale względem pisania 
Historii Narodowej, wskazując jakich materiałów mu po- 
trzeba, wskazał cała rozległość missii historyka Polskiego. 
« Nie jest to rzecz mała » słowa sa jego « pisać Historia 
« wielkiego, dawnego, z różnych prowincij, sobie często- 
« kroć nieprzyjaznych złączonego, a to jeszce w rządzie 
« pomieszanym tysiącem wpływających intryg i fakcij, 
« w dziejach swoich nieskończenie zagmatwanego narodu.. 

« Do historii powszechnych przydać należy historie 

« kościelne, zakonne, mnisze historie obrazów nawet 

« cudownych, boć to i w tych częstokroć pobożnych ramo- 
« tach, wielkie i ważne, do oświaty ciemnych historii za- 

« katów, znaleść można dowody Lecz nie dość na tem 

« historykowi, wypisać co Polacy i jakim sposobem zdo- 
<• byli, jeśli w ciągu powieści swojej nie ukaże, jak swój na- 
ci bytek w kwitnącym stanie utrzymali , lub go niedbals- 
« twem i nierządem słabili i utracili. Moc oręża, spadki 
a dziedziczne, unie, i inkorporacie rozszerzają granice 
« królestwa; mądre prawodawstwo, rząd wewnętrzny, zdol- 
« ne do utrzymania onego magistratury, handel, rolnic- 
« two, rękodzieła i nauki, krzewią one, zdobią, bogacą i 

« zasilają Jeśli Polska miała szkodliwe od postronnej 

« broni wzruszenia, srodzej ja nierównie wewnętrzne bu- 
ce rzyły zamieszania. Wszystkich zamieszków krajowych, 
« mianowicie od ustanowienia u nas mieszanego rządu, 
« były niewyczerpanym źrzódłem, duma prywatnych ma- 

« gnatów, bezkrólewia i elekcie Królów, odmiana religii, 



NARUSZLW1CZU. 267 

« wprowadzenie wiar zagranicznych.... Jako ciata ludzkie, 
« tak wszystkie narody , duchem rządu zasilone , prócz 
« ukrytych w sobie nasion słabości a przypadkowego zew- 
« natrz poruszenia, maja właściwe krajom swoim przydat- 
« ki. Mówię tu o krajowych obyczajach, o charakterach 
« wieków i ludzi, które nie sa tak pospolita materia, aby 
« historyk niemiał dotknąć tej powierzchownej cechy, czę- 
« slokroć grunt i skłonności narodów wyrażającej. » — Na- 
koniec z tych wszystkich, pierwiastków « trzeba wykształ- 
« tować rozsądkiem jedno porządne i regularne ciało, i 
« ożywić ten martwy zlepek duchem prawdy. » — 

Takim tedy sposobem, Naruszewicz, w prospekcie przed- 
siębranej pracy, pojmował dostatecznie powołanie historyka 
i sam zakreślił rozległość obowiązków swoich. Uważmy 
jak ich dokonał ; uważmy go nie już jako badacza, nie jako 
pisarza , lecz jako historyka , we wtaściwem tego wyrazu 
znaczeniu. 

Społeczność ludzi w naród skojarzonych, jest indywidu- 
alna całością; ma właściwe sobie życie, właściwe ku temu 
organa i ich służebności. Zycie narodu objawia się zew- 
nątrz w przygodach, wiążących się nieprzerwanym , acz 
często utajonym, łańcuchem. Z nich wyrabiają się warunki 
i siły życia, obecnego i przyszłego. — Ztad wysokie powoła- 
nie historii, ztad historia jest najgłówniejsza częścią litera- 
tury narodowej. — Zapisywać cząstkowe, pojedyncze wy- 
padki, wyosobnione z ogółu przygód narodowych, jest to 
dziełem Kronik, Pamiętników, Gazet, Nagrobków. ■- Zba- 
dać i zrozumieć następstwo wypadków społecznych, ocenić 
mnogość i dalekość przyczyn , które na nie wpływają, 
związać je w ciąg i w całość tak, jak się ciągnęły i wiązały 



268 O ADAMIE 

w rozwijaniu się swojem; w tern rozradzaniu się przygód, 
wydobyć na jaw prawo ich następstwa, i rozjaśnieniem 
przeszłości rzucić ostrzegający promień na przyszłość , — 
to powołaniem jest, to główngm celem historii. Kto tego za- 
dania społecznego ściśle dopełni, jakiejkolwiek chwyci się 
metody, jakakolwiek siłę pisarska okaże, będzie on history- 
kiem. — W Kronikach i innych podobnych pomnikach, na- 
potykamy także pewny ciąg wypadków, pewne politykowa- 
nie i filozofowanie, i często urok pęzla, który z żywego ma- 
luje; — lecz tu brak całości, prawdę usczerbia, — namiętność 
sad krzywi, — bliskość wypadków fałszywa wielkość im na- 
daje. Tu sa zeznania świadków ; — w Historii sumienie i wy- 
rok sędziego. 

Naruszewicz zaczyna historia swoja od chwili gdy Polska 
staje się chrześciańskim, Europejskim i w krotce potężnym 
narodem ; — prowadzi ja przez cztery wieki rozlicznych 
przygód , którym tak zewnątrz jak wewnątrz podlega ; — 
tu stan kraju, polityczna, duchowna i wojskowa organizacia 
jego wyjaśnia; — tam sprawy i walki z cisnacemi od zachodu 
i wschodu sąsiadami wyłuscza ; — w całym tym czasu prze- 
ciągu, na czele narodu, ukazuje panująca dynastia, i w przy- 
godach tronu upatruje spólność przygód narodu; — w wiel- 
kości władzy Króleskiej wielkość państwa , — w rozdziale 
jej, zaród wszystkich prawie nieszczęść naszych; — wrestau- 
racii tej władzy r es tauracia Polski. Go w kronikach, co przed 
nim, było fałszywem, poprawił, — krzywem, sprostował, — 
opusczonem , dodał , — rozsypanem , spoił , — i « d a ł 
narodowi historia. » 

Niezaprzeczaliśmy zarzutom sprawiedliwie czynionym 
badaczowi, w historyku doskonałości nieobwołujem. Hu me 



NARUSZEWICZU. 269 

wskazywany nie dawno za wzór historyka, dziś ustępuje no- 
wemu imienioY^i. Professor Berliński kruszy i obala powagę 
najwspanialszego dziejopisa Rzymu. Imię i sława Narusze- 
wicza pozostoną w Polscze, lecz Historia Piastów będzie za- 
pewne kiedyś gruntowniej napisana. — Największa wina 
Naruszewicza ztąd podobno pochodzi, że pierwszego Tomu 
niewypracował , — nie tak dla naszej nauki lecz dla swojej 
własnej , — nie co do dziejów Słowian w ogólności, — lecz 
co do fundatorów Polski, Lachów i Chrobatów. Niezgłębiw- 
szy bowiem natury tych ojców naszych , ile przynajmniej 
mrok czasu pozwalał, Naruszewicz odsłania nam Polskę, jak 
dramat z pod korty ny, za kulisami ułożony i przybrany. 
Pierwsza przecież natura, pierwsze ruchy zarodków państwa, 
wywierają wszechmocny wpływ na jego skład, na jego insty- 
tucie, na jego życie. Jak tedy w Nocy Cereggio,tak yv obrazie 
pierwszych wieków narodu, światło z kolebki rozchodzić 
się powinno. Naruszewicz pod Mieczysławem opisuje gra- 
nice Polski, sąsiadów Polski, a nie bada, nie wyprowadza 
na jaw społeczności, która w tych granicach, wśrzód tych 
sąsiadów zamieszkiwała, — wymienia wojsko i jego podział, 
a niepokazuje ludu, jego stosunków z sobą samym, z ziemią, 
z władzą. — Pisze dzieje sczepu gminnowładnych Słowian, 
a nie tłumaczy jak przyszło do tego, iż Król w narodzie 
Polskim, wolę, siłę i • ziemię tych Republikanckich plemion 
opanował. Przyciśniony koniecznością, w dalszym ciągu 
historii, Naruszewicz pożycza niewłaściwego światła u Fran- 
ków i Niemców, ztąd słusznie Lelewel mu przygania że, 
a co mówi o kmieciach, o nadaniach, o służbie wojennej, 
« to wszystko obrażone jest myślą o feudalności. » — Nie 
wdając się w rozważanie innych, mniej ważnych zarzutów, 
przyznać jescze należy, co słusznie upatrują w Historii Na- 
ruszewicza, iż się nie wznosi do wyższego filozoficznego sta- 



270 O ADAMIE 

nowiska, — i że w samej tylko polityce szuka przyczyn 
skutków. 



Takie tedy sa główne uchybienia w Naruszewiczu, jako 
w Historyku. Niebędziem wszakże sprawiedliwi, jeśli znacz- 
na część tych uchybień okolicznościom nieprzypiszem; jeśli 
nie wejrzym bliżej w stan literatury historycznej i materia- 
łów historycznych, któremi Naruszewicz pracę swoja kar- 
mił, — jeśli baczyć niebędziem na ówczesny stan polityczny 
narodu, który przeważnie wpływać musiał na umysł histo- 
ryka. 

Kiedy Naruszewicz zaczął pisać Historia Polską, wiado- 
mości historyczne bardzo skąpo rozsiane były w narodzie, 
a literatura nasza historyczna składała się z Kronik Ła- 
cińskich, niestarannie wydanych , z niektórych kompilacij 
mniej więcej wartych, i z elementarnych kompendiów. 
Większa część skarbów zagrzebana była w manuskryptach; 
a byt ich nawet był tajemnica. Biorącemu tedy dziejopisowi 
pióro do ręki, nim myśleć, kombinować i pisać można by- 
ło , — trzeba było pierwiej, zstępować, za każdym krokiem, 
z wyniosłego stanowiska historyka i podrzędnemi lub przy- 
gotowawczemi pracami umysł swój zatrudniać, suszyć i 
ostudzać; co tak dobitnie Ossoliński w wyżej już przywie- 
dzionych słowach wyraził. — Kiedy już praca histo- 
ryka postępowała, codzieri jescze prawie nowe odkrywały 
się źrzodła, nowe świadectwa, nowe sprostowania; codzieri 
kapituły, klasztory, i przywatni obywatele przynosili 
odkrywane dokumenta. Naruszewicz tedy uformowana 
nieraz opinią musiał cofać i poprawiać ; a wstrząśniony 
doświadczeniem,nazwyczaił się, jak sam wyznawał Czackie- 
mu, powątpiewać o przyjętej już prawdzie. — Mo/naźli dzi- 



NARUSZEWICZU. 271 

wić się temu, gdy pomimo całej gorliwości i wielkich nakła- 
dów Stanisława Augusta, dziejopis Narodu Polskiego, jak 
dziś dopiero wiemy, niemiał w ręku właściwego textu Marci- 
na Galla, niemiał Kronik Ruskich, niemiał wielu przeważ- 
nych materiałów historii Litewskiej. — W takim stanie rze- 
czy, trudno było, niepodobnem było, niebezpiecznem było, 
pusczać historia w bujność filozoficzną, i duchem dworo- 
wać. Ztad to owa zimna forma dzieła, — ztad ów brak sztuki, 
decyzii, wzniosłości, a jeśli można dodać, brak sumienny, — 
ztad wielka część poszukiwań do ciągu dzieła nie wcielo- 
na, — ztad chronologiczny sposób wykładu, — ztąd po więk- 
szej części cały charakter historyczny autora. Na ubogiej 
dziedzinie literatury naszej wznosi się Pomnik Naruszewicza, 
jak ów posąg egipski, zimny, niedokończony, wryty, lecz 
prawda, powaga, posępnością niejakąś i samym nawet bra- 
kiem sztuki, uderzający, 

Jak już na początku tego pisma powiedzieliśmy , litera- 
tura nasza historyczna , jednocześnie z reforma polityczna, 
ocknęła się na łoskot szturmującej klęski. Nieodzowna tedy 
jest i z tego względu sadzić Historia Naruszewicza. 

W społeczności anarchicznej , w narodzie sejmującym i 
sejmikującym, w latach miarkowania się i odradzania, i 
w latach Rozbiorów, kiedy Naruszewicz pisać zaczął historia, 
głównem być musiało zajęciem , główna, troska każdego za- 
cniejszego umysłu, obecna polityka; — w niej głównem za- 
daniem, wzmocnienie budowy społecznej; a do tego najpil- 
niejsza potrzebą, podniesienie władzy rządowej. Potrzeba 
ta, już z wewnętrznego składu narodowego , z całej historii 
jasno wyczytywana, ze względu na świeży zamach, i już na 
dokonany gwałt przez sąsiedne mocarstwa , lem więcej sta- 



272 O ADAMIE 






wała się konieczną, nieuchronna, naglą. Tymczasem cie- 
mnota, duma, intryga i wszelkie szpetności społeczne, przy- 
brawszy maskę patriotyzmu , i « wrzeszcząc do chrypki na 
rząd absolutny » za przyczyną wiernej alliantki swojej , na- 
paści zewnętrznej , gnaty Polskę w przepaść. Najlepsze 
nadzieje narodowe przyćmione zostały , gdy po Konstytu- 
ciach 1764 zapadły Konstytucie 1767. — Go więc w o- 
becnym czasie ciążyło na sercu dziejopisa, to w Historii, 
którą pisał , górować musiało. — Obszerne są dziedziny 
narodowego życia, i niezbadana rozliczność kształtów jego. 
Historyk swobodny i próżen trwogi , szuka przyczyn i 
skutków w moralnych usposobieniach społeczności, i według 
właściwych sobie pojęć doskonalenia się i postępu, grupuje 
i opowiada przygody , i na filozoficzne przenosi się pole ; — ■ 
ale kiedy złowiescze chmury zbierają się nad Ojczyzną, 
kiedy o śmierć lub życie chodzi, przebaczymy historykowi 
jeśli w sposobach obecnego ratunku , widzi jedyny gwicht 
państwa we wszelkiej innej epoce; przebaczymy Narusze- 
wiczowi, że do polemiki z pisarzami Niemieckimi, swo- 
ich dni uczucie przenosi « und dass diese Sache der Unter- 
« wiirfigkeit unter Deutschland , nicht aus ihrem gehórigen 
a Gesichtspunktebetrachtet worden ist » '. Czacki, który 
bystrem okiem umiał obejmować wszelkie pierwiastki mocy 
i sczęścia narodowego , Czacki , przystępując do kontynua- 
cii Naruszewicza, wyłącznie przecież politycznym względem 
zaprzątnionym się bydź zdaje ; na pierwszej i jedynej 
karcie, która miała rozpocząć wielkie dzieło, « w Długoszu, 
mówi , « ledwo kilka razy , w Kromerze mało co więcej , 
« znajduje się uwag , które w słabości lub mocy rządu oka- 
« żują źrzodło znaczniejszych wypadków Wady rządu, 

1 Słowa recenzenta Niemieckiego w Polnische Bibliolliek, 1778. 



NARUSZEWICZU. 2? 3 

* moc sąsiadów przygotowały zagładę ludu , klóry,... uczy 
« przygodami, iż łatwiej jest podnieść się do mocy,... niż 
« trwała tęgością rządu , ubezpieczyć los pokoleń. » — 
Wyznać jednak należy, i nawet zarzucić można Narusze- 
wiczowi, iż owej myśli politycznej, myśli rządowej, niema 
na należytem ciągle baczeniu. Jak daiecc wszakże był nią 
przejęty, są bijące tego w innych jego pismach ślady , chcę 
mówić wpoezii. Jest u niego jedna Oda, pod tytułem : Głos 
umarłych, w której , ży wemi słowy maluje się polityczne 
uczucie historyka , i to głębokie przekonanie , do poezii pod- 
niesione, które stanowić miało główną myśl dalszego ciągu 
Historii Narodu Polskiego , a kontynuatorom następnym 
w spadku niejako przekazaną. Poważne wiersze Naruszewi- 
cza « g r a v e s C am e n se » mato dziś czytywane. To uspra- 
wiedliwi nas, jeśli z nich wypis, nieco nawet przydłuższy, dla 
objaśnienia rzeczy, zamiesczamy. Poeta dziejopis, idzie mię- 
dzy groby przodków , wzywa ich świadectwa , i słyszy iefc 
głos : 

W kręgu wiecznego osadzeni świata 

Patrzym na ziemne z wysoka mieszkance ; 

Głos żalów waszych i tu nas dolała, 

Gdzie nieprzebyte usypawszy szańce 

Twórca, na oddział błędu od istoty, 
Nam dał doznawać, wam dociekać cnoty. 

Czegóż się błędny uskarżasz narodzie , 

Los twój zwalając na obce uciski ? 

Szukaj niesczęścia w twej własnej swobodzie 

1 bolej na jej opłakane zyski. 

Żaden kraj cudzej potęgi niezwabił, 
Który sam siebie pierwiej nie osłabił . 

18 



274 O ADAMIE 

Ztargawszy węzeł pokoju i zgody 
Niegdyś w najwyższej władzy osadzony. 
Rozbiegliście się jako liche trzody 
Bez wodza, rządu, rady i obrony. 

Ostygło dobra publicznego serce ! 

Albo pochlebcę,.... albościc osczerce. 



Cóż kiedy, niesfor głów tysiąca, zrobił? — 
Wiążąc bezczynne monarchów ramiona, 
Zdzierał publiczność, swe prywaty zdobił , 
Szerzył ze starostw dziedziczne imiona , 
I pod pozorem wolności mniemanej, 
Określał króle, a mnożył tyrany. 

W niczem ojczyzna odtąd nieurosła, 
Jako się członki rozprzęgły od głowy; 
Stracił kmieć przemysł, upadły rzemiosła, 
Włożyła w pochwy Themis miecz surowy, 

Kapłan dla zbioru, pan został dla zwady, 
Król dla pozoru, żołnierz dla parady. 

Święte Jagiełłów i Piastowe zbiory, 
Na pastwę dumy nikczemnie zmienione, 
Gnuśne próżniaków uzłociły dwory , 
Albo w stołowych zbytkach ponurzone. 
Zginęły z królów odarte łupieże , 
A wiatr roznosi zamki ich i wieże. 

t 
Zbrojnych zastępów ogromne szeregi 
Pod jednem berłem ledwo kto policzy. 
Drżały przed niemi oba morza brzegi , 
Gdzie im Dniepr z Wisłą pławi swe zdobyczy : 
Dziś — ni rycerstwa, ni wojennej sławy. 
Chociaż się liczne podniosły buławy. 



NARUSZEWICZU. 275 

Pod jednej maiki skrzydła rozpostarło 
Sierocych piskląt garnie się drużyna, 
Gdy na nie orlik pazury otwarte 
Z góry podnosząc uderzać poczyna. 

Wyście ją z piórek obnażyli marnie ; 

Czymże was w trwodze ta matka ogarnie ? 

Niemasz pod słońcem, jak świat stoi światem, 
Gdzieby się w rządzie większe działy cuda. 
Po cóż króleskim błyskać majestatem, 
Jezli bezczynna w nim tylko obłuda ? 

Po co ich szukać, łożąc kosztów wiele , 

Jeżli królowie są nieprzyjaciele ! — 

Ojciec król ! . . . . czemuż dziecię mu nie wierzy ? 

Pan ! . . . coż poddaństwo w hołdzie mu oddawa ? 

Wódz jest najwyższy!.... czemuż bez żołnierzy? 

Sędzia .'.... gdzież w jego ręku miecz i prawa ? 
Nędznaż to ziemia, dzika i szalona , 
Gdzie same tylko w rządzących imiona. 

O ! błędna trzodo herbownej gołoty, 
Co na twe chytre patrząc przewodniki 
Nie znasz jak z twojej żartując prostoty 
Klejąc, zrywając, przedajne sejmiki, 

Dla swych cię oni prywat używają. 

Ty chcesz wolności, a oni ją mają. 

Dziedzicznych swobód twierdzę i obronę 
Za kielich trunku, ukłon bałamutny, 
Wybierasz posly jaśnie oświecone 
Wrzescząc do chrypki na rząd absolutny : 

Nie tobie oni twoją łowią wędą. 

Ty pługiem orać oni tobą, będą. 






276 O ADAMIE 

Kto tylko wielkim żył na waszym tronie 
Musiał za pasy chodzić z niewdzięczniki; 
Zwano go ojcem.... ale już po zgonie, 
W martwych popiołach między niebosczyki. 

Wasz to obyczaj, cierń, w życia przeciągu , 
Kłaść im na głowy : kwiat — aż na posągu. 

Dzielny Łokietek co Polskę zjednoczył, 
Trzykroć ojczystą musiał rzucać ziemią ! — 
I choć sto grodów murami otoczył, 
Choć dzikie w kluby praw osadził plemię, 
Złość i Wielkiego Kazimirza przecie 
Czarnemi farby oćmiła na świecie. 

Tęsknił Jagiełło nieraz w tej koronie ; 
Syn jej niepragnął zwlekając czas długi, 
Zygmunt, choć mówił że śmiało na łonie 
Poddanych spocznie za liczne wysługi ; 

Targnęliście się po dwakroć nań, dzicy! 

Bunlem we Lwowie, a kulą w stolicy '. 

Któż twe policzy przykrości Stefanie , 

O ty północnej siły mężny gromie ! 

Kto i rudy twoje Kazimirzu Janie ? 

Los cię przymusił umrzeć w obcym domie ; 
Uratowałeś ojczyznę w złej toni : 
Twoi się na cię porwali do broni ! 



*) W Maju i53a r. Król Zyg- wajca wszakże mimo ogłoszonej 
munt w Krakowie ciężko choro- nagrody odkrytym nie został. — 
wał. Przychodząc do zdrowia, je- No początku tegoż roku byli 
dnego wieczora, gdy świece w po- w Krakowie poslowieMoskiewscy 
koju Króleskim zapalono , a Król w licznym orszaku. Niemożnażby 
stał w oknie, strzelono do niego, owego Królobójczego zamachu na 
Kula nielknąwszy Króla w prze- karb missii dyplomatycznej po- 
ci wnej ścianie utkwiła. Na wiele liczyć? 
osób padało podejrzenie. Wino- 



NARUSZEWICZU. 



27? 



Nad zarzutem Recenzenta Niemieckiego Naruszewiczowi 
uczynionym , i ciągle potem przez Polaków daremnie powta- 
rzanym, jakoby tytut : His t o r ii Narodu Polskiego, 
niebyt właściwie na Historii Państwa Polskiego, położonym, 
niebędziemy się długo rozwodzić. Jest to istna kłtttnia Nie- 
miecka. Cudzoziemiec snąć niewiedział że u nas Naród nie 
znaczy tego co ród lub lud. W logicznym Polskim języku 
Naród ma polityczne znaczenie, i często, a sprawiedliwie za 
Państwo się bierze. Polska , z różnych rodów , w jeden Na- 
ród zlanych, złożona, innej zaiste była natury jak np. Aus- 
tria lub Prussy , gdzie Państwo , Narodu nie znaczy ; innej 
jak Niemcy, gdzie Naród widzisz a Państwa nieobaczysz. 
W Konslytucii 3° Maja czytamy : Konstytucja Narodu, Re- 
ligia Narodowa , Król głowa Narodu , Naród winien wojsku 
nadgrodę ; a wszędzie tu : Naród znaczy Państwo , Etat. 
Jus ge n tiu m wytłumaczyliśmy dobitniej, przez : Pr:iwo 
Narodóu . Przebaczmy więc pisarzowi Niemcowi pomyłkę; 
a tylko języka własnego nieuczmy się od cudzoziemców. 

Professor Wiszniewski powyższy zarzut powtarza , a od- 
mienna mu nadawszy fizioguomią,do obszerniejszej, daje po- 
wód weryfikaty. Naruszewicz, mówi on , nie Historia Na- 
rodu Polskiego , ale chronologiczna biografia Piastów napi- 
sał. Dla tych, którzy Naruszewicza nigdy do rak nie wzięli, 
a kto wie jak wielu jest takich , zdawać by się mogło, za- 
chwyciwszy krótka sentencia Professora Wiszniewskiego, 
iż Historia Narodu Polskiego, jest spek ula cia literacka, ty- 
tułem majacząca, jakie za dni naszych zwyczajnemi się 
stały, — że pod poważnym tytułem , Naruszewicz wydał 
żywoty Królów , ad instar owych które w Dykcionarzaeh 
Biograficznych i lexykach kónwersacyjnych napotykamy. 
Professor Wiszniewski nie miał zapewne takowej inteneii, 



278 o adamh: 

ale ma jej pozór we wzgardliwości swego wyrażenia. Pro- 
fessor Wiszniewski, chciał tu chyba powiedzieć na przyga- 
nę Naruszewiczowi , iż Historia Polska dzieli na periody 
imionami Królów nazywane, że w ich losach w ich zdolnoś- 
ciach , w ich męztwie , w ich sczęściu , losy i koleje Narodu 
widzi. Tak w istocie jest; ależ zaiste, i nie mogło być inaczej. 
Historia, w życiu Narodu uważana, jest skombinowaną bio- 
grafia wszystkich jego mieszkańców. W historii tylko roślin 
lub kamieni niemasz biografii. Ani natury państwa , ani na- 
tury instytucii , ani biegu wypadków pojąć i wystawić ina- 
czej niemożem tylko w działaniu osób , a działania osób 
w Historii , sa jak wotowania przez centurie w starożytnym 
Rzymie, głównych tylko aktorów widać ; na czele których, 
jako sprężyna i skazówka Rząd, a w Królestwie, Król. 
Z czynami Królów wiąże się to wszystko co wstrząsa , po- 
niża, i podnosi Państwa. Żywot polityczny człowieka który 
wedle Konstytucii 3° Maja nazywał się : « Stanisław Au- 
« gust z Bożej łaski i z woli Narodu Król Polski , W. Xże 
« Litewski , Ruski , Pruski , Mazowiecki , Zmudzki , Ki- 
« jowski , Wołyński, Podolski, Podlaski, Inflantski , 
« Smoleński , Siewierski i Czernihowski , » żywot jego 
polityczny , acz go nazwiem Biografia , będzie razem His- 
toria Polski. Zły czy dobry , gnuśny czy chrobry , sprawie- 
dliwy czy okrutnik, zawsze Król jest wielkim, a raczej naj- 
większym dla dni swoich człowiekiem , syntezą swego pe- 
riodu. W wyobrażeniu Króla jest wyobrażenie Narodu , jest 
ogólnik dla rozumu , jest symbol dla uczucia , jest widome 
tętno życia dla ludu. Kiedy na teatrze Warszawskim pierw- 
szy raz grano Horaciuszó w Osińskiego; i kiedy stary Horacy, 
widząc już niewolę przyszłą Rzymu , wołał w rozpaczy 

Własnego mieli Króla! 

zawrzał w spekU torach tak niemiły dla Pruskiej policii car 






NARUSZLWICZU. 



279 



luziazm , iż w następnych reprezentaciach miejsce to naka- 
zano opusczać. — Zakwitnąć może w kraju przemysł , pod- 
nieść się cy wilizacia , głos nawet wolności może zagrzmieć 
na obradach ludu , — ale kiedy na gmachach rządu pusczyk 
śpiewa, kiedy w pustyni Holy-Roodu milczą malowane 
Króle bez następcy , kiedy Paląc Dożów dla Niemca , a Za- 
mek Wazów dla Moskala w gospodę zmieniony , tam śmierć 
polityczna , tam Państwa , tam niemasz Historii Państwa. — 
Wolno jest na polu polityki a priori pojmować i urządzać 
społeczność , rzucać zbawienne nasiona , snuć utopie i ma- 
rzyć sny na jawie « somnia vigilantium » ; ale w Historii 
jest dany grunt , czas, i osoby, i historyk staje się niewolni- 
kiem rzeczywistości. Historii żadnej Monarchii, a miano- 
wicie Historii Polskiej niemoźna wyobrazić tak, aby jej kto, 
gdyby się mu tak podobało, Biografia Królów nie nazwał. 
Póki Królowie w Polscze byli panami ziemi, wojny, pokoju 
i woli narodowej , wszystko na nich , złe i dobre , stać mu- 
siało ; epoka Jagiellońska , wieki srzednie władzy u nas 
Króleskiej , dość powiedzieć że nosi nazwisko epoki Jagiel- 
lonów, Zygmuntów ; a wygaśnienie ich rodu, za największa 
klęskę narodowa poczytujem. Nastały Elekcie. Tu HistoriaPol- 
ski, stała się jescze bardziej HistoriaKróIeskci. — Król bowiem 
elekcyjny , był to dożywotni administrator Królestwa , 
za kontraktem ugodzony; a panowanie jego, od poprzednika 
i następcy, bezkrólewiami, w których kraj in statu acephalo 
zostawał, wyraźnie odgraniczonem było. Naruszewicz pi- 
sząc , tak przezwana Biografia Piastów , lubo musiał szyko- 
wać , stosownie do natury rzeczy, dzieje Narodowe ; w o- 
wych przecież ramach Króleskich , zamieścił to wszystko, 
cokolwiek , przez kogokolwiek , i jakimkolwiek innym 
kształtem w Historii Polskiej objętym być zdoła. — Więcej 
nawet nielekamy się powiedzieć , iż poty porządnej i pewnej 






280 



O A PA MIK 



historii mieć nie będzicm , poty jej nieochrouiin od szarpa- 
niny politycznej , póki nie będziem mieli takiej , dla dwóch 
następnych epok , jaka Naruszewicz dla pierwszej napisał. 

« Umysł ludzki » mówi Guizot « równie jak wola ludzka, 

« rwie się do działania, nie cierpi przeszkód, bujać wolno 

w i wyrokować lubi. Łatwo on zapomina o wypadkach które 

« mu swobodny polot mitrężą. Lecz zapominając o nich, 

« nie nisczy ich przeto; trwają one i same się przypomną 

« oskarżając go o błędy. Jedyny na to ratunek : wy czerpy- 

« wać odważnie i cierpliwie naukę faktów, a potem dopie- 

« ro przystępować do ogólników i wniosków Jak w ra- 

« chunku liczebnym, pierwszy błąd pociąga pasmo nieskoń- 

« czonych błędów, tak w Historii, jeśli w pierwszych pra- 

« cach nie ogarnieni , nie wyłusczym wszystkich wypad- 

« ków, jeśli damy się uwieść zbyt porywczym wnioskowa- 

« niom, trudno wypowiedzieć w jaki odmęt błędów popaść 

« możem. » —Dla kogóż bardziej, jak dla Polaków, prze- 
stroga ta potrzebna. 

tf°. Ze Dworak i Podchlehca. 



« Potulny ten dwoiak » słowa są Professor a Wiszniew- 
skiego, « i podchlehca , zarwał coś z nikczemności wieku 
« w którym żył , i którego owoców doczekał się. » — 
Dziwna to, że w rozprawie o Historykach za Piastów, mogła 
nasunąć się rzecz o podchlebstwie ! — Snąć Pr. Wiszniew- 
ski jakoby sam nie ufał wadze azardowanego sądu swego o 
Naruszewiczu historyku, na Naruszewicza człowieka rzuca 
cieii uienłoralności , ba nawet nikczemności. Zkadżr 

taka /ario' ość. 



NARUSZEWICZU. 



281 



Naruszewicz, syn szlacheckich a ubogich rodziców, odda- 
ny do szkól Pińskich , przykładnie się uczył. Zdarzyło się 
1/ w teuczas w Polscze żyli i opływali w dostatki zawołani 
podchlebcy wszelkich młodych zdolności , Xięża Jezuici i 
\iażęta Czartoryscy. Pierwsi przyjęli zacnego studenta do 
zakonu swojego , drudzy już kleryka, kosztem swoim na 
naukach we Francii i we Włoszech utrzymywali. Wrócone- 
mu do kraju pospieszył także z życzliwością swoja młody 
Xże Adam Generał Ziem Podolskich. Naruszewicz wdzięcz- 
nym chciał być , i był, już to służąc dobru pospolitemu, 
już głosząc w licznych wierszach uczucia swoje dla dobro- 
czyńców. W sielance Folwark , w postaci i w języku pas- 
terza mówi do Xcia Adama : 



Z twojej tyle dobrodziejstw odebrałem ręki 
Że mi już trudno za nie zdolnej czynie dzięki ! 
Tyś mię , kiedy Pan Wielki , koszary zgromadził 
I nad swemi jagnięty stróżem cię posadził , 
Uczynił pod-pastuszym i prac pomocnikiem , 
Abym chodząc za trzodą bawił ją flecikiem. 
Flccikicm, którym sobie u Rodanu sprawił 
Gdziem się z łaski rodzica twego przed lem bawił. 
Tobiem winien mój Dafni, jeśli pod te czasy 
Grzmią głosem pieśni moich nadwiślane lasy 
1 mają jakąśkolwiek sławę. 



W krotce po tern Xże Adam dał poznać i skutecznie zale- 
cił Naruszewicza Królowi. Od lad zaczęły się sypać ody u 
I odnóżka Tronu ! Był to czynsz właściwym swemu czasowi 
płacony groszem. Można w tern widzieć i%aganiać smutna 
barwę podchlcbstwa , a co gorsza , licho po większej części 
Wiersze ; \vw. (cż wypadałoby może przyznać intencic 



282 O ADAMIE 

zacne; płasczenia się zaś tyle cenić, co zwyczajowe 
Najniższy Sługa w listach. Naruszewicz znal Stanisława 
Augusta Królem swoim i dobroczyńca swoim. Stanisław Au- 
gust, osobliwie w początkach panowania ,. stat nahylu ja- 
dowitych namiętności ; fakcie miotały nań wszelkiego ro- 
dzaju potwarze. Intruz ! Bezbożnik ! Despota! były to pow- 
szednie tytuły niesczęśliwego Monarchy. Wsrzód własnej 
stolicy porwany , ledwie cudem życie ocala. Na własnych 
pokojach odbiera od kogoś suplikę , a ta suplika była aktem 
detronizacii. Jeżeli znowu inny papier odbiera, a na nim 
wiersze pochwalne, — nie klnijmy poecie!... który hy- 
mnem do Boga, a pieśnią do ludu, za Królem swoim, grzeszyć 
bardzo nie może. Wsrzód tych ciężko oranych panegiryków, 
wszędzie przecież panuje myśl wysoce obywatelska, po- 
szanowanie władzy krajowej i żale nad podeptana. Dla tego 
to i spółczesne oppozycie konfederackie , podchlebca. nazy- 
wały poetę, który nie miła, piosnkę dla anarchistów śpiewał: 

Troskliwa stoi władza; — a w niesfornym tłumie 
Zawistnych na się duchów, ledwo radzić umie. 
Zawrót jej ufać niechce! — Żal serce tern głębiej 
Porze, — że ją kolące cudzy — a swój gnębi. 



W domu nieład niesforny i okrutna wrzawa , 
Nicmasz siły, krom na się! — Stoją tępe prawa , 
Ledwo kto publicznego dobra palcem tyka ; 
Każdy miesza, — a wszyscy wrzesczą na sternika. 



Jęczymy już na własne , już obce uciski, 
Na słabość narodową , na prywatne zyski , 
Niechże się do poprawy kto ozwic z ochotą , 
Wrzesczy złość podejrzliwa że: chce być des pola 



- 



NARUSZEWICZU. 



283 



Podchlebstwo tronowi nie by to wada Polska. Mieliśmy na 
jego miejscu butę republikancką. Na licznem zgromadzeniu 
w Krzemieńcu , Feliński czytał Barbarę swoją w obec Cza- 
ckiego. W kłutni Kmity z Tarnowskim , Kmita wyrzuca 
Hetmanowi że zapomina na dobro publiczne, że stojąc przy 
Królu dba jedynie o własną prywatę, i wymawia mu pod- 
chlebstwo które drogę do łask toruje. Tarnowski mu prze- 
rywa. 

Podchlebstwo... w cudzych krajach; — lecz w naszym... zuchwałość. 

Na te słowa , na głos wielkiej prawdy , jak gdyby na sam 
widok Wielkiego Hetmana , Czacki zerwał się , biegł i 
ściskał poetę. 

« Zachwycił Naruszewicz nikczemności wieku w którym 
« żył , i owoców się jego doczekał, » pisze Wiszniewski 
pełne gorzkiej niesprawiedliwości słowa. Wiek ów zaiste 
nosił cechę wielorakiego zepsucia. Pląsała na froncie życia 
społecznego niebaczna płochość i górował egoizm ; lecz 
w gruncie, już spoczywały nasiona poprawy. Właśnie w ten 
czas kiedy Naruszewicz pisał , — między pierwszym rozbio- 
rem, a sejmem Konstytucyjnym , — zaczęły krążyć w mas- 
sie narodu dobre myśli i szlachetne uczucia ; ocknął się głos 
powinności obywatelskiej. — Liczba robotników w winnicy 
zbawienia narodowego romnażała się coraz. Na ten ruch do- 
browiesczy , praca Naruszewicza nad dziejami przeszłości, 
nie była bez wielkiego wpływu. Stół, na którym dzień i noc 
gorliwy Biskup ślęczał, stał się ołtarzem historii, a światło 
jego padało na dusze polskie. Z nasion, które z innymi za- 
siewał , doczekał się owoców... ale owoców odrodzenia. — 
Tak by raczej wypadło powiedzieć. 



284 



O ADAMIE 



W stosunkach między Królem a Naruszewiczem widzimy 
liczne dowody sczerosci , wzajemnego afektu i wzajemnego 
szacunku. We wszelkich więc zewnętrznych oznakach któ- 
remi Naruszewicz mógł uczucie swoje objawiać , nie nale- 
żałoby może chwytać za słowa na dowód szpetności moral- 
nej która do podchlebstwa przy wiązuj em. Jako poeta, Naru- 
szewicz kadził wierszami ; jako historyk , uzacnił panowa- 
nie Stanisława Augusta pomnikowem dziełem. Król, poecie 
odwdzięczał się obiadami i dobrem winem j historykowi 
Króleskiemi nadgrodami zasługi. Popiersie jego w Zamku 
umieścił. Medalami i orderami zasczycił. Dat probostwo 
Niemenczyńskie , Koadjutorstwo Smoleńskie , Pisaria W- 
X. Litewskiego , Sekretariat Rady nieustającej , — dalej 
Biskupstwo Smoleńskie , Biskupstwo Łuckie ; a nikt nie 
powie że nadgradzał podchlebcę i za podchlebstwo. — 
Wreszcie, ślady życzliwości i troskliwości Króleskiej dla 
historyka , w poufałej między nimi pozostają korrespon* 
dencii. Umiesczamy tu dwa bilety Stanis ława Augusta, które 
mamy pod ręka. 

1 8 Listopada 1777, Warszawa. 

b S w i £ t orz cek i oddal mi list W . Pana de 10 Nonembńs. Temuż 
oddawcy sprawiłem sposobność wyprowadzenia rzeczy W. Pana 
pozostałych w Warszawie do przyszłego mieszkania jego w pod- 
zamczu destynowanego ; w którym acz nic najobszerniej , po- 
mieścić będziesz mógł i Sakowicza i Jezierskiego. Jak tu przyje- 
dziesz zaradziemy aby ci Palrcs csuńtionis jak ich nazywasz, 
mieli co i gdzie jeść. Wszelako nie pomrą. Przez przytułek 
w domu swoim W. Panu dany, poniekąd i Szambelan Jezierski, 
bodzie należał ad meritum operis przyszłej historii Polskiej. 
1 co przed tom przysłowie mówiło : Ne ludę, — Pińczuki; to 
• oraz gdy z Pińskiej powieści lak wielkie i pożyteczne dzieło 



SARUSZKWICZU. 



285 



wynidzie, trzeba będzie mówić : / Pińczuki , - i ludę. — 
Jednak lubo ja teraz wszelkie winne oświadczani uwielbienia 
dla tamtego kraju, przecie już rozumiem że i ty sam, mój Bis- 
kupie , będziesz rad , chociaż na parę miesięcy , lub też i na 
kwartał, Pińskie piskorze na Frykasy Tremona zamienić; czego 
ja z serca życzę i tobie i sobie. » 



C Lipca 1778, Warszawa. 

<« Mnppy przez WPana uprójektowane , jak maja przyjść do wy- 

śztychowania , naradzam się z Pertesem Geografem moim 

Bardzo to jest dobrze że samo Corpus Historii Polskiej poprze- 
dzić chcesz tym jak to nazywasz Przedsionkiem, któryby 
zawierał obraz Sarmackich dawności ; tylko cię proszę bardzo 
żebyś się exccssive w tym przedsionku w obszerność nie wyle- 
wał, i żebyś miał to przed oczyma, że nie tylko dla sławy 
SW0 J e J > ale prawdziwie dla nauki i pozy tku spółziomków swoich, 
jam pożądał, a tyś się podjął, wystawić Opus historicum Dzie- 
jów Polskich ; a że gdy zbyt długo będziemy się nad przed- 
sionkiem bawić, to samego Pałacu i niedożyjemy Kwartał 

pensii W. Pana i X. Sakowicza, komu mam oddać, niech wiem 
od W. Pana. » ' 



W literaturze naszej historycznej , za ostatnich czasów 
dwa nad innemi góruje imiona : Naruszewicz i Czacki j 
tem do siebie jedynie podobni , że na swojej wyżynie , dwaj 
tylko sami widziani ; a z reszta zupełnie różni usposobie- 
niem , rodzajem życia i sposobem pracy. Naruszewicz na- 
pisał Historia Polska , Czacki Historii nie pisał. Naruszewicz 
zbadał wieki Piastowe ; Czacki zajmował się epoka Jagieł - 



'Wypisano 10 z własnoręcznych re znajdowały się w Bibliotece 
brulionów Króla Stanisława, któ- Puławskiej. 



286 O ADAMtE 

lońska. Naruszewicz w zakonnem ćwiczeniu wychowany, za- 
jęty szkolnem nauczaniem , literatura starożytna , w doj- 
rzałym dopiero wieku oddał się now T ym dla siebie pracom 
historycznym ;Czacki od pierwszej młodości poświęcony ży- 
ciu publicznemu, za każdym krokiem napotykał konieczność 
badania dziejów ojczystych. Naruszewicz od nizin , od dat, 
od pracowitej krytyki wznosił się do powagi Historyka ; 
Czacki z wyżyny narodowej, z prawodawstwa, zstępował na 
poleerudycii i żywem światłem rozjaśniał Historia. Historia 
Narodu Polskiego jest jedyna, wielka zasługa Naruszewicza; 
Czacki, gdyby nic nie pisał, należałby zawsze do tych rzad- 
kich ludzi których Opatrzność zsyła Narodom w upadku, 
gdy nie upadają na wieki ; którzy jaśnieją w mroku nie- 
sczęść , jak znak miłosierdzia na chmurach potopu. Czacki. 
w zawodzie historycznym, sam porównywał się z Naruszewi- 
czem , Nauczycielem go swoim mienił, i w natchnieniu 
skromności , wyższość mu nauki przyznaw r ał. Porównywał 
ich Lelewel; obu wysoce sławił, i różnice sprawiedliwie wy- 
kazał. Professor Wiszniewski w rozprawie o Historykach 
epoki Piastów, przyzywa z wieków Jagiellońskich Czackiego, 
a zdaje się, na to jedynie , aby Naruszewicza poniżyć. Czy 
taka pochwała byłaby miła żyjącemu Czackiemu , odwołu- 
jem się do przypomnień autora. — Czyby raczej nie wołał 
Czacki, na ucznia swego, na młodziana nadziei :« Parce pias 
« scelerare manus ! » — Czyby mu nie mówił : « Szanuj 
« dziejopisa , który pierwsze wieki Polski przekazał nauce 
« naszej i nadziejom naszym. Pomnij sam i drugich nauczaj 
« iż : Przystojniej i milej mówić o zasługach 
« — które nigdzie prędzej nie ida w zapomnie- 
« nie jak u nas — niż o pomyłkach \ Na gro- 

1 Słowa samegoż Professora w jednym z przypisków do Me . 
Wiszniewskiego o Sniadeckim , lody Bakona. 



NARUSZEWICZU. 



287 



« bowcu Naruszewicza , gdzie wdzięczność pokoleń Pols- 
<< kich zapisana będzie , nie ryj dłutem wyszukanej przy- 
i gany : że gnuśnik, że niedołężny, że podchlebca. — 
« Dziejopis potężnej Rosssii, dla Naruszewicza, uczył się 
« języka Polskiego. — Póki imię Polski będzie 
« w dziejach, poty Historia Naruszewicza 
« z wdzięcznością wziąć należy. * y 



1 Słowa Czackiego , we wstę- 
pie do Historii. Wstępu tego ma- 
my u siebie Autorgaf , nieco od- 
mienny od drukowanego w Krze- 
mieńcu , r. 1816, przy pochwale 
Czackiego przez Prałata, dziś po- 
dobno , Biskupa Osińskiego. — 



Karamzin w liście 2. Sierp 1810. 
do Czackiego, prosząc go o przy- 
słanie Rozprawy o Żydach « Na- 
ft ruszewicz » mówi, przymusił 
« mię do nauczenia się Polskiego 
« języka, będę więc mógł Pana 



« rozumieć. » 



KONIEC NUMERU I 



Paryż, w drukarni Maului i IUnou, na ulicy Bailleul, n° 9. 



DU DIABLE. 555 

etais alle Ja sacrifier. Ily a douze heures que 
tu Fas tuee. 

— Mais , hier soir } cette femme que j'd vue 
la... 

— Cetait moi ,- reprit le Diable en riant ; une 
sorte de pitie ft^aVait pris pour cette femme , et 
je suis venu jouer la scenę qui aurait eu lieu si 
elle feutattendu. Je m 1 en suis assez bien tiró ? ce 
me semble. 

— Et cette lettre? 

— Cest un autographe de ma main ; tu 
pourras en mettre un fac-simile dans tes me- 
moires. 

— Misćrable ! miserable que je suis ! s^cria 
Luizzi , que de crimes , que de crimes ! et je ne 
puis les rćparer I 

— Tu le peux, repartit le Diable en caressant 
Luizzi de la flamme de ses regards comme une 
coquette qui \eutpersuader un niais ; tu le peux, 
car ii te reste encore deux devoirs d'lionnete 
liomme a rcmplir : le premier . de veiller sur 
Penlant de ton perć, que la malheurcuse Sophie 






OBJĄTEK NUMERU I. 
I. 

i. PODROŻ KONTARYN1EGO PRZEZ POLSKĘ DO PERSH, 

1474 — 77 str - ! — »5 

a. PAMIĘTNIKI X. JĘDRZEJA KITOWIGZA, 

1751 — 1787 16 — 96 

3. POSELSTWO Hh. DAVAUX DO POLSKI, i635. 

Memoriał króleski 10 Kwietnia i635. — Hr. d'Avaux do ojca 
swego 16 Czerwca. — Memoriał ki oleski 11 Sierpnia. — Lisł Hr. 
d'Avaux 2 Września. — Raport Hr. d Avaux do Króla 1 5 Września, 
— do Kardynała Richelieu 1 5 Września, — do Boulhiller i5 
Września. — Szyk bojowy armii Polskiej. — Memoriał króleski b. 
(1. — Ojciec Józef $0 Hr. d'Avaux 8 Października. — Tenże dq te- 
goż lo^Pażdzierniku. — Lubwik XIII do Senatorów Polskich. 
Ludwik Xl,II do Władysława IV. — Hr. d'Avaux Jo Jak 
bieskiego. —-Memoriał króleski u ( ik tal u > 

czejmego i odpornego Francii z Polską) . ... g i'»i 

,. AKTA KOMFEDERACII BARSKIEJ. 

List Józefa Puławskiego do Biskupa Kani' kiego 

Stycz. 1768. — List tegoż do tegoż, 5 Lutego 1768. — O « i j !> 
kupa b. cl. :r- ^is*łrukeia dana Generałowi M o k r o n o w n 

do traktowania z Konfederatami, 3i Marca 1768. — List Króla do 
Andrzeja Zamojskiego odwodzący go od Konfederacji. 

str. i6a — 1 86 • 

5. DEPESZE WILHELMA GARDINERA, 1792. 

>esze Le Rezydenta Angielskiego w Warszawie, adresu me 
do Lorda Grenville Ministra Spraw wewnętrznych w r. 1 <; j > i 
dalami 17, >.\, 3i Października, 7, \l\ Listopada. <■ 187 -a m 

6. K( :deński. 

Mc . Liny I 1 Ab 1 : n ii ow 1 



w :'\V i r/.enia k t ■»! w a P 

kiego. . iti mm 

II. 

WIERSZE. 

Pieśń Konfederacka. — Na illuminaci Iziwitła , 176; 

Zabłocki do Ministra pewnego. — Zal l oc k i do Narodu 

emcewicz, Satyra, Imieniny \ G ' V' sli »a5- 

POGZET ARCYBISKUPÓW I BISKUPOM P0L6KK 11. 

V III. ? ' ■:"' 

••O -ADAMIE NARUSZĘ W 1 J.ir. a.5i- 




Sienkiewicz, Jan Karol 

Skarbiec historii polskiej 



PLEASE DO NOT REMOVE 
CARDS OR SLIPS FROM THIS POCKET 



UNIYERSITY OF TORONTO LIBRARY